dominika23
12.06.06, 22:25
Witam, przedstawię moją sytuację w skrocie, bo nie mam sily pisac, w tak złym
stanie jestem...
Leczę się juz bardzo dlugo z powodu depresji, nerwicy i fobii spolecznej, ale
jak narazie żadnych efektow nie widac, a to w sumie dlatego, ze non stop
życie mi ładuje nową porcję problemów. Nie będę wymieniać jakich, ponieważ
wiem, że macie swoje zmartwienia.
Chcę się tylko dowiedzieć, jak kontak z matką może się odbijać na moim stanie
psychicznym i co zrobić w sytuacji, w której znajduję się od lat. Widzicie,
moje stosunki z matką są chore od zawsze, jak sięgam pamięciom. W
dzieciństwie byłam przez nia bita i upokarzana, później codzienne awantury,
które trwają do teraz. Mieszkam sama z dzieckiem, które było chore na raka i
może gdyby nie ta choroba to wszystko by się inaczej ułożyło. Moja matka,
zachowuje się strasznie, we wszystko się wtrąca, czasami zachowuje się tak,
jakby to ona była matką mojego dziecka. Doszło do tego, że ją znienawidziłam.
Nie mogę na nią patrzeć, na jej gesty, mimikę, słuchać jej głosu, bo od razu
się we mnie wszystko "gotuje". Jak tylko wejdzie robię się agresywna.
Co zrobić? Czy uciąć kontak? Czy może starać się przezwyciężyć nienawiść i
spróbować ją zaakceptować taką jaka jest? Z jej wtrącaniem się w moje życie.
Nie wiem, jakie rozwiązanie byłoby lepsze... boję się, że zerwanie zupełne
kontaktu, może na mnie źle wpłynąć, bo to jednak jest moja matka. Co myślicie
o tym? Czy, żeby samemu wyzdrowieć, trzeba najpierw naprawić stosunki z
rodzicami? Bo ja już nie wiem, co o tym myśleć...Proszę doradźcie mi.
Pozdrawiam.