boję się, że nie wytrzymam

24.03.03, 11:24
Mam jeszcze dwa tygodnie do pierwszej wizyty u psychiatry, ale z dnia na
dzień jest gorzej, a o weekendzie zaczynam myśleć z przerażeniem. Boję się,
że następnego nie przeżyję. Przez ostatnie trzy miesiące co sobota,
niedziela, zwijam się na podłodze z płaczu, siedzę w kącie bez ruchu patrząc
w podłogę, albo chodzę w kółko i tylko myślę, żeby już to skończyć. Najgorsze
nie jest to, że nie ma wyjścia, wiem, że można się wyleczyć - co z tego?
Najgorsze jest to, że nie ma żadnej nadziei na przyszłość. Co z tego, że na
chwilę się poprawi kiedy i tak znowu będzie tak samo. Niektórych rzeczy nie
naprawi się nigdy żadnymi lekami.
    • gravell Re: boję się, że nie wytrzymam 24.03.03, 14:49
      Może leki pozwolą ci znaleźć siłę, dzięki której znajdziesz wyjście z sytuacji
      w jakiej jesteś?
    • sandra23 Re: boję się, że nie wytrzymam 24.03.03, 18:42
      Wiem co czujesz... Jeszcze niedawno bylam w podobnej sytuacji. I wydawalo mi
      sie, ze nie wytrzymam. Wierzylam w to TAK mocno... Ale teraz juz tak nie mysle.
      Minelo pol roku i jest lepiej. Nie powiem Ci, ze jest to latwe, ale moze byc
      lepiej. Jestes sama? Nie ma kogos kto moze Ci pomoc przetrzymac ten weekend.
      • filifolia Re: boję się, że nie wytrzymam 24.03.03, 20:13
        sandra23 napisała:

        > Wiem co czujesz... Jeszcze niedawno bylam w podobnej sytuacji. I wydawalo mi
        > sie, ze nie wytrzymam. Wierzylam w to TAK mocno... Ale teraz juz tak nie
        mysle.
        >
        > Minelo pol roku i jest lepiej. Nie powiem Ci, ze jest to latwe, ale moze byc
        > lepiej. Jestes sama? Nie ma kogos kto moze Ci pomoc przetrzymac ten weekend.

        Owszem, jestem sama, dlatego te dwa wolne dni są takie ciężkie. Naprawdę mam
        nadzieję (jedyna nadzieja, jaką mam), że leczenie pomoże, inaczej bym się nie
        zgłosiła (i tak już wystarczajaco długo z tym zwlekałam).
        Przeczytałam większość wątków z tego forum - zajrzałam tu pierwszy raz wczoraj -
        i trochę mi pomogła już sama świadomość, że parę z wpisujących się tu osób
        przechodzi/ło przez podobne doświadczenia. Na tyle, że nawet byłam w stanie
        powiedzieć mamie, że odnowiła się moja depresja i że mam zamiar się leczyć.
        Trzy dni temu nie byłabym w stanie tego zrobić. Także dziekuję wszystkim
        anonimowym 'wpisywaczom'.
        pozdrawiam
Pełna wersja