psychotropy...

27.03.06, 23:34
Witam,
Wiecie, tak mi sie przypomniało...pisuje na innych forach, dla
tzw."normalnych" i chyba wielkim wydarzeniem jest dla mnie że biorę
psychotropy, bo to jakby skazuje mnie trochę na miano "świra"-tak czuję. Wiem
też jak przeżywałam gdy zaczełam je brać, jak myślałam,że nie będę miała
dzieci(no bo jak z takimi problemami), że jestem już naznaczona do końca
życia...Ale to forum pokazuje, że jest wiele takich problemów,otwiera
człowieka, pokazuje, że to nie żaden odchył, że to po prostu życie...
Czy też mieliście takie objekcje i lęki?
Pozdrawiam
Marta
    • rzeznia_nr_5 Re: psychotropy... 28.03.06, 00:17
      a co tam bierzesz i na co?

      według danych 25% dorosłych Polaków ma/miało kiedyś kontakty z psychiatrą
    • luba9 Re: psychotropy... 28.03.06, 00:20
      zwykle długo jest się tzw.normalnym, nazwa psychiatra wywołuje zaciekawienie i
      lekki niepokój, póżniej gdy trzeba do niego pójść, rodzina wręcz zawodzi
      przecież z tobą jest wszystko w porządku. Choroby tzw. psychiczne wcale nie są
      takie niespotykane tylko skrzętnie ukrywane, stąd te wszystkie nie do końca
      prawdziwe wyobrażenia o przeciętnym psychicznym, który jest zwykle zupełnie
      normalny, depresja przecież nie odbiera rozumu. Naznaczonym się jest to fakt,
      zwyczajnie wie się trochę więcej, mniej człowieka dziwi. Ja lubię lokalne
      rozmowy np. o próbach samobójczych gdzie nikogo nic nie dziwi jest tylko kilka
      rzeczowych uwag w typie po 50 tabletkach tylko się porzyga, ten i ten lek nie
      zaszkodzi z całą pewnością jest to b. egzotyczne dla tzw. normalnych
      • miks88 Re: psychotropy... 28.03.06, 00:33
        luba9 napisała:

        > Choroby tzw. psychiczne wcale nie są
        > takie niespotykane tylko skrzętnie ukrywane,
        To prawda. Dwa dni temu znalazłem puste opakowanie po afobanie a dzis na moim
        osiedlu znalazłem opakowanie po xanaksie
    • oskar53 Re: psychotropy... 28.03.06, 00:25
      Tak, to po prostu życie. Na początku też się przejmowałem tym "świrem", w tej
      chwili traktuję to z humorem ;)
      Depresja, rzecz ludzka- lepiej chyba brać psychotropy niż zachowywać się jak
      nieszczęśliwe zombie? Wtedy dopiero można być dziwnie odebranym przez
      społeczeństwo, heheh ;)
    • mamusia1999 Re: psychotropy... 28.03.06, 10:41
      pamietam jak na poczatku leczenia tylko czekalam na polepszenie, zeby zaczac
      liczyc dni do odstawienia lekow. jeszcze 2 miesiace temu przy kryzysie (akurat
      bylam bez lekow) najbardziej mnie martwilo, ze bede sie musiala "przyznac"
      mezowi i mamie ze do lekow wracam.
      a tymczasem moje kolezanki z polski podjadaja sobie czesto gesto tranxene,
      ktora z niewiadomych wzgledow uchodzi w polsce za lekki, nieuzalezniajacy
      tranquilizer i sie ciesza, ze psychotropy ich nie dotycza!!! i ciesza sie, ze
      chodza tylko do psychologa ale bron boze nie do PSYCHIATRY!!!
      no coz - jak moj psychiatra (niemcy) uslyszal ze na pogotowiu (atak paniki)
      dostalam tranxene, to zrobil tam dzika awanture. tranxena uchodzi w niemczech
      za jedno z wiekszych swinstw - potwierdza to tez moja przyjaciolka udzielajaca
      sie w leczeniu uzaleznien.

      ale moj maz tez ma fobie psychotropow - jego marzeniem jest zebym ich nie brala
      i byla "noprmalna". nie dociera do niego, ze to po psychotropach jestem
      normalna. ma bardzo naiwne pojecie o psychice - to co w glowie to "urojone" i
      tylko przestawic wajche na inne myslenie i po klopocie.

      moze wszystko byloby normalniej, gdyby psychiatrzy podzielili sie na spec. od
      psychoz i od nerwic?
      ale wtedy psychozy bylyby nadal napietnowane...
      chyba zeby zrobic taka wielka kampanie reklamowo-PR jak o raku piersi, moze
      wtedy byloby mniej uzaleznien - gdyby ludzie bez uprzedzen potrafili ocenic
      swoje problemy i sie leczyc zamiast zagluszac.
Pełna wersja