praca za granicą??? praca tutaj???

17.04.06, 20:58
wczesniej pisalam o moich lękach związanych z "oddaleniem się" od domu (jazda
autobusem do hipermarketu, wyjscie na miasto, wyjscie do dalej mieszkającej
koleżanki,...)... im blizej jest cel dotarcia-tym krotsza droga powrotu do
domu, tym krotszy czas dusznosci w powrotnej drodze, tym po prostu
bezpieczniej

no i ... mam fajny zawód, jesli chodzi o jego popyt za granicą, u nas ciezko
z nim o zatrudnienie, baaardzo ciezko
pracowalam troche, ale ze nie moglam jezdzic na wycieczki (lęki itp)
stracilam prace
a teraz nie wyobrazam sobie, ze musialabym iles tam kilometrow pokonac,
oddalając sie od swojej oazy, azylu, ale rynek pracy zmusza,...nie wiem co
mam robic:(:(:(
    • tarja30 Re: praca za granicą??? praca tutaj??? 17.04.06, 21:22

      a moze za granica uda sie tez stworzyc taki azyl?
      Bardzo dobrze rozumiem twoje rozterki poniewaz na agorafobie choruje od lat
      ja to wogole nie jestem w stanie wsiasc do autobusu czy wejsc do hipermarketu
      • ida37 Re: praca za granicą??? praca tutaj??? 17.04.06, 21:27
        tarja30 a pisałaś, że było lepiej:(
        • tarja30 Re: praca za granicą??? praca tutaj??? 17.04.06, 21:54
          ida37 napisała:

          > tarja30 a pisałaś, że było lepiej:(


          jest o tyle lepiej ze nie mam napadow paniki i minely uciazliwe fizyczne
          dolegliwosci
          niestety lęk nadal siedzi
    • luba9 Re: praca za granicą??? praca tutaj??? 17.04.06, 23:59
      Uwolnij się, lęki kompletnie dezorganizują życie, z osoby, która swobodnie mogła
      poruszać się po całym świecie, stałam się więźniem własnego domu i lęków, po
      miesiącach upodlenia udało mi się pójść na jakiś spacer, czasem za taki wyczyn
      kupowałam sobie nagrodę np. czerwoną torebkę, teraz nie mam lęków, znów żyję
      sobie na wspaniałej wolności, lęków można się pozbyć, nie jest łatwe zadanie ale
      łatwiejsze niż codzienne zmaganie z lękami
      • lucyna_n Re: praca za granicą??? praca tutaj??? 18.04.06, 00:11
        jak?
        • luba9 Re: praca za granicą??? praca tutaj??? 18.04.06, 00:19
          jak, to pogadamy w Poznaniu, lęki to jest coś czego nienawidzę ale przez dluższy
          czas musiałam z tym żyć. Traktuję lęki jako objaw niezależny od woli, czystą
          parszywą chemię, może nie mam racji ale tak mi wygodnie, wtedy nie ma się do
          siebie tylu pretensji i człowiek nie zadręcza się, że sam to na siebie ściąga. W
          każdym przypadku metoda jest inna w moim pomogły mój własny upór i chemia na chemię
          • luba9 Re: uwagi zalęknionego 18.04.06, 01:00
            a)świeżo po odzyskaniu jakiej takiej formy nie mogłam oglądać nawet filmów z
            bohaterami cierpiącymi na lęki był taki niezły z tą z obcego
            b)teraz czytam sobie najspokojniej w świecie wasze posty i nawet troche się
            dziwię takie fajne dziewczyny a z domu im się nie chce wyjść i sobie też się
            dziwię że tak świrowałam(niezłe co?)
            c)a jak mi to wróci, bo ch.jasna może wrócić, to pozbędę się i już!
            d) a jaaak będzie się przedłużało, albo się nie da, co ma się nie dać, a tak
            ogólnie to można z tym żyć i to całkiem całkiem
            piszę to wszystko bo bardzo chcę żebyście wyzwoliły się z lęków, tak jak już
            kiedyś pisałam z czystego egoizmu, jak wam się uda to znaczy że jak mnie znowu
            trafi to też się tego pozbędę, to że mi się udało oznacza że i wam się uda itd
            • lucyna_n Re: uwagi zalęknionego 18.04.06, 01:24
              ponawiam pytanie
              jak?
              • mskaiq Re: uwagi zalęknionego 18.04.06, 01:50
                Mysle ze wiesz Lucynko w jaki sposob. Kiedy chcesz wyjsc zwykle pojawia sie
                odczucia somatyczne ktore wywoluja strach. Jesli chcesz wyjsc musisz je
                zignorowac. Pozniej kiedy jestes juz na ulicy te odczucia zmiejszaja sie albo
                znikaja calkowicie.
                Jesli chcesz z tym wygrac musisz wychodzic, bez wzgledu na te odczucia ktore
                identyfikujesz ze strachem.
                Mozesz to zrobic, musisz wychodzic wbrew tym odczucion, ignorowac je. Zwykle te
                odczucia beda sie nasilaly, pojawic sie beda nowe. Jesli nie poddasz sie i
                bedziesz wychodzila wbrew nim zaczna sie zmiejszac, w koncu znikna. Wtedy
                wygralas i ten strach przestanie wracac do Ciebie.
                Serdeczne pozdrowienia.
                • medusse Re: uwagi zalęknionego 18.04.06, 10:02
                  moze i udaloby mi sie stworzyc ten "azyl" ileśtam setek kilometrów od własnej
                  norki, ale
                  1.nie wyobrazam sobie siebie w "podrozy do tamtąd"
                  2.tam będę wyobcowana - poczucie bezpieczeństwa odczuwam TU tez dzięki 2 osobom
                  (mama i chłopak)
                  3. dlaczego do jasnej anielki :) tej pracy nie mozna miec TU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  :(:(:(
                  • medusse Re: uwagi zalęknionego 20.04.06, 08:52
                    a poza tym, luba, na taką nagrode w postaci czerwone4j torebki, tez trzeba miec
                    kasę, by ją miec, trzeba zapracowac, a zeby pracowac trzeba byc
                    zdrowym ...kolko sie zamyka :(
                • fregata Re: uwagi zalęknionego 22.04.06, 23:48
                  a co zrobić gdy na ulicy nagle czuje się ucisk w gardle i zawroty głowy, tak że
                  wie, że gdy zaraz nie dojdzie do domu to strai przytomność. Wyłączyć to "wie" i
                  wmawiać sobie "to tylko wytwór mojej wyobraźni"? Przecież na to trzeba być
                  mistrzem technik relaksacji żeby tak na poczekaniu doprowadzić organizm do
                  spokoju.
                  Rodzinny zapisał mi afobam, naturalnie sama do przychodni nie poszłam, a tylko
                  przez telefon opowiedziałam co mi jest. Wiem, że xanax bierze się tylko w razie
                  potrzeby. Teraz taką potrzebą jest nawet pójście po zakupy do pobliskiego
                  sklepu. Wzięłam pół 0,25 i troszkę lęk się zmniejszył. Następnego dnia wzięłam
                  całe 0,25 i jeszcze troszkę. I nadal mnie szlag trafia w nawet krótkiej
                  kolejce. W poniedziałek mam wizytę u lekarza, nie wiem jak dojadę, pewnie wezmę
                  0,5 i osiwieję w drodze. Do lekarza mam 15 minut autobusem i drugie tyle na
                  piechotę w centrum miasta. Nie licząc czekania w poczekalni. O Jezu ;(
                  • medusse Re: uwagi zalęknionego 18.06.06, 01:58
                    dlatego ja tak psychicznie uzaleznilam sie od swojego męza, a tak bardzo
                    chcialabym pojsc gdzies bez niego..., bo jak jest on, idziemy objeci wpół :)
                    to jakos lęk troszeczke mniejszy jest, jej on to ma cierpliwosc...wszedzie go
                    ze soba ciagam, ale kurcze, wiecie co? ja juz musze pracowac, najpierw
                    porozkladam podania po najblizszych placowkach, bo te dalej zlokalizowane sa...
                    za daleko :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja