Jeszcze pół roku temu

IP: 213.158.197.* 13.02.03, 13:51
Jeszcze pół roku temu nie przyszłoby mi do głowy, że zajrzę na takie forum.
A dziś umieszczam tu swój post. Mam dobrą pracę, żonę, roczne dziecko, budowę
domu w perspektywie. I zamiast być szczęśliwy, że opaczność/Bóg mnie tak
obdarzył ja chodzę i wyję z bólu. Boli mnie dusza, której czegoś brakuje.
Może praca, której nienawidzę, może nadmiar obowiązków i odpowiedzialności,
których nie daję rady dźwigać, może mylna diagnoza guza krtani? A może
wszystko razem. Długo walczyłem, powtarzając sobie, jaki to ja jestem silny i
zdrowy i szczęśliwy. Że mam tyle kochających mnie osób wokół, że mam
cudownego sysnka. Niestety moja początkowa apatia przeradza się w coraz
większy smutek. Zaczęłem chodzić na terapię i od miesiąca biorę prochy.
Niestety jak na razie rezultat jest marny. Najgorsze, że moja żona traci
cierpliwość, a moje przygnębienie udziela się jej. Jeszcze wykonuję codzienne
obowiązki, chodzę do pracy, ale czuję, że się prawie wypaliłem. Czy ktoś z
Was przez coś takiego przeszedł, czy komuś udało się wyzwolić z tego stanu?
    • Gość: Fredt Re: Jeszcze pół roku temu IP: *.wolsztyn.sdi.tpnet.pl 19.02.03, 22:24
      Trzymaj się - cokolwiek to teraz dla ciebie znaczy. U mnie leki zaczęły działać
      po jakichś 6 tygodniach , odczułem bardzo wyrazną poprawę z dnia na dzien. Może
      u ciebie tez tak bedzie. A jesli nie zasugeruj lekarzowi zmiamę lekow.
    • Gość: kiddie Re: Jeszcze pół roku temu IP: 143.26.83.* 20.02.03, 14:37
      Andrzej, widzisz, sprawa jest taka, ze pomijajac dupkow strojacych sobie zarty
      wiekszosc z nas, wiekszosc z tych ktorzy tutaj pisza, przeszla lub przechodzi
      taki stan. Co najmniej takie objawy, jakie opisales. Twoj post jest dokladnie
      taki, jak ja bym go napisal kilka lat temu zanim zaczalem chorowac.
      Przeczytaj troche postow na tym forum na poczatek, a potem sie odezwij. Moze
      cos Ci pomoze, na pewno spotkasz tutaj mnostwo ludzi cierpiacych podobnie.
      • Gość: ?? Re: Jeszcze pół roku temu IP: *.ny5030.east.verizon.net 21.02.03, 00:23
        Jeszcze troche cierpliwosci i ktoregos dnia sobie pomyslisz, o zapomnialem
        dzisiaj, ze tak mi sie nic nie chce.
        • mika_1 Re: Jeszcze pół roku temu 23.02.03, 21:47
          Miałam podobną sytuację - dobry dom, kochający mąż, świetna praca z perspektywą awansu. Nic tylko się cieszyć. A ja popadałam w coraz to większą rozpacz:( W końcu zrozumiałam, że to praca wyczerpuje mnie tak bardzo, ludzie, z którymi pracuję doprawadzają mnie do obłędu. Ale pracowałam dalej i cierpiałam. Aż w końcu któregoś dnia nie byłam w stanie wstać z łózka. Po odiwedzeniu wielu lekzray dowiedziałam się, że moje problemy są natury psychicznej. Zaczęłam się leczyć, odpuściłam sobie pracę - choć pensja mniejsza, siedziałam na zwolnieniu. Po pół roku stwierdziłam, że się zwalniam. Bliscy, znajomi i nieznajomi - wszyscy stwierdzili, że zwariowałam. Świetna praca, świetna pensja - w dzisiejszych czasach to skarb. Byłam jednak konsekwentna, dopięłam swego:) I nie żałuję niczego z tego co zrobiłam. Teraz zajmuję się czym innym, łaczę moją życiową pasję z zarabianiem na życie i powoli zaczynam czuć, że jest ze mną lepiej. Może właśnie czasem trzeba pójść pod prąd, zmienić coś w zyciu, żeby było lepiej.... Decyzję i tak podejmniesz Ty sam, ale czasem warto zaryzykować... Życzę właściwych wyborów:)
Pełna wersja