Toksyczny zwiazek?? Przeczytaj to koniecznie!!!:-)

30.01.06, 12:24
Z ostatniego wydania Elle.

OTWORZ OCZY! radzi K. Miller, psychoterapeutka, autorka ksiazki "Chce byc
kochana tak jak chce" :

* Podsttawowa praca, jaka mamy do wykonania to zdefiniowac sobie jasno, ze
jest nam w zwiazku zle. Jesli kilka razy poczulas ze nie jestes szczesliwa -
nie tlum tego uczucia.

* Przestan czekac na to, ze jutro bedzie lepiej.W toksycznych zwiazkach
pojawiaja sie oczywiscie chwile , kiedy jest cudownie. Tyle ze nastepnego dnia
spowrtotem jest okropnie... To wskazowka ze tkwimy w czyms, co nas niszczy.
Uswiadomienie sobie tego to juz polowa sukcesu.

* Buduj zaufanie do samej siebie. Jezeli poczulas, ze jest ci z partnerem
coraz ciezej, to nie wolno tego uczucia tlumic. Nie ma lepszego wskaznika niz
nasz wewnetrzn

* Badz czujna. Przeprosil juz siodmy raz i znowu zrobil to samo? To oznacza,
ze sama siebie oszukujesz i jeszcze pozwalasz na to jemu.

* Nie pracuj nad nim. On juz jest gotowy/wyrobiony. Pracuj nad soba! Mozemy
zmienic tylke siebie.

* Przyjaciolki! Sluchajcie - nie radzcie.

Mnie te wskazowki pomogly dodatkowo wyjsc z toksycznego zwiazku. Mam nadzieje
ze i Wam wszystkim pomoga! A do tego dolaczam jeszcze swoje przekonanie -
pogozmy sie z faktem, ze do siebie po prostu nie pasujemy, poswiecajmy sie
ludziom szlachetnym, wartosciowym i podziwiajmy - nie ponizajmy sie wzajemnie.
Pozatym zostanmy wierni sobie, a jezeli znajdziemy mezczyzne to tylko takiego
przy ktorym poczujemy sie jak kobieta. Mamy byc z niego dumni a nie blagac o
akceptacje. Dzialujmy na siebie pozytywnie, nie negatywnie. Przeciez nie
kupujemy za ciasnych butow a potem placzemy na sile je probujac rozklepac!
Problem tkwi w glowie. Nie dajmy sie ponizac, badzmy wspaniale, pogodne,
ciekawe zycia - niech on i kazdy inny nas podziwia! Uciekajmy od wszystkiego
co chore i otworzmy oczy i uszy - zycie jest przeciez taaaaaakie piekne! ;-))
    • virusti Czy uwierzyć w to? 30.01.06, 14:10
      Odnośnie toksyczności - gdy moja wieloletnia partnerka zachorowała na depresje
      z miejsca uznala nasz zwiazek za toksyczny. Wcześniej przez 6 lat była w nim
      szczęśliwa i dążyła do małżeństwa, a tu nagle wraz z choroba obrot o 180
      stopni. Chciałbym wiedzieć czy pierwszy silny atak depresji to odpowiedni
      moment by ocenic obiektywnie związek? Prosze o Wasze opinie.
      Pozdrawiam
      • urszulai Re: Czy uwierzyć w to? 30.01.06, 15:19
        Choroba jednego z partnerow to na pewno powazny sprawdzian uczuc dla dwojga.I
        tu sprawdza sie maksyma,ze nie sztuka jest kochac kogos gdy jest zdrowy, bogaty
        i nie ma problemow.Czesto niektore bliskie osoby zawodza podczas takich prob
        bolesnie i zwiazek sie rozpada.Czy starasz sie jej jakos pomoc i wesprzec ja
        virusti?
        • ziolkowska6 Re: Czy uwierzyć w to? 30.01.06, 15:46
          a jesli partner odmawia leczenia a jego objawy sa coraz bardziej krzywdzace dla
          calej rodziny? Jesli ktos w momencie uswiadomienia choroby swiadomie nie chce
          sie leczyc to powinien liczyc sie z konsekwencjami - ze jego choroba niszczy
          zycie innym ludziom, tym najblizszym.
        • virusti Re: Czy uwierzyć w to? 30.01.06, 16:22
          Masz w 100% rację z pomocą. Ofiarowałem Jej wszystko co mogłem - powiedziałem,
          że jeżeli nie chce tworzyć związku to mogę porzucić marzenia o rodzinie i
          dzieciach oraz poszukiwania innej partnerki i opiekować się Nią do końca życia.
          Pomoc odrzuciła, być może na zbyt wczesnym etapie choroby złożyłem jej taką
          deklarację. Mowiła, że chce się wyleczyć i wtedy walczyć o mnie. Od pewnego
          czasu jest chyba lepiej, dostałem od Niej kartkę e-mailową "bardzo dziękuję za
          życzenia urodzinowe...." które wysłałem do Niej wbrew zapewnieniom sprzed 2
          miesięcy, że nie życzy sobie żadnych kontaktów z mojej strony. Nie mam pojęcia
          czy te kropki w Jej odpowiedzi to zaproszenie do dalszej rozmowy, a
          przestwienie początkowych słów to podkreślenie jak ważne dla Niej to było, że
          pamiętałem - mam wiele obaw i ciągle w pamięci słowa z listu Jej ojca do
          mnie: "Jeśli nie zaprzestaniesz atakowania jej swoją niechcianą i w tym
          momencie zaborczą miłością, będziemy musieli podjąć bardzo radykalne
          działania...
          Na pewno bardzo trudne i nieprzyjemne dla każdej ze stron...". To człowiek
          chory i bezwzględny i nie chcę by Ją skrzywdził.
          Jeżeli chcesz poznać bliżej moja historię to poniżej zamieszczm link:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=29815254&v=2&s=0
          • urszulai Re: Czy uwierzyć w to? 30.01.06, 16:59
            Wiesz po przeczytaniu tego tak sobie mysle,ze byc moze ona kocha cie nadal,ale
            boi sie,ze nie podola i nie sprawdzi sie w zwiazku.Moze przez chorobe poczula
            sie okaleczona i uwaza ,ze nie powinna z nikim sie wiazac.Trudno wyczuc o co
            chodzi w tym wszystkim.I do tego despotyczny tata,ktory narzuca jej z kim ma
            byc,a z kim nie.Moze ona czuje sie jak w potrzasku.Z jednej strony paralizuje
            ja choroba,ktora pewnie odebrala jej wiele marzem,a z drugiej nie ma dosc
            sily ,aby podjac walke z ojcem,ktory definitywnie narzuca jej zerwanie
            zwiazku.Pewnie gdyby byla zdrowa myslalaby inaczej,ale moze teraz czuje sie jak
            w potrzasku.Pytales jak to jest z uczuciem,gdy depresja odbiera chec do
            zycia.Hmm ja moge napisactylko z mojego punktu widzenia.Nie jest latwo,ale ja
            wlasnie w tym okresie potrzebowalam najbardziej obecnosci i wsparcia ukochanej
            osoby.Po przejsciu depresji zaczelam chyba jeszcze bardziej kochac i doceniac
            za to co dla mnie zrobila.Wiem,ze nigdy tego nie zapomne.Moze czlowiek w ostrej
            fazie depresji nie umie okazywac uczuc,ale to nie znaczy,ze przestal kochac.Tak
            to widze virusti.
            • virusti Re: Czy uwierzyć w to? 31.01.06, 11:58
              To co teraz dzieje się w Jej głowie to wielka zagadka. Ostatnie kontakty miałem
              gdy była bardzo chora - tylko w takim stanie mogła pozwolić ojcu na kontrole i
              prowadzenie ze mna korespondencji, odebranie komórki i zmiane numeru itp. Teraz
              naprawde nie wiem co się dzieje. Przedtem nawet mail: "jak sie czujesz" kończył
              się atakiem histerii. Teraz życzenia urodzinowe przyjeła zaskakujaco dobrze,
              ale po tamtym, ze względu na Jej dobro, nie mam odwagi kontaktować się. Jednak
              musi być jej lepiej skoro w gazecie ukazalo się jej zdjęcie jak śpiewa
              pastorałki w radio.
              Chętnie jej pomoge, moje życie osobiste układam ostrożnie i w sposób który
              umożliwia dalsze kontakty z Nią.
              Naczytalem się tyle, że wiem, iż bliskie osoby pomagają w wyjściu z depresji.
              Moją pomoc zaoferowałem zbyt wcześnie, byc może teraz byłby właściwszy moment,
              ale Ona nie sięgnie po nią bo wcześniej ją odrzuciła. Możliwe, że oboje tego
              chcemy, ale życie ułożyło scenariusz w którym każde z nas zostało na zawsze
              zablokowane...
              Dziękuję i pozdrawiam
    • urszulai Re: Toksyczny zwiazek?? Przeczytaj to koniecznie! 30.01.06, 15:26
      Z tymi toksycznymi zwiazkami to tak bywa,ze czesto kobiety tlumacza sobie,ze
      partner np. teraz pije i bije,ale po slubie to sie odmieni.Milosc odmieni
      partnera.Niestety moze odmienic ,ale tylko na gorsze.Jesli ,facet przed slubem
      nie szanowal dziewczyny to jest pewne,ze bedzie nia pomiatal w
      malzenstwie.Druga sprawa dotyczy kobiet wspoluzaleznionych,gdzie ofiara nie
      moze odejsc od sprawcy z wielu roznych wzgledow.
    • mlasskacz Wściekły feminizm. Gdzie tu depresja? 30.01.06, 15:58
      • urszulai Re: Wściekły feminizm. Gdzie tu depresja? 30.01.06, 16:45
        Bo to nie mialo byc o depresji tylko o toksycznych zwiazkach.Nawiazalam do tego
        co napisala rubina 80.
Pełna wersja