bekasia1
30.09.06, 13:26
Mam 40 lat. Po studiach zaczęłam uczyć w szkole i tak jest do dziś.
Z roku na rok jest coraz ciężej, a ja mam coraz mniej siły i entuzjazmu.
Pomimo dużego doswiadczenia, pracuje mi się coraz gorzej.
Byle drobiazg potrafi mnie wyprowadzić z równowagi. Mam wrażenie, że młodzież
gimnazjalna jest coraz nieznośniejsza.
Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że nie mam wyjścia. W moim wieku i z
wąskim wykształceniem (matematyka) znalezienie nowej pracy jest niemożliwe.
Czuję, że popadam w depresję lub w obłęd.
Ta praca mnie niszczy!!! Bardzo źle sypiam, ciągle mnie boli głowa, a do tego
po prostu ... chce mi się wyć!!!