ilquad
02.10.06, 19:34
Tak sie juz przyzwyczailem do tego, ze w UK ludzie sa ogolnie dla siebie
mili, ze sam odruchowo tak zaczalem byc mily. Jak ktos czytal moje starsze
posty, to wie, ze wredny bylem jak jasna cholera z rzezaczka. Ale jesli ci
sprzedawczyni mowi w sklepie "Thank you, darling", albo w pracy zwracaja sie
do ciebie per "Give me a favour, love", "All right, honey" itp, to sie tak
przenosi jakos.
Jak jestem w Polsce i przenosze takie zachowanie w kontaktach z ludzmi, to
oni od razu inaczej reaguja. A atmosfera w Polsce akurat sprzyja rozwojowi
smutku i depresji, bo jak tu sie cieszyc, jak w sklepie ekspedientka
nabzdyczona, kierowcy wulgarni, obcy ludzie cos miachaja pod nosem, i w ogole
deszcz pada?
Nie wiem, ale wezcie postarajcie sie tak jakos usmiechac sie czesciej do
siebie, tak bez powodu i w ogole...