filifolia
24.03.03, 11:24
Mam jeszcze dwa tygodnie do pierwszej wizyty u psychiatry, ale z dnia na
dzień jest gorzej, a o weekendzie zaczynam myśleć z przerażeniem. Boję się,
że następnego nie przeżyję. Przez ostatnie trzy miesiące co sobota,
niedziela, zwijam się na podłodze z płaczu, siedzę w kącie bez ruchu patrząc
w podłogę, albo chodzę w kółko i tylko myślę, żeby już to skończyć. Najgorsze
nie jest to, że nie ma wyjścia, wiem, że można się wyleczyć - co z tego?
Najgorsze jest to, że nie ma żadnej nadziei na przyszłość. Co z tego, że na
chwilę się poprawi kiedy i tak znowu będzie tak samo. Niektórych rzeczy nie
naprawi się nigdy żadnymi lekami.