powiedzialem o wszystkim rodzinie

26.01.06, 11:27
O wieloletniej depresji ktora sie nasilila przez ostatnie dwa-dwa i pol roku
i o tym ze od pol roku jest juz tak zle ze nie moge wytrzymac sam ze soba. O
tym jak to sie zmienialo od podstawowki i jakie fazy przechodzilo.
Powiedzialem o alkocholizmie i przesadzaniu z zntydepresantami z alkocholem
zeby na chwile sie zagluszyc. Powiedzialem a autoagresji.
Powiedzieli ze od dawna wiedzieli ale nie wiedzieli co sie dzieje, ponoc po
mnie widac ze poplynalem i juz od rana bylo wiadomo ze sie upije. Pilem bo to
mnie kilka lat temu zaczelo uspokajac.
Od pol roku jest ze mna tak zle ze nienawidze sam siebie iz musze tkwic we
swoim ciele wraz ze swoja osoba i nikt mnie nie chce nawet wysluchac co sie
dzieje. Zostalem sam z choroba ktorej nie jestem winien.

Zmienilem zycie, dom, ide niedlugo do lekarza mam zaklepana wizyte. mam
nadzieje ze mi sie powoli zacznie prostowac jak i cale zycie ale najpierw to
musze naprostowac bo reszta jest zalezna od tego.
Nie wiem co bedzie ze mna, moze zawsze zabardzo w przyszlosc patrzylem i
czulem rozgoryczenie co bedzie jesli teraz do tej pory bylo strasznie zle.
Nie wiem jak przestane pic, antydepresanty juz nie dzialaja, chce cos zrobic
ze soba. Staram sie przestac palic i powrocic do trenowania, nie wiem jak
beda wygladaly spotkania z ludzmi gdy powiem ze nie pije ale zawsze to
robilem i bedzie mnie ciagnelo do tego stanu rozluznienia poalkocholowego
choc ostatnio alkochol wywoluje u mnie wewnetrzna agresje.
Uslyszalem zebym poszedl cos z tym zrobic (balem sie przyznac przez wszystkie
lata co sie dzieje i ze to trwa od zawsze bez przerwy) bo jesli juz nie
potrafie ze soba wogole wytrzymac (moze 3 lata temu doszedlem ze to czynnik
wewnetrzny a nie ze kazdy chce krzywde mi zrobic) to skonczy sie
samobojstwem. Narazie nigdy o tym nie myslalem i bym sie bal ale nie wiem jak
to jest przez kilka lat nie moc ze soba wytrzymac jak ja teraz przez pol
roku, mozliwe ze bym sie powiesil/inne formy bardziej bezbolesne.

Pewnie wszystko potrwa wiele lat zanim jakos stane na nogi z zyciem, nie wiem
czy bede chodzil jeszcze do AA czy samo mi przejdzie upijanie sie, widac ze
poplynalem i taka jest opinia.
Coz mozna powiedziec, czasem sie robi zle i wie sie ze sie zle robi w tamtym
momencie ale nie mozna inaczej zrobic co sami znacie.
    • kuba_halford droga do nikad aby nie myslec 26.01.06, 11:31
      Powiedzieli ze od zawsze wiedzieli ze wychodze i nie mowie kiedy wroce do domu,
      ze wychodze i ide przed siebie ile tylko moge aby nie myslec i czyms sie zajac,
      to prawda. Ostatnie lata wygladalo to tak ze nawet jak bylem zmeczony po pracy
      to tulalem sie po mostach i takich tam wybrzezach oczywiscie ostatnie 2 lata
      pijac w trakcie ile wlazlo.
      Wczoraj sam sie zatrzymalem zeby wrocic do domu bo znow zaczalem isc, ostatnie
      miesiace wybieralem np las kabacki nawet w godzinach wieczornych tylko po to
      zeby isc i wiedziec ze jeszcze daleko do konca. Sam tego nie wytrzymuje i nie
      moge sie zatrzymac. Chce mi sie ciagle upic. Siedze nad lamiglowkami i
      logicznymi problemami bo zajmoja moj mozg i wtedy nie musze chodzic aby
      zapomniec.
      • urszulai Re: droga do nikad aby nie myslec 26.01.06, 15:01
        Kuba alkoholizm to choroba.Sam mozesz nie dac rady,aby z nia wygrac.Sa przeciez
        liczne osrodki leczenia uzaleznien,gdzie mialbys fachowa pomoc medyczna i
        psychologiczna.To nie twoja wina,ze chce ci sie ciagle pic i nie panujesz nad
        tym.Istata uzaleznienia jest utrata kontroli nad piciem.Sprobuj zawalczyc o
        siebie,choc bedzie to droga trudna i wyboista.Ale naprawde warto to zrobic.
        • kuba_halford Re: droga do nikad aby nie myslec 26.01.06, 15:36
          urszulai napisała:

          > Kuba alkoholizm to choroba.Sam mozesz nie dac rady,aby z nia wygrac.Sa
          przeciez
          >
          > liczne osrodki leczenia uzaleznien,gdzie mialbys fachowa pomoc medyczna i
          > psychologiczna.To nie twoja wina,ze chce ci sie ciagle pic i nie panujesz nad
          > tym.Istata uzaleznienia jest utrata kontroli nad piciem.Sprobuj zawalczyc o
          > siebie,choc bedzie to droga trudna i wyboista.Ale naprawde warto to zrobic

          Wiem bo poplynalem juz dawno, przygluszalo depresje i na to pomagalo. Ostatnio
          tak wyszlo ze zostalem zupelnie sam z choroba i mam ochote plynac juz caly
          czas. Podobne "zatkanie" wywolywaly napoje energetyzujace ze nie musialem pic
          wtedy.
          Jesli sie nie napije to nie wiem co sie stanie wtedy i chyba bym sie nie
          uspokoil.
          Nic ciekawego.
          • anushiak25 Re: droga do nikad aby nie myslec 30.01.06, 09:33
            Powiem tylko tyle że najważniejsze jest to żebyś zdawal sobie z tego sprawę.
            najgorzej jest pomóc komuś kto nie dopuszcza do siebie myśli że cos jest nie
            tak.... Dziwi mnie tylko dlaczego zostałeś z tym sam. To duży problem i myślę że
            prawdziwi przyjaciele powinni pomóc. Nie miałeś ich do tej pory - poszyukaj
            nowych. Mając zajęcie - wychodząc i rozmawiając z ludźmi też się mniej myśli,
            nie ma się na to czasu. I terapeuta wskazany :) Nie tylko od depresji... ale i
            taki z AA. znam zbyt dużo takich przypadków. sam możesz nie dać rady :(

            Pozdrawiam i zyczę z całego serca powodzenia !
            Ania
            • kuba_halford Re: droga do nikad aby nie myslec 30.01.06, 10:39
              anushiak25 napisała:

              > Powiem tylko tyle że najważniejsze jest to żebyś zdawal sobie z tego sprawę.
              > najgorzej jest pomóc komuś kto nie dopuszcza do siebie myśli że cos jest nie
              > tak....

              Cale lata nie dopuszczalem ze to we mnie ale zawsze cos czulem ze jest cos nie
              tak, swiadomosc zaczela nadchodzic moze 2-2,5 roku temu ze to wynika ze srodka.

              Dziwi mnie tylko dlaczego zostałeś z tym sam. To duży problem i myślę ż
              > e
              > prawdziwi przyjaciele powinni pomóc. Nie miałeś ich do tej pory - poszyukaj
              > nowych. Mając zajęcie - wychodząc i rozmawiając z ludźmi też się mniej myśli,
              > nie ma się na to czasu.

              Przyjaciele maja czlowieka w dupie jak sie cos dzieje, zawsze bylem sam i
              jestem na to skazany, nikt mnie nie kocha ja tez nikogo nie bede kochal. Mam
              siebie i tylko na sobie moge polegac, nienalezy ufac.
              Kiedys byli ale oni tez z czasem odeszli, nauczylem sie zyc sam dam rade. I tak
              na siebie tylko moglem zawsze liczyc, ludzie mowia i udaja ze jestes warty ich
              uwagi/jestes przyjacielem/kochaja cie/ INNE ale jak sie cos z toba dzieje to
              maja to gdzies bo po co w czyjes klopoty sie wdawac. Norma.

              I terapeuta wskazany :) Nie tylko od depresji... ale i
              > taki z AA. znam zbyt dużo takich przypadków. sam możesz nie dać rady :(
              >

              Juz jest (od soboty) tylko ze to niezupelnie jest depresja jak sie okazalo :/
              ale jeszcze sporo skierowan nie tylko psychologicznych mnie czeka sie
              dowiedzialem. Odstawienie wody w 100 % i mam powiedziec w sobote co sie ze mna
              dzialo.
              Powiem prawde - chcialbym zeby to byla depresja.

              > Pozdrawiam i zyczę z całego serca powodzenia !
              > Ania

              Dziekuje, przyznam ze zachwycony nie jestem po tym co sie dowiedzialem i boje
              sie co bedzie.
              Czuje sie oszukany z zyciem, stoje w miejscu od zawsze co bym nie robil i
              prawdopodobnie nigdy nie rusze. Zycie mnie oszukalo i lyso mi z tym. nawet juz
              mi nerwy odebralo.
              • jane733 Re: droga do nikad aby nie myslec 30.01.06, 13:39
                Bardzo dobrze, że zrobiłes w końcu pierwszy krok do wyjścia z tej trudnej
                sytuacji ... To połowa sukcesu... Mam nadzieję, że wytrwasz ... W każdym razie
                ja będę Ci dopingować... Nie odsuwaj się od ludzi i nie gadaj głupot w stylu
                nikt mnie nie kocha i ja nigdy nikogo nie pokocham ...Myślę, że jesteś
                wartościowym człowiekiem, chociaż pogubiłeś się... I Ty też ponosisz za to
                odpowiedzialność... Życze Ci dużo siły... Liczę na to, że na tym forum będę
                miała okazję cieszyć się z Twoich małych i wielkich sukcesów...
    • anushiak25 Re: powiedzialem o wszystkim rodzinie 30.01.06, 15:15
      Tak, ja też mam taką nadzieję. mam nadzieję ze dzielił się będziesz z nami
      swoimi sukcesami ale też i porażkami.

      A co do przyjaciół to nie wiem czy się mogę w 100% zgodzić. Miałam w zyciu wiele
      przypadków bardzo trudnych. Przyjaciele są ze mną nadal - i mi sie też jeszcze
      nigdy nie zdarzyło kogoś w potrzebie zostawić. Ale ludzie są różni. Dopóki się
      nie trafi na tych dobrych to nigdy się nie bedzie wierzyło :)
    • imagiro Re: powiedzialem o wszystkim rodzinie 30.01.06, 17:55
      kuba, skrobnij do mnie na priva ...
      • kuba_halford Re: powiedzialem o wszystkim rodzinie 30.01.06, 19:36
        imagiro napisał:

        > kuba, skrobnij do mnie na priva ...


        skrobnalem
Pełna wersja