sneeper
11.07.06, 10:59
Siostra jest w szpitalu, a matka albo ojciec byli okropni ,albo moze nie
bardzo rozumieli co robia -i ją wsadzili ?
Moze myśleli,że psychiatra i farmakolog to cudotwórcy XX wieku.
A widzisz w tych więkrzych szpitalach,że pomimo dobrych checi niektórych
lekarzy, albo administratorów -widzisz ze te szpitale wygladają jak żywe
cmentarze, jest analogia,coś co jakby przypomina obozy w Oswięcimiu, albo
łagry w Rosjii, i ZSRR , moze te drugi ,bo tego nikt nie widział tak jak
zdewastowanego "lekami" mozgu chorego człowieka. Może już rozumiesz ,że
beznadziejny stan pacjentow to rodzaj "złudzenia optycznego".
Że kiedyś wymyslą prawdziwe lekarstwa moze,a teraz w pędzie technologicznym,
NA KREDYT LECZĄ wyniszczając ludzi. I za 60 lat pokażą piękne efekty.
A co jest teraz.
Jak masz kogos kogo naprawde lubisz i widzisz co tam jest w szpitalu, albo
jesteś w nerwicy tylko i widujesz sceny przemocy wobec pacjentów, podawanie im
na siłe zastrzyków ,zaniedbane sale ,pacjentów sprowadzonych do poziomu
podkorowców, z uzasadnieniem,że to choroba postapiła ,nie leki.
Nie chcesz żeby to zagineło.Jak zdjecia i filmy z obozów politycznych[akurat
dla przykładu- bo to są paramedyczne,paranaukowe obozy], z niemieckich to sa
dokumenty, bo była technika.
A tutaj nie bylo przez 50 lat niczego,żeby udokumentować.
Masz aparat cyfrowy ?
Jak idziesz w odwiedziny do brata to cykaj zdjęcia całego oddziału.
A jak masz nerwice i jesteś tam w szpitalu na słabszych lekach i widzisz te
sceny przemocy medycznej -cykaj filmiki.
Ile dokumentów obecnie wrzucono w archiwa, i nigdzie nie pokazują, bo zmienila
się polityka.
Niektorzy lekarze ,widzieli paranoję swojej własnej pracy, po skończonych
studiach z chęcią pomocy odnajdywali się w dobijalniach ludzi, niektórzy
starsi lekarze, nie żyją już , a też nie mogli sie sprzeciwić.
Jak masz brata albo siostrę, może ojca, matkę którego kochaleś ,a zobaczyłes
że leczenie jest całkowicie pozbawione sensu.Albo jesteś pacjentem na
słabszych lekach -przeczxytaj, pomyśla,że za pare lat moze to cienbie spotkać,
jak cos się "pokręci". Niejeden pacjent to tam się boi wejść, bo nie ma
"przepustki" ,ale nie zawsze.