charissa
10.01.03, 11:05
Czuje sie nieszczesliwa. Doluje mnie matka, wg ktorej nie mam zadnych
ambicji, jestem do niczego, powinnam brac przyklad z moich kolezanek.
Moze dodam, ze skonczylam z dobrym wynikiem studia, nigdy nie stwarzalam
klopotow wychowawczych w dziecinstwie. Co ja na to poradze, ze nie moge
znalezc pracy, bardziej ambitnej, ze moj facet nie jest prezesem jakiejs
wielkiej firmy i na dodatek nie chce mnie sila pislubic (bo ja nie chce
jeszcze, wiec musialby mnie jakos sila porwac)
Za to moje kolezanki, maja juz dzieci (niewazne ze oprocz tego tylko mature),
ze maja mezow (i co mnie sie w tamtym chlopaku nie podobalo, taki mily)
A moj beznadziejny, bo stary (az 32 lata ma!!) i juz sie nie bedzie chcial
ozenic. MNie z dnia na dzien dupa rosnie (mieszcze sie w rozmiar 36/38!!) itd
itp
Po takich wymowkach, prawie dzien w dzien juz naprawde dochodze do tego, ze
jestem beznadziejna.
Usiluje sobie wmawiac, ze inni maja gorzej; dziecinstwo z ojcem pijakiem,
bezrobocie, bijacego meza itd. Na tym tle w sumie nie mam zle. Ale jestem
osoba, ktora potrzebuje jak sie do mnie mowi: nie martw sie, przyjda lepsze
czasy, jestes wspaniala, ale nie przeskoczysz niektorych przeszkod.
Ja mi sie mowi, ze jestem do niczego to staje sie do niczego.
Wiem, ze najlepiej by bylo sie wyniesc pod most chocby i dac sobie spokoj z
wysluchiwaniem tego. Bo to nie sa klotnie, ja sie nawet nie staram odpowiadac.