Gość: ja
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
19.10.02, 17:24
Nie wiem dlaczego tak jest, dlaczego nie może być dobrze. Wzielismy slub tak
niedawno, znamy się od dawna. Zaczelo się rok temu, wypite kilka piw ze
znajomymi i nagle szal, najpierw policzek, potem drugi, potem ciagniecie za
wlosy i bicie czym napotkal po drodze, telefonem, mosiezna patelnia. Nie
wzywalam policji, czulam ze to czasowe, ze minie, przeciez nigdy mu się to
nie zdarzalo, wybaczylam, jak cala rodzina, myslac ze to przeciazenie
psychiczne. Caly rok było wspaniale, cudownie, zylismy jak tysiace innych
mlodych malzenstw, do dzisiaj. Rozbite jajka na podlodze, wylane wszystkie
produkty z kuchni i to co mi powiedzial: ja cie zabije, nawet nie będziesz
wiedziala kiedy i jak, zrobie to bo chce. Nie mogę tak zyc, boli mnie serce,
placze piszac to, ja go kocham, naprawde kocham, nie znam go z tej strony. Co
mam zrobic, komu powiedziec??? Boje się zlamac wizji naszego wspanialego
malzenstwa, które jest wzorem dla naszych znajomych. Boje się czegokolwiek.
Boze, pomozcie mi. Ja go kocham ale się go boje. Co ja mam zrobic? to nie
jest alkoholizm, wiem o tym, w niego cos wstepuje, cos obcego i takiego, ze
uciekam. co mu jest? co ja mam robic, boze, powiedzcie, bo nie chce mowic o
tym nikomu innemu. prosze...