melania200
24.03.06, 20:59
Jestem na tym forum nowa, więc jeśli jakiś rodzic pisał o tym, z góry
przepraszam, że może zanudzam tym samym tematem. Jednak jak widac z tematu
jest to dla mnie sprawa w tym momencie najważniejsza. Bardzo chcialabym -
nie ukrywam wsparcia od rodzica , który byc może przezył to, co obecnie ja
przeżywam. Chcę nadziei i optymizmu, ponieważ mam tego naprawde niewiele.
Praktycznie nie mam.
U mojej córki nie stwierdzono depresji. Była diagnozowana przez 4 psychiatrów
i kilkunastu psychologów. Same sławy i znane nazwiska. Z polecenia i z
przypadku. Wizyty za kase i darmowe. Przeszłam terapie rodzinna, corka chodzi
na terapię do psychologa, którego wreszcie po długim czasie zaakceptowała.
Rozmawiałam z psychiatrami i psychologami, którzy, zgodnie kręcą głowami i
mówią" Pani córce nic nie jest", "Ale ona ma mysli samobójcze, tnie się po
rękach....."
Ostatnio psychiatra powiedział " wie Pani, gdyby chciała toby to zrobiła..."
Proszę o radę kogoś kto może był w podobnej sytuacji, czuję sie cały czas
szantazowana ( córka powtarza " ja się zabiję" " wyskoczę"), niewiem, czy to
wina choroby, czy jakiegoś chorego teatru, po to by skupic na sobie uwagę.
A może to świat się myli, a moje dziecko cierpi i nikt - włącznie ze mną- nie
potrafi mu pomóc??