lęk napadowy

08.08.06, 21:35
Mój lekarz twierdzi ze cierpię na lęk napadowy
typowa agorka to nie jest
fakt boję sie wychodzić z domu ale nie przeraża mnie przestrzeń
Miewam napady paniki w sklepie,na ulicy,w domu....
Boję sie ze wyjdę z domu i np.zesłabnę
Boję sie że np.nogi odmówią mi posłuszeństwa
A ogólnie od tego wszystkiego boję sie wyjść bo boję sie napadu paniki gdzieś
tam...
Jest dzień że na luzie chodze po supermarkecie a np.innym razem chodzę spięta
i czuję ze panika jest tuż tuż i uciekam
Na co do cholery ja choruje?
Bo co to za diagnoza lęk napadowy?
Od czego?nerwicy?
Depresji?Nie czuje sie depresyjna....czuję sie zalękniona!
    • ida37 Re: lęk napadowy 08.08.06, 21:42
      ja też nie czuję się depresyjna, nawet w najgorszych momentach normalnie
      funkcjonowałam, chodziłam do pracy, uśmiechałam się...u mnie padła diagnoza
      zaburzenia lękowe z agorafobią
      Ps. my nie chorujemy, to taka nasza uroda :-)))))))))
      • tarja30 Re: lęk napadowy 08.08.06, 21:44
        ida37 napisała:

        > ja też nie czuję się depresyjna, nawet w najgorszych momentach normalnie
        > funkcjonowałam, chodziłam do pracy, uśmiechałam się...u mnie padła diagnoza
        > zaburzenia lękowe z agorafobią
        > Ps. my nie chorujemy, to taka nasza uroda :-)))))))))

        widzisz ty dajesz radę pracować a ja leczę sie juz ponad 10 lat i nadal nie
        jestem w stanie pójść do pracy:(
        • ida37 Re: lęk napadowy 08.08.06, 21:46
          a kim jesteś z zawodu?
          • tarja30 Re: lęk napadowy 08.08.06, 21:48
            ida37 napisała:

            > a kim jesteś z zawodu?

            nikim
            jak bylam w klasie maturalnej zmarlo mi dziecko
            nie bylam w stanie isc na studia
            zaczelam chorowac...i to trwa juz tyle lat
            • ida37 Re: lęk napadowy 08.08.06, 22:02
              Bosche, przepraszam Cię za to pytanie :-(
              • tarja30 Re: lęk napadowy 08.08.06, 22:08
                ida37 napisała:

                > Bosche, przepraszam Cię za to pytanie :-(


                eee nie przepraszaj
                Poprostu nie wiem co znacza szalenstwa mlodosci
                i kurcze czy kiedys będe życ jak inni?
                • ida37 Re: lęk napadowy 08.08.06, 22:18
                  rozumiem Cię bardzo dobrze i współczuję Ci...
                  najgorsze, że to jest niezależne od człowieka
                  • tarja30 Re: lęk napadowy 08.08.06, 22:22
                    ida37 napisała:

                    > rozumiem Cię bardzo dobrze i współczuję Ci...
                    > najgorsze, że to jest niezależne od człowieka

                    jak wiesz teraz czuje sie w miare ale ciagle wkurza mnie to ze np.nie moge
                    swobodnie isc na zakupy z synem
    • tarja30 Re: lęk napadowy 08.08.06, 22:29
      a wogole nie ma co narzekac...jutro jade na caly dzien na dzialeczke:)))
      • ida37 Re: lęk napadowy 08.08.06, 22:36
        :-)
        Tarja Ty jesteś matką, masz męża...a ja nie dorosłam do tych ról, nie
        potrafię...Ty masz swoje szczęście!
        • tarja30 Re: lęk napadowy 08.08.06, 22:38
          ida37 napisała:

          > :-)
          > Tarja Ty jesteś matką, masz męża...a ja nie dorosłam do tych ról, nie
          > potrafię...Ty masz swoje szczęście!

          więc wszystko przed Tobą:)
          męża można odpuścic ale dzieci trzeba mnieć;)
          • tarja30 Re: lęk napadowy 08.08.06, 22:38
            *mieć
            • ida37 Re: lęk napadowy 08.08.06, 22:43
              nie potrafię o tym tak myśleć:-(
              w moim zalęknieniu wydaje mi się to bardzo nieprawdopodobne chociaż czasem mam
              przebłyski, że myślę o tym spokojnie i wydaje mi się to normalne:-)
              • ollaboga77 Re: lęk napadowy 08.08.06, 22:45
                Więc kto ma wieksze leki tarja czy Ida? nie mogę dojśc która?
                • tarja30 Re: lęk napadowy 08.08.06, 22:57
                  ollaboga77 napisała:

                  > Więc kto ma wieksze leki tarja czy Ida? nie mogę dojśc która?

                  myślę że ja:)
              • tarja30 Re: lęk napadowy 08.08.06, 22:57
                ida37 napisała:

                > nie potrafię o tym tak myśleć:-(
                > w moim zalęknieniu wydaje mi się to bardzo nieprawdopodobne chociaż czasem mam
                > przebłyski, że myślę o tym spokojnie i wydaje mi się to normalne:-)

                jeślo to nie tajemnica... ile masz lat?
                • ida37 Re: lęk napadowy 08.08.06, 22:58
                  ja? 28
                  • tarja30 Re: lęk napadowy 08.08.06, 23:03
                    ida37 napisała:

                    > ja? 28

                    to jeszcze masz 12 lat na rodzenie dzieci:)
                    Ja już w trakcie choroby zaszłam w ciąże i urodziłam śliczniutkiego synka
                    Ma juz 8 lat
                    • tarja30 Re: lęk napadowy 08.08.06, 23:05
                      a urodzilam go majac 24 lata:)
                      • ida37 Re: lęk napadowy 08.08.06, 23:10
                        moje rówiesnice mają dorodne dzieciaki, niektóre z nich uczę...tylko ja taka
                        aspołeczna:-( czemu nie czuję się dojrzała do macierzyństwa? czuję się jeszcze
                        jak dziecko:-(
                        • ida37 Re: lęk napadowy 08.08.06, 23:11
                          może to brak wzorca rodziny w dzieciństwie?
                          • tarja30 Re: lęk napadowy 08.08.06, 23:13
                            ida37 napisała:

                            > może to brak wzorca rodziny w dzieciństwie?

                            pisałaś że masz czasem przebłyski i chciałabyś mieć rodzinę
                            mysle że to dobry znak:)
    • lucyna_n Re: lęk napadowy 09.08.06, 09:25
      Lęk napadowy to diagnoza sama w sobie, rzecz do niedawna mało znana i sporadycznie występująca,
      obecnie w stanie niemalże epidemii.
      powody nie są do końca znane, część naukowców uważa że jest to uszkodzenie jakiejś tam części
      mózgu, tej samej ktora odpowiada za powstawanie atakow epilepsji, stąd ta naglość napadow
      (zwlaszcza jeżeli nie towarzyszy im jakaś specyficzna fobia) i skuteczność lekow przeciwpadaczkowych.
      Z reguly najpierw ma się kilka napadow paniki a dopiero na ich "bazie " wytwarza sie fobia, która jest
      już sprawą nerwicową .
      Szczegołowo dosyć jest to opisane w linku ktory oststnio Tris wkleiła, jak znajdę to Ci wkleję.
      Tak czy tak leczy się to antydepresantami i w razie ataku paniki benzo + psychoterapia mająca nie
      wiem co, ale chyba przekonać że się od tego nie umiera.
      • euforyk Re: lęk napadowy 09.08.06, 15:50

        lucyna_n napisała:

        > Lęk napadowy to diagnoza sama w sobie, rzecz do niedawna mało znana i sporadycz
        > nie występująca,
        > obecnie w stanie niemalże epidemii.
        > powody nie są do końca znane, część naukowców uważa że jest to uszkodzenie jaki
        > ejś tam części
        > mózgu

        a co takiego sie stało, że raptem dużo ludzi zaczelo mieć uszkodzony mózg?
        • lucyna_n Re: lęk napadowy 09.08.06, 15:57
          Nie mam pojęcia, lekarka mi powiedziała, że teraz jest bardzo dużo mlodych ludzi wlaśnie z lękiem
          napadowym i ciężkimi nerwicami natręctw, że wręcz epidemia, tak się wyraziła, a że ma swoje lata to ma
          porownanie. Też chcialabym wiedzieć dlaczego, pewnie styl życia jakiś wykanczający mamy w tej zepsutej
          cywilizacji, albo jakieś leki, szczepionki?
    • mamusia1999 Re: lęk napadowy 09.08.06, 11:08
      ja nie mam lekow napadowych tylko jesli to tzw. wolno plynace (co ma oznaczac
      ich stopniowe pojawianie sie i dlugosc, intensywnosc byla u mnie wrecz zblizona
      do paniki, trwalo to calymi dniami).
      ale ty przynajmniej wiesz, czego sie boisz. bo ja bylam na granicy paniki a nie
      mialam zadnej lekliwej mysli. a to dosc surrealistyczne uczucie - lek przed
      psychoza sie klania.
      mnie tez stawiano rozne diagnozy, albo depresja z objawem wiodacym w postaci
      leku, albo na odwrot nerwica lekowa z lekkimi objawami depresjnymi.
      moze sie nie zastanawiac, jak to nazwac tylko szukac skutecznego lekarstwa?

      tarja, pomijam twoja zyciowa tragedie bo nie mam tu slow komentarza. glupia
      jestem i tyle.
      • tarja30 Re: lęk napadowy 09.08.06, 11:20
        sama nie wiem... wg.mnie lęk napadowy dopada w różnych sytuacjach nie tylko
        stresujących
        Mnie dopada w okreslonych sytuacjach w sklepie,na ulicy
        a do paniki sama sie doprowadzam nakrecajac sie
        • lucyna_n Re: lęk napadowy 09.08.06, 14:00
          lęk napadowy nie napada w określonych sytuacjach tylko gdziebądź i bez powodu. W kilka sekund po
          prostu bach i rozwija się panika, trwa kilka , kilkanaście minut, max 30 a potem czlowiek jest potwornie
          zmęczony, i siada psyche. Żyjesz cały czas w obawie wystąpienia kolejnego niczym nie uzasadnionego
          ataku i nabawiasz się fobii.
          jeżeli panikujesz w określonych sytuacjach i jesteś w stanie sama się nakręcić tak żeby wywołać atak
          paniki to jednak uznałabym to za mocno rozbudowaną fobię, powstala na skutek lęku napadowego.
          Jeżeli samoistne napady już nie wystepują, należałoby uznać że leki zrobiły swoje i probować ruszyć tą
          fobię za pomocą jej stopniowego przelamywania, oswajania. Tak mi się wydaje, ale to strasznie trudno
          wogóle cokolwiek pewnego powiedzieć, bo zaburzenia lękowe tak się ze sobą przeplatają że w
          zasadzie pozostaje tylko metoda prob i błędów i wnikliwej autoobserwacji. Jednakowoż, po raz kolejny
          mówię Ci, nie polegaj tylko na lekach, Ty sama też możesz sobie pomóc i jeżli połaczysz swój śwadomy
          wysiłek z farmakoterapią i przestaniesz robić uniki i robić tylko to czego się nie boisz i cofać przed
          "przeszkodą" to jest szansa że w dużej mierze złagodzisz objawy a przynajmniej nie będzie Cię tak
          paraliżowało oczekiwanie na ewentualny nawrot czy nasilenie lęku.
          Inna rzecz że jesteś tak skupiona na sobie i objawach płynących z ciala że strach. Musiałabys sie jakoś
          odczulić na siebie samą.
          • tarja30 Re: lęk napadowy 09.08.06, 20:59
            lucyna_n napisała:

            > lęk napadowy nie napada w określonych sytuacjach tylko gdziebądź i bez
            powodu.
            > W kilka sekund po
            > prostu bach i rozwija się panika, trwa kilka , kilkanaście minut, max 30 a
            pote
            > m czlowiek jest potwornie
            > zmęczony, i siada psyche. Żyjesz cały czas w obawie wystąpienia kolejnego
            niczy
            > m nie uzasadnionego
            > ataku i nabawiasz się fobii.
            > jeżeli panikujesz w określonych sytuacjach i jesteś w stanie sama się
            nakręcić
            > tak żeby wywołać atak
            > paniki to jednak uznałabym to za mocno rozbudowaną fobię, powstala na skutek

            > ku napadowego.
            > Jeżeli samoistne napady już nie wystepują, należałoby uznać że leki zrobiły
            swo
            > je i probować ruszyć tą
            > fobię za pomocą jej stopniowego przelamywania, oswajania. Tak mi się wydaje,
            al
            > e to strasznie trudno
            > wogóle cokolwiek pewnego powiedzieć, bo zaburzenia lękowe tak się ze sobą
            przep
            > latają że w
            > zasadzie pozostaje tylko metoda prob i błędów i wnikliwej autoobserwacji.
            Jedna
            > kowoż, po raz kolejny
            > mówię Ci, nie polegaj tylko na lekach, Ty sama też możesz sobie pomóc i jeżli
            p
            > ołaczysz swój śwadomy
            > wysiłek z farmakoterapią i przestaniesz robić uniki i robić tylko to czego
            się
            > nie boisz i cofać przed
            > "przeszkodą" to jest szansa że w dużej mierze złagodzisz objawy a
            przynajmniej
            > nie będzie Cię tak
            > paraliżowało oczekiwanie na ewentualny nawrot czy nasilenie lęku.
            > Inna rzecz że jesteś tak skupiona na sobie i objawach płynących z ciala że
            stra
            > ch. Musiałabys sie jakoś
            > odczulić na siebie samą.
            >

            Wlasnie za bardzo sie obserwuje i kompletnie nic z tego nie rozumiem
            Przechodze jakies dziwne etapy
            Kilka lat temu czułam lęk ale nie mialam wogole napadów paniki
            Teraz i jest lęk i napady paniki
            Skoro ciagle sie lecze to dlaczego mam dodatkowe objawy?
            czy to sie cholera nie zacznie cofac?
            w przyszlym tygodniu ide na chrzciny i nie przeraza mnie kosciol,nie boje sie
            tego ze zemdleje poprostu mam isc to ide
            kiedys...przed kazdym wyjsciem to juz 2 tyg przed nie moglam spac...bylam
            przerazona ale to byl tylko lęk bez napadów paniki
            Owszem jest we mnie lęk ale o wiele mniejszy dzieki seroxatowi
            w przeciagu ostatniego półrocza miałam może trzy nie wielkie napady paniki
            a pomimo to boję sie gdzieś wyjść sama
            glownie polega to na samm wyjsciu z domu
            bo np.pare tyg.wkurzyl mnie facet i wzielam dziecko ( jak na mnie to ogromna
            odleglosc od domu)i poszlam w cholere sama z malym
            zrobilam zakupy,zabralam malego na pizze i spokojnie wrocilismy do domu (przez
            most ktory zawsze mnie przerazal)
            ale do cholerki dlaczego nie potrafie wyjsc z domu z nim np.na zakupy?
            Nie dam rady
            probowalam i nic
            50 m od domu blokada i powrot
    • mskaiq Re: lęk napadowy 09.08.06, 12:18
      Sama budujesz strach ktorego sie boisz. Nie zaslabniesz, musisz to sobie
      udowodnic, nogi Ci nie odmowia posluszenstwa.
      Bedzie pojawialo sie uczucie ze zaslabniesz ze nogi odmawiaja Ci posluszenstwa
      ale to jest tylko uczucie. Musisz przelamac to uczucie i isc dalej. Musisz
      udowodnic sobie ze to uczucie a rzeczywistosc to dwie rozne rzeczy.
      To uczucie potrafi byc strasznie prawdziwe, wywoluje wiele mysli ktore buduja
      panike. Musisz to przelamac jesli chcesz swobodnie wychodzic na ulice, cieszyc
      sie z tego ze mozesz isc do sklepu, itp.
      Jesli zrezygnujesz zamkniesz sie w domu, wtedy stracisz wychodzenie, a to
      bardzo ogranicza radosc zycia.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • lucyna_n Re: lęk napadowy 09.08.06, 14:08
        skąd wiesz że nie zasłabnie?
        ktoś w końcu słabnie
        ja na przykład zaslabłam
        i ona też może zasłabnąć ze stu różnych powodów
        rzecz w tym że nie warto tak sie tego ciągle bać
        • mskaiq Re: lęk napadowy 09.08.06, 14:16
          Nigdy nie zaslablem Lucynko a wrazenie ze zaslabne bylo niezwykle silne. Byc
          moze panika moglaby doprowadzic do zaslabniecia bo panika to potezny stres dla
          organizmu ktory moze wywolac kazda reakcje. Jesli nie spanikujesz to nie wierze
          ze zaslabniesz.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • lucyna_n Re: lęk napadowy 09.08.06, 14:21
            To że Ty nigdy nie zalabłeś to wiesz akurat nie jest argument:)
            • euforyk Re: lęk napadowy 09.08.06, 15:22
              podstawowy maska argument. skoncentrować sie na jakimś odpowiadającym mu
              szczególe, zignorować reszte i na koniec szczegół uogólnić do zasady.
            • mskaiq Re: lęk napadowy 09.08.06, 16:21
              Mozesz to sprawdzic. Warunek jest jeden, nie mozesz dopuscic do paniki. W
              czasie ataku caly czas musisz byc aktywna.
              Jesli raz Ci sie uda to szybko poradzisz sobie ze Swoja nerwica, zrozumiesz i
              uwierzysz ze mozesz ja pokonac bez lekow.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • lucyna_n Re: lęk napadowy 09.08.06, 16:36
                Bądz aktywny i zamiast duby smalone na forumach wypisywać idź z psem na spacer, a jak nie masz to go
                sobie kup. Opcjonalnie spowolnij sobie oddech i puls i zapadnij w hibernację, albo co, bo normalnie już
                nie mam siły prostować tego co wykrzywiasz.
                ps
                nie mam nerwicy
    • luba9 Re: lęk napadowy 09.08.06, 23:15
      Lucyna napisała wiele. Moim zdaniem ważna jest praca nad zaprzestaniem
      wsłuchiwania się w siebie. Po iluś tam latach wsłuchiwania się w każdy objaw,
      bardzo trudno to zrobić, ale trzeba próbować. Ja miałam łatwiej moje nawyki
      lękowe utrwałały się 2lata i było trudno. Pamiętam moment "brawury", kiedy
      pomyślałam "Pieprzyć depresję" i wyszłam i oczywiście dopadł mnie atak paniki,
      ale takie próby chyba są potrzebne. Jeżeli są dni kiedy czujesz się swobodna,
      to już nieźle, te dni powinny być coraz częściej, a te pełne napięcia i lęku
      tylko wyjątkowo i trzeba przyjmować je ze spokojem jak relikty utrwalonych
      zachowań a nie zapowiedź nawrotu.
      • tarja30 Re: lęk napadowy 09.08.06, 23:24
        luba9 napisała:

        > Lucyna napisała wiele. Moim zdaniem ważna jest praca nad zaprzestaniem
        > wsłuchiwania się w siebie. Po iluś tam latach wsłuchiwania się w każdy objaw,
        > bardzo trudno to zrobić, ale trzeba próbować. Ja miałam łatwiej moje nawyki
        > lękowe utrwałały się 2lata i było trudno. Pamiętam moment "brawury", kiedy
        > pomyślałam "Pieprzyć depresję" i wyszłam i oczywiście dopadł mnie atak
        paniki,
        > ale takie próby chyba są potrzebne. Jeżeli są dni kiedy czujesz się swobodna,
        > to już nieźle, te dni powinny być coraz częściej, a te pełne napięcia i lęku
        > tylko wyjątkowo i trzeba przyjmować je ze spokojem jak relikty utrwalonych
        > zachowań a nie zapowiedź nawrotu.


        Przez te 10 lat próbowałam tego setki razy i nawet jak bywalo lepiej to potem
        znowu upadek
        Ostatniej zimy upadek byl tak silny i watpie juz w to ze to kiedys minie
        Bo to cholerstwo wraca i uderza o wiele silniej
        Nie mialam wiekszych stresow wiec skad ten nawrot i to taki silny?Teraz jest ok
        i trzymam sie tego ale z doswiadczenia wiem ze to gowno wroci
        jak temu zapobiec?
        • luba9 Re: lęk napadowy 09.08.06, 23:30
          jak teraz jest OK to jest OK i będzie OK, czasem warto zwątpić w życiowe
          doświadczenie nawet z całej dekady. Jedyne co jest warte podkreślania i
          pamiętania to że podnosisz się z upadków, cierpliwie i skutecznie.
          • tarja30 Re: lęk napadowy 09.08.06, 23:35
            luba9 napisała:

            > jak teraz jest OK to jest OK i będzie OK, czasem warto zwątpić w życiowe
            > doświadczenie nawet z całej dekady. Jedyne co jest warte podkreślania i
            > pamiętania to że podnosisz się z upadków, cierpliwie i skutecznie.

            żabciu już tyle tych upadków za mną i fakt nigdy sie nie poddawałam ale to tak
            męczy...
            Podnosze sie ale w pamięci siedza te upadki i strach przed nimi:(
            • luba9 Re: lęk napadowy 09.08.06, 23:38
              męczy, męczy, to nie rozmyślaj o upadkach
              W Przemyslu macie fajna firmę kosmetyczną INGLOT, może Twoja?
              • tarja30 Re: lęk napadowy 10.08.06, 00:02
                luba9 napisała:

                > męczy, męczy, to nie rozmyślaj o upadkach
                > W Przemyslu macie fajna firmę kosmetyczną INGLOT, może Twoja?


                nie nie moja:)
    • carlabruni Re: lęk napadowy 09.08.06, 23:17
      może to bardziej nerwica jest?
    • mskaiq Re: lęk napadowy 10.08.06, 10:40
      Luba9 napisala
      >Pamiętam moment "brawury", kiedy pomyślałam "Pieprzyć depresję" i wyszłam i
      >oczywiście dopadł mnie atak paniki, ale takie próby chyba są potrzebne.
      Mysle ze sa potrzebne. Kiedy nie probujesz nie dajesz Sobie szansy na pokonanie
      strachu.
      Nie mniej aby pokonac strach sama determinacja nie wystarczy. Musisz dbac o
      Swoje cialo bo ono wywoluje panike. Jesli jest slabe, niewlasciwie odzywiane to
      pokonanie strachu jest bardzo trudne bo panika moze byc silniejsza od Ciebie.
      Wazne sa rowniez mysli, pojawia sie wiele mysli ze to niemozliwe, ze nie
      poradze sobie. To one odbieraja wiare. Jesli chcesz pokonac musisz kontrolowac
      mysli, nie mozesz sluchac tych mysli ktore podminowuja Twoj wysilek.

      Tarja napisala
      >Przez te 10 lat próbowałam tego setki razy i nawet jak bywalo lepiej to potem
      >znowu upadek Ostatniej zimy upadek byl tak silny i watpie juz w to ze to
      >kiedys minie. Bo to cholerstwo wraca i uderza o wiele silniej

      To nie wroci ale tylko kiedy pokonasz strach calkowicie, kiedy mysl o tym ze
      powroci nie bedzie wywolywalo zadnych reakcji.
      Musisz jednak zmiejszyc impakt ataku. Napisze to jeszcze raz, musisz dbac o
      Swoje cialo. Bez tego bedzie wracalo, spowoduje Twoj upadek, odbierze Ci
      nadzieje.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • euforyk Re: lęk napadowy 10.08.06, 10:47
        osobie bez nogi też powiesz, że wolno biega bo brak jej determinacji. nie
        wszystkie problemy psychiczne da sie sprowadzic do psychologicznych.
      • tarja30 Re: lęk napadowy 10.08.06, 13:58
        mskaiq napisał:


        >
        > To nie wroci ale tylko kiedy pokonasz strach calkowicie, kiedy mysl o tym ze
        > powroci nie bedzie wywolywalo zadnych reakcji.
        > Musisz jednak zmiejszyc impakt ataku. Napisze to jeszcze raz, musisz dbac o
        > Swoje cialo. Bez tego bedzie wracalo, spowoduje Twoj upadek, odbierze Ci
        > nadzieje.
        > Serdeczne pozdrowienia.
        >

        Przed ostatnim nawrotem wogole nie myslalam ze to wroci zylam pelnia zycia i
        nagle trach:/

        >
    • rybkamonika Re: lęk napadowy 11.08.06, 23:52
      Jakbym czytała o sobie, mam identycznie. Jak chodziłam na psychoterapię, pani
      psycholog uswiadomiła mi, ze od wieeeelu lat zupełnie dołująco traktowałam sama
      siebie, że mam spaczone spojrzenie na innych ludzi i świat. Ja sobie gdzies tam
      zdawałam z tego sprawe, ale potrzebowałam kogoś, kto by mnie o tym przekonał.
      Dzięki temu zaczęłam z tego wyłazić. Niestety psychoterapię musiałam przerwać po
      pół roku i nowy sposób myślenia nie był na tyle silny, by zostac na dłużej.
      • mskaiq Re: lęk napadowy 12.08.06, 07:59
        Musisz unikac Rybkomoniko tego co Ciebie doluje. Znalazlas psychoterapie,
        uwierzylas ze mozesz z tego wyjsc. Musisz uwierzyc raz jeszcze ze mozesz z tego
        wyjsc, musisz polubic Siebie, zaakceptowac. Nie mozna obwiniac Siebie, jesli
        cos nie wychodzi to dlatego ze gdzies zostal popelniony blad, ale nie jest to
        Twoja wina. Mysl pozytywnie, unikaj krytyki Siebie i innych, zobaczysz roznice.
        Serdeczne pozdrowienia.
    • evee1 Re: lęk napadowy 14.08.06, 04:22
      Tarja,
      Czy probowalas kiedys terapii kongitywno-pbehawioralnej (tak to sie chyba po
      polsku nazywa? To podobno pomaga w zespole napadow paniki i nerwicy ogolnej.
      Ja wlasnie teraz po raz pierwszy tego probuje - jestem po 3 spotkaniach, a ma
      ich byc czternascie.
      Ja na swoja depresje i ataki paniki cierpie juz od prawie 20 lat. Na forum
      bywam od czasu do czasu i z tego co pisujesz widze, ze cierpimy na dokladnie to
      samo. U mnie tez pojawilo sie to na skutek pewnych traumatycznych przezyc w
      przeszlosci.
      Ja mam lepsze i gorsze okresy, z lekami i bez (ja uzywalam tylko Seroxatu,
      ktory pomaga mi w roznym stopniu). Ale sadze, ze "moj typ tak ma" i raczej nie
      wyjde z tego tak zupelnie, inaczej przestalabym byc soba :-)).
      Musze tylko uczyc sie jakos sobie z tym radzic, dlatego oprocz lekow probuje
      teraz tej terapii.
    • fregata Gdzie pracujecie? 14.08.06, 16:48
      O to to, też czuję się zalękniona, a nie depresyjna. Biorę spamilan 30 mg na
      dobę, działał w trakcie dochodzenia do tej dawki, po czym dzisiaj na przykład
      jestem kłębkiem nerwów i znowu kawy pić nie mogę. Dokładnie tak samo było, gdy
      przepisała mi 15 mg na dobę.
      Niedawno byłam u lekarza w centrum miasta, sama, 15 minut jazdy autobusem. Do
      autobusu naturalnie nie wejdę, za chiny, jechałam mikrobusem, bo to taka
      większa taksówka i w każdej chwili można wyjść, a wychodzić nawet przez myśl mi
      nie przeszło. Na połówce afobamu 0,25 niestety, ale przynajmniej mikrobusy już
      mnie aż tak nie przerażają.
      Zastanawiam się nad wzięciem urlopu chorobowego, bo chodzenie do pracy,
      siedzenie w ławkach, wyjazdy, są niewyobrażalne dla mnie. Że moja agorka nie
      jest bardzo straszna i stosunkowo krótka, bo w obecnej postaci od kwietnia, i
      ogranicza mnie do jakichś 2 km na piechotę, to sądziłam, że do października mi
      przejdzie. Widząc skuteczność spamilanu, jednak nie przejdzie. Może zwiększyć
      mi jeszcze do 45 mg, ale już widzę to usypianie w trakcie dochodzenia do tej
      dawki i duży lęk uogólniony, gdy już organizm się do niej przyzwyczai. Z
      pewnością lepiej jest niż przez braniem. Do pracy jeździłam pociągiem, pociąg
      mnie przeraża tylko troszkę, bo zawsze można wstać, pochodzić, czasem nawet się
      nie czuje, że się jedzie. Tylko ten brak możności wyjścia w każdej chwili.. to
      już autobus byłby lepszy.

      Na marginesie. Jak agorafobikom udaje się pracować?
      • ida37 Re: Gdzie pracujecie? 14.08.06, 17:00
        Jakoś dajemy radę...ehhh
      • evee1 Re: Gdzie pracujecie? 15.08.06, 01:29
        Ja daje sobie rade, bo musze. No, przeciez sie nie poddam :-))). Dojezdzam do
        pracy okolo godziny. Ale agorafobia teraz mnie nie meczy tak bardzo, bo u mnie
        to od razu panika sie budzi.
        Ale musze miec ze soba telefon, zeby w kazdej chwili moc zadzwonic do kogos
        (najczesciej do rodziny, albo przyjaciolki). Ale jak mieszkalam w Londynie i
        jezdzilam metrem, to przezywalam katusze. Najgorzej jak sie metro zatrzymywalo
        w tunelu :-((.
        • lucyna_n Re: Gdzie pracujecie? 15.08.06, 13:10
          jeżeli byłaś w stanie jeździć metrem to nie za bardzo rozumiem na czym polega Twoja agorafobia.
          • fregata Re: Gdzie pracujecie? 16.08.06, 00:50
            Przez rok miałam agorafobię w postaci strachu przed staniem w korkach, dopóki
            autobus się kołysał jechaniem było ok. Teraz jest nieporównywalnie gorzej, ale
            może jej agorka ogranicza się do właśnie takiego stanu bezruchu. Siedząc na
            wykładzie też miałam duży delikatnie mówiąc dyskomfort, za to na zajęciach,
            gdzie się coś robiło, ruszało, już nie.
            Kurde, i wtedy powinnam zająć się swoją przypadłością, gdy autobusem jeździć
            mogłam, grr
          • evee1 Re: Gdzie pracujecie? 17.08.06, 08:01
            lucyna_n napisała:
            > jeżeli byłaś w stanie jeździć metrem to nie za bardzo rozumiem na czym polega
            T
            > woja agorafobia.
            No wlasnie na tym, ze paniecznie balam sie, ze COS sie stanie, ze nie mam
            kontroli, ze nie mam gdzie uciekac. Ale ja juz mialam inne okresy - strachu
            przed wychodzeniem z domu, strachu przed zostawaniem sama w domu, winda tez
            bywala klopotliwa, ze o samolocie nie wspomne :-).
            To tak zgodnie z ponizszym opisem, ktory pasowal do mnie jak ulal.
            "Agorafobia, czyli lęk przed przebywaniem na otwartej przestrzeni. Dla
            człowieka, który cierpi na Agorafobie problemem będzie:
            -Wyjście do sklepu
            -Strach przed tłumem
            -Strach przed miejscami publicznymi (np. supermarkety, kościół)
            -Lęk towarzyszący podróżom
            -Często strach przed wyjściem na dwór".
        • fregata Re: Gdzie pracujecie? 16.08.06, 00:55
          "bo muszę" funkcjonuje tylko, gdy agorka jest niewielka. Godzinny dojazd dla
          przeciętnego agorafobika jest niewyobrażalnie długi. Jedno jest warte
          uwypuklenia.
          <Ale agorafobia teraz mnie nie meczy tak bardzo, bo u mnie
          > to od razu panika sie budzi.>

          Bo jeśli nie ma się nad czymś panowania ani wpływu to po co się męczyć. Sęk w
          tym, że nad agorką można "zapanować" odpowiednią autosugestią, co razem z
          prochami może dać jakiś komfort psychiczny w wychodzeniu dalej i dalej.
          Metro w tunelu, Jezu
    • tarja30 Re: lęk napadowy 15.08.06, 16:55
      ja nie jestem w stanie pracowac:(
      moja agorka jest zbyt silna
      • fregata Re: lęk napadowy 16.08.06, 00:57
        Może przez net? Mówisz, że nie wychodzisz dalej niż 50 m. Jeśli w obrębie tych
        50 m jest cokolwiek usługowego, sklep, instytucja, to praca nawet na 1/8 etatu,
        nawet za darmo, jest rodzajem psychoterapii.
      • lucyna_n Re: lęk napadowy 16.08.06, 11:12
        pisałaś że dawa lata mialaś remisję , czy wtedy próbowalaś poszukać pracy? czy już zupełnie sobie
        odpuściłaś? No i teraz, bierzesz seroxat, podobno pomaga, nie myślisz o jakimś zajęciu? Przecież od
        takiego siedzenia w domu można dostać pie..a, zwłaszcza jak ma sie takie tendencje do dzielenia
        wlosa na czworo. Ja bym oszalala do reszty gdybym nie miala tych moich śmiesznych zleceń, do
        ktorych muszę zbierać czasami wszystkie siły i chęci ale ktore odrywają moje myśli od choroby. Myślę
        sobie że jakieś zajęcie zarobkowe byłoby dla Ciebie pomocne bardzo, i jestem pewna że dałabyś sobie
        radę, W naszym kraju wbrew obiegowej opinii, praca przez internet jak na razie pozostaje w sferze
        marzeń ale może bylabyś w stanie opiekować sie kimś starszym mieszkających tak, żebyś na piechotę
        tam doszła.
        Z dzieckiem wiadomo, spacery i te sprawy, mogłoby być dramatycznie, ale jako zawołana gaduła
        mogłabyś stanowić doskonałe towarzystwo dla jakiejś schorowanej osoby która nie opuszcza domu.
        Pomyśl, może jest coś co mogłoby Cię choć na trochę wyrwać z domu, a przynajmniej odwrocić myśli
        od choroby i dać Ci satysfakcję zarobienia wlasnych kilku groszy.
        Mowię Ci Tarja, warto podjąć wyzwanie, bo czekanie na cud wyzdrowienia to może zabrać cale życie, a
        z agorką też można wiele zrobić, tylko trzeba znależć odpowiednie furtki.
        Poz zakupy dla siebie ciężko mi wyjść z domu, ale jak ktoś potrzebuje mojej pomocy to mi trochę
        rozwijają sie skrzydła, może Tobie też?
    • a.niech.to Re: lęk napadowy 16.08.06, 10:51
      tarja30 napisała:

      > Nie czuje sie depresyjna....czuję sie zalękniona!
      Mam tak samo. Gdybym się nie bała, ale bym wygarnęła, ale bym przylała. A ta
      perfidna lękliwość powoduje, że milczę i muszę się dobrze pilnować, by mnie nie
      rozerwało.
    • tarja30 Lucyna 16.08.06, 12:20
      Tak tez tak mam ze ciezko mi wyjsc od tak samej z domu ale gdy cos sie dzieje i musze wyjsc to biegne i sie nie zastanawiam
      co do pracy... tu gdzie mieszkam jest totalna klęska
      a w granicach tych 50 m.mam tylko wiezienie,straz pozarna,policje i CPN
      Pochlania mnie allegro po dobre kilka godz dziennie slecze nad zdjeciami,przerobkami zdjec itp uwielbiam to
      wtedy skupiam sie tylko na tym nie mysle o niczym innym
      • lucyna_n Re: Lucyna 16.08.06, 13:01
        nie stresuj się, ja Cię nie zmuszam, tylko tak namawiam do zastanowienia sie i ewentualnego podjęcia
        nowego wyzwania, jakiejś zmiany w życiu. Okazje sie zdarzają, czasem trzeba długo na nie czekać, byle
        tylko przez strach nie poddać walkowerem.
        • tarja30 Re: Lucyna 16.08.06, 13:59
          pół roku po śmierci małego poszłam do pracy wydawało mi sie to najlepszym wyjściem lepszym niż siedzenie w domu i rozmyślanie...Przepracowałam 1,5 roku i własnie w pracy zaczeło mi sie pogarszac...pojawiły sie pierwsze lęki
          Była jeszcze jedna próba z pracą ale było źle...
          • lucyna_n Re: 16.08.06, 14:56
            szkoda że tak źle się czułaś w pracy, mi praca trochę pomagała oderwać myśli i czuć się "normalnie" w
            sensie że żyję i pracuję jak "normalny czlowiek, choroba jednak nie dała za wygraną i jak przyszło
            pogorszenie to musialam rzucić z dnia na dzień i po kilku takich razach jakoś pióra mi opadły, może na
            część etatu jeszcze bym dala radę ale na cały po prostu nie mam sił, Tylko że jakoś nie trafila się
            okazja pracować na pół etatu, no i nierozwiązana kwestia dojazdu.
            Nie jestem co prawda zwolennikiem tego żeby wszystkie baby pracowały zawodowo, ale w czasach
            obecnych, (przynajmniej ja tak to odczuwam w glębi duszy) jak się siedzi w domu z dzieckiem to jest
            się jakby na marginesie spoleczeństwa, ogólna presja na pracę zarobkową jest jak dla mnie za duża
            żebym mogla z czystym sumieniem rozkoszować się prowadzeniem domu. I nijak nie mogę się do tego
            zdystansować w pelni, wciąż czuję się przez to jakaś wybrakowana i mimo że zarabiam pieniądze to
            przez niewychodzenie codzeinne do pracy jestem "wyrzutkiem". O tekstach "jak ty masz dobrze" już nie
            wspomnę.
            • tarja30 Re: 16.08.06, 15:21
              Nietesty tez tak sie czuje a co gorsza nigdy nie widzialam sie w roli kury domowej
              wszystkie koleżanki pracuja ehh
              wracając jeszcze do remisji dla mnie remisja to to ze moge wstac z łóżka,robic cos i czasem wyjść z domu
              calkowita remisje mialam tylko przez ok.rok po urodzeniu Tomka
              • lucyna_n Re: 16.08.06, 15:50
                Taka remisja to kiepska remisja, probowalaś może jakieś starsze leki brać, doxepin bardzo skutecznie
                gasi wszelkie nerwicowe lęki, przez kilka lat dawal mi calkiem dobrze żyć i pracować normalnie poza
                domem. No i nie czulam się po nim tak okropnie pod względem skutkow ubocznych niż po,jak to Zoltan
                określił, ssrajach:)
                • tarja30 Re: 16.08.06, 16:06
                  bralam anafranil,aurorix,próbowalam prozak i o ile pamietam mialam krotkie starcie z doxepinem ale powalil mnie z nóg
                  • lucyna_n Re: 16.08.06, 16:12
                    może za duża dawka?
                    normalnie zapisują na początek 3x25, ja bralam jedna kapsułkę 10 na dobę, a czasem na dwa , trzy dni.
                    • tarja30 Re: 16.08.06, 16:18
                      pewnie to byla za duza dawka...tacy to lekarze mnie kiedys leczyli ze tylko tylek im skopac
                      Lucyna ja wiecej nic nie zrobie
                      trzeba poprostu sie pogodzic z tym ze przez chorobe nie moglam sie uczyc,stracilam najpiekniejsze lata i jetsem takim schorwanym "NIC"
                      bo co ja kurde moge?
                      30 skonczylam i co?choroba nadal we mnie tkwi
                      wiec kiedy niby mam pojsc na wymarzone studia?
                      Jak mialam te 20 lat to jeszcze wierzylam ze wylecze sie i zdaze cos osiagnac a teraz juz nie iwerze ze to minie
                      • lucyna_n Re:Coś czuję że przyszły szare dni zwątpienia. 16.08.06, 16:27
                        studia to rzecz mocno przereklamowana, ale jeżeli już chodzi o ścislość to zaoczne możesz robić jak
                        tylko będziesz w stanie, a 30 na zaocznych to żaden wiek.
                        Mogę zapytać jakie są te wymarzone studia? jak nie chcesz na forum to napisz na priv, ciekawa jestem:)

                        a i nie pisz mi że jesteś nic, jesteś ktoś, chory ktoś, ale bardzo ważny i potrzebny. Nic nie straciłaś,
                        owszem może nie zwiedziłaś pół świata i nie skończyłaś kilku fakultetow ale masz rodzinę i
                        wspaniałego syna. Popatrz ile zdrowych dziewczyn może Ci tego pozazdrościć. Są rzeczy ktorych ani
                        zdrowie, ani pieniądze nie zagwarantują, Ty je masz.
                        Uszyska do góry, chorujmy z godnością:))
                        • tarja30 Re:Coś czuję że przyszły szare dni zwątpienia. 16.08.06, 16:37

                          pierwszy plan to byla Wyższa Szkoła Policji w Szczytnie pojachalam nawet tam zobaczyc jak to wyglada ale nie bylam zdecydowana...ta odleglosc
                          plan awaryjny psychologia
                          co do szarych dni zwatpienia to mam je od dosc dawna ale nie doluje mnie to
                          ogolnie czuje sie ok
                          w sobote ide na chrzciny,przez 2 dni mialam u siebie 3 miesiecznego bobasa a zreszta mam tego bobasa tu bardzo czesto i nie mam czasu na myslenie o tym chorobsku
                          no i przeciez jest jeszcze moj urwis:)
                          uwazam ze choruje z godnoscia ale zdaje sobie sprawe z tego ze wiele rzeczy mnie ominelo
      • fregata Re: Lucyna 17.08.06, 01:36
        Bywają w policji komórki administracyjnej pomocy poszkodowanym, katowicka
        komenda takie coś miała, i zatrudniali tam studentów-wolontariuszy. Pomyśl,
        pomoc administracyjna to pikuś, ale kto lepiej zrozumie poszkodowanego niż inny
        poszkodowany. Taki student przy Tobie wymięka.

        a w CNPach jest zdaje się rotacja straszliwa, ten 24-godzinny tryb pracy.
        Pewnie chętnie widzieliby darmowegopracownika, zresztą niemal wszędzie chętnie
        ich widzą. Choć mi bardziej pasowałaby policja.

        W więzieniach też pracują kobiety, chociażby w kuchni, ale to już takie zajęcie
        no, nie będąc po gastronomiku można być najwyżej pomocą kuchenną
        • lucyna_n Re: Lucyna 17.08.06, 11:41
          obawiam się że pomyliłaś mnie z Tarją

          myślę sobie że proponować komuś pracę za darmola na stacji benzynowej to już przesada.
          Pomoc psychologiczna oferowana przez osobę bez odpowiedniego przygotowania teoretycznego i z
          taką wrażliwoiścią jak ma Tarja nikomu by nie wyszla na dobre, Tarjii zwlaszcza.
          Inna rzecz że zatrudnianie studentow ma swoje głębokie przyczyny ekonomiczne, za studenta zakład
          pracy dostanie pieniądze(są różne programy zatrudnienia itd), za przykładową Tarję musi płacić.
          • maliana Re: Lucyna 17.08.06, 15:09
            chyba, ze Tarja miałaby jakąs grupę inwalidzką, wtedy pracodawca mógłby liczyć
            na zniżki. Grupę inwalidzką można dostać nie tylko w ZUS-ie (rentową) ale tez w
            Powiatowym Zespole ds Orzekania o Niepełnosprawności, który to zespół orzeka o
            niepełnosprawności do celów tzw. pozarentowych, czyli np. odpowiedniego
            zatrudnienia, zniżek w przejazdach, zasiłków, terapii itp. Ja mam orzeczoną
            przez ZUS całkowitą niezdolność do pracy na okres roku - do grudnia, niestety
            do renty się nie zakwalifikowałam (na socjalną za późno, na zwykłą- za mały
            staż pracy), a w grudniu będę stawac właśnie w Powiatowym Zespole. Ostatnio
            znalazłam w necie ofertę pracy w monitorowaniu mediów (internetu - można
            pracować z domu) gdzie warunkiem jest właśnie orzeczony stopień
            niepełnosprawności.
            • lucyna_n Re: Lucyna 17.08.06, 15:27
              Na czym polega ta praca?
              • maliana Re: Lucyna 17.08.06, 15:37
                Nie napisali dokładnie, mogę się tylko domyślać, że codziennie rano z
                dostępnych serwisów internetowych, trzeba wyłuskać i opracowac konkretne
                informacje dla konkretnych klientów. W portalu Pracuj.pl napisali tyle:

                Wymagania:
                wykształcenie minimum średnie,
                biegła obsługa komputera,
                doskonała znajomość zasobów internetu,
                umiejętność analitycznego myślenia i szybkiego czytania,
                dyspozycyjność i gotowość do pracy od wczesnych godzin porannych,
                orzeczenie o niepełnosprawności (warunek konieczny).

                Oferujemy:
                ciekawą pracę w stabilnej, stale rozwijającej się firmie,
                umowę o pracę, stałą podstawę wynagrodzenia i motywacyjny system premiowania,
                możliwość zatrudnienia w miejscu zamieszkania, pod warunkiem posiadania
                szybkiego łącza internetowego.

                To praca w TAI, dotyczy osób z regionu świętokrzyskiego (nie wiem, dlaczego? -
                przecież takie monitorowanie można robić z dowolnego miejsca na swiecie...).
                • lucyna_n Re: Lucyna 17.08.06, 16:04
                  oferty takiej pracy znam, ale nie wiem co konkretnie się za nimi kryje.
                  widzę że Ty też nie wiesz.
                  • maliana Re: Lucyna 17.08.06, 16:18
                    Oczywiście :))))))).
                    • tarja30 Re: Lucyna 17.08.06, 17:46
                      boję sie ZUS-u jak ognia kto mi da rentę?
                      Uśmiechnięta,dobrze wygląda...
                      nic mi nie dadza
                      bo nie wierze ze interesuja ich kartoteki ze lecze sie od 16 lat
                      nie interesuje ich ze licze tylko na pomoc rodzicow ktorzy daja mi kase na leczenie.Co kogo obchodzi ktos bez wyksztalcenia,chory i biedny
                      maja to w dupie
                      Bo pewnie ja tak chcialam...nie tak planowalam ulozyc zycie
                      ehh szkoda gadac
                      • kasia2420 do tajra 17.08.06, 19:13
                        cze ciotka jak tam....nie przejmuj sie u mnie tez wzloty i upadki np teraz i
                        coz mam zrobic..jutro jade do lekarza...zobaczymy co powie...
                      • maliana Re: renta 17.08.06, 20:49
                        Tarja, ja na twoim miejscu zaryzykowałabym. Leczysz sie od 14 lat, jeśli masz
                        udokumentowaną chorobę przed 18 rokiem życia należy Ci się renta socjalna jak
                        psu. Nie jest powiedziane, ze dadzą, ale spróbowac warto. Mało - jak nie dadzą
                        trzeba się odwoływać (ponoć wtedy ma się największe szanse). Miałabyś
                        przynajmniej na leki, leczenie. Ja też miałam dużą niechęć, nie chciałam
                        składac wniosków, decyzję podjęła za mnie niejako rodzina, kiedy leżałam w
                        psychiatryku po operacji. Tamtejsza lekarz psychiatra wypisała zaświadczenie,
                        rodzina wniosek, ja tylko złożyłam podpisy i potem papiery w ZUSSie. Renty nie
                        dostałam, bo socjalna mi się już nie należy (nie mam udokumentowanej choroby
                        przed 25 rokiem życia - ja kończyłam studia), do zwykłej z kolei brakło mi lat,
                        ale nadal walczę - napisalam do Prezesa zUS o przyznanie renty wyjątkowej,
                        zależy to wyłącznie od jego decyzji. Poza tym warto uzyskac chociażby ten
                        stopień niepełnosprawności w Powiatowym Zespole ds orzekania o
                        niepełnosprawności, do celów zasiłkowych, zatrudnieniowych, ulg w biletach
                        komunikacji itd. Po co masz płacić za coś, albo płacić więcej, skoro prawnie
                        należą Ci się zniżki. Pozdrawiam.
                        • maliana Re: renta 17.08.06, 21:08
                          Acha. Przerażało mnie, ze pójdę na komisję i stanę przed jakąś grupą ludzi,
                          którzy będą mnie oceniać i oczywiście stwierdzą że jestem zdrowa. Nic
                          podobnego. Pojechałam na komisje, gdzie był jeden lekarz orzecznik (ponoć teraz
                          tak jest), płci żeńskiej, sympatyczna. Zadawała konkretne pytania, dotyczące
                          np. sposobu myślenia (jakie mam objawy: czy spowolnienie, czy mam natręctwa
                          myślowe), samopoczucia w ciągu dnia itp. Orzeczenie o całkowitej niezdolności
                          do pracy dostałam bez problemu. U mnie był ten plus, ze byłam po operacjach
                          głowy, ale Ty z kolei leczysz się bardzo długo i uważam, ze miałabyś szansę.
                          Pozdrawiam.
                          • tarja30 Re: renta 17.08.06, 22:11
                            Tak w wieku ok.16 lat wyladowalam po raz pierwszy w poradni zdrowia psych.po próbie samobójczej:/
                            • maliana Re: renta 17.08.06, 22:19
                              Cóż... cieszę się, że się "nie udało". Pozdrawiam.
                              • tarja30 Re: renta 17.08.06, 22:23
                                maliana napisała:

                                > Cóż... cieszę się, że się "nie udało". Pozdrawiam.

                                ale czy to sie liczy do jakiejkolwiek renty?
                                wątpie:/
                            • tarja30 Re: renta 17.08.06, 22:22
                              dodam jeszcze ze dali mi wtedy jakies leki i bylo ok.przez najblizsze lata
                              wiec nie chodzilam juz tam
                              nastepna wizyta byla jak mialam 22 lata?
                              wtedy od smierci dziecka lecze sie non stop (11/12 lat)
                              zaliczylam szpital w komorowie ale zwiałam szybko
          • fregata Re: Lucyna 21.08.06, 18:26
            Pisałam do Tarii, nie do Ciebie ;)

            Darmowa praca gdziekolwiek nie miałaby polegać na zarabianiu, a na terapii.
            Poprzez oswojenie jakiegokolwiek miejsca poza domem rozszerzyłoby się obszar
            dostępności o kolejne 50 metrów, a może i dalej. Taria mówi, że nie ma
            psychoterapeuty tam gdzie mieszka. O to nietrudno, psychoterapeuci są zwykle w
            Warszawie niestety i w największych ośrodkach. Także korzystają z nich ci,
            którzy mogą już regularnie do nich kawał drogi jeździć, czyli de facto ci,
            którym taka pomoc jest już prawie zbędna. Niestety, cholera.

            Co zaś do pomocy psychologicznej. Też nie tak, to Taria byłaby odpowiednia do
            udzielania takiej pomocy, bo jak mówiłam, kto lepiej zrozumie poszkodowanego
            niż poszkodowany. My jesteśmy poszkodowani w końcu. Jeśli zatrudnia się
            studentów to znaczy to, że wcale nie są potrzebne dyplomy i zaświadczenia.
            To "zatrudnia" miało jednak u mnie niewłaściwe zastosowanie, chodziło
            naturalnie o wolontariat.

            Za przykładową Tarię też byłyby ulgi dla przedsiębiorstwa gdyby miało się
            orzeczenie o stopniu niepełnosprawności.

            A w sumie to szczyt wszystkiego, że nie ma jeszcze fundacji zajmującej się
            powrotem do "życia" agorafobików. Praca w necie jest, tyle, że to nie da
            ćwiczeń nad własną fobią. Ja, agorafobik stosunkowo nieduży, potrafię chodzić
            po zatłoczonym centrum, jeździć mikrobusami, ale wyłącznie wtedy, gdy mam cel
            (i pół afobamu 0,25 w organiźmie). Praca taki cel daje. W przeciwnym razie,
            zaczynam myśleć nad sobą zamiast otoczeniem i klops.
            • tarja30 Re: Lucyna 22.08.06, 11:11
              za darmo to ja pomagam przy 3 miesiecznym dziecku:)
    • evee1 Terapia 18.08.06, 02:01
      Tarja, zapytalam sie Ciebie juz o to, ale nie odpisalas, a jestem ciekawa. Czy
      Ty probowalas jakiejs psychoterapii? Chodzi mi konkretnie o terapie kognitywno-
      behawioralna (CBT). Wedlug badan jest ona bardzo skuteczna wlasnie w
      zaburzeniach lekowych.
      Ja teraz probuje tego i pierwszy raz w zyciu udalo mi sie opanowac nadchodzacy
      sie atak paniki.
      • tarja30 Re: Terapia 18.08.06, 20:27
        Niestety tu gdzie mieszkam nie ma tego typu psychoterapii:(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja