po pierwszej wizycie u psychologa :((

02.02.06, 20:13
Wielki dol, totalny dol, czuje sie jakby przejechal po mnie czolg.
Czuje sie jeszcze gorzej niz przed wizyta....
Czuje, ze nie ma dla mnie ratunku. Czy zadaniem psychologa jest zdolowac
pacjenta? Dlaczego on byl taki bezwzgledny? I czy aby sie nie pomylil z
diagnoza - nerwica lekowa?
Zalecaa psychoterapie, a nastepny wolny termin ma za dwa tygodnie.... I ja
mam czekac tak dluugo?? Powoli dostaje swira.... ekploduje..

    • betka-b Re: po pierwszej wizycie u psychologa :(( 02.02.06, 20:21
      Ja mialam to samo przepasc a nie dol po pierwszej wizycie!(ale to byl
      psychiatra)Myslalam ze jestem kompletnym swirem !Jak pojawily mi sie lzy w
      oczach pani dr.powiedziala:
      -prosze sie nie rozklejac i nie plakac mi tu!Wszyscy tak maja i nikt nie umarl!
      Recepta i wizyta za tydzien.Bylam u niej ze trzy razy -zmieniala leki i
      jeczala ,ze jestem "trudnym pacjentem"bo trudno mi dogodzic z lekami....
      Tak ,ze nie lam sie !Kazdemu mozna pomoc!
      • bambomurzynzafryko Re: po pierwszej wizycie u psychologa :(( 02.02.06, 20:27
        Illys!
        Ja mialem to samo. A do tego byly wakacje i powiedziano mi że następna wizyta
        możliwa jest za 2 miesiące. A zostalem sam z dzieckiem i myślałem że zabije
        albo siebie, albo nas dwójkę.
        Ale jakoś przetrwałem. Nie łam się. Człowiekowi wydaje się, zepsychoterapeuta
        jest od przytulania,ale może tak wcale nie jest.
        Do tego lepiej nadaja sie wypróbowani przyjaciele.
        Trzymam za Ciebie kciuki!
        • lillys Re: po pierwszej wizycie u psychologa :(( 02.02.06, 21:30
          jak zwal tak zwał, dół, przepaść, histeria,koniec drogi, maksymalne wku..enie,
          na niego, na swiat, na ojca, ogólnie na 'nienależytą opiekę rodzicielska',
          która mi odcięła drogę do prawidłowego postrzegania rzeczywistości, skrzywiła
          widzenie świata, nie nauczyła podstawowych zachowań społecznych.
          Jestem jedną roztrzęsioną galaretą.
          System jest przeciwko mnie, oni chcą mnie zniszczyć. Ten kraj, ci ludzie...
          Tylko rozpacz Kurta Kobain'a w tej chwili jest mi bliska, i rozumiem go jak
          nigdy wcześniej.
          ...choć jeszcze do dzisiaj trzęsą mi się ręce (u niego byłam w pon.)....

          Ale dzięki za pocieszenie.Wiem, że robicie to w dobrej wierze.
          Ale ja nie wierzę. Nie wierzę, że może być lepiej.
          Jedyne czego nie wykluczam, to że może być inaczej.
          Nowe emocje, nowe ciepienie....
          Tkwię w potrzasku jaki sama na siebie zastawiłam i nie potrfię sięz niego
          uwolnić a nikt inny nie ma na tyle dobrej woli aby mi pomóc.
          • lucyna_n Re: po pierwszej wizycie u psychologa :(( 02.02.06, 21:38
            idź do psychiatry, powinno być lepiej.
          • mgla_jedwabna Re: po pierwszej wizycie u psychologa :(( 02.02.06, 23:37
            nie wiem czemu niektorzy ludzie spodziewaja sie ze po wizycie u
            psychologa/psychiatry ma byc im "lepiej"...jak masz zapalenie pluc, to nie
            spodziewasz sie chyba, ze poczujesz sie lepiej, jak cie lekarz oslucha i w
            gardziolko zajrzy, temperature kaze zmierzyc...?
            Mysle, ze wbrew temu, co deklarujesz, wierzysz w to, ze mozesz z tego wyjsc, a
            sila twojej rozpaczy jest miara twojej wiary. Czyli, mowiac prosciej, nie
            szukalabys pomocy (u psychologa, na forum), gdybys nie wierzyla, ze to cos da.
            Skoro wiesz juz, z czym ci zle- to odbij sie od tego dna, z calej sily plyn w
            gore (nie mowie, ze bedzie latwo, a wlasciwie obiecuje, ze bedzie ciezko...),
            wynurz glowe i zaczerpnij powietrza pelna piersia. Dasz rade!
    • ewa19734 Re: po pierwszej wizycie u psychologa :(( 03.02.06, 08:23
      Witaj, piszę tu aby Cię podnieść na duchu. Nie zrażaj się zachowaniem
      psychologa. W każdym zawodzie są profesjonaliści i niekompetentni. Niestety
      wszystko wskazuje na to, że trafiłaś na ten drugi gatunek. Mój psycholog miał
      na "podorędziu" pudełko chusteczek higienicznych i pozwalał płakać do woli bo
      płacz to też jest jakaś forma terapii i oczyszczenia. Proponuję rozejrzec się
      za kimś innym ale jeżeli rzeczywiście masz nerwice lękową to bez terapii
      lekowej sie nie obejdzie. Nie bój sie tylko zgłoś do psychiatry, który zapisze
      Ci lekki lek antydepresyjny. Miałam to co Ty i biore Asentrę, która nie
      uzależnia a po paru miesiącach kuracji czuję się bardzo dobrze. Skończyły się
      ataki lęku z drżeniem, bóle serca jakby przy zawale, mam więcej energii.
      Uwierz, że naprawdę można z tego wyjść tylko trzeba trochę o to powalczyć.
      Pozdrawiam!
      • lillys Re: po pierwszej wizycie u psychologa - juz lepiej 03.02.06, 09:36
        mgla_jedwabna, moja wiara jest tak malenka, ze nie wiem, czy wystarczy.
        Szczegolnie, ze naprawde znajduje sie w nieciekawej sytuacji zyciowej.Choc
        oczywiscie to prawda, ze musze ja miec (te wiare), skoro szukam pomocy z
        zewnatrz.
        Czy jednak ta malenka wiara wygra z potezna sila autodestrukcji, która we mnie
        tkwi od zawsze? Czy mozna wygrac z tak silnie wszczepionymi schematami
        zachowan? Schematami powtarzanymi przez lata?
        Poszukam innego fachowca, chocby po to aby sie skonsultowac, bo sie
        autentycznie wkurzylam, czuje, ze jesli nie zrobię tego teraz zmarnuję całe
        swoje dalsze życie, tak jak je marnowałam dotychczas.
        Tylko w tej chwili mam problem, jak znalezc kogos, kto bedzie umiał i chciał
        mi pomóc wyjść na prostą.
        Ten facet to był psycholog kliniczny, zalecił mi psychoterapię grupową na
        oddziale nerwic (dziennym) Kliniki Psychiatrii.
        I ta idea bardzo mi się podoba, tylko niestety z pewnych względów formalnych
        (i zawieszonego życia) nie mogę w tej terapii wziąć udziału, choć gdzieś,
        daleko we mnie tkwi przekonanie, że właśnie taka forma pomocy, takie
        gruntowne 'pranie mózgu', 12 tygodni, codziennie od 9 do 14! , przyniosłoby
        jakiś efekt, pomogłoby zburzyć klocki i jeszcze raz je na nowo, uporządkować i
        poukładać.
        I znowu jest coś co może pomóc, ale niedostępne dla mnie:((
        To potęguje uczucie, że nie należe do świata 'normalnych', bo ja mam zawsze pod
        górkę.

        Ale mam do Was pytanie: czy ktoś z Was, przeszedł tak intensywną terapię,
        długoterminową (chyba do takich ją trzeba zaliczyć), przebywał na takim
        oddziale, (i jest to kwalifikowane jako leczenie szpitalne). Proszę
        powiedzcie co tam się robi, jak wyglądają zajęcia z terapeutą, bo rozumiem, że
        nie rozmawia się pół dnia, tylko pewnie wykonuje jakieś zadania, itp.
        Dzięki za wparcie i podtrzymanie mnie na duchu!

        • mgla_jedwabna Re: po pierwszej wizycie u psychologa - juz lepie 04.02.06, 20:54
          zajrzyj lillys na gazetowa poczte, cos ci tam napisalam
Pełna wersja