Mamo, przepraszam...

02.06.06, 22:20
    • o_ren_ishii Re: Mamo, przepraszam... 04.06.06, 00:28
      na_fe, a co takiego sie wydarzylo, ze przepraszasz? Mam nadzieje, ze nic
      zlego... Odezwij sie, bardzo prosze...
      • na_fe Re: Mamo, przepraszam... 04.06.06, 20:15
        cierpię[trudne słowo] a znieczulacza nie ma...
        wino nie pomaga i tort nie smakuje.
        *
        puściłam w ruch maszynę, której mechanizmu nie znam.
        powozić ją jednak muszę, dokąd mnie zagna?

        tryby okołoludzkich relacji...
        • greta_30 Re: Mamo, przepraszam... 04.06.06, 20:19
          na_fe napisała:

          > wino nie pomaga i tort nie smakuje.

          alkohol nie jest rozwiązaniem. tylko pozornie przynosi ulgę ale w gruncie
          rzeczy tylko pogłębia stan w którym się znajdujesz.
          • na_fe Re: Mamo, przepraszam... 04.06.06, 20:37
            greta_30 napisała:

            > alkohol nie jest rozwiązaniem. tylko pozornie przynosi ulgę ale w gruncie
            > rzeczy tylko pogłębia stan w którym się znajdujesz.

            pozorną nawet ulgę odczułabym jako wybawienie,
            uświadomienie zabrało mi złudzenia, czyli wszystko, co miałam.

            nie znajduję nic, czym mogłabym się znieczulić.
            alkohol działa depresyjnie, nie stosuję.
            n_f
        • vincenzo_corleone Re: Mamo, przepraszam... 04.06.06, 20:51
          na_fe trzymaj sie dzielnie. NIewiele jest takich spraw, w przypadku ktorych nie
          ma rozwiazania, choc w tym momencie pewnie wszystko wyglada beznadziejnie. Nie
          ran siebie, bo to nie pomoze, nie zatruwaj sie alkoholem, tylko CIe zdoluje.
          Byc moze za kilka dni ujrzysz sprawy w nowym swietle. Byc moze emocje opadna,
          byc moze warto byloby wtedy rozpoczac dialog. A jesli nie, zaczac na nowo
          ukladac swoje sprawy.
          • na_fe Re: Mamo, przepraszam... 04.06.06, 22:00
            na pewno masz rację,
            to JUŻ jest, trochę, inne światło- poprzez ten dialog, chociażby.

            do tego remake grechutowej twórczości w tv-
            -to najważnejsza na świecie muza, dla mnie!!
            dali mi prezent, naprawdę!
            *

            emocje opadną,
            może wcześniej, może później.
            będzie czas aby obeschły łzy, z pewnością.

            kolejny dialog?
            nie, chyba na razie podziękuję.
            może w innym wcieleniu?

            najsmutniejsza jest ta rzeczywistość, w której ranić można się do ostatniego
            tchu
            ale nigdy nie starczy sił, by chore relacje spróbować wyprostować.

            dobywam świadomość ale tracę matkę,
            jak ciężko sierocie...
            n_f
    • greta_30 Re: Mamo, przepraszam... 04.06.06, 21:11
      sama jestem matką. niestety niezbyt dobrą. kiedy ostatnio pokłóciłam się z
      córką nie miałyśmy kontaktu przez 2 miesi.ące. to było straszne, ale już jest
      przeszłością.
      • na_fe Re: Mamo, przepraszam... 04.06.06, 22:15
        wiesz, ja też jestem matką
        i właśnie z tej perspektywy oceniam zachowanie wobec mnie.

        nie potrafię bezpiecznie zdystansować się
        a może ona jest jakoś wyjątkowo toksyczna?

Inne wątki na temat:
Pełna wersja