suchyxxx
03.03.06, 10:07
Budzę się rano wcześnie i jestem jak wrak-przytumiony i śpiący
niesamowicie.Jjem śniadanie i biorę seroxat po czym po 30 minutach źrenice się
rozszeżają,ciśnienie wzrasta i przychodzi energia.Mój organizm wrzuca 5-ty
bieg i mam siły na wszystko.Ubieram się,potem wychodzę na dwór i jakoś spędzam
cały dzień.Przychodzi godzina 21 i zaczyna się senność.Nie mam ochoty na nic
poza oglądaniem tv wieczorami.Idę spać o 21-22 i zasypiam w ciągu
godziny.Śpię...Budzę się kilka razy w nocy i wszystko mnie boli ale po chwili
zasypiam znowu.Nic się nie śni.Śpię do godziny 7-8 i wstaję strasznie zły i
zmęczony z obolałym kręgosłupem itp.Stwierdzam że nie mam sił i staranm się
spać.Jak mi się uda śpię do 9 i wstaję ponownie strasznie zmęczony i zły.No i
ledwie co zjem śniadanie wezmę seroxat-źrenice większe,krew szybciej płynie i
znowu 5-ty bieg-achh bez seroxatu to bym nie miał siły i bym nie wstał-jestem
uzależniony od tego leku bo mnie pobudza rano i znosi bóle.Zbliża się noc i są
rozkminki że znowu będę potwornie źle spał-więc trzeba coś zarzucić na
noc-biorę albo połówkę lexotanu albo melatoninę i jakoś pię-źle pię ale trochę
lepiej niż bez środków usypiających.Budzę się rano zmęczony i znowu seroxat i
znowu 5-ty bieg.W nocy znowu coś na sen.Kurcze ludzie czy człowiek musi brać
te leki na sen żeby normalnie spać?Czy musi brać ten seroxat żeby dał siłę? To
tak jak w tym filmie requiem dla snu.W nocy coś uspokajającego żeby spać a
rano żeby wstać to coś pobudzającego-seroxat.Można tak żyć ale zastanawiam się
czy nie zwariuję jak jedna z bohaterek tego filmu;p To jest straszne co muszę
robić...