jak sobie (z sobą) radzicie gdy bliski w depresji

19.09.06, 09:27
bo ja sobie nie radzę, sama ze sobą mam problemy (kryzys wieku średniego?), a
tu zostałam wybrana na psychoterapeutę - z żądaniami głębokiego babrania się
w (trudnych) relacjach rodzinnych, trudnej przeszłości, co mnie zmuszałoby do
odpwedzenia sobie na różne pytania, których albo nie chcę stawiać, albo na
ktre nie chcę sobie odpowiadać - bo choć dotyczyć mają tej bliskiej osoby,
tak naprawdę dotyczą mnie. Czuję się nieludzko odmawiając rozmowy - lub
drążenia, dlaczego nie chcę rozmawiać na te tematy, z drugiej strony czuję,
że mam prawo odmawiać, w trosce o moje zdrowie psychiczne. A i być może
udzielenie odpwiedzi skończyłoby się kompletnym załamianiem rodziny.
Oczywiście prośby o skorzystanie z psychoterapeuty nie działają.
    • mskaiq Re: jak sobie (z sobą) radzicie gdy bliski w depr 19.09.06, 11:41
      Depresja zwykle ma swoja przyczyne. Jesli sa pytania ktore wymagaja odpowiedzi
      to nie odpowiadajac te pytania sa ciagle w nas.
      Musisz podjac decyzje Sama czy odpowiedzi sa potrzebne tej bliskiej osobie i
      Tobie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • johanna112 Re: jak sobie (z sobą) radzicie gdy bliski w depr 19.09.06, 13:05
        Jemu wydaje się, że tak, choć i tak zna odpowiedź, wszystko zinterpretuje po
        swojemu (czyli na "nie"), mi nie są potrzebne, a nawet absolutnie nie chcę
        podejmować tych problemów, stawiać takich pytań i szukać odpowiedzi. Wydaje mi
        się, że ani pytania dotyczące bardzo konkretnych i w gruncie rzeczy drobnych
        spraw, ani odpowiedzi na nie nie są istotne (z czego on sobie nie zdaje sprawy)-
        problemem jest konstrukcja psychiczna, nastawienie do życie, samoocena.
        Zaczyna się od pytania o niewinne z pozoru wydarzenia z przeszłości i
        natychmiast pojawia się pytanie bardzo zasadnicze - jaki jestem, byłem,
        dlaczego tak się zachowałem, jak to (negatywnie) wpłynęło na twoje życie.
        Jakie są granice poświęcenie/pomoc-własna równowaga psychiczna ? Czy muszę
        godzić się na przeprowadzanie wiwisekcji na mnie ? Bo do tego w istocie
        zmierzamy.
        • mskaiq Re: jak sobie (z sobą) radzicie gdy bliski w depr 19.09.06, 14:35
          Mysle ze On nie rozumie ze odpowiedzi na te pytania nie sa wazne. One nie sa
          wazne tylko wtedy kiedy potrafisz wybaczac. Mysle ze On nie umie wybaczac i
          dlatego wraca do tych pytan, chce je rozwiazac.
          Sprobuj nauczyc Go wybaczenia, On musi najpierw nauczyc wybaczac Sobie. Bez
          wybaczenia sobie pojawia sie poczucie winy, wtedy wszystko tlumaczy sie
          na "nie".
          Piszesz ze na kazde niewinne pytanie pojawia sie sie pytanie jaki bylem,
          dlaczego sie tak zachowalem, itp. On nie umie nie oceniac, On musi oceniac
          Siebie i innych.
          Naucz go wybaczania, On musi zrozumiec ze blad jest rzecza ktora trzeba
          zaakceptowac i nie winic Siebie lub innych, ze nie trzeba oceniac.
          Tego mozna nauczyc, bez odpowiadania na pytania. To bardzo mozolna praca ale
          jesli ja przeprowadzisz, Jego depresja zniknie. Zacznie sie zycie ktorego
          dzisiaj nie potrafi zyc.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • johanna112 Re: jak sobie (z sobą) radzicie gdy bliski w depr 19.09.06, 16:36
            Jak nauczyć ? Nie jesteś zbyt ambitny ? Na ile to realne w wykonaniu amatora?
            Czy to nie zajęcie dla psychoterapeuty i to na długooo ?
            Sam próbowałeś ?
            • mskaiq Re: jak sobie (z sobą) radzicie gdy bliski w depr 19.09.06, 16:55
              To dlugi proces, czasem wydaje sie niemozliwy do realizacji. Im bardziej
              bedziesz probowala tym wiekszy opor i coraz wieksze zniechecenie. Musisz to
              przetrwac, ignorowac niepowodzenia, Twoim celem jest wygrana.
              Jesli nie stracisz wiary, wygrasz ale musisz kochac, musisz wybaczac caly czas
              a bedzie stwarzal wiele powodow aby Go nienawidziec.
              Kiedys wygralem w taki sposob mojego Syna. Robil wszystko abym Go znienawidzil,
              ale kochalem Go bardziej, zawsze bylem z Nim.
              Piszesz o psychoterapeucie, zaden psychotrapeta nie moze oferowac milosci, nie
              moze dac tego co moze dac bliska osoba.
              Serdeczne pozdrowienia.
Pełna wersja