bezpieczeństwo małego dziecka-w-sobie

06.06.06, 14:16
mam problem: jak zapewnić sobie samemu bezpieczeństwo, poczucie jakiegoś
komfortu psychicznego życia, nie wiem - wsparcia, oparcia? nie chodzi tu o
stany lękowe przed wyjściem ulicę itd. itp. chyba rzecz w tym, że wcześniej
długo mieszkałam z rodzicami i blisko rodziny. teraz jestem z dala, w sumie
trochę się odciełam ale nie do końca. zmieniły się moje problemy, ja się
zmieniłam. ale brakuje mi wsparcia psychicznego - sama nie umie go sobie dać
bo wcześniej bardziej chowałam się za innymi. teraz niby pozornie robię
więcej rzeczy jak "dojrzały, dorosły" itd. ale naprawdę czuję się
beznadziejnie samotna i bez nikogo, bez miejsca przynależności. mam
przyjaciół, mam znajomych, mam fajnych ludzi w pracy ale to, choć fajne,
zupełnie inny kosmos. w środku jestem małą dziewczynką która nie ma kogo
trzymać się za rękę. jak się tego nauczyć? czy sama mogę to zmienić?
przeszkadza mi to o tyle, że nie umiem się na nic zdecydować, ciągle się
szamoczę ze wszystkim itd.
    • eizo1 Re: bezpieczeństwo małego dziecka-w-sobie 06.06.06, 14:24
      sama sobie odpowiec na pytanie czego ci naprawde brakuje
    • mskaiq Re: bezpieczeństwo małego dziecka-w-sobie 06.06.06, 15:23
      Mysle ze piszesz o strachu przed zyciem. Potrafisz Sobie poradzic tylko nie boj
      sie. Zwykle kiedy wierzysz w Siebie nie potrzebujesz wsparcia psychicznego,
      Sama go Sobie dajesz. Tego sie mozna nauczyc, popatrz jestes bez Rodzicow i
      radzisz Sobie i to dobrze. Musisz zaakceptowac Siebie jako dorosla w pelni
      niezalezna osobe. Masz wiele argumentow aby w to uwierzyc.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • schuzu Re: bezpieczeństwo małego dziecka-w-sobie 07.06.06, 14:03
        nie wiem kurcze czy to jest tylko brak pewności siebie związany z jakimś tam
        działaniem. to znaczy na pewno to jest jakaś połowa czy część ale kurde druga to
        jest ja wiem - chyba poczucie totalnego braku posiadania domu, swojego miejsca,
        tej świaodmości że to jest moje miejsce, że to jest miejsce do którego wracam i
        najlepiej gdzie jeszcze jest ktoś miły ;-) może to faktycznie odpowiedź - kto
        wie. może chodzi o to, że jak mieszkałam z rodzicami to wiele rzeczy robiłam
        odnosząc się do ich zdania (na tak lub nie) - może nawet podświadomie ? a teraz
        mam sama zdecydować coś o sobie i nie umiem nic wybrać, na nic się zdecydować i
        dlatego czuję się jak na lodzie ;-) ech, znowu popadam w ten patetyczno-doniosły
        bełkot ;-) z którego też mało co wynika.
        pozdr.
        • eizo1 Re: bezpieczeństwo małego dziecka-w-sobie 07.06.06, 15:36
          dla mnie to co piszeż brzmi jak samotność poprostu
        • mskaiq Re: bezpieczeństwo małego dziecka-w-sobie 07.06.06, 15:41
          Mieszkajac z Rodzicami wracalas do domu gdzie czekala na Ciebie milosc, Sama
          jej mialas wiele. Teraz nie masz tej milosci, ciepla, przytulenia sie. Stad
          bierze sie ten brak, miejsce Twojej milosci jest puste, probuje sie tam
          zainstalowac niepokoj. Moze warto, co tydzien albo dwa pojechac do domu,
          odnalesc to cieplo, akceptacje i milosc.
          Napisalas o tym ze popadlas w patetyczno-doniosly belkot. To nie jest belkot,
          Schuzu. Nie mozna krytykowac Siebie, trzeba akceptowac Siebie, kiedy nauczysz
          sie kochac Siebie, wybaczac Sobie wtedy w kazdym miejscu jest dobrze. Pokochac
          Siebie to najwazniejsza sprawa, zycie wtedy nie jest samotne, bo masz w Sobie
          wiele dobrych uczuc ktore sa z Toba.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • schuzu Re: bezpieczeństwo małego dziecka-w-sobie 07.06.06, 22:31
            może to samotność rzeczywiście? jeżdziłam na weekendy do domu ale to w sumie
            pogarszało tylko sprawę bo jeszcze bardziej byłam rozwalona po takich
            wyjazdach. i tu jak dochodzimy do sedna okazuję się, że kochanie siebie to
            zajebiście trudna sprawa ;-) teraz myślę że i tak bardziej akceptuję siebie niż
            kiedyś i swoje niedoskonałości ale nie będę rzucać się ludziom w pracy na
            szyję ;-) żeby troszkę z nimi się poprzytulać. i tak są to w dużym stopniu
            fajne zażyłości, mam też fajne inne znajomości - serdeczne itd. ale brak mi
            ciepła. usiłuję się teraz nauczyć jak to sobie dać ale i tak zdaje się to długa
            droga do tego. bo w sumie nie chodzi o to, że w ogóle nie mam ludzi dookoła
            siebie tylko sama-w-sobie czuję się ciągle samotna. i stąd pewnie brak poczucia
            bezpieczeństwa itd. cóż, mam nadzieję że uda mi się to pukładać jakoś w
            najbliższym czasie. nie wiem jeszcze jak ale.. jakoś pewnie da się radę ;-)
            dzięki za słowa wsparcia ;-)
            pozdr.
            • maliana Re: bezpieczeństwo małego dziecka-w-sobie 07.06.06, 22:37
              schuzu, sprobuj sobie znaleźć jakąś fajną terapię, indywidualną, albo grupowa,
              wiem, ze podczas terapii różnego autoramentu przerabiane są wlasnie kwestie
              milosci do siebie samego itd itp. Jasne jest, że o ile w dziecinstwie to
              rodzice zapewniali nam poczucie bezpieczenstwa (lub nie) o tyle w doroslym
              zyciu sami niestety jestesmy za to odpowiedzialni. Na swoim przykladzie wiem,
              ze "posiadanie" kogos bliskiego - w sensie partnera - moze byc w tym pomocne,
              ale w sumie i tak cala robotę trzeba odwalić samodzielnie (mnie się, jak dotąd
              nie udalo), bo w mysl zasady "nie mozna dac czegos, czego sie nie ma" daje sie
              tylko swój strach i niepewnosc w związku. Na dłuzsza metę to moze być
              wyczerpujące dla drugiej strony i z pewnością jest obciążające, ale jeśli kocha-
              zniesie wszystko ;))) Pozdrawiam i zycze wytrwalosci i sukcesu na tej niełatwej
              drodze:))))
Pełna wersja