wk..wienie dnia codziennego.

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.02, 21:11
do natrectw Dnia Swira jeszcze mi daleko, mysle ze zupelnie ich nie mam
natomiast meczy co innego. od zawsze interesowala mnie psychologia, z
powodzeniem wcielalem w zycie buddyzm, czytalem ksiazki Fromma itp. mialem
dlugi etap w zyciu gdy nosilem w sobie aytentyczny usmiech, dni lecialy jak
strzala a sensowne rzeczy wychodzily same. Jednak minelo. Teraz mam wrazenie
totalnego odwrotu. Mam dosyc roznych prostych, popieprzonych rzeczy ktore
robie na codzien, nie widze juz w nich zadnego sensu. Mysle obsesyjnie o
efektach, przyszlosci, jednak "tomorrow never comes"zawsze jest dzisiaj a
dzisiaj to ta masa idiotycznych drobiazgow. Zygac mi sie chce gdy pokonuje
tysieczny raz te sama droge do pracy. I pomimo roznych pozornych urozmaicen,
przewijajacych sie ludzi itd. wszystko zawsze jest zasadniczo tym samym. Mam
glebokie uczucie ze niemozliwy jest jakis zasadniczy krok, jakis przelom,
efekt pracy ktory to zmieni. Mozolne dziubanie. z dnia na dzien, z dnia na
dzien. a jak staram sie nie myslec ani o drobiazgach ani o przyszlosci ani o
przeszlosci to juz kompletna pustka. "zyc tu i teraz"ale juz nie potrafie
wmawiac sobie sensu i kontemplowac tych idiotycznych chwil ktore do niczego
nie prowadza... szczegolnie teraz sa dni, wstaje rano, widze slonce, wyplywa
usmiech, mowie do slonca: fajnie ze jestes, ruszam do zajec. Mija pare
godzin, slonca nie ma, znowu ten kretynski schemat powtarzalnosci i
oglupienia.
    • Gość: biox Re: wk..wienie dnia codziennego. IP: 212.33.67.* 13.12.02, 10:48
      Witaj !
      Potrzebny Ci chyba jakiś urlop, czy też zmana otoczenia. Myślę, że to jeszcze
      nie jest ostra depresja. Może zadziała fototerapia ? Nie wiem czy takie stany
      masz tylko w zimie czy też ten nastrój utrzymuje się bez względu na porę roku.
      Póki możesz zacznij działać i zrób wszystko żeby zmienić swój nastrój, może uda
      się bez leków, ale miej rękę na pulsie.
      Papa
      • Gość: solaris Re: wk..wienie dnia codziennego. IP: *.dwi.uw.edu.pl / 192.168.0.* 14.12.02, 13:15
        >
        > się bez leków, ale miej rękę na pulsie.
        > Papa


        no tak, bo najwazniejsze w zyciu to grzecznie sunac w trybikach maszyny, a jak
        komus sie nie podoba to od razu prochy.
        to sa zdobycze zachodniej cywilizacji!!!!
        • Gość: biox Re: wk..wienie dnia codziennego. IP: 212.33.67.* 16.12.02, 07:37
          Nie chodzi tu o fascynację zachodem. Pomiędzy złym nastrojem a depresją jest
          bardzo cienka linia i nie ma "czasu". Chętnie zamiast prochów jadlabym
          marchewkę i to polska, ale....
    • Gość: suryadas Re: wk..wienie dnia codziennego. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 13.12.02, 17:51
      tez tak mam. cale szczescie to przechodzi i znow sens przychodzi.
      a buddyzm ludziom zachodu mowi - rob to co masz do zrobienia tak dobrze jak
      mozesz. skupic sie na tym i umilac zycie innym, podobno tylko wtedy zycie ma
      sens.
      pozdro dla bratniej duszy
      • Gość: fxx Re: wk..wienie dnia codziennego. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.02, 22:48
        dzieki za otuche ale to nie jest kwestia jesieni. teraz sie tylko nasililo. czuje sie jak robocik. i to brykajacy
        bez sensu:(
        • Gość: nika Re: wk..wienie dnia codziennego. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.12.02, 13:23
          To o czym piszesz kojarzy mi się z jakimś kryzysem życiwym. A może to i dobrze
          ocknąć sie znim będzie za późno... Tak wielu ludzi wykonuje swoją pracę z
          niechęcią, nawet nie myślą że mogliby coś zmienić. Może warto spojrzeć na to
          jak na szansę?
          • Gość: jolkak1 Re: wk..wienie dnia codziennego. IP: 213.216.79.* 14.12.02, 16:08
            czesc
            ja podobnie sie czuje
            jak wstaje to juz mi sie robi niedobrze ,zblizajace sie świeta mnie przerażaja
            przeraza mnie świat i myśle że powinnam już konczyć ale mam cos co mnie trzyma
            tu to dziecko
            • Gość: fxx Re: wk..wienie dnia codziennego. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.02, 14:22
              sa w zyciu chyba takie 2 materie, 2 prawdy, nie wiem jak to ujac. Sa ludzie sklonni czuc jedna przez cale
              zycie, inni maja regularne wachania, my tu nalezy do tych drugich.

              Sa dni, miesiace gdy zmienia sie czlowiekowi wzrok. Ufny, optymistyczny, otwarty. Kontakty z ludzmi - no
              problem, praca-przyjemnosc, nadzieia, wiara, zycie chwila, rozwoj.

              Ale niestety gdy wzrok sie zmienia w to drugie az trudno uwierzyc ze moze byc inaczej. Beznadzieja,
              pustka, odraza do ludzi, agresja, opryskliwosc, zlosliwosc, same braki i czarna przyszlosc.

              Od czego to do diabla zalezy????? :)))
              • Gość: fxx PS IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.02, 14:34
                domyslam sie ze zrodlo wszelkiego dobrai zla tkwi w glowie czlowieka a nie na zewnatrz dlatego tak
                trudno z tym walczyc.
                Bo jesli RZECZYWISCIE wierzymy w siebie, jestesmy przebojowi, otwarci i towarzyscy to tak faktycznie
                jest! Jezeli otoczenie nie jest projekcja naszych obaw, lekow, kompleksow to zapominamy ze one
                istnieja. znacie ten mechanism? jestem zdolowany, zly, nie chce mi sie gadac - widze ze ludzie dookoloa
                to widza, ze to czuja. cos w tym moze byc ale czesto to wytwor wyobrazni. I odwrotnie - palam optymizmem
                humorem, nadzieja to takze myslimy ze wszyscy dookola sa podobni i ze ten optymizm od nas
                promienieje. Pomimo ze czlowiek zrodlo swej sily powinien nosic tylko i wylacznie w sobie i nie byc w tej
                ocenie siebie samego zalezy od otoczenia, pewnie nie jedno z Was doswiadczylo ile warte jest parcie do
                przodu, ambicja i udzielanie sie DLA SIEBIE SAMEGO. Gowno. Przychodzi skojarzenie ze skoro sie
                staram, jestem dobry, wiem o tym, znam swoja wartosc ale jedynymi beneficjenatmi i odbiorcami tych
                wartsoci jest SAM CZLOWIEK, SAM JEDEN to to nieznaczy nic. Bo rownie dobrze mozna by lezec, cpac,
                zamarzac, miec nalogi albo byc kryminalista i wciaz tym jednym cialem jakie to czuje i odbiera jest SAM
                CZLOWIEK. DSruga osoba jest niezmiernie potrzebna by:
                1) Miec poczucie ze ktos jest kolo nas, ktos kto czuje, podziela, intersuje sie
                2) Miec mozliwosc dawac, dawac i jeszcze raz dawac. Interesowac sie, pchac do przodu, reagowac,
                obserwowac i doswiadczac.

                A to wszystko po to by wyjsc z tej cholernej skorupki wlasnej niemocy, beznadziei i odizolowania :)))
                • Gość: suryadas Re: PS IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.12.02, 17:48
                  bardzo to trafione co napisales.
                  doszlam kiedys do wniosku, ze najwazniejsza jest samodyscyplina. nad umyslem.
                  zeby nie popadac w stany o jakich piszesz. z drugiej strony zawsze kiedy mnie
                  dopadaja mam z nich dziwna satysfakcje - to, co czuje wydaje sie glebsze, no i
                  dochodzi przekonanie, ze oto wlasnie rozszyfrowalam porzadek swiata, ze
                  niestety to wszystko jest tak na prawde bez sensu i chyba madrzej byloby zaszyc
                  sie na mazurach niz spalac w warszawie. na dodatek reklama to jedno wielkie
                  oszustwo, gra napedzajaca globalizacje, homogenizacje i takie tam a jak juz to
                  ja jestem alterglobalistka ;).
                  w ten sposob pielegnuje w sobie moj bunt, moja niezgode i osobisty wkurw na
                  wszystko to, na co nie mam wplywu, tylko, ze z pracy nie zrezygnowalam i na
                  mazury sie nie przenioslam (no, czesciowo :)...
                  liczy sie chyba samoswiadomosc i swiadomosc w ogole, bo dopoki targaja Tobą
                  takie watpliwosci, dopoki znajduje takie posty jak Twoj, nie jest jeszcze tak
                  zle na tym swiecie, chociaz wszystko sprzyja temu zeby lepiej nie bylo.
                  odbior

                • Gość: baba Re: PS IP: 212.33.67.* 17.12.02, 10:19
                  Wiadomo człowiek to "zwierze stadne" i izolacja zawsze tragicznie się kończy.
                  Jednak żeby otocznie zrozumiało ciebie, musisz zrozumieć i polubić samego
                  siebie. Ta zależność jest największą trudnością w postępowaniu naszym
                  powszednim niestety.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: fxx Re: PS IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.02, 14:14
                    ojj obawiam sie ze ten wyswiechtany mit to jedna z wiekszych pomylek i pulapek
                    w psychologi. "zeby zrozumiec innych trzeba zrozumiec siebie" itp. wg mnie nie
                    jest to zadna recepta a wrecz przeciwnie. Co z masa ludzi ktorzy rozumieja
                    samych siebie i dochodza do wniosku ze sa zli, agresywni, nieczuli,
                    egoistyczni, zapatrzeni wylacznie w siebie? czy takie rozpoznanie samego
                    siebie lepiej ulozy ich stosunki z otoczeniem? czy jawne komunikowanie
                    powyzszych uczuc przyspozy komukolwiek przyjaciol?
                    • Gość: j Re: PS IP: *.stacje.agora.pl 17.12.02, 21:04
                      1. Brak akceptacji u normalnych ludzi, odrzucenie ze strony strasznych porzundnych mieszczan, ktorzy panicznie
                      boja sie choroby psychiki u kogos i czuja sie obrzydliwie lepsi mimo swojej nietolerancji i glupoty
                      2. Brak zaspokojenia potrzeb zyciowych - sukcesu, kariery, pieniedzy, milosci, bezpieczenstwa
                      3. Realna grozba utraty pracy - codziennie wieksza, co oznacza smierc z glodu i bezdomnosci
                      4. Mieszkanie na kredyt na 20 lat z obawa wyrzucenia na bruk za nieplacenie rat w razie wyrzucenia z pracy
                      5. Kontakt z mlodymi zdolnymi potworami ktore maja kly kopyta i pazury i sa bezczelni i swietnie sie czuja w tym
                      swiecie z tym ze kosztemtego ze mnie podepcza, spluna i przejda po mnie dalej radosni
                      6. Obnizenie sprawnosci umyslu z powodu zmian w mozgu spowodowanych depresją, wykonczony system
                      nerwowy, drazliwosc, przejaskrawianie nieszczesc i wlasnego niepowodzenia w zyciu choc obiektywnie
                      ono wystepuje
                      7. Koszmarny swiat pelen agresji i wojen i straszliwych wydarzen, glodu, tortur, nienawisci, niesprawiedliwosci
                      8. Poczucie bezsily, bezradnosci, niemoznosci znalezienia pracy, utraty nawet tego mizernego dobytku ktory sie ma
                      po 29 latach rzetelnej harowy - teraz moge nawet stracic prawo do emerytury jesli mnie wyrzuca z pracy, nikt mnie
                      nie zatrudni
                      9. Brak nadziei zwiazanych ze swiatopogladem - Boga nie ma, trzeba liczyc na siebie samego, taki jest swiat i nic tu
                      sie nie zmieni, oczywiscie po smierci tez sie nie zmieni, nie ma zadnego nieba ani raju, najwyzej jeszcze jakas kolejna
                      ohydna karma do przerobienia znowu na tym najobrzydliwszym ze swiatow
                      10. Znikad nadziei, pociechy, wytlumaczenia, lepszej wizji przyszlosci dla mnie i dla tego padolu pandemonium.

                      Czy jeszcze ktos nie rozumie, co to znaczy byc 20 lat w depresji, chodzic do 20 psychologow, miec rozne rodzaje
                      terapii jakie tylko wymyslili - i ciagle nic? Nadal nie chce zyc a boje sie umrzec. Jesli jeszcze ktos nie rozumie co to
                      znaczy czuc sie jak w pulapce bez wyjscia, to niech szybko opusci towarzystwo tych osob (kilku tutaj, zwlaszcza
                      FXX), ktore wydaja sie cos rozumiec.
                      • Gość: baba Re: PS IP: 212.33.67.* 18.12.02, 07:50
                        Witaj !
                        Znam jednak przypadki wyjścia z takiego stanu. Depresja przez 20 lat ? Wydaje
                        mi się, że Ty nie bardzo chcesz porzucić ten swój stan za bardzo się z
                        tm "zżyłeś".Umiesz wypunktować swoje klęski, a to chyba dobry moment aby zacząć
                        to naprawiać. Nie chcę się tu wymandrzać, nie o to mi chodzi. Chciałabym
                        pobudzić Cię do jakiegoś działania w kierunku polubienia siebie i wzięcia życia
                        za tzw. rogi. Wiem że borykasz się z dużymi problemami ( wypaliłeś się jako
                        pedagog ?) ale myślę że jesteś w stanie z tego wyjść - wierzę w Ciebie.
                        Pozdrawiam.
                    • Gość: baba Re: PS IP: 212.33.67.* 18.12.02, 07:51
                      Witaj !
                      To chyba jeszcze kwestia polubienia siebie !
    • Gość: klik Re: wk..wienie dnia codziennego. IP: *.b.dial.de.ignite.net 31.12.02, 17:20
      spróbuj sobie wyobrazić, że ten dzisiejszy to ostatni
      :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja