Co byście zrobili?

06.10.06, 20:11
Mam ojca, który pije i ciągle mnie obraża, gdy tylko ma ku temu sposobność.
Staram się go unikać jak mogę, ale nie zawsze jest to możliwe. Teksty typu "Ty
..y ch..u" itp. są na porządku dziennym. Często wytyka mi moje porażki i
śmieje się ze mnie. Takie zachowanie trwa od niepamiętnych lat. To nie dotyczy
tylko mnie, ale również pozostałych członków rodziny. Jednakże tylko ja jestem
tej samej płci, toteż najwięcej obrywam. Strasznie mnie przez to skrzywdził i
wywołał problemy emocjonalne, z którymi nie potrafię sobie poradzić. Nie
przemawiają do niego żadne argumenty, czy to na trzeźwo, czy po pijaku. Co
byście zrobili?
    • ollaboga77 Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 20:29
      Usamodzielniłabym się. Ja mam ok rodzinkę, ale i tak bym się usamodzielniła,
      bez dwóch zdań. Teraz żałuje, że jużdawno tego nie zrobiłam. 20 lat i w wiat i
      tak jest najlepiej serio...
      więc pytanie ile TY masz?
      • suchyxxx2 Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 20:34
        zabiłbym chyba ojca.
        • szyderca_i_glupawiec Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 21:02
          suchyxxx2 napisał:

          > zabiłbym chyba ojca.


          kiepska opcja, jedna z najgorszych
      • euforyk Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 20:58
        to czemu olla sie nie usamodzielnilas? pytal chyba co bysmy zrobili realnie a
        nie idealnie.
        • ollaboga77 Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 21:22
          Ja zrobiłam błąd!!! którego żałuje na maxa... bo usamodzielnienie się jest jak
          najbardziej realne!!
          • euforyk Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 21:24
            a kiedy zrozumialas ze to blad? dzisiaj? to rozumiem ze jutro sie juz
            wyprowadzasz tak?
            • ollaboga77 Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 21:25
              nie dzisiaj!
              Jakoś ze 3lata temu... ale to i tak było późno...

              Dużo bym dała by chodzić do pracy nawet do dwóch ale by składac na
              mieszkanie!! :(((((((((((((((((
              • euforyk Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 21:32
                > Dużo bym dała by chodzić do pracy nawet do dwóch ale by składac na
                > mieszkanie!! :(((((((((((((((((

                gdyby ciocia miala wasy to bylaby wujaszkiem.
                • ollaboga77 Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 21:33
                  Gdybym nie postawiła na studia!! i słusznie to bym miała i prackę i rodzinkę!!

                  Nie warto być czasem rozsądnym wogole... a ja nie cche byc stara panna i to
                  totalnie samotna, samotności ja nie jestem w stanie znieść!
                  • euforyk Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 21:38
                    taaaa. gdybym ja w wieku 16 lat mial taka swiadomosc jaka mam dzisiaj, to bym
                    mial zycie maksymalne!!!

                    ludzie ze studiami miewaja pracke i rodzinke ollu.
                    • ollaboga77 Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 21:45
                      taaaaaaaaaa zalezy jeszcze jakie to sa studia ;)

                      zresztą... dzienne studia i praca to se ne da... szczególnie na polibudzie... i
                      na poczatku studiowania
                      • euforyk Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 21:47
                        akurat slyszalem o jednym przypadku o chlopaku z polibyudy, ktory przez cale
                        stidia ciulal kase, zeby kupic sobie pol blizniaka po studiach. z reguly jednak
                        olu nikt w wieku 24 lat nie dorabia sie mieszkania, zwlaszcza jak nie ma
                        wyksztalcenia.
                        • ollaboga77 Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 21:52
                          Mój były sie dorobił nowego mieszkanka, a miał bodajże wtedy 26 lat, ale on to
                          genialnym mój kochany Michałek!!

                          Moj drugi kolega ze szkoły sredniej jeszcze w szkole załapał się do wklepywania
                          danych i tak jedzie juz od kilku lat... od 2lat ma mieszkanie fakt, że na
                          kredyt, ale ma i z narzeczoną będą go spłacać jakies jeszcze 10lat !

                          A ja mam nieskonczone studia i ogromną samotność... i nieprzewidzenie tego, że
                          sama zostanę na "stare lata".

                          I jak tu nie chcieć odejść :((( byłam zawsze przyzwyczajona, że ludzie byli
                          poporstu byli...

                          Zawsze chciałam mieć otwarty dom z dużą ilością ludków... a tu nic...
                          • insana Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 22:02
                            ollaboga77 napisała:
                            > Zawsze chciałam mieć

                            ale za to masz myślenie roszczeniowe
    • miriam11 Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 20:43
      Zajrzyj na to forum:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25314
      Tam są ludzie, którzy znają z autopsji takie rzeczy - bo są DDA. Pomogą i wesprą
      Cię na pewno.
    • rzeznia_nr_5 Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 20:44

      to się postaw a za takie wyzwiska to bym przy.. nie patrząc,no chyba że
      stary ma nad tobą jakąś władzę i jakieś haki typu może cię wypierdzielić
      z kwadrata a ty nie bedziesz wiedział co z sobą biednym począć w takiej
      sytuacji,jak tak to musisz jak najszybciej zacząć kombinować jak się
      uniezależnić
      • szyderca_i_glupawiec Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 21:01
        rzeznia_nr_5 napisał:

        >
        > to się postaw a za takie wyzwiska to bym przy.. nie patrząc,no chyba że
        > stary ma nad tobą jakąś władzę i jakieś haki typu może cię wypierdzielić
        > z kwadrata

        z tego co pisze to mieszka pod jego dachem, także jak się ostro postawi to go wypierdzieli a z tego co pisał to stary trzęsie całą rodzinką, więc będzie zonk. Zanim zdecydujesz się odkuc staremu to miej cos w zanadrzu, a wyzwiskami się tak nie przejmuj, w koncu to baran, niech się sadzi to szybciej się skonczy, czekaj się cierpliwie, na starosc będziesz miał okazję żeby się solidnie odkuc za to
        • euforyk Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 21:12
          > z tego co pisze to mieszka pod jego dachem, także jak się ostro postawi to go w
          > ypierdzieli a z tego co pisał to stary trzęsie całą rodzinką, więc będzie zonk.

          z tym wypierdzieleniem to czasem nie wymowki? ile kto sobie pozwoli na
          wchodzenie na glowe tyle mu beda wchodzić. stawiac sie zawsze warto, inaczej w
          leku sie zyc bedzie. jak czlowiek nie umie sie postawic staremu to jak ma myslec
          o usamodzielnieniu? ucieczka z domu to nie samodzielnosc jeszcze.

          > Zanim zdecydujesz się odkuc staremu to miej cos w zanadrzu, a wyzwiskami się t
          > ak nie przejmuj, w koncu to baran, niech się sadzi to szybciej się skonczy, cze
          > kaj się cierpliwie, na starosc będziesz miał okazję żeby się solidnie odkuc za
          > to

          a w czym mu zemsta mialaby pomoc? poprawa jakosci zycia sie liczy a nie
          neurotyczne faneberie.
    • szyderca_i_glupawiec Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 20:44
      jeżeli masz ku temu srodki to wylot do innego miasta na jakies studia albo do pracy, cos musisz zrobic bo trwanie w tym chorym układzie raczej nieklawo się dal Ciebie skonczy, nie martw się- gorzej jak jest to już raczej nie będzie
      • megash Re: Co byście zrobili? 07.10.06, 07:32
        Gdyby już gorzej być nie mogło to na pewno wyprowadziłbym się z domu. Ale może
        dojść do takiej sytuacji, że nie będę miał się z czego utrzymać, a to by była
        zupełna kicha. Nie mam tak dobrych znajomych, aby mnie przyjęli pod swój dach w
        wypadku awaryjnym. Pracę gdybym znalazł to pewnie nie więcej niż 850 brutto
        znając obecne realia. A w tym przpadku bardziej pasuje określenie wegetacja niż
        samodzielność. Trudna sprawa...
    • megash Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 23:25
      Wyprowadzka wiąże się z tym, że muszę oplacić mieszkanie i wyżywnienie. W zamian
      zyskuje wolność od ojca (celowo z małej litery). Mam 22 lata. To bardzo trudna
      decyzja. Tak jak ktoś wcześniej zauważył, niekoniecznie musi świadczyć o
      dojrzałości i samodzielności, równie dobrze może być interpretowana jako
      ucieczka od problemu. Nie wiem co robić. Nienawidzę go i szczerze powiedziawszy
      nie chcę mieszkać z nim pod jednym dachem. Jednakże boję sie wyprowadzić, gdyż
      wiadomo jak wygląda dzisiaj życie, szczególnie jeśli nie ma się dobrego zawodu.
      Trudna sprawa...
      • ollaboga77 Re: Co byście zrobili? 06.10.06, 23:31
        Wiesz co... a ja bym poszukała sobie pracy, a nawet dwóch.

        Naprawdę nie masz się co bać życia. Im szybciej staniesz na nogi tym lepiej.
        Nie wiem jak Ty postrzegasz samodzielnośc i czy jej sie boisz? Ale nie ma czego
        zupełnie. Ochroń siebie samego i własną godność !!! i wolność!!!

        Masz 22 i jeszcze ze 3lata i co i tak pewnie sie wyprowadzisz? Ja mam gdzie
        mieszkać, ale wbrew pozorom wcale nie trzeba mieć studiów. To sa banialuki, że
        teraz to tylko studia. Nieprawda.
        Przecież wcale nie musisz wiedzieć po szkole sredniej czego chcesz. Masz czas
        by się rozglądnac i wtedy podjąć decyzje.

        To jest jakiś chory "nakaz", że człowike młody musi iść na studia bo inaczej
        nie będzie miał roboty!!

        Kto w ten sposób podchodzi do swojego własnego życia chyba nie liczy sie z
        samym sobą.

        Patrz na to co TOBIE jest potrzebne !!!

        Naprawdę teraz podjęłabym zupełnie inne decyzje. Niech inni Ci sugerują
        proponują, ale decyzja zalezy tylko i wyłącznie od Twojego wnętrza i na nie
        zważaj. TO MOJA OGROMNA PROŚBA DO CIEBIE OK?

        PA
        OLLA
        Wystarczy, że
      • euforyk Re: Co byście zrobili? 07.10.06, 14:41
        Jednakże boję sie wyprowadzić, gdyż
        > wiadomo jak wygląda dzisiaj życie, szczególnie jeśli nie ma się dobrego zawodu.
        > Trudna sprawa...

        problem w tym ze wszystko trudne sie zdaje. trzeba dorosnać im szybciej to
        zrobisz tym bedzie ci latwiej, z wiekiem bedzie jeszcze trudniej. to wybor
        miedzy biernoscią jaka tu prezentujesz, a wzieciem odpowiedzialnosci za swoj
        los.z obwiniania ojca ( poniekad moze i slusznym) nic nie wynika, z tego jak ty
        sobie poradzisz z ojcem wiele. moze idz pogadaj z jakims psychologiem?
    • mskaiq Re: Co byście zrobili? 07.10.06, 09:39
      Sprobuj ten link. Znajdziesz tam wiele informacji a takze pomoc.
      www.alkoholizm.akcjasos.pl/12.php
      Serdeczne pozdrowienia.
      • euforyk Re: Co byście zrobili? 07.10.06, 09:51
        :-O :-O :-O

        Mask, napisałeś coś innego! :-OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
    • carlabruni Re: Co byście zrobili? 07.10.06, 19:06
      ja tam zawsze wskakuje z mordą.troche się tu poużlam, a potem mi przechodzi;-).
      nie wiem jednak jak Twoj ojciec reaguje na wyskakiwanie z morda. ne zawsze jest
      to dobry sposób. pozdrawiam.
      • ollaboga77 Re: Co byście zrobili? 07.10.06, 20:40
        Megash jak bedziesz czekał to życie Ci ucieknie tak jak mi ucieka... ale ja już
        go nie gonie ... pieprze to ...


        Prawda jest taka, że warto ukladac sobie zycie naprawde wczesnie ... bo potem
        może sie już nic nie trafić fajnego..
        • megash Re: Co byście zrobili? 08.10.06, 21:18
          Caly czas mi ucieka a ja nie widze zupelnie drogi jaka isc. Czesto miewam mysli,
          aby po prostu polkanac troche wiecej tabletek nasennych i miec juz wieczny
          spokoj. Moze to i egoistyczne, ale zawsze jakies rozwiazanie. Jeżeli kazdy dzien
          boli i nie ma sensu, to po co to wszytko ciagnac? Wyciskac z siebie ostatnie
          poty, tylko po to, aby miec potem na utrzymanie. XXI wieczna walka o ogień.
    • abasia471 Re: Co byście zrobili? 08.10.06, 00:53
      Najlepszym wyjściem byłoby odseparowanie się od ojca, ale skoro nie możesz tego
      zrobić, to musisz chyba nauczyć się ignorować jego ataki. Mój teść traktował
      tak mojego męża. W dzieciństwie go zastraszał i bił, a później wyszydzał i
      wyśmiewał na każdym kroku. Oczekiwał, że syn będzie przepraszał, że żyje i
      prosił o pozwolenie na oddychanie. Kiedy mąż dostał się na studia nie takie,
      jakie zaplanował teść, to teść wyrzucił go z domu. Mąż nie mógł dostać
      stypendium, bo teść był wysokiej rangi wojskowym i bardzo dobrze zarabiał, więc
      jeżeli chciał się uczyć musiał wrócić do domu. Tak też zrobił, ale po powrocie
      do domu starał się nie wchodzić ojcu w drogę i praktycznie z nim nie rozmawiał.
      Na czwartym roku studiów mąż nie wytrzymał, ponieważ ojciec przez cały tydzień,
      dzień w dzień szukał pretekstu do awantury i w końcu doczekał się, że syn
      powiedział mu, co o nim myśli. Tego samego dnia mąż wyprowadził się z domu i
      nigdy już do niego nie wrócił. Miał problemy z samoakceptacją, poczuciem
      własnej wartości i ciężko mu było odnaleźć się wśród ludzi, ale poradził sobie
      z tym. Jest wspaniałym facetem, dobrym ojcem i mężem. Jak na ironię, kiedy teść
      zachorował po pomoc zwrócił się do męża i mąż się nim zajął. Przez pół roku
      zajmował się obłożnie chorym ojcem, a ten na trzy dni przed śmiercią przeprosił
      za wszystko i prosił o wybaczenie. Zapytałam męża, dlaczego pomaga ojcu, który
      zadał mu tyle bólu, powiedział, że nie chce mieć niespłaconych długów wobec
      ojca, a poza tym mu współczuje, bo facet, który tak traktuje własne dziecko nie
      może być normalny.

      • rzeznia_nr_5 Re: Co byście zrobili? 08.10.06, 01:01

        ach ci ZOMOwcy...
      • eizo1 Re: Co byście zrobili? 08.10.06, 01:26
        nie możesz mu przypie..ć ja się ostatnio ledwo powstrzymałem a nic takiego
        nie zrobił
        • megash Re: Co byście zrobili? 08.10.06, 21:19
          To nie wchodzi w gre. Nie zniżam się do jego poziomu.
          • ollaboga77 Re: Co byście zrobili? 08.10.06, 21:31
            KOniecznie ale to koniecznie usamodzilnij się !

            NIe wiem z jakiego miasta jesteś, ale praca w sklepiem 8 godzin, a po niej
            gdzieś jeszcze i dasz radę...

            Nie mozesz się bać, że nie dasz rady. Bo dasz radę, bo to Twoje życie.
            Kurde, a jak Ci można pomóc wogóle ?
            Przecież to nie Twoja wina i wieloe osób jest w takiej sytuacji, ale TY nie
            musisz tego znosić.

            Chodzi o Twoją normalność, o normalne życie dla Ciebie. To jest priorytet.
            Nie mów o nasennych. Chciej mieć normalny dom, który pewnie w przyszłości
            stworzysz.

            Trzymam kciuki i pomyśl jak najprościej wyjść z tej sytuacji czyli praca
            najpierw jakiś pokój. 2-3lata i odbijesz się.

            Mój kolega zrobił fajną rzecz, bo jeszcze w LO pracował i klepywał dane do
            kompa i tak pracuje juz chyba 7lat i śmieje się z niego że wyklikał sobie
            mieszkanie i znalazł tam w tej pracy żonę.

            Troche mu zazdroszcze bo ja jak każdy też łąknę ciepła domowego, a może i
            bardziej niż przeciętnie. Dlatego od zawsze chciałam mieć cudny dom.




          • ollaboga77 Re: Co byście zrobili? 08.10.06, 21:32
            Megash odbierz meila na privie!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja