sfru
18.06.06, 00:21
Boję się że tak, że to tylko moja wina, że nie potrafię się zmobiliwować,
wziąć w garść, a że jest to w zasięgu moich możliwości. Półtora roku temu
pogorszyło się moje samopoczucie, w pewnej chwili stwierdziłam, że nie daję
rady mieszkać sama, i przeprowadziłam się do rodziców. I szybko doprowadziłam
się do porządku. Teraz ponownie mieszkam sama i znów wróciłam do punktu
wyjścia, a nawet jest gorzej. Jedyną moją aktywnością jest praca i dojazdy do
niej. Poza tym, każdą wolą chwilę spędzam w łóżku, śpię, czasem idę spać tuż
po pracy i wstaję następnego dnia do pracy. Wstyd mi, że nie korzystam z
życia, poza tym nie chce mi się zadbać o siebie, o swoje sprawy, nawet
najdrobniejsze - żeby zgdzieś zadzwonić zbieram się tygodniami, pranie, mycie
się, rozbieranie do snu przekracza czasem moje możliwości. Codziennie
wieczorem powtarzam sobie, że od jutra się zmienię, bo szkoda życia. Jedyną
moją aktywnością, jedyne czym żyję, to internet. Do psychiatry chodzę, leki
biorę.