nawet nie wiem co napisac...

14.01.06, 22:19


ech jakos tak,
wiem ze musze isc do lekarza ale jak juz jestem bliska umowienia sie na wizyte to przychodzi jakis lepszy dzien i zaczyna mi sie wydawac ze przesadzam ze to tylko chwilowe smety,po czym wraca to moje smutne ja...i tak zaczynam wegetowac...mam problemy z nauka("nie moge sie skoncentrowac"),zawalam studia(moje ukochane-nawet to mnie nie moze zmobilizowac!),jakas taka obca jestem dla siebie,nie moge sie do niczego zabrac i do tego jestem daleko od domu i najlepszych przyjaciol.poza tym nie umiem sie tak otworzyc zeby im powiedziec co i jak...zyje jakby w dwoch swiatach-wewnetrznym i zewnetrznym...i co ja powiem temu lekarzowi,nie wiem od czego mialabym zaczac.jak wygladala wasza pierwsza wizyta u psychologalub psychiatry?
    • uhu_an Re: nawet nie wiem co napisac... 15.01.06, 00:12
      znam to swietnie. z wizyta u psychologa zwlekalam ile sie da-10 lat ;o)- teraz
      mniej wiecej moge obliczyc ile lat zajeło mi dojrzanie do decyzji, ze sama nie
      podolam. gdy z niecaly rok temu szlam na wizyte , bylam malo przekonana.czesto
      tuz przed wizyta mialam te dni lepsze, a wtedy zapominalam jak jest zle.
      zupelnie nie wiedzialam o czym mam mowic. choc to nie znaczy, ze gdy nastroj mi
      sie psul od razu , prosto z mostu mowilam w czym problem.
      otoz nie. jak usiadlam na fotelu i babka sie mnie pyta, z czym pani do mnie
      prychodzi, to az mi zawirowalo w glowie. mialam taki chaos mysli, tyle watkow,
      a zarazem nic. z Bozą pomoca i jej jakos ta rozmowa sie potoczyla. i tak bylo
      pare razy, bo jak dla mnie nigdzie miejsca nie bylo to musialam isc gdzie
      indziej. i znowu to samo- konsultacje. bujalam sie tak kilka miesiecy, az sie
      wyuczylam mojego problemu na blache. roznica pomiedzy jedna wizyta a druga byla
      taka, ze raz ryczalam a raz nie- to zalezalo od mojego nastroju.
      stres dla mnie na pierwszej wizycie byl ogromny, bo nie kazdemu sie
      uzewnetrznialam, ale da sie przezyc;o). powiem ci, ze dla kazdego to silne
      przezycie. ja jestem teraz na psychoterapii, nie lecze sie farmokologicznie, i
      dalej odczuwam lek gdy mam cos powiedziec na spotkaniu-czy to na grupie, czy
      indywidualnie.
      nie mniej jednak zachecam do pokonania choc odorbiny tego leku. grunt, ze
      decydujesz sie na podjecie jakiegos kroku.
      ja juz widze efekty swojej decyzji z czego jestem szczesliwa, acz teraz chyba
      mam jakis opor w terapii, bo jestem pootwierana i nie moge zrobic kolejnego
      kroku naprzod i zyje w zawieszeniu. czasem bywa ciezko-to trudna praca- ale
      wiesz co powol chyba wracam do zycia. oststnio nawet czulam sie radosna.
      krotko, ale zawsze.ufff, chyba wsio!
      pozdro
      • pagaa Re: nawet nie wiem co napisac... 15.01.06, 03:45

        jejku dzieki!ja wlasnie nie wyobrazam sobie jak opowiadam komus tak
        wszystko...nie potrafie za bardzo bo cale zycie sama sobie radzilam(az sie
        nazbieralo...heh)i nie umiem ,ale jakos to co napisalas mnie zmobilizowalo
        troszku,no i wazne ze pomaga.mam nadzieje ze uda mi sie to zalatwic szybciej
        niz za 10 lat,ale sama wiesz jak jest.strach jest i obawa, ze trafie do kogos
        kto kompletnie mnie nie zrozumie,nie wiem czy lepiej do psychologa czy do
        psychiatry...uhm,ale musze sie zabrac za siebie jakos bo strach w lustro
        spojrzec z takimi wyrzutami, ze wszystko marnuje a zycie mi ucieka!i to jest
        wlasnie najgorsze, ze ja widze swoj problem,denerwuje mnie on i mam go dosc,
        ale nie potrafie sie wziasc i czegos z tym zrobic...a to mnie jeszcze bardziej
        przygnebia!ech,sprobuje i dzieki jeszcze raz za odpowiedz.pozdrawiam cieplo
    • pagaa Re: nawet nie wiem co napisac... 15.01.06, 15:53


      a tak jeszcze zapytam...dlugo sie czeka na wizyte?i lepiej do psychologa czy do psychiatry? i czy lepiej prywatnie?ile mniej wiecej taka wizyta moze kosztowac?...jak sie uda to jutro sie gdzies zapisze...jak sie uda
      • uhu_an Re: nawet nie wiem co napisac... 15.01.06, 16:43
        do kogo chcesz pojsc- to od ciebie zalezy->mozesz nawet isc do terapeuty, ktory
        wcale nie musi miec psychologicznego, czy tez medycznego wyksztalcenia. moze
        byc po prostu pedagogiem terapeutą. jednak to psycholog(i psychiatra)
        diagnozuje co ci jest. z tymze lekarz moze ci przepisywac leki, jesli tego
        wymaga sytuacja. Ja celowo zrezygnowalam z leków i do psychiatry nie szlam.
        Wiedzialam, ze moj problem jest natury czysto psychicznej, a nie organicznej-
        urazy itd. Jak bylam na pierwszej wizycie, to babeczka sie mnie pytala, czy
        chce brac leki. jesli tak to moge isc do psychiatry. psychologowie jak widza,
        ze z pacjentem jest baaaaaardzo zle to cos takiego proponuja. bo przeciez nikt
        nie chce miec nikogo na sumieniu. jesli uwazasz, ze leki sa KONIECZNE do
        funkcjonowania, to nie ma sie nad czym zastanawiac. i brac. tylko ja tez
        polecalabym psychoterapie. farmokologia jest owszem pomocna, ale nie caly czas.
        a MOIM zdaniem, branie porchow problemow nie rozwiazuje, tylko troche poprawia
        nastroj i jakos tam sprawia, ze czlowiek zyje.

        na wizyte czeka sie roznie. raz czekalam 3 dni, a drugi raz 3 tygodnie.
        oczywiscie najwieksze oblezenie jest w placowkach panstwowych. i uwazam, ze nie
        jest prawda iz w NFZ zawsze pracuja konowaly. prawde mowiac ja bylam na
        konsultacjach za darmo- raz w poradni rodzinnej w zwyklej przychodni, 2-gi raz
        w PZP=poradni zdrowia psychicznego, kolejny raz juz poszlam do
        stowarzyszenia.organizacja prywatna, ale koszty sa prawie "zadne" w porownaniu
        z innymi podobnymi placowkami. Ja za miesiac place place tyle, co inni za jedna
        godzinna sesje. Ponoc, od znajomej pedagog wiem, ze sa dobre panstwowe
        placówki. ale jest problem z dostaniem sie. jak pisalam ja musialam chodzic
        kilka razy, by gdzies mnie przyjeli. bywa, ze dlugo czeka sie na grupe.
        ja teraz jestem w tym prywatnym stowarzyszeniu i przyjeli mnie od razu, ale to
        z tego wzgledu, iz akurat tworzyli nowa grupe. bylam jedna z pierwszych!
        dlatego, pozniej w ciagu roku, juz w trakcie trwania grupy gorzej jest sie
        dostac. najlepiej sie starac wlasnie teraz!!jest szansa, ze wlasnie cos sie
        tworzy.
        to chyba wszystko z moich doswiadczen.
        tak mi sie wydaje.
        a tak na marginesie, ja JUZ, nie przywiazuje uwagi do nazewnictwa
        profesjonalnego co mi jest: depresja, nerwica, cyklotymia, hipomania itd. PO co
        mi to? to dobre na egz. z psychiatrii, a w zyciu codziennym mi nie pomaga. Ja
        sie skupiam na wlasnych odczuch i funkcjonowaniu, a nie na nazwie. choc czasem
        faktycznie latwiej by bylo wiedziec co jest. ale tak z grubsza, bez zbednego
        zaglebiania sie.
        pozdrawiam cieplo.
        • pagaa Re: nawet nie wiem co napisac... 15.01.06, 16:51


          ja absolutnie za prochami nie jestem,zawsze unikam jak sie tylko da,takze taka psychoterapia mysle ze bylaby lepsza,sprobuje sie jutro gdzies zapisac. moze cos znajde i zobaczymy jak to jest bo mam dosc.o!ide i juz!
          • uhu_an Re: nawet nie wiem co napisac... 15.01.06, 17:02
            :o) widze, ze jestes zdetterminowana. i bardzo dobrze. ja tez bylam i nie
            zaluje, choc bywa roznie. ale jak wczesniej napisalam widze efekty po 4
            miesiacach leczenia i wart jest ten trud.terapia psychologiczna nie jest latwa,
            ale widze w tym wszystkim sens.i to jest naprawde budujące!!!
            powodzenia.
          • uhu_an Re: nawet nie wiem co napisac... 15.01.06, 17:03
            i nie zniechecaj sie. jak w jednej placowce sie nie uda, to w drugiej! mam
            nadzieje, ze trafisz od razu.
            raz jeszcze powodzenia i pozdrawiam.
          • uhu_an Re: nawet nie wiem co napisac... 15.01.06, 17:09
            jeszcze jedno. moge wiedziec skad jestes?
            • pagaa Re: nawet nie wiem co napisac... 15.01.06, 18:04
              z torunia,yzn z lublina tylko ze w toronto studiuje
              i w tym troche problemu ,ze nie znam tego miasta tak pod wzgledem klinik itp...wiem gdzie jest przychodnia studencka;P ale znalazlam milo wygladajaca doktorke,a moze najpierw sprobuje jeszcze w przychodni.zobacze .na razie staram sie utrzymac w sobie ta determinacje!moze mi podpowiedza w przychodni gdzie moglabym sie udac zeby mieli takie zajecia w grupie, bo jakos na poczatek chyba to bym wolala niz ciagle z ta sama osoba,ale zobaczymy jak sie sprawy potocza...najwazniejsze to zebym poszla.a tak sobie przemyslalam sprawe i jak mi napisalas o tych 10 latach, to uswiadomilam sobie dopiero, ze we mnie to sobie juz od ladnych paru lat siedzi i narasta...
              • uhu_an Re: nawet nie wiem co napisac... 15.01.06, 18:45
                w przychdni studenckie powinien byc psycholog i psychiatra. wiem bo sie
                orientowałam;o) jakbys tam nie znalazła miejsca- a niestety wielu studentów sie
                tam udaje- w wawie jest pogrom!!!- to prZynajmniej wskaza ci jakas placówkę.
                polecam poradnie rodzinne- ja mam dobre dosw. przyjmuja tam mlodziez tzn tak do
                26 r.z.czesto one sa darmowe. albo wiesz co. zadzwon do tel. zaufania. tam
                mozesz sobie pogadac ze specjalista i dowiedziec sie co nieco o placówkach.
                WYPRÓBOWANE!mnie skierowali do dobrej placówki, ale miejsca bylo brak. a dobra
                byla, bo kiedys wczesniej chodzilam tam na kilka sesji- jak mialam stany
                lekowe. ale niestey to jest w wawie.
                pozdrawiam.
                • pagaa Re: nawet nie wiem co napisac... 15.01.06, 18:59


                  dziekuje,mysle ze zaczne od przychodni,jak nie bedzie miejsc to moze mnie gdzies indziej skieruja...tu sa fajne panie w rejestracji i zawsze pomagaja jak cos sie dzieje
    • pagaa Re: nawet nie wiem co napisac... 18.01.06, 21:09

      aaaaaaaaaa!nie poszlam...mialam dwa dni lepsze i znow mi sie zaczelo wy\dawac
      ze przesadzam.a teraz znow jest gorzej!to jest okropne!mam dosc
      • mgla_jedwabna Re: nawet nie wiem co napisac... 19.01.06, 17:57
        po prostu postanow sobie, ze pojdziesz. i dotrzymaj danego sobie samej slowa.
        Jesli pomoze Ci to w wypelnieniu postanowienia, powiedz o nim komus, komu
        ufasz. jesli zapowiesz komus na glos, ze oto pojdziesz szukac fachowej pomocy w
        tej a tej sprawie, to juz tak latwo sie z tego nie wykrecisz ;)
        Jak sie poczujesz lepiej i zaczniesz lekcewazyc swoje "smuty" to pomysl, ze
        przychodza one zbyt czesto, by je lekcewazyc. (Tak jak np. bol w kolanie- jesli
        trwa jeden dzien, mozna go olac, ale jesli czesto sie pojawia, trzeba isc do
        lekarza). Albo pomysl, jak zle ci jest, kiedy nie masz "lepszego dnia"- nie
        pojsc do specjalisty w Twojej sytuacji to tak jak nie kupowac plaszcza na zime,
        bo mamy temp. +15 st. na dworze...w klimacie umiarkowanym. Pozdrawiam i zycze
        silnej woli i konsekwencji.
      • uhu_an Re: nawet nie wiem co napisac... 19.01.06, 18:17
        ;o)
        znam, znam. hehe Moze za 10 lat pojdziesz.hehe. Decyzja nalezy do ciebie.

        ps. a tak na marginesie, dzis milam indywidualna. przychodze i mysle sobie o
        czym to bede dzis gadac. no nic do łba mi nie przychodzilo. ale jak niesmialo
        wypowiedzialam 'A', a potem "niechcacy" wtracilam i 'B', to poszedl nagle "caly
        alfabet". a przeciez ja nie mialam problemu. hehe.
        najtrudniejszy jest 1 krok, ale to juz twoja decyzja czy sie odwazysz.
        to jest dla mnnie jak z bolem zeba: ide w ostatecznosci, gdy mi szczeka
        puchnie, a wiadomo, ze najlepiej leczyc przy minimalnych objawach.
        pzdr.
        • pagaa Re: nawet nie wiem co napisac... 20.01.06, 12:11

          dziekuje! postaram sie dostosowac do wszystkich rad,trzymajcie kciuki,nawet
          poczynilam kroki i cos mysle ,ze wreszcie pojde...heh tak naprawde to
          przekonalyscie mnie tymi kolanami(bo mialam kontuzje kiedys i do tej pory sa
          skutki widoczne wiec wiem co to ich bol) i zebami(bo mam tak samo;P), jak
          czasem takie glupotki moga pomoc...dzieki
Pełna wersja