lęk

24.02.06, 11:01
W poniedziałek wracam do pracy po prawie miesięcznym okresie wolnego.
Piekielnie się boję. To jeszcze trzy dni, a już żyję w wielkim lęku.
Powinienem posiedzieć w papierach, uporządkować wszystko, zaplanować jakoś
ten pierwszy tydzień. Totalny paraliż. Znajduję sobie milion zajęć, byle
tylko o tym wszystkim nie myśleć. I boję się coraz bardziej.
Przez ten miesiąc w ogóle nie odpocząłem. Nie umiem odpoczywać :(
    • anatemka Re: lęk 24.02.06, 11:03
      do pracy iść i tak musisz. Może jak juz tam będziesz, to się okaże nie takie
      straszne? Też zawsze boję się przed. W trakcie jest co ma być.
      • dance_macabre Re: lęk 24.02.06, 11:13
        Już tak kiedyś miałem (nie aż takie długie zwolnienie). Zaraz pierwszego dnia
        było całkiem w porządku. Tylko to, co działo się ze mną zanim tam poszedłem było
        istnym koszmarem. Dlatego boję się, że najbliższe dni będą nie do zniesienia.
        • anatemka Re: lęk 24.02.06, 11:15
          pewnie będą....
          cmoooook
    • anula_33 Re: lęk 24.02.06, 11:08
      ja idę już jutro (sobota) po dwutygodniowym urlopie...
    • miriam11 Re: lęk 24.02.06, 11:25
      dance_macabre napisał:
      > Powinienem posiedzieć w papierach, uporządkować wszystko, zaplanować jakoś
      > ten pierwszy tydzień. Totalny paraliż. Znajduję sobie milion zajęć, byle
      > tylko o tym wszystkim nie myśleć. I boję się coraz bardziej.

      Dansiku, mnie uporządkowanie i planowanie zawsze bardzo uspokaja, czuję się
      pewniej. Dlatego myślę, że może spróbuj się za to wziąć, jak sobie to
      poukładasz, to może mniej będziesz się bać.
      Mam rodzinę na głowie :-) więc przez parę dni mniej aktywna w necie będę, ale
      jakby co tomailuj. Specjalny buziak odganiający strachy :-)))))
      • dance_macabre Re: lęk 24.02.06, 13:46
        Problem w tym, że jestem sparaliżowany i boję się nawet podchodzić do tego
        miejsca, gdzie leżą książki. Coraz intensywniej o tym myślę, coraz bardziej się
        boję...i nic nie robię, żeby zwalczyć ten lęk. Ale jestem durny!
        • anjakarenina Re: lęk 24.02.06, 14:14
          może, żeby zwalczyć ten lęk, trzeba znaleźć jego przyczynę. czego konkretnie się
          boisz? co złego się stanie, jak podejdziesz do biurka z książkami?
          • dance_macabre Re: lęk 24.02.06, 14:52
            Będę musiał zebrać myśli, skupiać się, zajmować czymś, co w tej chwili zupełnie
            mnie nie interesuje. Będę musiał robić coś konkretnego, a nie obijać się pod
            domu, siedzieć godzinami w necie i użalać się.
            • oskar53 Re: lęk 24.02.06, 15:00
              Uuuuu, taka makabreska, no...
              Ale nie łam się, nie tylko dasz radę, ale i odżyjesz. Zobaczysz :)
            • anjakarenina Re: lęk 24.02.06, 16:08
              dance_macabre napisał:

              > Będę musiał zebrać myśli, skupiać się, zajmować czymś, co w tej chwili zupełnie
              >
              > mnie nie interesuje. Będę musiał robić coś konkretnego, a nie obijać się pod
              > domu, siedzieć godzinami w necie i użalać się.

              ale czy rzeczywiście tego się boisz?? czy można bać się zebrania myśli,
              skupienia itd? czy może pod tym jest jakiś inny lęk? np. że nie dasz sobie rady
              lub tp.
              • suchyxxx Re: lęk 24.02.06, 16:42
                Hmm przypomina mi to moją sytuację sprzed 3 laty jak to szedłem do liceum i się
                piekielnie bałem.Każdy dzień po feriach albo innej przerwie był koszmarny bo
                musiałem tam wracać-śmiali się ze mnie więc nic dziwnego że starałem się
                wagarować ile wlezie.Problem zniknoł jak przenieśli mnie do innej szkoły ale nie
                całkowicie bo nadal miałem pietra codziennie wstawać rano i iść tam.Dopiero gdy
                dano mi leki to przestałem myśleć o tym i wszelkie nerwy odeszły.
              • dance_macabre Re: lęk 24.02.06, 17:15
                anja, pewnie że można się bać. Wiem, że jeśli już zacznę to znowu wejdę w
                tygiel, który mnie wymęczy. Tymczasem do tej pory byłem od tego wolny- wolny od
                napięcia, stresu, terminów, pogadania. Boję się skupienia i zebrania do kupy,
                bo to oznacza dla mnie koniec bezpiecznego okresu, w którym czas mijał leniwie.
                • anjakarenina Re: lęk 24.02.06, 20:22
                  dance_macabre napisał:

                  > anja, pewnie że można się bać. Wiem, że jeśli już zacznę to znowu wejdę w
                  > tygiel, który mnie wymęczy. Tymczasem do tej pory byłem od tego wolny- wolny od
                  >
                  > napięcia, stresu, terminów, pogadania. Boję się skupienia i zebrania do kupy,
                  > bo to oznacza dla mnie koniec bezpiecznego okresu, w którym czas mijał leniwie.

                  hej, a więc, logicznie rozumując, boisz się stresu, a nie skupienia się na
                  pracy. innymi słowy, nie boisz się pracy jako takiej, tylko stresu, jaki ona ze
                  sobą niesie. może mogłaby pomóc próba wyeliminowania stresujących sytuacji (co,
                  oczywiście, nie do końca jest możliwe), ale np. taka organizacja pracy, żeby
                  termin nie był zagrożeniem dla nerwów itp. albo, w ostateczności, zmiana pracy,
                  jeśli tę odczuwasz jako zbyt stresującą.
                  wiesz, ja podobnie odczuwałam (czasem ciagle odczuwam), ale pomaga takie
                  zastanowienie się, o co tak właściwie mi chodzi?? czego tak naprawdę się boję?
                  albo, co tak naprawdę spowodowało, że mam depresyjny nastrój? przecież nic nie
                  robi się, ot tak.
                  • anatemka Re: lęk 24.02.06, 20:27
                    przecież nic nie
                    > robi się, ot tak.



                    mam wrażenie, że czasem sie robi....:(
                    • anjakarenina Re: lęk 24.02.06, 20:32


                      > przecież nic nie
                      > > robi się, ot tak.
                      >
                      >
                      >
                      > mam wrażenie, że czasem sie robi....:(

                      no tak, ale może to tylko wrażenie.
                      • anatemka Re: lęk 24.02.06, 20:35
                        chciałabym...
                        • anjakarenina Re: lęk 24.02.06, 20:44
                          anatemka napisała:

                          > chciałabym...

                          takie przyczyny pomaga znaleźć psychoterapia. chodzisz?
                          • anatemka Re: lęk 24.02.06, 20:49
                            nie. i uparta jak osioł powiem: nie pójdę.
                            • anjakarenina Re: lęk 24.02.06, 20:52
                              a czemu??
                              • anatemka Re: lęk 24.02.06, 21:01
                                odpowiedź nr1: psycholog wpędził mnie gdy byłam niewinnym dziecięciem w
                                poczucie winy które nie opuszcza mnie do dziś
                                odpowiedź nr2: nie chce mi się. za dużo zachodu-to jeżdzenie, zajmowanie czasu,
                                ee, nie.
                                • anjakarenina Re: lęk 24.02.06, 21:06
                                  to jakiś psycholog-rzeźnik był.
                                  są też bardzo dobrzy psychologowie, którzy pomogliby ci się od tego uwolnić.
                                  nie będę walczyć z twoją upartością (bycie upartym jest cudne, sama uprawiam;)
                                  tyle powiem, że mnie psychoterapia bardzo pomaga.
                                  • dance_macabre Re: lęk 24.02.06, 22:10
                                    Mnie terapia bardzo męczy. Dowiedziałem się na niej wszystkiego tego, czego
                                    wcześniej byłem świadom. Jestem świadom przyczyn praktycznie każdego mojego
                                    lęku, ale nie potrafię nic z tym zrobić. Terapeutka może mi wbijać do głowy
                                    niesamowitą ilość mądrości- i tak wyjdę z gabinetu i zrobię swoje.
                                    A zmiana pracy...Hehe, dobre- ja się boję odezwać do obcego człowieka, czasem
                                    przejść przez ulicę, a Ty o zmianie pracy:)
                                    • anjakarenina Re: lęk 24.02.06, 22:59
                                      no to spadam z moimi radami na drzewo;)
                                      • dance_macabre Re: lęk 24.02.06, 23:03
                                        Nie spadaj:) Dzięki, że się w ogóle mną zainteresowałaś.
                                        • anjakarenina Re: lęk 25.02.06, 00:20
                                          uściski :)
    • kamila305 Re: lęk 24.02.06, 16:50
      Wiem jak to jest bo sama kiedys piekielnie sie balam powrotu do pracy po
      dlugiej przerwie spowodowanej choroba.Na poczatku nie bylo latwo,ale z czasem
      coraz lepiej.Pewnie,ze jak mam totalny dolek to najchetniej schowalabym sie pod
      koldre,a nie wychodzila do ludzi.Wtedy musze zawalczyc i zrobic dobra mine do
      zlej gry.
    • dance_macabre niech już będzie jutro... 26.02.06, 17:44
      ...bo już nie wytrzymuję napięcia dnia dzisiejszego:/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja