pagaa
14.01.06, 22:19
ech jakos tak,
wiem ze musze isc do lekarza ale jak juz jestem bliska umowienia sie na wizyte to przychodzi jakis lepszy dzien i zaczyna mi sie wydawac ze przesadzam ze to tylko chwilowe smety,po czym wraca to moje smutne ja...i tak zaczynam wegetowac...mam problemy z nauka("nie moge sie skoncentrowac"),zawalam studia(moje ukochane-nawet to mnie nie moze zmobilizowac!),jakas taka obca jestem dla siebie,nie moge sie do niczego zabrac i do tego jestem daleko od domu i najlepszych przyjaciol.poza tym nie umiem sie tak otworzyc zeby im powiedziec co i jak...zyje jakby w dwoch swiatach-wewnetrznym i zewnetrznym...i co ja powiem temu lekarzowi,nie wiem od czego mialabym zaczac.jak wygladala wasza pierwsza wizyta u psychologalub psychiatry?