Dodaj do ulubionych

Osobowość unikająca?

19.08.06, 16:19
Poczytałem sobie w sieci nt. zaburzeń osobowości i zastanawiam się teraz, czy
to możliwe, że nie mam fobii społecznej, tylko osobowość unikającą (avoidant
personality disorder, F60.6). Zawsze miałem ogromne problemy z nawiązywaniem
bliższych znajomości, wyrażaniem uczuć itp., natomiast większość objawów
bardziej chyba typowych dla fs. (związanych z występowaniem publicznym,
załatwianiem jakichś spraw czy generalnie samym przebywaniem wśród ludzi)
pojawiła się u mnie dopiero jakieś 2-3 lata temu, wcześniej w ogóle ich nie
miałem. Może więc to jest tylko echo mojej pierwotnej dolegliwości? Kurna, to
chyba nie byłoby za fajnie...

MacAaron
Obserwuj wątek
    • osa_00 Re: Osobowość unikająca? 19.08.06, 16:29
      to tylko może zdiagnozowac lekarz...


      smutny78 to ty?????
      • smutny78 Re: Osobowość unikająca? 19.08.06, 19:11
        nie jestem macaaron :)
        • osa_00 Re: Osobowość unikająca? 20.08.06, 09:35
          smutny78 napisał:

          > nie jestem macaaron :)

          bo trzy dni temu rozmawialiśmy na czecie o osobowości unikającej ....myślałeś
          ze ja masz ....wiec ja myślałam ze to ty :P
    • kurka.mala Re: Osobowość unikająca? 19.08.06, 16:41
      Sam wiesz z czym masz problemy, także co za różnica jak to nazwiesz? Nie
      nakręcaj się tak niepotrzebnie. Ważne jak do tego podchodzisz jako do
      konkretnego problemu, nie ma co się nakręcać, że jak jednak fobia, a nie tylko
      osobowość jakaś tam czy na odwrót, to będzie Ci lepiej, będzie CI tak, jak sam
      zapracujesz, niezależnie co to jest.
      • zemon Re: Osobowość unikająca? 19.08.06, 17:02
        Trochę jednak ma znaczenie bo zaburzeń osobowości podobno nie da się uleczyć lekami, wieć nie ma sensu w tym przypadku ich łykać jeśli nie wpołwystępują z fobią, a z drugiej strony większy sens ma zagłebienie się w swoje dzieciństwo bo tam może być źródło zaburzeń osobowości. Co do reszty to masz rację, lepiej zajmować rozwiązaniem konkretnego problemu, a nie dywagować co to jest, bo i tak wiekszość dolegliwości w tych dwóch zaburzeniach jest wspolna i podobnie je się zwalcza.
        P.S. Aha ucieczkowe zaburzenie osobowości i osobowość unikająca to jedno i to samo, zamiennie używane w literaturzę psychologicznej.
        • kurka.mala Re: Osobowość unikająca? 19.08.06, 17:34
          zemon napisał:

          > Trochę jednak ma znaczenie bo zaburzeń osobowości podobno nie da się uleczyć
          le
          > kami, wieć nie ma sensu w tym przypadku ich łykać jeśli nie wpołwystępują z
          fob
          > ią, a z drugiej strony większy sens ma zagłebienie się w swoje dzieciństwo bo
          t
          > am może być źródło zaburzeń osobowości.

          Masz rację, nie pomyślałam o tym, ale ostatnio jestem tak pozytywnie nakręcona,
          że wydaje mi się, że na każdy problem pomoże po prostu radość życia i nie
          przejmowanie się, nie rozpamiętywanie, jak to mawiał jeden znajomy "baja bongo
          i do przodu!" :D
          ;)
          • pimka3 Re: Osobowość unikająca? 19.08.06, 18:29
            Nawetprzy zaburzeniach osobowosci, czesem leki maja sens, jesli lagodza bardzo zaburzajacy objaw, aby potem mozna bylo wlaczyc z nim np w terapii.
      • pimka3 Re: Osobowość unikająca? 19.08.06, 18:28
        Moja terapeutka zawsze stopowala mnie w szukaniu nazwy mojego zaburzenia. Twierdziala ze najpelniejsza diagnoza jest poprzez opis i posegregowanie zaburzen i nakreslenie typu problemu i teraz po leczeniu widze, ze miala racje i dalam sobie spokoj z oznakowaniem, co mi jest. zauwazylam, ze od tego czasu bardziej skupialam sie na leczeniu niz czepianiu sie nazwy.
    • zemon Re: Osobowość unikająca? 19.08.06, 16:49
      Miałemm dokładnie takie same podejrzenia i faktycznie nie jest to fajne, bo zaburzenia osobowości dużo trudniej się leczy niż zwykła nerwicę. Do tej pory nie wiem czy to była fobia czy ucieczkowe zaburzenie osobowości, biorąc pod uwagę, że na powstwanie zaburzeń osobowości ma wpływ przede wszsystkim traumatyczne dzieciństwo, to skłaniałbym się do tej drugiej możliwości, a fobia się mi rozwineła na podatnym gruncie zaburzenia osobowości. Jest taka książka "Twój Psychologiczny Autoportet" Wydawnictwo JACEKS SANTORSKI & CO i tam jest to zaburzenie dobrze opisane. Piszą, że może ono być zarówno mylone z fobią społeczną, jak i z nią współwystępować, przy czym jest ono pierwotne względem fobii.
      Cytat: "W jednym z badań u dwudziestu dwóch procent dwóch procentosób z fobią społeczną stwierdzono także ucieczkowe zaburzenie osobowości (natomiast specjaliści od fobii społecznej twierdzą, że występowanie obu zaburzeń pokrywa się w dziewiędziesięciu procentach). Jeszcze inni są zdania, że ci pacjenci, u których typowa terapia fobii społecznej okazała się nieskuteczna, w istocie cierpią na ucieczkowe zaburzenie osobowości i wymagają odrębnego leczenia."
      • macaaron Re: Osobowość unikająca? 20.08.06, 00:34
        Dzięki. Z tego co piszesz, wnioskuję, że jesteś wyleczony. Można wiedzieć, co ci
        pomogło?

        MacAaron
        • zemon Re: Osobowość unikająca? 20.08.06, 01:15
          Czy wyleczony to sam nie wiem. Po prostu odczuwam olbrzymią różnice miedzy sobą kiedyś a teraz, a że nadal bywam czasem nieśmiały może to już taka cecha charakteru. wilelu ludzi takich jest i nie robi z tego tragedii, problem się robi kiedy ta niesmiałość przeradza się w fobię i ruinuje życie. Powiem tak nieśmiałość bywa nadal dla mnie problemem, ale już mnie tak nie ogranicza jak kiedyś. Ujmę to tak, kiedyś nieśmiałość wyznaczała cele do których jestem w stanie w ogóle dążyć, a teraz cele wyznaczam ja, a nieśmiałość jest po prostu pewną przeszkodą w jej osiągnięciu i jak to bywa w drodze do celu nie jedyną.
          A co mi pomogło, cieżko stwierdzić: psychoterapia grupowa, leki, czytanie książek psychologicznych (do mnie jak tu już parę razy pisałem szczególnie przemawia podejście poznawczo-behawioralne, może mam taki typ umysłu,ktory nie lubi psychoanalitycznego czary mary lecz trwardą logikę) no i przede wszystkim własne działanie, czasem takie na siłe pakowanie się w "kłopoty" w których musiałem sobie poradzić bo nie było "bezpiecznej" drogi odwrotu. W tym ostatnim sposobie, warto mieć czyjeś wsparcie,żeby za szybko nie rezygnować, bo to może się skończyć nasileniem fobii. Moim zdaniem, jeśli już stawiać czoło fobii, to do końca, zatrzymanie w połowie jest gorsze, niż nic nie robienie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka