nic nie jest smutne

16.02.06, 14:04
ja juz nie mam dola, nie czuje juz nic, nie chce nic, nie placze i sie nie ciesze, na niczym mi nie zalezy, wszystko jest mi obojetne, nic nie chce zmieniac, w srodku jestem zimny i pusty, nie mysle o przyszlosci, nie mysle juz nawet o smierci, ale potrafie siedziec godzinami patrzec w sufit albo za okno i nic, nie czuje nawet uplywu czasu
    • szyderca_i_glupawiec Re: nic nie jest smutne 16.02.06, 14:30
      brawo, osiągnąłeś kolejny stopień wtajemniczenia
      Ten stan w którym jesteś to marazm, apatia, zawieszenie czy nazwij to jak
      chcesz. mozna w nim tkwic oj długo, za długo. Radzę zrobic coś z tym zanim
      będzie za pózno, jestes bliski granicy po przekroczeniu której ciężko jest
      wrócic. W takim stanie pojawiają się zapędy do skonczenia ze sobą, uważaj na
      siebie
      • martwoj Re: nic nie jest smutne 16.02.06, 20:58
        to prawda co pisze szyderca. Twój smutek osiagnął punkt kulminacyjny-bardziej
        smutny juz byc nie mogłeś,a że prawdopodobnie nie mogłeś się z nim
        uporać,smutek przeszedł w obojętnosc. Jak sieza długo tkwi w tym stanie to
        utrwala sie on i przechodzi w nawyk więc zrób coś...
        • bary14 Re: nic nie jest smutne 16.02.06, 21:44
          o rany nie straszcie, ja juz też tak prawie mam. Jak mam wolny dzień to nie
          potrafie wstać z łóżka i leżę chociaz nie śpię. Do pracy też mi ciężko wstać ale
          jeszcze się jakoś zbieram. Ale faktycznie o samobójstwie też myslę.
          • szyderca_i_glupawiec Re: nic nie jest smutne 16.02.06, 22:55
            Nie chodziło mi o myslenie o samobójstwie. Chodziło mi o inną fazę. Jeżeli od
            pewnego bardzo długiego czasu żyjesz w marazmie, myslisz o samobójstwie, ale
            Twoje plany nie są skonkretyzowane, myslisz nad sposobem, ale nie masz pełnej
            wizji. Pewnego popołudnia Twoje zobojętnienie osiąga maksimum, czujesz się
            inaczej. Wydaje Ci się, że Twój umysł jest czysty, ale to pozory. Zaczynasz
            dokładnie widziec swoje zejscie,nie czujesz nic, masz konkretny, jasny plan
            działania, jestes pewny siebie i nie cofniesz się przed niczym, nie boisz się
            bólu. Raz do tej pory miałem taką fazę i na szczęscie znieczuliłem się piwem i
            poszedłem spac. Ciekawe doswiadczenie pokazujące jak uczucia mogą zwieśc
            • anatemka Re: nic nie jest smutne 16.02.06, 22:59
              och, te plany.... cudne są:))))
    • szyderca_i_glupawiec Re: nic nie jest smutne 16.02.06, 23:03
      Sathan napisałeś, że niczego nie chcesz zmieniac. Teraz jest najwyzszy czas na
      zmiany. Musisz się określic w którą stronę chcesz isc. Nikt Ci tego nie może
      narzucic, sam musisz dokonac wyboru. Nie wiem czy juz doszedłeś do wniosku, że
      to co czujesz to fałsz, czujesz cierpienie, ale to jakaś P.I.E.P.S.Z.O.N.A
      I.L.U.Z.J.A. Nie ufaj temu co czujesz, musisz wszystko kalkulowac umysłem.
      Określ się człowieku. Albo w jedną albo w drugą stronę, bo tkwienie w takim
      stanie nie oznacza nic dobrego
    • boris_kr Re: nic nie jest smutne 16.02.06, 23:56
      Zawolam Chucka Norrisa. jak mu zapoda z polobrotu, zaraz mu sie poprawi :)
      • swiat_13 Re: nic nie jest smutne 17.02.06, 11:07
        po co tu wchodzisz pajacyku? tu nie wpisują się tatuśkowie przechodząc kryzys
        wieku średniego, tylko międzyinnymi ludzie mający problemy ze sobą i nie
        potrzebujący twoich marnych kpin.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja