Po wizycie u psychologa.

25.08.06, 00:36
Po mojej pierwszej i ostatniej wizycie u psychologa stwierdzam, ze jedynym
lekarstwem na moją, powtarzam, moją depresję, żeby nie uogulniać, jest
samobójstwo :((((
    • euforyk Re: Po wizycie u psychologa. 25.08.06, 00:40
      jak mowi poeta : to co doktorze, mowi pan, ze najlepiej to kamień do szyi?

      pamietaj tylko zebys nie lykala lekow, bo watroba sie psuje
      nie tnij zyl, bo mozesz paraliz lapy miec jak nieumiejetnie ciecie zrobisz
      nie skacz z wiezowca, bo chwila lotu jest podobno straszna jak mowia ci co
      przezyli, lądowanie tez chyba boli.

      jesli to zrobie to upije sie na mrozie i bede patrzyl w gwiazdy
      • euforyk Re: Po wizycie u psychologa. 25.08.06, 00:44
        > jesli to zrobie to upije sie na mrozie i bede patrzyl w gwiazdy


        ale jesli zmieni sie front atmosferyczny, temperatura wzrosnie i odmrozen sie
        tylko nabawie? nie mialem szczescia w ciagu zycia, wiec czemu mialobym miec pod
        koniec.
    • ollaboga77 Re: Po wizycie u psychologa. 25.08.06, 00:48
      znaczy, ze jak wyjdziesz od psychiatry to będzie samobójstwo podwójne?

      tak byś napewno wiedział, że już niezyjesz? :))))
    • eizo1 Re: Po wizycie u psychologa. 25.08.06, 01:15
      a lobotomia? - podobno też skuteczna
    • insana Re: Po wizycie u psychologa. 25.08.06, 01:37
      "lekarstwo na moją depresję"- ale to romantycznie zabrzmiało...
      jak ja bym chciała zeby jakis samostraceniec szepnął mi kiedys na uszko jak to jest być tak zabójczo uzdrowionym...
      gorzej jak Ci sie nie uda, wtedy zaczniesz drugie, jeszcze bardziej po..e zycie np. jako wielka przyrosnięta do łozka roslina i raczej nie bedzie szans na kolejną probe ( chyba ze eutanazje wprowadzą)
      ...cała zagwozdka w skutecznosci
      • mr.zetka Re: Po wizycie u psychologa. 25.08.06, 09:21
        Oczywiście, popisujcie się swoimi głupimi przechwałkami.

        megash - co się stało u tego psychologa?
    • meggi255 Re: Po wizycie u psychologa. 26.08.06, 20:00
      ja też byłam raz i fatalnie trafiłam, postanowiłam już więcej nie chodzić,
      mimo, że się strasznie męczę, niestety nie każdy człowiek nadaje się, zeby
      wykonywać ten zawód, nie przejmuj się, napewno znajdziesz dobrego specjalistę.
      • iso1 Re: Po wizycie u psychologa. 26.08.06, 20:08
        U mnie 1 wizyta była do bani
        2 jeszcze gorsza
        dopiero 3 lekarz okazał się oki
        tak więc proponuje nie zrażać się
        w końcu co masz do stracenia ?
        bo do wygrania chyba wszystko
        a samobójstwo nie zająć i nie ucieknie
        zawsze można do tego wrócić
    • beata1002 Re: Po wizycie u psychologa. 26.08.06, 21:50
      Nie rob tego ja przez to przeszlam wiele wiele latb temu Skrzywdzilam tym
      siebie i najblizszych.Do dzis mam kaca moralnego A psycholog kazdy moze nim byc
      i bez studiow.Ja tez teraz szukalam porady dla syna (patrz watek nie tu
      trafilam ) i siebie i w zasadzie to ja mowilam co mam zrobic ze musze wytrwac a
      Pani psycholog slabym glosem potwierdzala moje mysli.Do bani! Ale mam dla kogo
      zyc i uwierz mi ze wszystko mozna przezyc tylko trzeba rozmawiac nie ukrywac
      swojego bolu.Nie izolowac sie.Ja tez teraz wlasnie szukam jakiejs grupy z
      podobnym do mojego problemu Zrob to samo.Nie uciekaj od zycia Bo swiat jest
      piekny tylko ludzie nie wszyscy OK.Ale byloby nudno gdyby wszyscy byli tacy
      sami no nie.Trzymaj sie i daj znac prosze co z Toba
      • na_fe Re: Po wizycie u psychologa. 27.08.06, 23:00
        A psycholog kazdy moze nim byc
        >
        > i bez studiow.



        no, no ciekawe.
        niektórzy to mają nowiny!

        n_f
        • 10ii -"wiesz, ja to zazdroszcze ci tej choroby" 27.08.06, 23:03
          no to se weż ;
          • na_fe Re: -"wiesz, ja to zazdroszcze ci tej choroby" 27.08.06, 23:05
            tenkju
            [??]
          • 10ii Re: -"wiesz, ja to zazdroszcze ci tej choroby" 27.08.06, 23:09
            ja tu popisuje bo chcialem napisac "program komputerowy,
            ale zanim zdazylem scalic to mnie rozwaliło,

            zycie sprawiało mi niespodzianki ,również w przeciwną stronę,/też = nemefit

            a teraz to sobie tak bazgram, bo nie śpie,
            • 10ii Re: -"wiesz, ja to zazdroszcze ci tej choroby" 27.08.06, 23:11
              a skąd wiesz co ja studiowałem, może archeologie i rozkopywanie cmentarzy
              • mr.zetka Re: -"wiesz, ja to zazdroszcze ci tej choroby" 29.08.06, 09:34
                ale dlaczego tak trudno trafić na dobrego psychoterapeutę lub psychiatrę?
                ja się nie leczę i wiem że robię wielki błąd, ale po prostu nie mam do nikogo
                zaufania....
                • a.niech.to Re: -"wiesz, ja to zazdroszcze ci tej choroby" 29.08.06, 10:26
                  mr.zetka napisał:

                  > nie mam do nikogo
                  > zaufania....
                  Pozostaje Ci zaufać sobie. Jakby co, najmniej oberwiesz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja