greta_30
07.08.06, 15:59
jest ci źle
świat ci się rozsypuje i jakoś tak do dupy jest
myślisz sobie: pójdę do doktora (skoro jestem taka chora:)
doktor posłucha, ostuka
i powie, że tabletkę ci zapisze
by wypełnić ci tę niszę
>>>>
Czy tabletki pomagają? Czy bez ciężkiej pracy nad sobą można (za pomocą
farmakologii) poczuć się szczęśliwym?
Ja bez leków stabilizujących nie egzystuję. Muszę je brać by żyć. Ale do
antydepresantów mam stosunek ambiwalentny. Z jednej strony kiedyś uratowały
mi życie (kiedy jeszcze miałam akcje samobójcze), ale teraz przechodzę
depresje bez nich i trwa to tyle samo czasu co gdybym je łykała.
Mam za to wielki szacunek do neuroleptyków. Tych co zmniejszają psychozy. Ich
działanie od razu czuć. Masz jakieś wizje a po nich nie masz. I już. A
antydepresanty ma mnie nie działają (choć próbowałam już chyba wszystkiego).
Ja swoje depresje muszę "przepracować". Przeleżeć, przeczekać, powytłumaczać
sobie. Dziwne, co nie?