ja -wrażliwiec, on-powierzchowny

10.06.06, 16:42
jestem z chłopakliem od 2 lat,,kiwedy sie z nim zwiazałam byłam w dobrym
stanie psychicznym..planujemy małżeństwo..ale ja nie wiem , czy powinnam z nim
być, ..ja jestem osoba , taką jak chyba wiekszosc z nas na tym forum..co
kilka lat wraca mi depresja, mam nerwice, choruje na wiele chorob, zbyt duzo
mysle,,czesto miewam lęki , najgorzej gdy irracjonalne...vczesto boli mnie
zycie...on jest z innej bajki..jest dobrym człowiekiem,ale zupełnie innym niz
ja..nie wie co to znaczy depresja, co tom znaczy bac sie zycia, co to znaczy
bol życia...jest typem powierzchownym<nie obrażajac go, zreszta ja uwazam to
za najlepsza ceche, bo wtedy zyje sie banalnie prosto, bez swoich głuoich,
wyimaginowanych lękow>on nie wie, ze mam depresje, nioe mowie mu o tym, nie
rozmawiamy na tekie tematy, bo on i tak tego by nie zrozumiał..jego rodzice sa
tacy sami, bardzo mili i kochani, ale zupełnie bezproblemowi...kocha mnie, nie
wyobraza sobie zycia beze mnie, ale ja zastanawiam sie nad sensem tego
zwiazku..ciezko gdy nie mozna powiedziec o wszystkim swojemu chłopakowi, czy
takie małżenstwo ma sens????z drugiej strony mysle ,że moze nie bedziemy sie
przynajmniej dołowac nawzajem,...ale to male pocieszecie...
    • blue_a Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 16:51
      Jesteś z nim dwa lata i on nie wie?
      • schowek4 Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 17:13
        Mam identyczną sytuację. Jesteśmy razem 7 lat. Moje lęki wpływają bardzo na
        nasze wzajemne relacje:( Ponieważ nie rozumie jakie są mechanizmy mojego
        działania, to łatwo ocenia mnie powierzchownie. To, że np. nie mogę wyjść do
        świata kwituje lenistwem i moimi humorkami. Jest wiele sytuacji, w których on
        po prostu nie rozumie i nie zrozumie mnie tak naprawdę. Mnie z kolei wydaje się
        również, ze on jest gruboskórny i też mnie nie rozumie. Podświadomie wyczuwa
        jednak moje dolegliwości. Czasem nawet żartuje, że nie pójdziemy do
        hipermarketu, bo tam jest tłum... On i jego rodzina postrzegają mnie jako osobę
        izolującą się od innych, towarzyską - ale zdystansowaną, to że nie pije alkoholu
        oznacza, że nie potrafię się bawić, za to łykam zawsze garści leków...
        Boję się przyszłości, nie wiem, czy odnajdę się w roli matki, żony...Przed
        paroma dniami odwiedziła mnie moja koleżanka-rówieśniczka (28 lat)- jest obecnie
        w ciąży i zostanie po raz drugi mamą. Przeraża mnie sama myśl o ciąży,
        odpowiedzialności za człowieczka, porodzie, macieżyństwie. Ja tak chyba nie
        potrafię. Moje rówieśnice mają mężów, domy - a ja faceta, z którym "tylko"
        mieszkam. Wiem, że pojawi się w końcu decyzja, co do naszej przyszłości. I tego
        się obawiam:(
        • artemika Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 17:20
          schowek..u mnie doklładnie tak samo..ja mam 25 lat,..wszystkie kolezanki albo
          powychodziły za maz, albo zamiezaja..ja niby tez , ale jako popmysle o
          odpowiedzialnosci, za dom, za dziecko...boze, przeraza mnie to...ja z koleii
          bardziej udaje przed swoim chłopakiem i otoczeniem, ze jestem osoba bez lekow i
          dołów.czasem kiewdy juz nie daje rady, mowie mu ze musze cos załątwic i sie nie
          spotkamy. a tak naprawde musze pobyc sama z soba..nie chce mowic mu o
          depresji..boore leki i jakos sobie radze..on i tak by nie zrozumiał..on raz w
          zyciu chorował...na grype....nie wie co oznaczaja takie choroby,,jesli jest mi
          zle ,mowie ze mam ciezki dzien , gorszy dzien, ..jakos takk i moze to rozumie
          ale depresji by nie pojał..jest kilka rodzajow ludzi i my nalzeymy do zupełnych
          przeciwienstw...
          • eizo1 Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 17:28
            powiedz im
            nie zrozumieją - to będziecie wiedziały na czym stoicie
          • schowek4 Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 17:36
            A ja się dzisiaj dowiedziałam, że mj Luby "nigdy nie chorował na grypę" - tylko
            ja łapię co rusz jakieś infekcje i łykam prochy - "ruszyłabym się lepiej z domu,
            a nie - siedzę tylko na pupie" (czytaj: d***). Ja biorę leki już parę miesięcy,
            ale od paru dni czuję się tak, jak w okresie przed kuracją antydepresantem.
            Dokucza mi gonitwa myśli, brak skupienia, nie słucham innych - udaję, że to
            robię, rozmowa z ludźmi nie sprawia mi przyjemności, uciekam od nich gdzie
            pieprz rośnie ( za to odbierają mnie za zarozumiałą), serce mi wali jak
            oszalałe, cała się trzęsę, mam zawroty głowy, poty, tracę poczucie
            rzeczywistości i to qurka wodna przy antdepresancie. Dodatkowo męczą mnie lęki.
            Mam chyba jakieś elementy fobii społecznej, bo podczas wizyt gości odliczam w
            myślach czas do zakończenia ich wizyty i sztucznie napędzam rozmowę, skupiam się
            przy tym niemiłosiernie, co czasem wygląda bardzo śmiesznie...Czasem walnę jakąś
            głupotę i potem "analizuję" swoje teksty i drążę w myślach swoje zachowanie...
    • lucyna_n Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 17:30
      jestem z takim "powierzchownym" już 12 lat, w zasadzie chyba tylko dlatego jeszcze żyję.
      Tylko że moje życie to żadna gwarancja dla Ciebie.
      • eizo1 Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 17:34
        jesteście wszyscy chorzy prucz blue
        mówie to z pełna odpowiedzialnością
        • lucyna_n Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 17:35
          tak, a polska wygrala mecz.
          • schowek4 dobre:))))))) 10.06.06, 17:39
            Lucyna ma rację:))))))))Dzięki temu, że mu nie powiedziałam czuję się
            "normalna", włącza mi się jakiś mechanizm obronny, i on daje mi to poczucie
            "normalności" w tym całym "niezrozumieniu"
            • eizo1 Re: dobre:))))))) 10.06.06, 17:46
              okłamywanie patnaera nie jest normalne
              a polska wygrała i basta
              • artemika Re: dobre:))))))) 10.06.06, 17:49
                eizo nie chodzi o to ze go okłamuje..on wie, ze jestem inna niz on, ze jestem
                wrazliwa, mam złe dni, martwie sie byle czym..ale jesli mu powiem ze mam
                depresje, to on nie bedzie wiedział co do niego mowie..jesli nie wei co to
                znaczy grypa, czy angoina, to jak zrozumni depresje.???
                • eizo1 Re: dobre:))))))) 10.06.06, 17:52
                  to mu powiec skoro to nie robi różnicy

                  nie chesz - widzisz a jadnak boisz sie reakcji
                  czyli oś jest nie tak
                • schowek4 Re: dobre:))))))) 10.06.06, 17:55
                  jesli nie wei co to
                  > znaczy grypa, czy angoina, to jak zrozumni depresje.???

                  Dokładnie!!!!!!!!
                  • eizo1 Re: dobre:))))))) 10.06.06, 17:58
                    już napisałem o z tego że nie zrozumie
                    wy sie zwyczajnie boicie reakji
                    • artemika Re: dobre:))))))) 10.06.06, 18:03
                      tylko cieszyc sie zyciem,,hehe dokłądnie ciagle słytszce te słowa..wiec ide na
                      piwko,, 1 , bo biore prochy, o ktorych moj chłopak tez nie wie...bo i tak uwaz
                      ze biore ich za duzo,. i psuje sobie zołądek///schowek trzymaj sie!!!!do
                      usłyszenia,7780415/moj nr gg, gdybys chciała pogadac, bo widze ze jestesmy do
                      siebie podobne..pozdr
                      • schowek4 Pozdrawiam:))))zajrzyj za chwilę na priva 10.06.06, 18:10
              • schowek4 Re: dobre:))))))) 10.06.06, 17:50
                Ja nie okłamuje. Jak mnie poznał, to wiedział, że leczyłam się wówczas po raz
                pierwszy lekami anksjolitycznymi, zna po części moje lęki, reakcje organizmu na
                pewne sytuacje, bodźce - więc chyba "można mnie jakoś usprawiedliwić"
                • eizo1 Re: dobre:))))))) 10.06.06, 17:53
                  daje i rozgrzeszenie
            • artemika do schowek4 10.06.06, 17:46
              czuje sie dokładnie trak jak ty...tez mam fobie społeczną:(ucekalm przed ludzmi
              jak najdalej,,jedynie w gronie swoich przyjaciol czuje sie dobrze, chociaz i
              czasem nawet na takie spotkania nie mam ochoty..
    • artemika Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 17:52
      kiedys powiedziałam jakies osobie pokroju mojego chłopaka, ze mam depresje, na
      to ona:jakie ty mozesz miec problemy??!!!młoda,ładna dziewczyna, tylko cieszyc
      sie zyciem..."wiec coz tu dalej mowic,,młoda,ładna i z depresja:(
      • eizo1 Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 17:54
        no i o z tego - twój wybór jeśli hesz z nim być ale wiedzieć powinien
      • schowek4 Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 17:58
        !młoda,ładna dziewczyna, tylko cieszyc
        > sie zyciem..."wiec coz tu dalej mowic,,młoda,ładna i z depresja:( - to również
        dotyczy mojej osoby
        • eizo1 Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 18:00
          piękie sobie dosładzaie ale czasem trzeba stawić strachowi
          • artemika Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 18:06
            eizo ja wiem jak dokłądnie zareagowałby moj chłopak i co dokłądnie by
            powiedział..jest tak mało złozony,ze znam kazdy jego ruchh....najpierw
            ppopatrzyłby sie na mnie dziwnie, a potem powiedział:kochanie, nic sie nie bój
            ,a masz dobrego kawalira, zawsze ci pomoze..i tak bede cie kochał""wiec ja sie
            reakcji nie boje, bo byłaby dokąłdnie taka..
      • artemika Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 17:59
        zreesza taka osoba i tak nie zrozumie naszych lekow..oni depresje pojmuja na
        swoj sposob..nie da sie wytłumaczyc naszych lekow, osobie ktora ich nie sama nie
        poznała..
        • schowek4 Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 18:03
          A facet i tak nie zrozumie psychiki kobiety, nawet jeśli ona nie ma depresji:(
          Już widzę reakcję mojego mena na słowo depresja - zironizowałby ten fakt i
          zapomnial po 2 minutach o czym mówiłam.
          • eizo1 Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 18:07
            więc czemu nie powiedziałaś?????????????????????????????????????????????
          • artemika Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 18:07
            zironizowałby ten fakt i
            > zapomnial po 2 minutach o czym mówiłam. hehe, to tak jak moj.....i tak by mnie
            kochał, czy mam depresje czy nie, ale by jej nie zrozumiał..
            • artemika Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 18:09
              po co??zeby sie martwił???ze moze to on jest prztyczyna mojej depresji??ze moze
              nie chce juz znium byc??ze nie jest dla mnie za dobry???bo tak by mysłał...a
              mojze leki maja zupełnie inne zrodło,,sa irracjinalne,,
              • eizo1 Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 18:35
                ehhhh
                nie gadam z wami w końcu jesteśie psychiczne
                • artemika Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 18:36
                  tp po co kazesz mi wchodzic na forum???zreszta nikt cie do rozmowy nie zapraszał
                • artemika Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 18:38
                  myśle, ze bysmy sie polubili:):)
                  • eizo1 Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 18:51
                    to zależy
                    a kto wegłóg ciebie wczoraj wygrał
                    polska czy ekwador
                    • artemika jak to kto???Polska!!!!!!!!!!...przecież , jesteśmy 11.06.06, 10:43
                      • artemika Re: jak to kto???Polska!!!!!!!!!!...przecież , je 11.06.06, 10:43
                        jak to kto wygrał???Polska!!!!!!!!!!

                        przeciez jestem psychiczna ,no nie???
        • lucyna_n Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 18:59
          no bez przesady drogie panie
          powiedzieć prawdę trzeba, bo zatajenie depresji może być nawet podstawą do unieważnienia ślubu
          kościelnego, i samo w sobie jest chyba tylko glupim i nieodpowiedzialnym tchorzostwem, a wiążąc się z
          kimś i kochając go bierze się odpowiedzialność także za to jak będzie wyglądać jego/jej życie.
          Powiedzieć trzeba, niuansów może nie zrozumie ale musi wiedzieć na co się godzi jeżeli Wasze plany są
          tak zaawansowane na przyszłość. jeżeli kocha to kochać będzie, ale wiedzieć musi.
    • miriam11 Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 18:36
      Wiesz, czasem mam wrażenie, że faceci tak mają - uciekają od problemów, których
      nie rozumieją. Jak chorowałam na bulimię, to powiedziałam mojemu mężczyźnie. Nie
      uciekł, był, ale w ogóle nie chciał ze mną o tym rozmawiać, ani nie chciał
      przeczytać książki o bulimii, którą mu podsuwałam. Nie rozumiał, dlaczego chcę o
      tym rozmawiać - zawsze mówił "a co ci to da, że się wygadasz". Ale
      najważniejsze, że był.
      Ja też miałam wątpliwości, czy nie zniszczę go moją chorobą. Ale tak myślę, albo
      się kocha "z dobrodziejstwem inwentarza", albo wcale.
      Uprzedzając pytania ewentualne: nie jesteśmy już razem, ale rozstaliśmy się już
      po moim wyjściu z bulimii i z zupełnie innych powodów.
      • lucyna_n Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 19:08
        to nie faceci tak mają, zdrowi ludzie tak mają
        moje zdrowe koleżanki nie chcą wiedzieć o moich problemach, zamykają oczy, głuchną, i głupieją
        kiedy zapytana "jak się czuję" mówię prawdę.
        Zresztą depresyjni faceci też cierpią z powodu niezrozumenia przez swoje partnerki To nie tak że
        faceci betony a baby empatyczne, przynajmniej z moich obserwacji wynika że ta niewieścia empatia jest
        często bardzo płytka i bardziej przypomina chęć zaspokojenia ciekawości niż chęć pomocy, a facet nie
        rozumie w czym rzecz a jednak stara się jakoś pomóc, coś ułatwić, zebrać trochę tych kłód spod nóg, a
        że nie chce gadać to chyba odruch obronny organizmu.
        • miriam11 Re: ja -wrażliwiec, on-powierzchowny 10.06.06, 19:20
          Lucy, może i tak, ja wiem tylko, że najpierw miałam wrażenie, że jego to g..no
          obchodzi co się ze mną dzieje, skoro nie chce gadać. Dopiero po jakimś czasie
          doceniłam, że został, mimo świadomości moich rzygów.
          Ale może to faktycznie tak jest, że zdrowi ("bezproblemowi") nie słuchają, bo
          nie rozumieją i po prostu się boją? Bo czują się bezsilni?
          W takim razie powinnam całować po piętach moich rodziców, którzy - choć nigdy
          nie chorowali na cyklotymię - rozumieją moje dziwne stany i po prostu
          przytulają, jeśli są akurat w pobliżu (a mieszkają 200 km ode mnie).
          • artemika do eizo//pewna historia 11.06.06, 10:52
            drogi eizo!!!
            musze opowiedziec ci pewna historię,otóz
            siedziałąm wczoraj sobie z moim chłopakiem w restauracji
            w pewnym momencie pomyslałam o twoich radach
            i stwierzdiłam ,ze powinnam sprobować
            i napomknąc mu chociaz o swoich problemach
            bo to nie jest tak, ze ja nie chce mowic
            tylko on nie chce słuchac
            ...
            znajomi zapytali nas , kiedy my w koncy sie kajtamy
            on na to, ze wkrotce
            ja natomiast
            powiedziałam mu, ze powinein sie jeszcze zastanowic nad slubem ze mna
            bo moze miec bardzi ciezko, jestem marudna, czesto mioewam złe dni,jestem
            chorowita i mam wiele problemow z sama soba...
            a on:oj daj spokoj, chyba specjalnie tak mowisz, bo nie chcesz za mnie wyjsc
            ..........
            tak wyglada jego reakcja na moja probe wyjasniena mu, ze mam depresje...
            • schowek4 ja też powiedziałam.... 11.06.06, 11:25
              i usłyszałam, że zbyt mało się ruszam, że powinnam myśłeć pozytywnie, że
              powinnam rzucić prochy i jeśli mam lęki, to powinnam urodzić dziecko - ono da mi
              radość i zapomnę o problemach....
              ja również poczułam wczoraj po Waszych namowach, że muszę nazwać rzeczy po
              imieniu...na tapetę poszedł głupi psychiatra, że przepisuje tylko prochy
              • lucyna_n Re: ja też powiedziałam.... 11.06.06, 11:53
                proszę się tak łatwo nie poddawać i tak łatwo nie usprawiedliwiać, jeżeli się teraz nie dogadacie w tej
                kwestii to po ślubie już wogóle. Choćby kwestia mania dzieci, wiadomo tabletki i ciąża nie za bardzo,
                więc potrzebne będzie silne i konkretne wsparcie, a i po huśtawa hormonalna będzie wymagala od
                partnera czegoś więcej niż zwykłego, "nie martw się za tydzień samo minie". Dla Waszego wlasnego
                dobra radzilabym pogadać, no i może knajpa w gronie znajomych to nie najszczęśliwiej wybrane
                miejsce i czas na takie "rozrachunki" z prawdą.
                Uważam że chłopaki powinni też zostać zaproszeni przez psychię na małą pogadankę. Mój był i od
                tego czasu i jemu i mnie jest łatwiej, bynajmniej się nie wystraszył ani nie zraził, tylko wreszcie
                zrozumial skąd się biorą moje takie różne samopoczucia i przestał sie obwiniać, albo szukać przyczyn
                w zbyt malej ilości optymizmu życiowego.
                Oczywiście to co napisalam tyczy osób faktycznie chorych, świadomych swoich licznych ograniczeń i
                tego czym jest depresja, a nie przejściowo zdołowanych, czy mających lekką nerwicę, bo w tym
                przypadku faktycznie nie ma sensu tak szat rozdzierać.
                • schowek4 Re: ja też powiedziałam.... 11.06.06, 12:19
                  Mój mężczyzna jest otwarty na pomoc w moich problemach. Chyba nawet się przejął
                  - ale raczej siebie za nic nie obwinia. Porozmawialiśmy o problemach z
                  dzieciństwa, o nadopiekuńczej mamie, o mojej postawie do ludzi. Musimy najpierw
                  znaleźć psychiatrę, bo w mojej pipidówce są zawsze kolejki, brak czasu na
                  rozmowę. Dotychczasowa wizyta u psychiatry polega na wypisaniu recepty i
                  przyjęciu kolejnego pacjenta. Lekarz przyjmuje od 10 do 14:( Fajnie, bo myślę,
                  że się nie zraził - ucałował a ja popłakałam ( rozmowę zaczęłam podczas wyjazdu
                  rowerowego). Nie wiem, czy mój stan jest przejściowy - może powinnam zbadać
                  tarczycę - wtedy zaczniemy szukać dobrego psychiatry. Żadnej traumy nie
                  przeszłam, tylko zawsze się wszystkim przejmowałam, analizowałam, rozbierałam na
                  czynniki pierwsze...im bliżej 30 -stki, tym trudniej jest mi z tym wszystkim,
                  nic nie cieszy, gram zadowoloną kobietę "sukcesu", a rzeczywistość jest inna.
                  Uciekam od ludzi, mam także agorafobię
                  • eizo1 Re: ja też powiedziałam.... 11.06.06, 13:54

                    no to jeszcze artemike trzeba przekonać
            • eizo1 Re: do eizo//pewna historia 11.06.06, 14:05
              > znajomi zapytali nas , kiedy my w koncy sie kajtamy
              > on na to, ze wkrotce
              > ja natomiast
              > powiedziałam mu, ze powinein sie jeszcze zastanowic nad slubem ze mna
              > bo moze miec bardzi ciezko, jestem marudna, czesto mioewam złe dni,jestem
              > chorowita i mam wiele problemow z sama soba...
              > a on:oj daj spokoj, chyba specjalnie tak mowisz, bo nie chcesz za mnie wyjsc
              > ..........
              > tak wyglada jego reakcja na moja probe wyjasniena mu, ze mam depresje...

              A czego sie spodziewałaś?
              To nie jest reakcja na wiadomość o depresji tlko na marudzenie w obecności
              przyjaciół podczas rozmowy o przyszłości waszego związku.

              powiec mu dzisiaj sak będziecie SAMI że masz depresje i leczasz sie
              u psychiatra (jeśli sie leczysz) podem możecie sobie "porozmawiać",
              on może terz poromawiać z lekażem tak jak to lucyna zasugerowała.
              • artemika Re: do eizo//pewna historia 16.06.06, 10:28
                na strwierdzenie,ze czesto choruje, powiedział,ze bedzie mnie ogrzewała
                a ze mam depresje, ze nie mam sie czym martwic, bo mam super kawalira przeciez..
                hhahahahha
                no to juz nie mam depresji
                co ty na to eizo???
                • lucyna_n Re: do eizo//pewna historia 16.06.06, 16:17
                  no to po co zawracasz gitare
                • eizo1 Re: do eizo//pewna historia 16.06.06, 16:31
                  już napisałem że on sie w magiczy sposób nie odmieni
                  ale powinnaś mu powiedzieć o psyh i lekach
Inne wątki na temat:
Pełna wersja