I po co mi to było?

24.03.06, 09:57
Od rana mam takiego doła że już sam nie wiem co mam robić. A wszystko od
poniedziałku i wizyty u psychiatry. Cierpię bo odważyłem się w końcu zadbać o
swoje zdrowie i ujawnić rodzinie jak bardzo mi żle. Niestety to wszystko
obróciło się przeciwko mnie. Coaxil biorę od pięciu dni i to najgorszy czas
jaki miałem w życiu.Praktycznie nie miałem siły nic robić. Po raz pierwszy w
życiu odważyłem się powiedzić komuś co mie trapi i jak mi się ciężko żyje.
Dzisiejsza kłótnia z żoną która stwierdziła że udaję psychicznego i wmawiam
sobie chorobę sprawiła że sam już nie wiem co mam o tym myśleć. Może lepiej
było żyć jak do tej pory z głupawym uśmieszkiem na twarzy tak jakby wszystko
było ok. a w duszy trzęść się jak galareta. Psychlog jak jej powiedziałem o
wizycie u psychiatry też za bardzo nie była zadowolona.
    • lucyna_n Re: I po co mi to było? 24.03.06, 10:01
      z rodziną to ciężka przeprawa , przykre że żona myśli że udajesz ale to chyba jest taki mechanizm ludzi
      zdrowych, "co Ty opowiadasz, nic Ci nie jest, nie udawaj, weź się w garść" bo ta sytuacja jest dla nich
      trudna, niezrozumiała,leczenie psyciatryczne budzi lęk.
      Poczekaj aż się trochę otrząśnie z szoku , jestem pewna że zrozumie.

      Pierwsze dni brania antydepresanta są z reguły bardzo nieprzyjemne, musisz zacisnąć zęby i dać sobie
      kilka tygodni na poprawę.
      Psychologiem się nie przejmuj, oni tak zawsze:)
      • anjakarenina Re: I po co mi to było? 24.03.06, 10:47

        > Psychologiem się nie przejmuj, oni tak zawsze:)

        czy ja wiem, czy zawsze? jakie prawo ma psycholog, żeby decydować, do jakiego
        lekarza ma iść jego pacjent?? psycholog ma pomóc zrozumieć potrzeby, a nie
        prezentować swoją dezaprobatę.
        • lucyna_n Re: I po co mi to było? 24.03.06, 10:49
          nie wiem dlaczego tak jest, ale bardzo często spotkalam sie z takim podejściem psychologa do wizyty u
          psychiatry, a przecież to bylby idealny model gdyby psycholog i psychiatra razem wespół wzespół leczyli.
          • anjakarenina Re: I po co mi to było? 24.03.06, 10:54
            moja psycholog wręcz zdziwiła się, że od jakiegoś czasu przestałam pojawiać się
            u psychiatry, żeby kontrolować mój stan po leku. ale nie było żadnej presji, to
            w końcu ja wiem, co dla mnie dobre. przynajmniej tego się uczę na psychoterapii:)
    • ogrom Re: I po co mi to było? 24.03.06, 10:55
      Słuchaj, powiedz mi. CZy Twoje uczucia nie są dla Ciebie ważne. Są
      najważniejsze. Skoro chcesz być zdrowy to dbaj o to. Bądź choć trochę egoistą.
      Wiem, że deprecha gdy jest odbiera siły, ale leki dają dużą szanse na wyjście z
      tego!
      Deprecha przychodzi w różnych momentach. I wbrew pozorom nic wielkiego nie musi
      się dziać. Wystarczy mieć czegoś dość i jest to długotrwałe. Ot co.

      To chyba tyle na ten moment... byebye
    • mirka68 Re: I po co mi to było? 24.03.06, 10:56
      psycholog zawsze sie złosci jak dowiaduje sie ze oprocz psychoterapii
      korzystamy z pomocy psychiatry .

      psychoterapia powinna odbywac sie bez lekow takie jest zdanie psychologa

      i kiedys tego przestrzegano szczegolnie na psychoterapii grupowej

      ale trzeba machnac na to reka i juz
      • suchyxxx Re: I po co mi to było? 24.03.06, 11:04
        nom u mnie też było tylko tak "Panie Suchy,po co pan bierze te leki" itp;p
        • martola80 Re: I po co mi to było? 24.03.06, 11:08
          Faktycznie, jest tak, bo psycholog musi pracować na problemie, a leki ten
          problem mają niwelować, to na czym potem ma procować psycholog, jak mu zaczyna
          zalekowany wesołek na terapie przychodzić? A nieprzepracowany problem może
          wracać.
          • anjakarenina Re: I po co mi to było? 24.03.06, 11:13
            a ja ktoś ma depresję częściowo endogenną, a częściowo wywołaną problemami
            emocjonalnymi, to co????
            • mirka68 Re: I po co mi to było? 24.03.06, 11:25
              Ja bym jeszcze troszeczke poczekała i odpusciła sobie rozmowe z zona
              az lek troche zacznie działac i mina objawy uboczne
              teraz ta rozmowa moze cie jeszcze bardziej zdołowac

            • martola80 Re: I po co mi to było? 26.03.06, 07:39
              To może jest po prostu melancholikiem- taki typ osobowości. Przecież nastroje
              depresyjnę mogą leżeć też w charakterze człowieka, jego naturze.Ważne aby
              poznać, jakim jest się typem.
      • slavian1 Re: I po co mi to było? 24.03.06, 15:41
        Gdy ja chorowałe, psycholog kazał mi iść do lekarza. Stwierdził, że
        psychoterapia może być skuteczna po jako takim ustabilizowaniu nastroju.

        Miałem też sytuację odwrotną, gdy lekarz twierdził, że mnie nie są potrzebne
        lekarstwa lecz właśnie psychoterapia.
    • mskaiq Re: I po co mi to było? 24.03.06, 11:09
      Mysle ze dobrze zrobiles ze powiedziales Zonie, odwazyles sie a to jest
      niezwykle wazne. Jej reakcja bierze sie ze strachu, Ona boi sie ze jestes
      nienormalny. Dlatego mowi Ci ze udajesz psychicznego, nie chce tego
      zaakceptowac.
      Postaraj sie Jej wyjasnic co sie z Toba dzieje, co to jest depresja, moze warto
      wziac Ja do psychologa, Ona musi zrozumiec ze depresja to zadna choroba
      psychiczna, ze tego mozna sie pozbyc, ze bardzo wazna jest Jej pomoc i
      zrozumienie.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • rzeznia_nr_5 Re: I po co mi to było? 24.03.06, 14:38
      jdembowski napisał:

      > Psychlog jak jej powiedziałem o wizycie u psychiatry też za bardzo nie była
      > zadowolona.


      Druga świnia weszła do jej koryta to nie dziwne że nie była zadowolona.
      • jdembowski Re: I po co mi to było? 25.03.06, 11:25
        Dziękuję wszystkim za wsparcie a zwłaszcza za zrozumienie. Zwłaszcza tego było
        mi potrzeba bo poczułem się znacznie lepiej. Jeszcze raz wielkie dzięki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja