co dalej mam robic ?

IP: 62.233.169.* 19.12.02, 11:20
witam,

nie wiem czy to odpowiednie forum, ale nie bardzo wiem gdzie wrzucic moj
watek... jestem mlody, wyksztalcony i bezrobotny - pracy szukam ponad 6mc i
jeszcze do niedawna bylem w dolku - nie moglem zniesc ze siedze w domu i
marnuje swoj talent, ze czas przecieka mi przez palce, ze nie mam kasy na
nic... ale teraz to juz zupelnie nie ma znaczenia - pare dni temu
dowiedzialem sie ze zostalo mi 3 moze 5 lat zycia, nie mam jeszcze wynikow
badan ale prawdopodobienstwo ze nie dozyje 30-stki wynosi 90%

hmm, jakos nie przeraza mnie ta perspektywa, a moze jeszcze nie dotarla do
mnie swiadomosc, ze nie mam zadnych szans, ze nie zaloze nigdy rodziny, ze
nie zrobie wielu rzeczy, ktore moglbym zrobic....ze zostalo tak niewiele
czasu - co dalej mam robic ?
    • Gość: akrusz Re: co dalej mam robic ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.12.02, 15:24
      chcę coś powiedziec, ze nie wiem jak sie czujesz, nie wiem co przeżywasz, ale
      domyślam się że mierzysz się z czymś sie z czymś wielkim. jestem z Tobą
      myślami, życzę ci dużo ciepła. wiesz, dziś są moje 30. urodziny, dużo mi dał
      twój list...
    • Gość: baba Re: co dalej mam robic ? IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 19.12.02, 16:23
      Witaj !
      Nie trać nadziei mimo wszystko. Przeżywaj każdy dzień - będąc dobrym dla
      siebie. Mocno trzymam za Ciebie kciuki i trzymaj się ! Co by tu nie napisać
      bedzie to banał, ale może sam fakt,że o Tobie myślimy jakoś pomoże?
    • Gość: agnes38 Re: co dalej mam robic ? IP: *.siedlce.dialup.inetia.pl 19.12.02, 20:06
      Wiesz, mam koło 40, za sobą rozwód,przed sobą czarną dziurę i tak samo jak ty
      zastanawiam się, czy jeszcze zdążę coś sensownego zrobić z moim życiem.
      Połowę już zchrzaniłam i w zasadzie niewiele mi zostało.Na dodatek mam depresję
      i zażywam leki.Ech, nie wiem co Ci powiedzieć,bo na pewno nie jestem w stanie
      zrozumieć Twojej sytuacji.Po pierwsze, lekarze mogli się pomylić.Po
      drugie,pomyśl sobie, na czynm naprawdę Ci zależy i dąż do tego.Po trzecie, mój
      były (jeszcze kiedy z nim byłam) zachorował na raka tak więc wątek śmierci w
      oczach mam przerobiony.Byłam obok niego w trakcie choroby, ale nie udało mi się
      być z nim, jeszcze zanim zachorował nasze małżeństwo okazało się pomyłką i parę
      razy od niego odchodziłam ale ciągle myślałam,że to się da uratować.Bez sensu.
      Teraz jest zdrowy (ale zawsze może nastąpić nawrót...) ma przy sobie kogoś,
      kogo kocha i docenia (wreszcie).Ja nie mam nikogo ,a zdrowie też mi się
      posypało.Mam za to paniczny strach przed nowym związkiem i balansuję na
      krawędzi choroby psychicznej.Po co Ci to piszę? Ku przestrodze i ku nauce.
      Kiedyś , będąc zdrowym już, pojechał na badania kontrolne i lekarka pomyliła
      się w diagnozie, powiedziała,że chyba nawrót.Byliśmy wtedy jeszcze razem ale w
      dalszym ciągu szarpaliśmy się i żarli.I wtedy wydarzyła się straszna rzecz.
      Nigdy bym nie pomyślała,że to może mi się przytrafić.Kiedy się dowiedziałam o
      tym,że on znowu jest chory i pewnie umrze, ja ... się ucieszyłam.Że wreszcie
      nadejdzie wyzwolenie.Zaraz potem okazało się,że błędna diagnoza, ale wtedy
      właśnie podjęłam decyzję ostateczną.Nie mogę być z kimś, z czyjej domniemanej
      śmierci się ucieszyłam.Muszę żyć inaczej.No i próbuję.(Aż strach pomyśleć, jaka
      lawina oburzonych maili się teraz posypie).Staram się tu coś ważnego
      powiedzieć, nie umiem jednak tego dobrze wyrazić.Gdybym spotkała kogoś, kto by
      mnie rozumial i wspierał i komu mogłabym się tym samym odpłacić to myślę,że
      byłoby warto, nawet na krótki czas.Więc pamiętaj, nieważne ile ci zostało,ważne
      jak to przeżyjesz.Jeśli spotkasz (a może) spotkałeś)ją to nie miej wyrzutów
      sumienia, nie myśl,że na coś tam ją skazujesz.Nie odrzucaj tego.Liczy się
      możliwość bycia z ukochaną osobą bez względu na to na jak długo i gdzie.Jeżeli
      ta osoba nie jest tą ukochaną,to nic z tego nie będzie.Kurczę, zaplątałam się .

      • Gość: biox Re: co dalej mam robic ? IP: 212.33.67.* 20.12.02, 09:26
        Agnes!
        Życzę Ci żebyś znalazła tę drugą połówkę, bo w tym poplątanym świcie można już
        tylko liczyć na kogoś naprawdę bliskiego. Nie obwiniaj siebie, nie tędy droga
        kurze Mikołaju do roboty..
        • Gość: agnes38 Re: co dalej mam robic ? IP: *.siedlce.dialup.inetia.pl 20.12.02, 17:58
          Gość portalu: biox napisał(a):

          > Agnes!
          > Życzę Ci żebyś znalazła tę drugą połówkę, bo w tym poplątanym świcie można
          już
          > tylko liczyć na kogoś naprawdę bliskiego. Nie obwiniaj siebie, nie tędy droga
          > kurze Mikołaju do roboty..
          Dzieki,żeby takie życzenia pomagały, to już bym dawno znalazła.Co to znaczy
          kurze Mikołaju do roboty?
          • Gość: biox Re: co dalej mam robic ? IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.02, 17:12
            to miało być kurcze! Mikołaju do roboty -w sprawie tej drugiej połówki. Mimo
            wszystko wierzę, że odnajdziesz to swoje szczęście tylko cierpliwości.
            Wszystkiego dobrego kochana.... papa
            • Gość: agnes38 Re: co dalej mam robic ? IP: *.siedlce.dialup.inetia.pl 01.01.03, 13:57


              > to miało być kurcze! Mikołaju do roboty -w sprawie tej drugiej połówki. Mimo
              > wszystko wierzę, że odnajdziesz to swoje szczęście tylko cierpliwości.
              > Staram się.:)
    • wdrodze Trzymaj się 20.12.02, 09:42
      A na co jesteś chory?

      Też szukam pracy od pół roku i wiem co to znaczy.

      Chętnie pogadam z Tobą na priv. wdrodze@gazeta.pl
      Pozdrowienia
      • Gość: x Re: Trzymaj się IP: *.szel-sat.com.pl 20.12.02, 12:02
        naprawde nie wiesz co bedzie za chwile
        kiedys zlamano mi noge za dlugi,zostawila mnie zona starcilem wszystko a kiedy
        wychodzilem ze szpitala w jakims zupelnie idiotycznym miejscu wyslalem
        totolotka,
        wieczorem kiedy mialem niezle w czubie obejrzałem wyniki i zbaranialem
        wygralem 50.000 - 9 w multilotka za 10zl wystarczylo zebym sie odbil a dzis
        jestem zupelnie innym czlowiekiem mam wspaniala rodzine chce mi sie zyc
        naprawde nie wiesz co sie wydarzy - trzymaj sie i miej wiare a zycie ci
        pomorze


    • Gość: trzcina Re: co dalej mam robic ? IP: server* / 192.168.0.* 20.12.02, 23:14
      wiesz co, przede mną ciężki egzamin życiowy. jeśli nie przejde przez niego
      pomyślnie (co ocenią moi znajomi, więc pewnie nie przejdę), to uciekam w
      bieszczady. przyłączasz się? ucieczka to coś, o czym marze od czasu, kiedy pod
      maska przyjaźni ze strony mojego otoczenia znalazłam zawisć, interesowność,
      bezwzględność, obłudę i parę innych brzydkich rzeczy. zrozumiałam, że nic mnie
      juz tu nie trzyma. w jednym momencie wszystko, co składało sie na mój dzień
      powszedni, szcześliwy dzxień powszedni runęło w gruzach. bo zobaczyłam. więc
      chce ucieknać, tylko ten egzamin mnie trzyma. a potem niebo i las...
      • dogman Re: co dalej mam robic ? 23.12.02, 23:08
        Gość portalu: trzcina napisał(a):

        > wiesz co, przede mną ciężki egzamin życiowy. jeśli nie przejde przez niego
        > pomyślnie (co ocenią moi znajomi, więc pewnie nie przejdę), to uciekam w
        > bieszczady. przyłączasz się? ucieczka to coś, o czym marze od czasu, kiedy
        pod
        > maska przyjaźni ze strony mojego otoczenia znalazłam zawisć, interesowność,
        > bezwzględność, obłudę i parę innych brzydkich rzeczy. zrozumiałam, że nic
        mnie
        > juz tu nie trzyma. w jednym momencie wszystko, co składało sie na mój dzień
        > powszedni, szcześliwy dzxień powszedni runęło w gruzach. bo zobaczyłam. więc
        > chce ucieknać, tylko ten egzamin mnie trzyma. a potem niebo i las...

        Przepraszam,a w które rejony chcesz uciec, bo ja chciałem w okolice Wetlinki.
        Chciałem ,chciałem a tak się wszystko poukładało,że teraz jestem bardzo
        zadowolony ,że tego nie zrobiłem.Pewnie w takim stanie ducha w jakim wtedy
        byłem,wróciłbym po dwóch latach i jeszcze bardziej nie wiedziałbym co dalej
        robić.A tak wszystko się poukładało.Wolę ewolucje od rewolucji a kiedyś jezeli
        tam pojadę na dłużej,to będzie to mój wybór a nie ucieczka.
        Pozdrawiam,rzucając garść jakże oczywistych "przysłowio-banałów":
        "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma"oraz "przed sobą samym nie uciekniesz"
    • Gość: mariola Re: co dalej mam robic ? IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 21.12.02, 16:35
      Witam moją ulubioną grupę, jestem z Wami
      nikt napisał - pare dni temu dowiedzialem sie ze zostalo mi 3 moze 5 lat
      zycia, nie mam jeszcze wynikow badan ale prawdopodobienstwo ze nie dozyje 30-
      stki wynosi 90%
      - co dalej mam robic ?
      Cieszyć się każdym dniem. Nie masz jeszcze wyników, może za wcześnie wyciągasz
      wnioski, jeszcze poczekaj z podsumowaniem.
      Na pocieszenie Cię napiszę o swoim problemie. Też dostałam wyrok. Mam SM, grozi
      mi ślepota i, albo wózek inwalidzki. Już gorzej widzę, gorzej chodzę, mam
      depresję poniewąż to wisi nade mną od 20 lat. Mam pracę, ale nie mam siły
      pracowć, chyba pójdę na rentę.
      Trzymaj się i to mocno. Wciąż wymyślają nowe leki, może właśnie dla nas?
      • Gość: nikt Re: co dalej mam robic ? IP: 62.233.169.* 22.12.02, 20:00
        witam,

        heh, wszystko sie wyjasnilo i jestem chyba najszczesliwszym czlowiekiem na
        swiecie - w kazdym badz razie kamien spadl mi z serca

        teraz moge juz powiedziec co mi sie przydarzylo -

        otoz moja kobiete pare dni temu naszla mysl ze moze miec HIV'a
        brzmialo to o tyle prawdopodobnie ze 2 lata temu miala partnera
        ktory mozna powiedziec smialo nalezal do grupy podwyzszonego ryzyka
        co wiecej doszukala sie u siebie pare objawow - czeste infekcje, pseudo-grypy,
        obnizona odpornosc itp,
        z drugiej zas strony, ja znalazlem wszystkie objawy ktore wystepuja u osoby
        zarazonej tj. po mniejwiecej 2 mc od czasu pierwszego stosunku bez
        zabezpieczenia mialem jakas infekcje wirusowa, powiekszone wezly chlonne,
        goraczke, potem probelmy z zoladkiem, troche tez schudlem, ostatnio bylem tez
        chronicznie zmeczony na nic nie mialem sily a jesli do tego dodac pogorszenie
        formy psychicznej to w sumie mozna stwierdzic ze wystapily u mnie wszystkie
        objawy jakie wystepuja u osoby ktora zarazila sie HIV'em... calosc pasowala do
        siebie

        trudno mi opisac to co czulem nim zrobilismy badania, w kazdym badz razie bylem
        swiecie przekonany ze to koniec - chocby po to zeby lepiej wykorzystac czas
        jaki mi zostal... i juz wlasciwie sie pogodzilem, przeczuwalem ze to koniec...

        jednak co sie okazalo bylo zaskoczenie - milym nie powiem, bo wynik byl
        negatywny - przez chwile czulem sie jakbym urodzil sie ponownie

        coz wiecej moge dodac - zycie nabralo dla mnie nowego wymiaru, poprzednie
        troski i problemy rozproszyly sie gdzies daleko, do tej pory nie przejmowalem
        sie drobnostkami ale gdzies po drodze zgubilem radosc zycia, nie potrafilem sie
        od dluzszego czasu cieszyc malymi rzeczami, wlasciwie to coraz mniej rzeczy
        sprawialo mi radosc = po calej tej przygodzie dochodze po raz kolejny do
        wniosku ze nastawienie w duzym stopniu determinuje nasze zycie

        dziekuje Wam wszystkim za slowa otuchy i wsparcia - bardzo mi one pomogly -
        chcialbym aby i wasze problemy znalazly swoje szczesliwe zakonczenie, zycze Wam
        rowniez abyscie nie tracili nadzieji i aby wokol was zawsze znalazl sie ktos
        zyczliwy, ktos kto wyslucha, wesprze i pocieszy
Inne wątki na temat:
Pełna wersja