witam wszystkich...

03.08.06, 14:57
hmm..smieszne ale nawet tutaj jest mi trudno cokolwiek o sobie napisac..
Mam 23 lata,pracuje,mieszkam z chlopakiem,jestem zdrowa(przynajmniej
fizycznie)..niby wszystko w porzadku..ale nie jest i nigdy nie było.
Mam rodziców alkoholików.To taka moja osobista tragedia.Kiedys mi sie
wydawalo,ze jak wyjade,uciekne to problem zniknie.Mieszkam 120 km od domu a
czuje jakbym mieszkala za scianA mojego rodzinnego domu..zaczyna do mnie
docierac ze od tego nie da sie uciec..ciągłe napiecie,poczucie winy,niska
samoocena,strach przed ludzmi,przed zmianami.Pracuje choc to dla mnie duzy
wysiłek,walcze o siebie..ale mam coraz mniej sił..coraz większe poczucie bezsensu.
Ze swoim facetem jestem juz 4 lata.Ostanio zaczyna sie psuc..nawet on nie moze
juz ze mną wytrzymac.On chce sie bawic,cieszyc zyciem a ja najchętniej siedze
w domu,przed komputerem,a jedyny wysiłek na jaki mnie stac to spacery z
psem.Nie mam tu przyjaciół,swoich znajomych..
Moje dziecinstwo to ciągłe awantury,bicie mojej matki,mnie..ale nie to było
najgorsze.Największy ból sprawiały słowa.Wyzywanie mnie przez mojego ojca od
najmłodzsych lat od k..rw,prostytutek,itp.To było najgorsze..nawet teraz jak
to pisze to płacze jak dziecko...
Mój chłopak to mój pierwszy facet.Na początku rozumiał,akceptowal(tak
mówił)..teraz i on ma juz dośc.On nie zna moich rodziców ale wie o całej
sytuacji a oni nie wiedzą o nim.Nie wiedzą bo ja im o tym nie powiem..boje sie
reakcji mojego ojca,boje sie tych słów i tych wyzwisk..Mimo ze jestem dorosła
i w miare samodzielna na samą mysl o tym ze moi rodzice dowiedzieliby sie ze
mam chlopaka dostaję po prostu histerii.Prędzej zrezygnuje z niego i z mojego
szczescia niz im o tym powiem..przez to wszystko mój związek sie rozpada..mój
chłopak nie potrafi tego wszystkiego zrozumiec,ja tez nie rozumiem samej siebie...
Od jakiegoś czasu coraz częściej mysle,ze juz nie dam rady..nic mnie nie
cieszy,nic nie sprawia radosci..nie mam sił..jestem zestresowana..płacze z
byle powodu..gdyby tak zasnąc i nie obudzic sie juz...
    • ida37 Re: witam wszystkich... 03.08.06, 15:03
      Kaśka:-) zaraz dam Ci kopa przez monitor!!!Walcz z tym! Masz świadomość tego, że
      dzieciństwo zdeterminowało Cię w takim stopniu, że teraz niby nie dajesz rady.
      Bardzo dobrze Cię rozumiem...Trzymaj się!
      • madzia.7 Re: witam wszystkich... 03.08.06, 15:25
        moze poszukaj w swoim mieście meetingów dla DDA- Dorosłych Dzieci
        Alkoholików... To miejsce które może w jakiś sposób da Ci jakieś wsparcie
        psychiczne.. Poczujesz ze nie jestes sama jest dużo ludzi takich jak Ty.
        Zobaczysz jak inni sobie radzą

        dda.bhd.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=77&Itemid=53
        • mamusia1999 Re: witam wszystkich... 03.08.06, 15:48
          swiete slowa. twoje cierpienie ma nawet nazwe . wspol-uzaleznienie .
    • sylwia.tandecka Re: witam wszystkich... 03.08.06, 15:31

      Czesc,

    • optymistin Re: witam wszystkich... 03.08.06, 15:38
      Wiem, ze ciezko jest samemu stawic czola przeszlosci, szczegolnie, jak byla ona
      tak ciezka, jak w Twoim przypadku. Ja tez nie potrafilam poradzis sobie z moim
      przezyciami z dziecinstwa (chociaz roznia sie one od Twoich). Mi pomogla wizyta
      u psychologa, mialam terapie zbiorowa, poznalam ludzi, ktorzy mieli podobne
      problemy do moich i choc caly czas musze nad soba pracowac, dzies inaczej patrze
      na to, co przezylam i jakos staram sie dawac z tym rade.
      Zycze powodzenia!!!
Pełna wersja