maijkell
21.07.06, 23:20
Jestem rozbity. Nigdzie nie wyjade latem. Jestem sam. Całe dnie tkwie w moim
domu. Rano biegam, ale ostatnio to mnie przestało luzować. Musze sie uczyc bo
zawalilem wszystkie examy na sesji (9), a ostatnio nie mam na to sił. Czuje
sie za bardzo wszystkim znudzony i załamany aby ślęczeć po 8 h dziennie co
jest konieczne żeby zostać na prawie. Ciągle gryzą mnie myśli z mojej
przeszłości, które mnie zawstydzają i wkurzają, a dotyczą innych ludzi i
relacji z nimi. Jestem okropnie zmęczony psychicznie i znudzony
rzeczywistością, bez energii i pomysłu na zrobienie coś ze sobą. Jak zawiode
z egzaminami to bedzie cios dla starych, a nie chce ich zawiesc, a
równocześnie wszystko jest zbyt dennie, żeby tyle kuć. Nie widze sensu w moim
życiu. Trwam w marazmie. Nikt mnie prawie z niego nie wyciąga. Siedzenie przy
kompie jest jak alkohol... gry, sex czat na którym żałośnie próbuje namawiać
kobiety na sex i obnażam się przed kamerką. Czuję się żałośnie. Wszystko mi
jedno. Mam w głowie ołów. Nie pojawia się tam dużo myśli, a te kore są to
dołujące i wolne przemyślenia samotnika. Czuje sie wykonczony. Być może są
gdzieś rzeczy, które uczyniłby mnie szczęśliwym ale nie mam sił aby po nie
skutecznie sięgnąc. Dwa razy się okaleczyłem. Nie mam odwgi na samobójstwo a
poza tym uważam to za żałosne, akt całkowitej rezygnacji.