Poczatkujacy Śvireq

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.03, 19:56
Hejka wszytkim

Mam takie pytanie (na peeeeewno znacie odpowiedz):
obiektywnie rzecz biorac: jakis ktos z sukcesami, lubiacy to co robi, to co
robi jest podziwiane lub conajmniej uwazane za bardzo dobre, faktycznie
umiejacy technicznie wiecej od 90-95% ludzi w swoim fachu; Mieszkam sobie,
chodze sobie, jestem odludek. Nigdy ale to nigdy nie byly dla mnie
interesujace zabawy, po po porstu nie wiedzialem co sie tam robi. Zreszta
inni mnie nie zapraszali, bo bylem gruby ;). Teraz nie jestem, ale nie znam
nikogo, a na imprezach nadal nie wiem co sie robi, wiec nie chodze. Jednym
slowem: taka sobie "odstajaca" postac.
...na dodatek strasznie zakochana, chociaz 2ga strona o tym nic nie wie

subiektywnie rzecz biorac: co z tego, ze niby tyle umiem, skoro i tak nic
szczegolnego sie przez to nie dzieje. To tak jak tort stoi w szklanej
gablocie zamrozony na -20st. Jest taki wqrzajaco smakowity, ale za szyba.
Mozna popatrzec a itak pod koniec sie go spusci w klopie. Jakies takie jest
wszystko jalowe, nic nie cieszy. Sukcesy uznaje za jeszcze jeden dowod, ze
cos jest porypane. Poruszam sie jak we mgle. LUdzie sa dla mnie tlem; slabo
rozpoznaje znajomych: tzn rozpoznaje relatywnie do prawdopodobienstwa: np
najlepszego kolegi bym w Tokio juz nie poznal, bo to malo prawdopodobne, zeby
tam byl. I tak sobie plyne... Wokol chlupie, w srodku nawet dosc przytulnie
(czytaj: w mojej skorupie), niby do przodu; nie mam sie narazie o co rozbic.

Pytanie: to czy to jest juz depresja ? Czy jakas innosc (jest np spora grupka
osob, ktora by pewnie powiedziala ze jestem jakis wybitny, albo genialny i ze
to przez to (nawet mi ktos powiedzial "piekny umysl" heh :-//. A moze mi sie
tylko wydaje ze by tak powiedzialy: z czystej megalomanii...)

Powiedzcie co o tym myslicie

BTW: ostatnio lekarze robia ze wszystkiego chorobe. Moze to taki
najzwyklejszy w swiecie dolek? Moze nie trzeba sie zaraz w chemie pakowac
zeby sobie humor poprawic... W koncu chlanie na imprezach i obsciskiwanie sie
z watpliwej urody i inteligencji "okazjami" nie jest normalnoscia, do ktorej
nalezy dazyc. Moze czasami trzeba trzymac sie troche na dystans...
    • Gość: teodor Re: Poczatkujacy Śvireq IP: *.crowley.pl 23.02.03, 11:02
      a czy nie szkoda ci czasu na takie zastanawianie się, czy
      to jest ta właśnie osoba, zacznij działać to się
      przekonasz o tym, z mojego doświadczenia wynika, że
      kobieta potrafi wiele zrozumieć, a na pewno doceni, że
      spróbowałeś
      • Gość: Śvireq Re: Poczatkujacy Śvireq IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.03, 00:06
        Ejj, nie jestem do tego zdolny. To by wymagalo odkrycia kart, a ja wole byc
        zakonspirowany. Jak bym sie potem pokazal, skoroby wszyscy wiedzieli co i jak ?
        Skoro nie mam znaku od 2giej strony, to sie nie bede wyglupial.

        Ale dzieki za post ;)
        • sylwia80 Swirek, Zamiast Gadac Do Dziela i Po Proszki Tez. 03.03.03, 06:19
          Wiesz co Swirek, zamiast gadac, powinienes zaczac dzialac. Nie patrz sie na te
          swoje slotkie ciasteczko zjadajac je tylko zwrokiem, wez je do reki i powoli
          zacznij obgryzac po brzegach. Zobaczysz, sama slodycz, paluszki lizac.


          A tak na serio, moze ty masz problem za wysokich oczekiwan i boisz sie, ze
          rzeczywistosc cie zawiedzie? Moze stawiasz ja sobie na piedestale i strach cie
          przechodzi, ze realia niezgodne beda z wybujala fantazja? - prezent najbardziej
          ekscytuje tuz przed otwarciem, a pozniej albo wielkie szczescie albo 'i po co
          mi ta szczota do podlogi, jak ja chacialem co innego'. To moze takze dotyczyc
          twoich zachamowan w nawiazywaniu innych kontaktow. Zastanow sie nad tym!


          Nie dowiesz sie, dopoki nie sprobujesz. Przedzwon do niej, umow na kawe, a jak
          ci da kosza, to przynajmniej nie bedziesz sie wiecej ludzic. Sa gorsze
          sytuacje. Ja bylal z taka pewna osoba o imieniu 'A' przez siedem dlugich lat
          (jedna trzecia mojego zycia) Na koniec zwiazku zostalam bezlitosnie
          uswiadomiona, ze obiekt mojej milosc, placzu, pasji, zazdrosci i cholera tych
          wszystkich bezlitosnych i bezlitosnie pieknych uczuc z tym zwiazanych, tak
          naprawde, za nic mnie nigdy nie szanowal !!!. Szukal modelki typu Claudia, po
          studiach, z szarmanckim zachowaniem, z powabnie krecaca dupa, w dodatku co
          niedzela nienagannie praktykujacej kosciol (Uuuu laa laa ). Powiedzcie,
          kochani, jak ja z czyms takim mialam zmagac sie konkurencja ??? Nie moja wina
          ze nie jestem Claudia Shiffer a bardziej Sandra Bullock, z wyksztalcenia
          artystka i z zawodu Jubilerem, i wcale nie przepraszam za to ze nie skonczylam
          zadnej pieprz...... inzynierji lub marketingu. Czy status spoleczny jest dla
          mnie wazny? Oczywiscie, tak jak dla kazdej praktycznie myslacej osoby, ale nie
          stoji on na najwyzszym szczeblu moich herarchji wartosci, nie okresla on mojej
          samooceny, lub nie kreuje mojego super ego - tak jak, dla przykladu, innym
          waznym osobom w moim zyciu ktore Z N A L A M. Robie to co Kocham, kocham to co
          robie, do wszystkigo powoli byle z planem. Wiec kochani, nastepnym razem
          patrzac na artyste nie oceniajcie jego ambicji. Wszyscy jestesmy ulepieni z tej
          samej glini. Stopien tolerancji najczesciej swiadczy o stopniu pewnosci siebie.

          No i co Swirek, ty masz problemy? Moze je masz, nawet duze, nie znam ciebie
          wiec nie moge ocenic, ale jezeli czujesz ze swiat wiruje, a ty stoisz, twoje
          wielkie i male pasje zmieniaja sie w cienkie powietrze i perspektywy na spokoj
          duszy takze -
          • svireq i co z tego... 03.03.03, 23:44
            Takie rozne madre rzeczy mowicie. Ja sie nad soba zastanawiam, nie mowiac juz
            o "wpuszczeniu sie" w to forum.... i jedyne wnioski jakie mi sie wyklarowaly to
            takie ze: I CO Z TEGO skoro akurat pojscie do lekarza uwazalbym za jedna z
            najwiekszych porazek (a jakby tak ktos kiedys chcial zrobic wywiad srodowiskowy
            np podczas kandydowania gdzies tam: jak by wygladala notatka o "leczeniu
            psychiatrycznym" ?). I CO Z TEGO, ze przyznaje racje (nie tylko wam, ale sam
            przed soba), ze cos powinienem zrobic, chociaz czuje, ze nie jestem do tego
            zdolny. Nie umiem. Niektorzy boja sie tak chyba burzy. Ja boje sie takich
            kontaktow, bo zaraz rozwija mi sie cale "drzewo" galopujacych domyslow "co z
            tego wyniknie i co sobie o mnie pomysla; jak ja sie zachowam, jak bede
            wygladal, co bede robil, czego nie bede robil, o czym bede rozmawial".
            A tak na koniec: o "braniu sie do dziela": czy faktycznie kiedys tak zaczelas
            dzialac ? Czy to, co piszesz jest zgodne z Twoim zyciem ?. To chyba nie takie
            proste. Wymaga spontanicznosci, nie baczenia na konsekwencje (ewentualne). A ja
            zawsze mam wszystko wykalkulowane na 3 ruchy do przodu...
            A na Kaski-Baski-Goski-Ceski sie zaczynam wqrzac, glownie dlatego, ze takie
            glupoty nie pownny az tak bardzo wazyc na moim zyciu. Najchetniej uczucia bym
            wycial tepym nozem, bo sprawiaja tylko klopoty.
            A teraz zeby nie bylo tak smetnie: ciacha juz chyba jesc nie bede, bo nieco
            zatechle od tego stania pod szyba i nawet ponoc ktos widzial tam muchy. A co do
            pojedynku Schiffer vs Bullock to zdecydowanie wole Bullock ;)
          • faciu Re: Swirek, Zamiast Gadac Do Dziela i Po Proszki 16.03.03, 09:25
            sylwia80 napisała:

            Sa gorsze
            > sytuacje. Ja bylal z taka pewna osoba o imieniu 'A' przez siedem dlugich lat
            > (jedna trzecia mojego zycia) Na koniec zwiazku zostalam bezlitosnie
            > uswiadomiona, ze obiekt mojej milosc, placzu, pasji, zazdrosci i cholera tych
            > wszystkich bezlitosnych i bezlitosnie pieknych uczuc z tym zwiazanych, tak
            > naprawde, za nic mnie nigdy nie szanowal !!!. Szukal modelki typu Claudia, po
            > studiach, z szarmanckim zachowaniem, z powabnie krecaca dupa, w dodatku co
            > niedzela nienagannie praktykujacej kosciol (Uuuu laa laa ). Powiedzcie,
            > kochani, jak ja z czyms takim mialam zmagac sie konkurencja ??? Nie moja wina
            > ze nie jestem Claudia Shiffer a bardziej Sandra Bullock, z wyksztalcenia
            > artystka i z zawodu Jubilerem, i wcale nie przepraszam za to ze nie
            skonczylam
            > zadnej pieprz...... inzynierji lub marketingu. Czy status spoleczny jest dla
            > mnie wazny? Oczywiscie, tak jak dla kazdej praktycznie myslacej osoby, ale
            nie
            > stoji on na najwyzszym szczeblu moich herarchji wartosci, nie okresla on
            mojej
            >
            > samooceny,

            Kurcze jak przeczytałem o tych 7 latach i Twoje imie już myślałem żeś moja
            znajoma...Ale ten który ją zostawił raczej nie uczęszczał do kościoła..
            • sylwia80 Do Facia :) 17.03.03, 00:29
              A ten o ktorym mowa w poscie, za to nienagannie, co Niedziela, co samo w sobie
              nie jest zecza zla, wrecz odwrotnie. Szacunek do tradycji jest u mnie mile
              widziany, doceniam to. Sztuczna nadgorliwoasc bez prawdziwej wiary i potepianie
              z powodu odmiennych wzorcow, tego raczej nie. Tak apropos tego zwiazku o ktorym
              wczesniej pisalam, to naprawde jestem szczesliwa ze to sie skonczylo. Ja tam
              wiedlam jak kwiatek, usychalam z braku akceptacji. Oj ta milosc durna, slepa i
              glupia - mimo wszystko wierze w nia, bo czymze bylby swiat bez niej.


              Ps: Napisz mi Faciu skad ta Twoja znajoma Sylwia pochodzi? Pytam z czystej
              ciekawosci ;)

              Syl.
    • kasia_25 Re: Poczatkujacy Śvireq 24.02.03, 14:26
      Chłopie zastanów sie czego ty chcesz. Chcesz wiedzieć czy jesteś normalny, czy chcesz rady jak zmienić swoje życie, jak być z osoba na której Ci zależy? Wydaje mi się, ze obojetnie co Ci napiszemy - Ty już masz z góry wszystko ustalone. Jesteś normalny, ale chyba bardzo zapatrzony w siebie. Co z tego, ze jesteś lepszy od innych jak jesteś sam. Może nie masz przyjaciół bo sam tego nie chcesz. Ludzie wyczuwają kto szuka przyjaźni i towarzystwa. Tobie to jak widzę nie jest potrzebne. A co do miłości. Kochasz i nie chcesz, żeby osoba którą obdarowałeś swoja miłoscią o tym wiedziała? To już jest conajmniej dziwne. Po co Ci taka miłość? Powiedz jej o tym, spróbuj chociaż. To nic nie kosztuje, a może się okazać, ze będziecie szczęśliwi. Trochę wiary w swój urok! I zacznij czerpać z życia to co jest naprawdę ważne. Sama praca na dłuższą metę nie wystarczy. Wyjdź do ludzi a sam zobaczysz - wszystko stanie się piękniejsze. Powodzenia. Pozdrawiam.
    • agent_p2 Re: Poczatkujacy Śvireq 24.02.03, 19:51
      Witam
      Jak przeczytalem ten list, to pomyslalem ze wreszcie
      spotykam kogos takiego jak ja :)
      Ogolnie rzecz biorac sytuacja nie jest beznadziejna: jak
      nic nie zrobisz to sie bedziesz meczyl pare lat potem ci
      przejdzie(albo i nie, ale mnie przeszlo), jak sprobujesz
      to w najgorszym wypadku zrobisz z siebie idiote(da sie
      przezyc), a w najlepszym bedziecie zyli dlugo i
      szczesliwie ;) Jednym slowem sprobuj, nawet jak sie nie
      uda to zdobedziesz nowe doswiadczenie :)
      Pozdrawiam
    • kamelia1 Re: Poczatkujacy Śvireq 24.02.03, 20:19
      Hej Swir !!!

      Chlopie, Ty po prostu nie masz problemow. Za dobrze masz po prostu i stad
      to "swirowanie". Czy Ty byles kiedykolwiek np. glodny bo nie miales co zjesc ?
      Czy przezyles smierc bliskiej osoby np. matki lub siostry ? Czy jestes kaleka
      na wozku ?
      Popatrz na takich ludzi, porozmawiaj z nimi.... Moze Ci przejdzie ta "Twoja"
      depresja... Po prostu egoista jestes...Zajmij sie kims, pomoz potrzebujacemu..
      Wyjdz na ulice i poobserwuj ludzi. Zobaczysz setki, takich ktorzy maja
      racjonalne powody do swirowania, aj ednak nie swiruja...


      • svireq Re: Poczatkujacy Śvireq 25.02.03, 01:43
        Dziekuje za odpowiedzi:

        Kasia_25 mnie zlapala i koniec. Prawdopodobnie ja chce miec ciastko cale i
        rownoczesnie je zjesc... Wiem, ze to glupie... A co chcialem uzyskac
        rozpoczynajac ten watek? Chcialem uslyszec Wasze zdanie. Zdania sa rozne,
        niektore bardzo trafne. To wbrew pozorom jest bardzo dobre. Moc cos komus
        powiedziec i uslyszec opinie. To nprawde pomaga

        Kamelia: moja sytuacja wcale nie jest taka rozowa, jak Ci sie wydaje. Nie
        uwazalem za stosowne przedstawiac tutaj litanii swoich problemow. Chodzilo
        glownie o to, ze z tego co mam nie potrafie sie cieszyc. Nie potrafie juz od
        dawna. W dostatki tez nie oplywam.
    • lidiap Re: Poczatkujacy Śvireq 25.02.03, 15:03
      Widać przyszła na Ciebie pora (jak na wielu ludzi), żeby sobie zadać parę pytań
      o sens życia. Każdego dopadają kiedyś pytania kim jestem, dokąd i skąd idę.
      Ważne żeby nie poszła na marne chwila refleksji i żeby wyciągnąć jakieś wnioski
      na dalszą drogę. Czasem można trochę lepiej zacząć żyć i wtedy będzie warto
      pozastanawiac się chwilę.
      Nikt nie pochwalił twojej skrytej, platonicznej miłości. A to takie idealne.
      Przecież cóż może być piękniejszego w tym, że się kocha i nic nie chce w
      zamian. Gdybyś się odważył na ujawnienie się to musiałbyś przeciez coś dać z
      siebie, a tak nie musisz i jest fajnie. Nic nie dawać i nic nie chcieć. Myślę,
      że można w ten miły sposób przejść przez całe życie.
      I jeszcze jedno to w jaki sposób myślisz o sobie nie jest obiektywne, jesteś
      taki jakim widzą cię inni, a oni widzą cię mało bo mało pokazujesz.
      Pozdrawiam
      • svireq Re: Poczatkujacy Śvireq 26.02.03, 07:44
        No tak... Nigdy bym nie pomyslal o milosci platonicznej w ten sposob. Raczej
        zdalem sobie sprawe z tego, ze to raczej jest jak z nieotwartym prezentem: nie
        wiadomo co jest w srodku, ale po rozpakowaniu zazwyczaj juz wiemy, ze jest tam
        nie to, co chcielismy.
        Prawdopodobnie wole nic nie robic i miec nadzieje, niz sie skompromitowac
        i byc nadziei pozbawionym. Nadto do takich wyznan jestem zupelnie niezdolny.
        Paralizuje mnie juz sama mysl o tym.

        I wypada w tym miejscu powiedziec, ze skoro wiem, ze wygaduje glupoty i sam nie
        wiem czego chce, to kolejny dowod na to, ze jestem do d...
    • ficmiet Re: Poczatkujacy Śvireq 03.03.03, 18:15
      Tak se płynie, tak se chlupie, ale jak tego nie zmienisz to za parę lat
      będziesz tego żałował. Tu wszystko zależy od Ciebie. Nie możesz tego zrobić na
      siłę. na Twoim miejscu znalazł bym nowe zaineresowania ( różne od pracy
      zawodowej), jakieś kursy, jakieś grupy zainteresowań. Być może zbierzne z
      zainteresowaniami Twojej sympatii - to może cię do niej zbliżyć bez większego
      ryzyka. Nic nie zbliża tak jak wspólne zainteresowania!!!
      • sylwia80 Re: Poczatkujacy Śvireq 04.03.03, 18:04
        Witam, Swirku!

        Masz swietne poczucie gustu. ;-)

        Popieram calkowicie opinie w ostatnim liscie na temat zawierania znajomosci w
        kolkach zainteresowan. To moze byc naprawde wspaniale i intelektualnie
        stymulujace. Masz szanse na poznanie wielu ciekawych ludzi, moze nawet swoich
        przyszlych sympatji. Przypomnij sobie co Ci wczesniej sprawialo przyjemnosc,
        jakie byly Twoje dotychczasowe pasje?

        Psychologiem z wyksztalcenia nie jestem ( chociaz kiedys sie nad tym bardzo
        zastanawialam ), ale wyczuwam w Tobie osobe bardzo zamknieta w sobie, i w sumie
        chyba cynicznie nastawiona do swiata. Przyklad, twoje posty - inteligentne , ze
        zlosliwym poczuciem humoru ;-), ale jak piszesz o sobie, to z regoly robisz to
        w trzeciej osobie. Dlaczego tak?, - strach przed odkryciem, odrzuceniem,
        krytyka? Troche wiary w siebie, uwazam Ciebie za bardzo interesujaca osobe;-)
        Traktowanie zycia z lekkim tystansem i przymrozeniem oka jest wspaniale, uczy
        osobe bycia selektywnym, ale calkowita izolatka to juz inna sprawa. Moja
        rada - potraktuj te forum jaka forme anonimowej psychoterapji. Pisz o wszystkim
        i ile wlezie, a co inni mysla - to juz ich sprawa.

        Jezeli czujesz, ze to jest 'TO', nie ludz sie Swirek, ze sam to przezwyciezysz.
        To jest choroba chroniczna i bez brania chemji mozesz miec epizody totalnego
        szczescia, ale stan przygnebienia wraca. Mozna ja zaleczyc. Ja sama biore -
        czuje sie dobrze, a te forum jest dla mnie blogoslawienstwem.

        Zdrowie jest wazniejsze niz kariera. A czy przypadkiem nasz tu szanowny Swirek
        nie chce zostac politykiem? O!, to tym bardziej radze gonic po prochy. Do
        polityki trzeba 'konskiego' zdrowia. ;-)

        Ile masz lat, Swirek ?


        Ps: Na randki w wiekszosci umawiam sie z chlopcami sama - tylko wtedy, jezeli
        kogos bardzo chce, i nie ukrywam faktu, ze jestem czasami zazenowana, ale to
        jest inna forma zabawy. Radze takze praktykowac spontanicznosc jako forme
        terapji.

        Papatki, Sylwcia ;-)
        • svireq Re: Poczatkujacy Śvireq 04.03.03, 21:51
          sylwia80 napisała:

          > Masz swietne poczucie gustu. ;-)
          Dziekuje bardzo. Tak sobie wlasnie pomyslalem, ze jeden komplement moze
          zdzialac cuda ;-pp Chociaz z ta Sandra Bullock to prawda: mialem nawet kiedys
          jej zdjecie na pulpicie.

          A co do zainteresowan: tez nad tym myslalem. Tutaj jest jednak ... no co moze
          tutaj byc ? -> problem! tak, znowu problem. Zainteresowania 2giej strony sa, ze
          tak powiem, do zaakceptowania, ale angazujace i na dodatek ja sie na tym wogole
          nie znam ;-pp (technika). Natomiast kiedy ja zaczynam opowiadac o swoich
          (dotyczy watku o pasji) to mnie przestaja rozumiec juz w pierwszym zdaniu. Moj
          szef przestaje mnie rozumiec w 2gim zdaniu: to zupelnie inna jakosc ;). Wiecej
          powiem: wlasnie poswiecam sie na tyle swojej pasji, ze inne rzeczy
          zostaja "odlogiem". Przez to jest pare osob, ktore z pewnoscia chcialyby mi
          powiedziec przez to "ty".

          Cyniczny jestem zupelnie, czy zamkniety: to malo powiedziane: ja jestem
          zakonspirowany. Pelen kamuflaz (z -> rz ?). Nikt nic nie wie, nic nie widzi. Co
          do 3ciej osoby to raczej jest to zabieg stylistyczny, czyli dosc bezwiedny.
          Ale, jak wszystko co bezwiedne, pewnie jest krzykiem podswiadomosci.

          Politykiem nie chce zostac: bron Boze. Musialbym zaczac klamac i wciskac
          ludziom glodne kawalki jakoby im sie cos nalezalo. Wiekszosci ludzi nic sie nie
          nalezy z formalnego punktu widzenia.

          Ile mam lat to tajemnica. Niewazna ilosc wiosen ale wiosna ducha. A ja czuje
          sie jak stary piernik...

          To chyba wszystko byly odpowiedzi. Co by tu nowego "wniesc"... Zimno jak
          diabli ;). Jak zapewne mozna zauwzyc dzisiaj mam lepszy humor. Moze dlatego, ze
          troche zaczynam sie "brac w garsc": wytlumiam glupie domysly, mysle sobie, ze
          niezaleznie od tego co sie dzieje: jutro tez jest dzien; ze moge robic to co
          lubie (taki paradoks: cos lubie, a nie przynosi to satysfakcji...).

          Narazie
    • svireq POMOGLY: ...klopoty! ;) 15.03.03, 22:59
      Hej wszystkim
      A ze mna narazie calkiem dobrze. I wiecie co mi pomoglo najbardziej? dosc
      gwaltowne zdarzenie, ktorego nie przewidzialem. Raczej o negatywnym
      charakterze. Ale to mnie jakos wyprostowalo. Bo nagle zobaczylem wyraznie co
      warto, czego nie warto, co sobie wymyslilem a co jest realne i namacalne. I
      okazalo sie, ze jakies amory to maly pikus. To chyba jak oderwanie plastra:
      szybko i dobrze.
      Mozliwe ze to tylko chwilowa poprawa, ale trwa juz dosc dlugo ;))
      Pozdrowienia dla wszystkich, ktorym jest zle i tym, ktorym jest dobrze ;)
      • 1ty Re: POMOGLY: ...klopoty! ;) 16.03.03, 19:37
        Mam wrażenie że się popisujecie,a autor wątku to psycholog amator.
        Przepraszam ale zaufanie do takich wpisów mam ograniczone.
        Cierpienia nie da się zagadać
        • sylwia80 Re: POMOGLY: ...klopoty! ;) 16.03.03, 20:51
          Zgadzam sie z Toba ze cierpienia nie mozna zagadac, bo jedynie osoba cierpiaca
          calkowice zdaje sobie sprawe z tego jak bardzo cierpi i jaki to rodzaj
          cierpienia. Trudno jest wtedy wspierac, bo przeciez kazdy reaguje inaczej, a
          nie mozemy wdziac sie w skore kogos innego. Trafne jest tu takie powiedzenie,
          ze jak jestes szczesliwy caly swiat smieje sie razem z toba, jak cierpisz,
          cierpisz sam.
          Psychologiem nie jestem, wiem tylko z wlasnego doswiadczenia, ze kontak i
          rozmowa z inymi jest potrzebna. Nie mozna zamknac sie ze swoim bolem w czterech
          szczelnie obitych scianach, bo to kreuje tylko bledne kolo wlasnego negatywnego
          toku myslenia. Czasami sami nie wiemy skad to wszystko sie bierze i dlaczego
          reagujemy tak a nie inaczej, i wtedy takie rozmowy na forum sa wskazane, inni
          moze sa w stanie bardziej obiektywnie ocenic sytuacje.

          To nie jest popis, to jest zwykla forma ludzkiej pomocy.


          Pozdrowienia dla Swirka - aby tak dalej :)

          Syl.
          • 1ty Re: POMOGLY: ...klopoty! ;) 16.03.03, 20:59
            może tak,dziękuję
            • sylwia80 Re: POMOGLY: ...klopoty! ;) 16.03.03, 22:15
              Jestem dosc prostolinijna osaba, wiec zaryzykuje konkretnym pytaniem : co
              Ciebie boli 1TY? Jaki masz problem? Wiem ze moze byc Ci ciezko z odpowiedzia,
              ale czasami takie wylanie serca przed nieznajomym pomaga ;) - Zadnych
              zobowiazan.

              Syl.
        • svireq Re: tak ogolnie 17.03.03, 00:01
          Mozliwe, ze jest ze mnie wiejski psycholog. Ale to na potrzeby wlasne. A jesli
          chodzi o forum to naprawde cenie sobie zawarte tu opinie, bo sa trafne. Kazdy
          napisze swoje 3 zdania: mniej lub bardziej zlosliwe / pomocne. I tak jak z
          legendami: w kazdej jest ziarnko prawdy.

          P.S.
          Pozdrowienia dla Pani S. ;) (to sie nawet rymuje)
          • sylwia80 Re: tak ogolnie 17.03.03, 00:45
            Widzisz Swirku, nie jest tak okropnie ;) A moze mimo wszystko powinnismy
            zalozyc taki maly kacik poczatkujacych, wiejskich pseudopsychologow? Co ty na
            to? Krowki na lace tez potrzebuja psychoanalizy.


            Pozdrowienia dla Pana Swirka Smutaska, teraz Pana z juz lepszym humorem ;) i
            wszystkich innych mniej lub bardziej szczesliwych. Ta zima kiedys sie skonczy,
            slowo charcerki.


            Syl.
            • svireq MUUUUuuuu }:o) 17.03.03, 23:14
              Na zielonej trawce pasly sie pratchawce...
              Tak, zdecydowanie Wydzial Psychiatrii Weterynaryjnej pomoglby tysiacom.
              Wystarczy powrot na lono natury, male i niesmiale muuuuu o poranq i problem z
              glowy. W poludnie, profilaktycznie, nalezaloby troche pocwierkac jak...
              vrobelek svireq ;-p

Inne wątki na temat:
Pełna wersja