Dodaj do ulubionych

zamotanie,brak koncentracji..a moze derealizacja??

25.01.06, 14:53
ostatnio wpadam w jakis taki dziwny stan przytepienia umyslowego..do tej pory
myslalam,ze mam nerwice,ale teraz juz w sumie jestem spokojna, ale tak jakbym
wszystko robila mechanicznie,obserwowala zza szyby..zle spie,jestem ciagle
zmeczona,trudnomi skupic nawet wzrok na czyms..czy to jest depresja??czy ktos
tak mial???
Obserwuj wątek
    • rybcia761 Re: zamotanie,brak koncentracji..a moze derealiza 28.01.06, 15:55
      witaj.Ja tez mam takie napady takiego dziwnego zachowania nie jestem w stanie
      nad tym zapanowac i wtedy łapią mnie leki ze cos jest nie tak.Mam nerwice
      depresyjno-lekowa nie leczona bo sie wstydze albo zamykam sie w sobie izoluje
      od ludzi.Ukrywam to przed wszystkimi,ale cóz powracając do tematu to własnie
      zastanawiałam sie czy tylko ja to mam.Tojest bardzo dziwne uczucie takiego
      jakby zycie przez dotyk zza szyby,jakby wszystko to był sen,bajka.Niestety nie
      moge ci sama powiedziec co to jest poczekam az ktos jeszcze sie wypowie na ten
      temat wiem tylko jedno ze nie jestes sama z tymi objawami.Ja tez je
      mam.pozdrawiam
      • betka-b Re: zamotanie,brak koncentracji..a moze derealiza 28.01.06, 16:22
        Czesc Wam!
        Mam podobnie ,teraz tej jesieni ,do tego lęki....ale mam takie stany od 10 lat
        z przerwami oczywiscie najgorzej zima ,latem jest dobrze albo nawet bardzo
        dobrze.Ja mysle ( na swoim przykladzie)ze jest to skutek nerwicy ,ktora
        zaakceptowalam na tyle ,ze umiem z nia zyc,juz "nie umieram",mimo agorafobii
        wychodze codzien ,czyli zmagam sie z tym ale to chyba skutek wlasnie
        nerwicy...no i niewlasciwego leczeniaJakie leki zazywacie?
        • kontika82 hej 28.01.06, 16:53
          hej dziewczyny, dzieki za odp!ja na razie nic nie zazywam.u mnie zaczelo sie od
          nerwicy, ktora pieknie opanowalam i przez 3 lata zylam sobie normalnie (tak w
          100%)..ale jakos teraz czuje ze juz WSZYSTKO padlo..i to jest chyba jakas
          depresja, nie wiem..ale ja nie wyobrazam sobie zebym miala w tym stanie byc
          ciagle!!!przeciez to bez sensu!! ja mam tak tydzien, w sumie to prawie
          codziennie, ale przez pol dnia, po poludniu zazwyczaj mi mija, tak jakby ktos
          ta szybe stukl..nie ma mowy, nie pozostane w tym stanie..ja sie do tego
          czuje "nieswojo", nawet jak sie wypowiadam czy cos, tak jakbym nie do konca
          miala swiadomosc tego co mowie (shit)..ja mysle, ze to jest troche taka
          ucieczka umyslu od lęku, bo jak jestem w takim stanie "zza szyby" to mi
          wszystko jedno..a jak przechodzi to znow nachodzi mnie lęk..ehh..z tym, ze ja
          juz ten lęk wolę niz takie poczucie szyby!!!!!!
          • betka-b Re: hej 28.01.06, 17:04
            BNo u mnie to poczucie "szyby" zwlaszcza na ulicy powoduje lęk....Zbieram sily
            na wizyte u lekarza bo tez nie chce tak zyc...biore Lorafen-1mg-pol lub
            cwiartki ale wiem juz ze mi nie pomaga...potrzeba chyba jakiegos antydepresanta
            a tu na forum chce sie zorientowac w tych lekach bo chce zamienic benzo na
            antydep.
            Konti nie daj sie wpuscic w uzaleznienie od benzo...jesli zdecydujesz sie na
            leki...Kurcze trzeba isc do lekarza bo samo nie przejdzie chociaz ja na wiosne
            i latem odzywam
            • rybcia761 Re: hej 28.01.06, 17:16
              o widze ze tez nie jestem sama.Powiem szczerze ze z nikim na ten temat nie
              rozmawiałam.mam ta nerwice od 7 lat i nie lecze zie u zadnego psychologa
              terapeuty nikogo.zamknełam sie w sobie straciłam meza prace pomału wariuje
              przeżyłam okresy lęków i oswoiłam sie z nimi i moze macie racje ze to sa skutki
              nie leczonej nerwicy?jak to pisze to rycze bo z nikim jeszcze na ten temat nie
              pisałam ani nikt z mojego otoczenia nic nie wie bo ja sie swietnie z tym
              maskuje a teraz jestem sama w domu i to dopiero dołek.Dzieci pojechały do taty
              a ja sama a sobota i niedziela to takie rodzinne dni.........
              • kontika82 rybcia... 28.01.06, 18:25
                ja sie wlasnie boje np utraty mojego faceta..bo czuje ze zamykam sie w sobie,
                no trudno byc rozluznionym jak sie tak czujesz..do tej pory walczylam tylko z
                nerwica, a teraz przypaletalo sie to uczucie "szyby"...deprecha z zahamowaniem
                ponoc..
                • rybcia761 Re: rybcia... 28.01.06, 20:25
                  hej.własnie nie wolno tego ci robic.nie zamykaj sie w sobie to jest najgorsze
                  co moze byc.ja tak zrobiłam i teraz załuje chociaz mój facet był draniem i moze
                  lepiej ze tak sie stało.jesli go kochasz i on ciebie powiedz mu prawde moze ci
                  pomoze razem jest lepiej.ja nie mam w nikim oparcia a musze wychowac 2
                  dzieci.to nie jest takie proste.postaraj sie choc wiem ze to tak łatwo sie
                  pisze ale ja cie rozumiem i to bardzo.jesli ktos ma taki sam problem to potrafi
                  drugiego zrozumiec jestesmy we dwie nie martw sie,postaraj sie tylko zanim nie
                  bedzie za pózno.chodzisz na terapie?zazywasz leki?
                • rybcia761 Re: rybcia... 28.01.06, 20:28
                  powiem ci jeszcze ze ja mam nerwice 7 lat zamknełam sie w sobie nikomu nic nie
                  mówiłam.biłam sie z nerwica tyle lat nie brałam leków nie chodziłam na terapie
                  a teraz jest gorzej myslałam ze dam rady niestety to tylko przyzwyczajenie do
                  nerwicy.nie miałam odwagi leczyc isc do terapeuty porozmawiac.na codzien
                  zamykam sie w sobie ale jakos radze sobie ale to tak nie moze byc.
                • rybcia761 Re: rybcia... 28.01.06, 20:30
                  jesli tam jestes to odpisz a jesli cie nie ma to jutro bede tak po 21 to mozemy
                  popisac dam ci mój numer gg jesli bedziesz miała ochote.pozdrawiam.
                  • insignificant Re: rybcia... 28.01.06, 20:37
                    ktos powiedział,ze ponoc działanei terapii zauważa się tak,że człowiek w trakcie
                    korzystania z niej może nawet poczuć się gorzej,ale ponoc to pozniej ma
                    prowadzic do wyleczenia,a wy jak myslicie?
                    • kontika82 Re: rybcia... 28.01.06, 20:49
                      rybciu!dziekuje Ci za dobre slowa i rady, chetnie z Toba popisze na gg:))
                      wiesz, ja mam tak, ze ja NIE CHCE sie zamykac, ale to jakos samo sie
                      dzieje..walcze z tym,naprawde..ale jakos tak teraz mi wszystko runelo i nie
                      moge sie pozbierac, trace wiare w siebie..a zawsze ja mialam, nawet jak mialam
                      juz nerwice..teraz trudno mi sie smiac, jak to robie to czuje sie sztucznie.jak
                      cos mowie to wydaje mi sie to tez takie sztuczne i mam taki dziwny glos
                      ehh..Boze, a jeszcze 3 tyg temu bylo normalnie!przesle Ci moj gg# na priva:)

                      a do indignificant - przede wszystkim zmien nick, bo na pewno jestes
                      SIGNIFICANT:)) nawet z depresja czy nerwica! ja do tej pory nie leczylam sie w
                      ogole, jakos sobie sama z tym wszystkim dawalam rade przez 3 lata.i to naprawde
                      z powodzeniem-normalnie zylam wsrod ludzi,mialam w miedzyczasie 3
                      chlopakow:)),studiowalam,pracowalam..ale jakos to wszystko pękło teraz..mimo,
                      ze naprawde w siebie wierze..chyba czas wybrac sie do lekarza..nie wiem, moze
                      jestem dziwna ale to wydaje mi sie osobista porazka, ze musze to zrobic..zawsze
                      bylam wlasnie antyprochowa, przez te wszystkie lata wychodzilam z atakow paniki
                      bez ani 1 tabletki...ehh...Milej reszty soboty anyway:))
                          • gusia733 Re: rybcia... 29.01.06, 11:24
                            ja tez mialam ta szklana kule tak to nazywam leki wyszukiwanie sobie chorob ze
                            to od tego myslalam ze mam slabe krazenie w mozgu neurolog leczyla mnie
                            pramolanem 3 m-c jak przestalam zazywac to to wrocilo dostawalam przy tym
                            takich palpitacji serca no i te leki najgorsze to byly leki przed zazyciem
                            jakiegos lekarstwa np witamina lub paracetamol gdy sie przemoglam i zazylam to
                            moj organizm myslalam ze sie wykonczy slabosci 7 poty itd przemoglam sie
                            poszlam do psychiatry prywatnie wysluchala i diagnoza depresja lekowa po
                            tygodniu zazywania fluoksetyny moglam s a m a jechac do miasta a wczesniej
                            wejscie do autobusu czy hipermarketu graniczylo z cudem leczenie bedzie trwalo
                            ponoc dlugo ale moj maz widzi poprawe i dla niego musze sie leczyc bo dosc
                            przy mnie podzyl wozac mnie od lekarza do lekarza mam teraz duzo energi
                            jestem radosna wreszcie zycie zaczelo mnie cieszyc nie bojcie sie lekarza ani
                            lekarstw to p o m a g a
                            • betka-b Re: rybcia... 29.01.06, 14:14
                              Czesc dziewczyny!
                              Ja tez sie maskuje ale coraz mi ciezej...jutro ide do internisty i
                              pogadam....ale juz dzis jestem ze strachu otepiala.Moj maz jest bardzo dobry
                              ale jeszcze sie nie zorientowal w moim stanie bo przy nim czuje sie
                              dobrze,dzieci tez nie widza ....Chce im tego oszczedzic bo juz to przerabiali
                              (glownie maz).W weekend nie pisze w necie tylko w tygodniu gdy jestem sama..
                              (teraz mam chwilke )chetnie bym porozmawiala z Wami.Kurcze te ukrywanie dziala
                              fatalnie ,moze trzeba pogadac ale nie chce martwic moich bliskich
                              • betka-b Re: rybcia... 29.01.06, 14:22
                                Ja nie boje sie byc sama w domu nawet lubie ,boje sie tlumow,bo robi mi sie
                                ciemnoo i duszno0mysle ze zemdleje.
                                Nie boje sie ,ze jestem niby na cos chora,nie doszukuje sie ,ja poprostu wiem
                                ze to nerwica i to z tego.Do lekarza chodze 2 razy w roku po recepty na leki
                                uspok. a teraz trzeba by jednak sprobowac sie poleczyc bo do tej pory lecze
                                tylko doraznymi srodkami i efekt jest taki ,ze powrocilo wszystko...a latem
                                bylo jeszcze wspaniale!Wierze ,ze tak bedzie!
                                Wczoraj mialam wieczorem atak bedac z mezem na spotkaniu i bylam tak bliska
                                omdlenia i pomyslalam ,ze zaraz jak gruchne na ziemie to maz sie
                                zorientuje ...ale przetrwalam i ...nikt sie nie zorientowal!To dopiero komedia
                                jak dzis o tym mysle.
                                Narazie ,do jutra!
                                • kontika82 betka:) 29.01.06, 15:24
                                  heh..wiem o czym mowisz.ja staram sie za bardzo nie pokazywac otoczeniu ze cos
                                  mi czasem szwankuje:) nie wiem, moze dlatego, ze stracilabym motywacje..bo
                                  wiesz, teraz walcze o to, by jak najszybciej wrocic do siebie, a gdybym sie
                                  ujawnila i zaakceptowala- ze no tak, jestem chora,to jest nerwica - to
                                  spoczelabym w tej chorobie i zaczela sie z nia identyfikowac...a tego nie
                                  chcemy:))ja staram sie szukac tej sily w sobie zamiast uzalac sie i plakac nad
                                  swoim losem, bo wierze, ze potrafie byc taka jak jeszcze niedawno.nie poddam
                                  sie:)) jakbys chcaiala pogadac czasem na gg to ja Ci przesle n prov moj nr:)
                                  buziaki bedzie dobrze
                                  • betka-b Re: betka:) 30.01.06, 16:08
                                    Gusia!
                                    Gratulacje ,ze udalo Ci sie ,ze dotarlas do lekarza ,dobralas sobie lek,masz
                                    wielkie szczescie bo trafic we wlasciwy lek to prawie jak wygrac w
                                    totolotka ...a tobie sie udalo,brawo!!!!
                                    Dziewczyny ,ja tez bylam anty lekowa,dlugo sie meczylam zanim przyjelam
                                    leki ,tylko ,ze dzis po 10 latach stwierdzam,ze moje leczenie bylo do d...y!Jak
                                    mozna trwale wyleczyc uspokajaczami -one dzialaja jak tabl.bolowe!dzialanie
                                    chwilowe i przemijajace,dlatego teraz jest uczucie jakie mi towarzyszy(jak w
                                    temacie).To efekt depresji ,czy stanu depresyjnego -jak zwal tak zwal ,bo
                                    mimo,ze nauczylam sie z tym zyc i byly okresy bardzo dobre to jednak to wraca
                                    jak bumerang...i skoro teoretycznie" nie boje sie",ze umieram,nie wzywam
                                    pogotowia bo wiem,ze przejdzie to jak ta cholera powraca to musi mnie przeciez
                                    gdzies"ugryzc" i teraz padlo na te takie "walniecie w łeb"(tak to nazywam)a
                                    nie tradycyjnie jak kiedys np.palpitacje serca czy gula w gardle(bo tego juz
                                    nie mam ).Pocieszam sie ,ze mialam takie uczucie zima 3 lata temu ,myslalam ,ze
                                    wariuje czy cos ...ale minelo z czasem -bralam wtedy do lorafenu Pramolan-moze
                                    on mi pomogl.Dlatego dzis poszlam do lekarza po Pramolan i od dzis zaczynam go
                                    od wieczora brac ,,,a niech sie dzieje co chce ...przeciez nie umre! jak nie
                                    bedzie lepiej to pojde do psychiatry i bede szukac innego leku.
                                    Dzis nawet bedac u internisty chcialam sie zapisac ale do jednego nie ma
                                    narazie numerkow-dzwonic po niedzieli(depresjo poczekaj na swoja kolei!)A drugi
                                    poszedl na urlop(depresjo jeszcze sobie poczekaj!)Jak tu sie leczyc.Prywatnie
                                    nie zamierzam isc bo szkoda kasy ,juz to przerabialam kiedys.
                                    Dziewczyny ,podobnie jak Wy ,nie dam sie ,walcze co dzien nie w lozku jeczac
                                    tylko chocby nie wiem co ide na dwór, po sklepach.Trening czyni mistrza!
                                    Pozdrawiam!
                                    • betka-b Re: betka:) 30.01.06, 16:14
                                      A jeszcze powiem,ze rano mialam takie nerwy przed tym lekarzem,sciskanie w
                                      zoladku,bieganie do toalety ...ale minelo gdy weszlam do przychodni ..a u
                                      lekarza juz bylam spokojna.Nie taki diabel straszny...!Jeszcze dzis ide na
                                      zebranie do szkoly mojego syna i wcale sie nie boje a jeszcze wczoraj
                                      planowalam wyslac meza pod jakims pretekstem.Teraz czuje sie bardzo dobrze i
                                      nawet jak przed wyjsciem z domu cos mnie zatelepie to i tak pojde ,przeciez
                                      mialam tak setki razy i przechodzilo to i teraz bedzie ok!
                                      • kontika82 Re: betka:) 31.01.06, 15:08
                                        hej Betka!mysle ze masz racje - najpierw zaczynalo sie od wielkiego lelu,a
                                        teraz jak sie przyzwyczail czlowiek i nauczyl zyc z tym cholerstwem, to "daje
                                        w leb"..ehh..choc ja u siebie zaczynam widziec poczatki depr przez to
                                        wszystko..:(zawsze silna bylam, a teraz zaczynam watpic w siebie..
                                        • betka-b Re: betka:) 31.01.06, 16:00
                                          Wiesz Konti z ta depresja -no moze taka srednio nasilona tez mozna jakos
                                          zyc ,tez mozna sie na nia "wypinac" i bedzie lepiej .Ja mam tak gdzies od konca
                                          wrzesnia i dzis juz minelo troche czasu i zaczynam chyba wychodzic -glownie
                                          dzieki swojej determinacji-no i troche chemii.Bo ja nie leze(kiedy tak by sie
                                          chcialo zostac w wyrku)tylko zajmuje sie czyms aby nie myslec ,nie miec za duzo
                                          wolnego(ale i tak go mam bo siedze w domciu-nie pracuje zawodowo),czasem
                                          poplacze do czego namawiam(dobrze robi),pomarudze ale i tak sie "zbieram w
                                          sobie do kupy" co dzien aby nie rozleciec sie na tysiac kawalkow...
                                          Kurcze cos mi szwankuje gg-haslo nie wchodzi....jak naprawie to zapraszam na
                                          gg.Jestes w dzien w domu czy wieczorami?
                                          Rybcia a co tam u Ciebie?
                                          • 10_sekund Re: betka:) 31.01.06, 22:57
                                            objawy uboczne "cholinolityczne" ANTYDEPRESANTóW trójpierścieniowych
                                            są podobne w delirium ,albo chorobie alzchaimera

                                            - parkinsonujący neuroleptyk , odrobina ,zablokuje dopaminę,
                                            i osłabi zaburzenia przytomności
                                            -/dlaczego? , bo neuroleptyki parkinsonujące są odwrotnością leków
                                            cholinolitycznych ,np pridinolu/

                                            jak masz w domu neuroleptyk PARKINSONUJĄCY stelasin/terflusin/, mirenil ,
                                            trilafon , haloperidol ,
                                            fenactil - weż sobie jedną kroplę haloperidolu , 1-milimetrowy kawałeczek
                                            trilafonu , pocvzujesz się jak w świetlnej kuli /dopuki Cię kiedyś leki nie
                                            rozpierdzielą - co jak myslę i tak z wieloma pasyentami samoczynnie nastąpi/

                                            - notabene jest to rutynowa metoda "uwrazliwiania" na antydepresant
                                            tylko podaje sie troszkę wiecej neuroleptyku np.TRIAVIL preparat zozony
                                            zawierający 2mg perfenazyny i 25 mg Amitriptyliny
                                            albo nortriptylina z flufenazyną
                                            imipramina z tisercinem
                                            te pary do siebie pasują
                                            tak w książce pisze
                                            /jeśli lekaż nie wpie.. standardowej megadawki neuroleptyku/

                                            A na koniec przykra niespodzianka -Pramolanu to nie dotyczy :(
                                              • 10_sekund Re: betka:) 31.01.06, 23:08
                                                /z dawnych kuracji/
                                                -a leki ...ratunkowe
                                                jeśli pojawiają się zabuzenia przytomnosci ,jakieś jazdy,
                                                mozna przypuszczać, że twój organizm zażarł może dopuszczalną dawakę
                                                promieniowania i mozna spodziewać się hipeRAKtywności na leki ...
                                                • aihpos o co tu chodzi? proszę o pomoc! 07.02.06, 22:26
                                                  Witam serdecznie!
                                                  Czytam wasze wypowiedzi i cieszę się że są tacy jak ja !Bo już myślałam że
                                                  takich świrów nie produkują!Zachorowałam jakieś 4 lata temu na "coś"nie wiem
                                                  sama czy to nerwica czy depresja!czasami mam wrażenie że jedno i drugie!
                                                  Zaczęło się od delirek,miałam takie trzęsiawki i bóle brzucha i cuda na
                                                  kiju,kołatanie gul w gardle i tak dalej!czasami takie napady ,że całą noc
                                                  chodziłam po pokoju żeby dojśc do siebie! Oczywiście bezsenność!
                                                  z czasem trochę nad tym zapanowałam przy pomocy leku "Rudotel" w malutkiej
                                                  dawce,ale widzę że nikt tu takiego nie brał. pozatym na kołatania serca biorę
                                                  "metokard" też małe dawki ale one mi obniżyły ciśnienie i czuję wieczną senność
                                                  ,nie mogę się na niczym skupić ! Najgorsze jest to że co chwila wynajduję u
                                                  siebie nowe dolegliwości a to krążenie słabe a to słabości czasami mało się nie
                                                  przewalę!
                                                  no i oczywiście mam różne obawy typu:czy jestem zdrowa? jak prowadzę auto to mam
                                                  jakieś shizy! boję się i jakoś dziwnie odpływa mi umysł!CZY WY TAK MACIE?
                                                  mam lepsze chwile oczywiście latem!
                                                  ale mam już dość tej gó..anej choroby bo nie widzę opcji wyleczenia a wiem że
                                                  to kiepsko wpływa na mojego męża i córeczkę! jestem pedantyczką i nerwusem!
                                                  I mam dość ! napiszcie skąd to cholerstwo się bierze ijak się tego pozbyć?
                                                  Pozdrawiam serdecznie ! proszę o podpowiedz!!!
    • mona_lisas_smile Re: zamotanie,brak koncentracji..a moze derealiza 08.02.06, 01:24
      hej, tez mi sie zdaza cos takiego.. dokładnie jakbym czytała o sobie...
      poczytalam troche o tych najrozmaitszych problemach i sama myślałam, czy nie
      wybrać się z czymś takim do jakiegoś specjalisty, niestety z lekarzami tego
      typu mam raczej niemiłe doświadczenia.. zabrzmi to banalnie ale po prostu
      powinnaś sama nauczyć się nad tym panować, zmienić tryb życia, dużo wypoczynku,
      pracy nad podejściem do życia... czyli bardziej na luzie, bo możesz złagodzic
      objawy ale predyspozycje do czegoś takiego możesz już mieć zawsze... Ja
      wpakowałam mnóstwo wysiłku w to, żeby jakoś normalnie funkcjonować... dalej
      cierpię na bezsenność, derealizacja... tak, to też raczej mi towarzyszy non
      stop bardziej lub mniej, zależy od dnia.. naprawde przez pewien czas widziałam
      poprawę, ale przy każdym stresie to powraca.. A z drugiej strony ciężko jest
      żyć z czyms takim jeśli osobom z twojego otoczenia ciężko jest sobie wyobrazić
      to co opisujesz, jeśli nie spotkasz osoby, która sama czegos takiego
      doświadczyła... więc mimo wszystko radzę zasięgnąć jakiejś fachowej porady bo
      samemu to bardzo ciężkie i wyczerpujące zadanie... Nie daj się, Pozdrawiam :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka