nikusia01
27.09.06, 14:27
Zastanawiam się jak radzicie sobie z utratą uczuć? A może Was to nie dotyczy?
Postaram się uściślić o co mi chodzi.
Nie potrafię współczuć, wczuć się w czyjąś sytuację. Nawet wykrzesanie z
siebie odrobiny zainteresowania drugą osobą stanowi dla mnie problem.
Potrafię gadać tylko so sobie i o swoich problemach. W tej sytuacji
utrzymywanie kontaktów (pozytywnych) z otoczeniem staje się z góry skazane na
porażkę. Ustawicznie ranię tych, których kocham. Zarzucam wszystkim, że nie
poświęcają mi uwagi na jaką zasługuję. Ale czasem dociera do mnie, że to
raczej ja powinnam zacząć starać się pierwsza. A jednak staję się coraz
bardziej obojętną kupką nieszczęścia zajętą tylko własnym rozżaleniem i
poczuciem bezsensu życia.