depresja i BÓG

29.10.02, 20:50
chciałabym, aby wypowiedziały się osoby, którym w
pokonaniu, zwalczeniu depresji, a może - in statu
nascecendi - w ciągłej walce z chorobą, pomogła
[pomaga] wiara w Boga, może wiara w ogóle... [?]
    • Gość: Krzysiek Re: depresja i BÓG IP: *.acn.waw.pl 29.10.02, 20:52
      Jak to mowia wiara czyni cuda, wiara w boga jest forma terapii, ktora zreszta
      wymyslili sobie ludzie, chcac miec jakies oparcie psychiczne.
      • ostinato Re: depresja i BÓG 29.10.02, 21:02
        domyślam się, że wiara czyni cuda. mnie jednak nie chodzi
        o okrągłe formułki, ale o konkretne przeżycia konkretnych
        osób. wiem, że są takie. i przeżycia. i osoby.
        to ważne dla mnie.
    • ja__ Re: depresja i BÓG 29.10.02, 22:33
      Uwierz , nic nie pomaga . Jedyna metoda to radykalne ciecie - sama wiesz co
      spowodowalo depresje i trzeba to zniszczyc jak raka . Nic i nikt Ci nie pomoze
      jesli sama sobie z tym nie poradzisz.Zabicie siebie tez nie pomaga -
      zapewniam. Pozdrawiam.
      • Gość: smok Re: depresja i BÓG IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 30.10.02, 03:29
        mi wiara pomogla w znacznym stopniu wydostac sie z dosc ciezkiego stanu, choc
        czasami bylo trudno, bo wiadomo jak to jest wierzyc w cos w depresji. Jesli
        chcesz dokladniejszeych informacji napisz do mnie johny_bravo999@gazeta.pl
      • Gość: smok Re: depresja i BÓG IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 30.10.02, 03:32
        ja__ piszesz bzdury, jesli tobie nic nie pomoglo to nie znaczy ze w ogole nikt
        i nic nie pomaga. Znam osoby ktorym pomogly leki oraz takie ktorym pomogla
        wiara.
        • ja__ Re: depresja i BÓG 30.10.02, 08:21
          Jestes powierzchowny <smoku>, albo nie przeczytales dokladnie co
          napisalam.Trzeba sobie poradzic samemu w zrozumieniu czynnika , ktory
          spowodowal depresje . Kiedy uswiadamiasz sobie , ze wiesz co w tobie tkwi
          wtedy trzeba to wyrwac i nie wazne czy zrobisz to wierzac w Boga , czy
          nie .Myslisz , ze ateisci sa skazani na kleske dlatego , ze nie wierza?
          Nie.Uswiadomienie sobie przyczyn juz jest ratunkiem samym w sobie. Depresja to
          stan chorobowy wywolany jakims czynnikiem - poznaj go , a wtedy znajdziesz
          lekarstwo. To moze byc wiara , moze byc takze kochajace serce , a czasami
          jakis cel-np chec niesienia pomocy innym .Oderwanie sie od wlasnego wnetrza
          daje ukojenie i zapomnienie . Pozdrawiam .
      • miriam_73 Re: depresja i BÓG 30.10.02, 17:27
        Ja, to nie jest takie proste. Są tacy, dla których wiara stanowi wsparcie,
        którzy m. in. dzięki temu nie "dobijają do dna", tylko coś ich jeszcze trzyma
        na powierzchni, albo przeciwnie - w najgłębszym dole właśnie odnajdują siebie
        w wierze (jakiejkolwiek, w cokolwiek lub kogokolwiek). Wiara może pomagać i
        pomaga, choć oczywiście nie każdemu. Pozdrawiam.
        • ja__ Re: depresja i BÓG 30.10.02, 20:27
          Wiem miriam :))Pozdrawiam
          • Gość: smok Re: depresja i BÓG IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 04:21
            Ja: Nie mysle ze ateisci sa skazani na kleske dlatego ze nie wierza i tez wcale
            o tym nie pisalem. Skontrowalem Twoja wypowiedz o tym ze nic nie pomaga tylko
            trzeba sobie poradzic samemu, znalezc jakis czynnik i go poznac czy cos. Jak ja
            bylem w maksymalnym dole to nie szukalem zadnych czynnikow, do dzisiaj nie wiem
            co moja depresje spowodowalo, z reszta nie sadze abym mial wtedy sile na jakas
            glebokie analizy oraz radzenie sobie samemu. Po prostu lykalem tabletki i
            wierzylem.
            • ja__ Re: depresja i BÓG 31.10.02, 17:19
              Dziekuje , ze odpowiedziales rozsadnie. Poprzednia Twoja wypowiedz odebralam
              jako atak - i musze przyznac , ze sie mylilam . Przepraszam. Chce Ci tylko
              powiedziec , ze tabletki to tylko chemia . Stwarzaja iluzje dobrego
              samopoczucia i to na krotki czas - tez uzalezniaja . Staram sie obywac bez
              nich i mysle , ze dzieki temu staje sie silniejsza .Pozdrawiam .
    • Gość: Saba Re: depresja i BÓG IP: *.r3ctum.net 31.10.02, 10:14
      Chcę powiedzieć,że do dziś nie wiem skąd się wzieła u mnie depresja.Mam
      poukładane życie,niby wszystko w porzadku a jednak mnie dopadła.Pomogły mi leki
      i bardzo wiara.Ona uspakaja człowieka i daje spokój wewnętrzny,jesteś pewna że
      będzie wszysko dobrze i to pomaga.Mam na myśli wiarę w Boga,któremu się
      powierzam i jest mi dużo lepiej wiedząc,że mogę na niego liczyć.Musi być to
      jednak wiara od serca,taka prawdziwa.

      Pozdrawiam

      • ja__ Re: depresja i BÓG 31.10.02, 17:43
        Dziekuje za twoja wypowiedz i pozdrowienia . Gwoli wyjasnienia nie mowilam o
        swoim wyznaniu /jestem katoliczka wierzaca i praktykujaca / bo uznalam , ze w
        tym przypadku nie ma to znaczenia jaka wiare sie wyznaje .Mnie dopadlo po
        informacji lekarza o chorobie mojego dziecka i wierz mi zadawalam wiele razy
        pytanie DLACZEGO . Nie otrzymalam odpowiedzi i cud sie nie stal . Nadal sie
        modle i wierze , ale nie stoje z zalozonymi rekami . Bylam na roznych srodkach
        i stwierdzilam , ze znieczulajac siebie znieczulam swoje odczuwanie , trace
        jasnosc myslenia i dzialania . Wyrazilam swoje zdanie i nie wycofam sie z
        zadnego z wypowiedzianych slow. Zycze powodzenia i pozdrawiam .
        • Gość: smok Re: depresja i BÓG IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.11.02, 09:07
          Ciesze sie ze zostalem zrozumiany. Przyznaje ze tabletki to tylko chemia,
          dlatego tez jestem szczesliwy, ze dzieki wierze udalo mi sie je dosc szybko
          odstawic. Pozdrawiam.
    • magic30 Re: depresja i BÓG 04.11.02, 13:02
      Gdy umierał mój brat i mama popadła w ciężką depresję, wiara była dla niej
      tylko (a może aż?)ukojeniem. Konieczność zajęcia się młodszym dzieckiem, które
      wymagało opieki, wsparcie osób bliskich, możliwość wyrażenia bólu, cierpienia,
      uczucia straty i pustki oraz dzielenia tych uczuć z bliskimi pomogły jej wyjść
      z tego stanu...Ból pozostał na zawsze, może jednak nie jest tak dotkliwy,
      chociaż wyczuwalny i niemal namacalny...(a minęło już tak wiele lat)... Mi w
      depresji pomagały inne rzeczy, ale może nie wierzę dość głęboko...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja