jessica26
07.10.06, 13:00
Witajcie!
Sama nie wiem czy to ja przesadzam czy poprostu mam pecha i tyle. Mam 18 lat.
Od 6 roku życia mieszkam z dziadkami. Oni mnie wychowują. Nie mam ojca. Matka
jest chora i nie mogla mnie wychowywac. Jest mi tak bardzo ciezko. Mialam
bardzo kiepskie dziecinstwo. Wiele przezylam i zdawaloby sie, że teraz jest
ok. Ale niestety nie jest. Nikt nie nauczyl mnie milosci. Nie potrafie kochac
i otworzyc sie na ludzi. Jestem bardzo niesmiala i latwo sie poddaje.
Bardzo boli mnie tez to, ze moj dziadek mnie nienawidzi. Bardzo czesto sie
mnie czepia o byle co. Np, ze pale swiatlo; nie tak jak trzeba siedze na
kanapie; za dlugo się kapie itp. Mowi tez do mnie, ze jestem darmozjadem. Jest
mi tak strasznie przykro to slyszec.
A najbardziej nie lube gdy mówi abym szła do matki, u niej bede mogla tak sie
zachowywac. Prawie zawsze płacze gdy to słysze. Przecież to nie moja wina, ze
z nimi mieszkam. Co do babci to jedyna osoba, ktorej ufam.
Co mam robic bo juz sobie ledwo rade daje.