Wokoło ludzie chorzy na raka...

11.04.06, 16:00
Z mojego otoczenia co chwilę dowiaduję sie ze Ktoś jest chory na
nowotwór...Od 4 lat jest to lawina...najpierw tata, później 2 wujków, żona
szefa , wspólnik męża, moja siostrzenica która jest malutka ma dopiero 2,5
latka...Czy to nie jest straszne?...Zaczynam zastanawiać się kiedy mnie to
dopadnie..? A takie myśli są straszne bo można rzeczywiście cos na siebie
podświadomie przywołac...Kiedyś nie miałam takich problemów...Nie pozwalaja
mi takie myśli normalnie żyć i cieszyć się życiem..przecież mam dpiero 28 lat
wspaniałego synka i męża, wkrótce nowe mieszkanko...planuje kolejnego
dzidziusia...Nie mogę sie tak zamartwiac...i czekać na ,,nie wiadomo co":-(
    • rzeznia_nr_5 Re: Wokoło ludzie chorzy na raka... 12.04.06, 23:45
      emila25 napisała:


      > mam dpiero 28 lat
      > wspaniałego synka i męża, wkrótce nowe mieszkanko...planuje kolejnego
      > dzidziusia..


      i wszystko to w gruzy legnie jak dostaniesz nieboraka
      • onion11 Re: Wokoło ludzie chorzy na raka... 14.04.06, 23:00
        Wokol mnie rowniez mnostwo ludzi choruje na ta straszna chorobe. W dzien obrony
        dyplomu magisterskiego dowiedzialam sie, ze moj tato ma raka krtani. Obecnie
        jest juz po operacji i radioterapii - nawet moze mowic - i co wiecej ostatnie
        badanie tomokomutera wykazalo, ze komorki rakowe poki co zostaly zwalczone!
        Przeszlismy przez pieklo i z powrotem - teraz jest lepiej - co tylko chce
        powiedziec - ta choroba paralizuje strachem - ale mozna z niej wyjsc i ja
        zwyciezyc a przynajmniej zatrzymac i starac sie byc dobrej mysli. Moja kuzynka
        wyleczyla sie na raka 13 lat temu (rak piersi) - dzis jes zdrowa i wszystko
        jest ok. Zycze powodzenia i pozytywnego myslenia, pozdrawiam
        • ida37 Re: Wokoło ludzie chorzy na raka... 14.04.06, 23:06
          ja zawsze się bałam chorób nowotworowych, w lutym odkryłam guzka piersi, to
          prawdopodobnie włókniak i zmiana łagodna, jednak parę dni temu kobitka z forum
          wycinała podobną zmianę i napisała mi, że okazało się, że to
          nowotwór...sparaliżowało mnie. Jak tu nie mieć deprechy???Szukam dobrego
          lekarza i wycinam guza, później badanie histopatologiczne. SZOK. Ja w ogólę mam
          paniczny lęk przed szpitalami, zabiegami itp. nie wiem, jak mi się uda to
          przetrwać, bo cały czas mam lęk, że najgorsze dopiero przede mną.brrr
          • ogrom Re: Wokoło ludzie chorzy na raka... 19.04.06, 22:06
            Iduś ściskam Cie i przytulam!!!!!!!!!!

            Poproszę Górę (jądro zasilania naszego) by cię uzdrowiło i dało siłę psychiczną
            byś niepanikowała tylko niech kazda chwila będzie radościa!!!!
    • sasiad31 Re: Wokoło ludzie chorzy na raka... 19.04.06, 21:51
      W listopadzie zaczalem brac bioxetin, polepszylo mi sie, W styczniu bylo super,
      w lutym sie zareczylem a w marcu u mojej narzeczonej wykryto raka jajnika, jest
      po operacji i pierwszym kursie chemi. Nasz zwiazek sie wali, za tydzien odwoze
      mame do domu opieki bo przez 15 lat nie udalo mi sie jej pomoc w walce z
      depresja. Moj stan sie pogarsza z dnia na dzien, czarno to wszystko widze :(
    • ade1 Re: Wokoło ludzie chorzy na raka... 19.04.06, 21:56
      emila jakbym czytala o sobie- identyczny strach
Pełna wersja