Annaberta ma rację

20.10.06, 13:33
prawda jest taka że osoby które mają depresję najczęściej są egoistami,
rozczulają się nad sobą i uważają się za pępek świata. Wystarczy spojrzeć na
siebie i szczerze się ocenić, swoje zachowanie, stosunek do siebie i innych a
później zwrócić się do Boga i poprosić o pomoc. Szkoda że was na to nie stać
i potraficie tylko krytykować innych.
    • annaberta Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 13:37
      Dzięki : )

      Ale zaraz rzucą się na Ciebie...tak niestety jest tutaj.

      Na 90 kilka procent niewierzących przypada kilku wierzących. Ale jak było
      kiedyś? Chrześcijaństo ma siłę w Jezusie i z Nim zwyciężamy : )
      • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 13:43
        Wiem, że się rzucą. Ale tak naprawdę to nie na mnie tylko na swoją bezsilność.
        Obserwuję to forum od dawna. Pojawja się trochę nowych ludzi, ale tak naprawdę
        tkwi tu parę zatwardziałych nicków u których zmieniają się jedynie dawki
        leków, ich rodzaj i nic pozatym. I każdego kto ośmieli się zasugerować że mogą
        coś zmienić w swoim życiu próbują linczować. Bardzo to smutne. Także nie
        przejmuj się tym, że w taki sposób traktują to co próbujesz im przekazać.
        Prawda jest taka że gdyby było tak jak oni przedstawiają nie tkwili by tu rok
        czy dłużej.
        • dolor Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 13:50
          Mask wyleczył się z wszystkiego sam.
          • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 13:54
            Nie pisałam o Masku.
            • dolor Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 13:56
              To co więcej masz do zaproponowania niż on?
              • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 13:59
                Nic wam nie chcę proponować, bo niczego nie uszanujecie. Jak już napisałam
                naprawdę sporo czasu się wam przyglądam i stąd ten wniosek. Wasza agresja tak
                naprawdę najbardziej uderza w was samych, bo to wy cierpicie.
                • dolor Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:07
                  > Nic wam nie chcę proponować, bo niczego nie uszanujecie.

                  A już myślałem, że to ma być konstruktywne...
                  • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:09
                    A dla ciebie to tylko głaskanie i cudowne sposoby na wyzdrowienie jest
                    konstruktywne, nie?
                    • dolor Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:12
                      Nie.
                • ilquad Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 15:17
                  Nic wam nie chcę proponować, bo niczego nie uszanujecie

                  Och, jasnowidzko, a liczby nastepnego losowania lotto mozesz poznac, skoro tak
                  dobrze wiesz, co ja zrobie?
                  • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 15:18
                    Nie wiem co Ty zrobisz, ale wiem jak traktowaliście osoby które chciały
                    podzielić się z wami swoimi doświadczeniami czy wiedzą.
                    • ilquad Re: Annaberta ma rację 21.10.06, 13:32
                      ale wiem jak traktowaliście osoby

                      To teraz ja jestem w liczbie mnogiej?
        • annaberta Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 13:57
          racja. Oni chyba się uzależnili od swojej choroby. Tak sie przyzywczaili, że to
          zaczęło im odpowiadać. Mają z bycia chorym jakieś korzyści. Jest taki mechanizm,
          że niby się mówi, że chce się wyzdrowieć, to tak na prawde ma się silne obawy
          przed zyciem i byciem zdrowym, przed pełną odpowiedzialnościa za siebie. Choroba
          stwarza taki parasol ochronny przed życiem, przed wzięciem odpowiedzialności za
          swoje życie, lepiej to przeżucić na lekarzy, rodzinę, czy leki.
          • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:02
            To z jednej strony. A zdrugiej jest tak, że oni często naprawdę chcą
            wyzdrowieć. Tylko że jest parę rzeczy które im na to nie pozwalają, i
            najczęściej jest to pycha, i brak pokory w sercu. I tak się mjotają.
          • dolor Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:10
            A ludzie z amputowanymi kończynami nie chcą biegać, a dzieci z zespołem Downa
            nie chcą rozwiązywać testów na inteligencję itd.
            • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:13
              Ale żeś wymyśliła. Właśnie że chcą. Tylko że nie mogą. A ty możesz żyć
              normalnie. Ale teraz nie potrafisz.
              • dolor Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:25
                Nie mogą? Modlitwa nie sprawi, że odrosną im nogi, naprawią się wadliwe
                chromosomy, a sprawi, że pozom neurotransmiterów w moim mózgu będzie prawidłowy?
                • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:29
                  Więc to że marnujesz swoje życie to wina neurotransmiterów???

                  p.s. często osoby kalekie, bez nóg, rąk itp są szczęśliwe, pomimo tego że mają
                  tysiąc razy gorsze warunki do tego niż ty
                  • dolor Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 15:12
                    tonsilla.blue napisała:

                    > Więc to że marnujesz swoje życie to wina neurotransmiterów???
                    >
                    A co rozumiesz pod pojęciem życia zmarnowanego i nie zmarnowanego?

                    > p.s. często osoby kalekie, bez nóg, rąk itp są szczęśliwe, pomimo tego że
                    mają tysiąc razy gorsze warunki do tego niż ty

                    A ja lepiej biegam od beznogich.
                    • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 15:14
                      No to cieszę się że dostrzegasz takie plusy.
                      • dolor Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 15:19
                        A nawet regułę.
                        • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 15:21
                          I gdybyś jeszcze dostrzegała to że takowa reguła raczej nie pomoże Ci wyjść z
                          depresji to już wogóle byłoby super.
    • tinsel Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 13:37
      nie mam ochoty nikogo krytykowac
      ani do nikogo sie zwracac

      a juz na pewno nie do ludzi
      czas na to minal
    • tinsel Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 13:43
      tonsilla.blue napisała:

      > prawda jest taka że osoby które mają depresję najczęściej są egoistami,
      > rozczulają się nad sobą i uważają się za pępek świata(...)

      > i potraficie tylko krytykować innych.


      a jesli to nie jest gruba krytyka
      to ja jestem swiety jerzy
      • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 13:44
        Oczywiście, że jest.
        • tinsel Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 13:49
          pewno jakis cel ma
          ale bardzo odlegly od mojego rozumienia
          naprzod przebojem mlode tonsille
          annaberty i podobne

          o ile psalmy nie wdzieraja sie do mego pokoju
          nie mam nic przeciwko

          grüss gott
          • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 13:53
            Ja tez nie mam nic przeciwko jeśli ktoś zamyka się w swoim pokoju. Jedynie
            lekko denerwuje mnie to, że większość takich zamykających się pisze poźniej o
            tym jak to im źle i że ci którzy się nie zamykają, ale stwiają czoło problemom
            i poza tym potrafią się cieszyć życiem, i chcą być pomocni dla innych, są
            traktowani jak największej klasy wrogowie i nawiedzeńcy. To wszystko.
            • suchyxxx2 Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:05
              mnie za to denerwuje jak ktoś namawia chorych na depresję do wstąpienia do sekty
              religijnej wmawiając im że Bóg leczy
              • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:06
                Mnie też by to denerwowało.
              • annaberta Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:17
                mnie za to denerwuje jak ktoś namawia chorych na depresję do wstąpienia do sekt
                > y
                > religijnej wmawiając im że Bóg leczy

                ------------------------
                SEKTA - grupa wyznaniowa o stosunkowo małej liczbie członków, powstała przez
                wyodrębnienie z macierzystego kościoła (lub, i) jako efekt protestu religijnego
                wobec istniejącej już doktryny i kultu, ewentualnie organizacji. Główne cechy
                sekt to: silna izolacja od środowiska zewnętrznego (brak zainteresowania
                zmianami zewnętrznej rzeczywistości), odrębność aksjologiczno-światopoglądowa i
                normatywna, autorytarne przywództwo, fanatyzm członków oraz silny konformizm
                członków i radykalnie sprawowana kontrola społeczna.
                (Słownik Socjologiczny, Toruń 1997)
                Sekta - grupa psychomanipulacyjna - grupa totalitarna, naruszająca podstawowe
                prawa człowieka lub zasady współżycia społecznego. Działająca destrukcyjnie na
                jednostkę, rodzinę przez stosowanie technik psychologicznych i socjologicznych,
                wykorzystywanie fizyczne, psychiczne lub materialne co powoduje uzależnienie
                osoby od grupy lub jej przywódcy.
                Z materiałów Sejmowej Podkomisji ds. Grup Psychomanipulacyjnych przy Komisji Rodziny


                oczywiście są takie sekty co tak robią. Ale z tego co wiem Kościół Katolicki nie
                został uznany za sekte? Chyba, że się mylę? Proszę więc o stosowne sprostowanie.
                • tarja30 Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:28
                  kobitki zaluzcie sobie forum i tam pogadajcie coscie sie depresyjnych czepily?
                  Jest mase innych chorob ludzie,dzieci umieraja w w biednych krajach,na wojnach
                  idzcie stad
                  a kysz
                  • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:30
                    Już idę, spoko.
                    • tarja30 Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:31
                      tonsilla.blue napisała:

                      > Już idę, spoko.


                      czesc
                  • annaberta Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:42
                    Ale nie musisz przecież wchodzić na ten topik nie? Nie ma takiego obowiązku.

                    Jak ktoś chce to wchodzi i pisze, co zabronisz mu? Wolny kraj.

                    załóż sobie inny topik może ktoś tam coś napisze.

                    No chyba, żeś właścielka tego forum to inna sprawa.
                • ilquad Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 15:21
                  Nie wiem, czy wiesz, ale definicje sekty w Polsce zostaly opracowane przez
                  Kosciol Katolicki. W Centrum Informacji o Sektach uzyskasz informacje, ze
                  Swiadkowie Jehowy, wyznawcy Hare Kriszna, inne swiatowe grupy religijne, jak
                  np. scjentysci sa sektami. Dowodem przynaleznosci do sekty jest tez uprawianie
                  jogi i wegetarianizm. To sa oficjalne informacje.
    • mamusia1999 Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:51
      annaberta nie ma racji - bo wiara nie wszystkich uzdrawia. nie jest odkryciem,
      ze zaspokojenie potrzeb spirytualnych pomaga w odzyskaniu rownowagi psychicznej.
      jednakowoz jesli ktos widzi/czuje etc zle duchy, to istnieje niebezpieczenstwo,
      ze ma psychoze. a czuje sie subiektywnie lepiej, bo ze stanu depresyjnego
      przeszedl w manie.
      co nie znaczy, ze jest bardziej chory od nas neurotykow. moze nawet jest mniej
      chory? no bo jesli ktos boi sie, poniewaz wszystkie zmysly i rozum mowia mu, ze
      siedzi w nim diabel - to to chyba normalniejsze niz bac sie rzeczy, ktore jak
      wynika z wlasnego doswiadczenia i wiedzy pacjenta grozne nie sa : np kontaktu z
      ludzmi, chodzenia po ulicy ;-)))
      • lucyna_n Re: Annaberta ma rację 22.10.06, 05:18

        identyczna myśl mi przyszla do głowy,
        kilka lat temu w szpitalu naogladalam się kilku bardzo głośno wierzących, wszyscy byli bardzo chorzy.

        a tak poza tym, też jestem wierząca, ale glęboka wiara a odpał religijny to trochę co innego.
    • fregata Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:54
      Annaberta przede wszystkim sama uważa się za pępek świata mówiąc, że tylko jej
      sposób jest właściwy. Ja zaś myślę, że annaberta to Ty, bo nie może w jednym
      czasie pojawić się dwóch identycznych a jednym forum.
      • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 14:57
        ;)) oczywiście Annaberta to ja;))) i to wasze racje są jedynymi słusznymi;))
        tylko szkoda że nie jest to odzwierciedlone w waszym życiu
        • to_jaaa Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 15:01
          tonsilla nie może byc anną b., ponieważ zagląda do tarota i pyta, co to znaczy
          a przeciez to paskudny grzech
          • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 15:02
            Widzisz;)
            • luki_s4 Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 15:18
              moja racje wzial raz kumpel, ale nie mam pretensji bo bylem na prochach, i tak nie moglem pic,
              kiedys moja racje wziela mama i do dzisiaj ja ma
              jeszcze pare osob tez ma racje
              a nabierac sie nie ma co

              ale czy to jest moje wlasne zdanie -sam nie wiem
              • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 15:19
                Aha.
    • anatemka Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 17:03
      tonsilla.blue napisała:

      > prawda jest taka że osoby które mają depresję najczęściej są egoistami,
      > rozczulają się nad sobą i uważają się za pępek świata. Wystarczy spojrzeć na
      > siebie i szczerze się ocenić, swoje zachowanie, stosunek do siebie i innych a
      > później zwrócić się do Boga i poprosić o pomoc. Szkoda że was na to nie stać
      > i potraficie tylko krytykować innych


      tacy juz jesteśmy niereformowalni. Nie trać swego cennego czasu na czytanie
      forum Depresja.
      • tonsilla.blue Re: Annaberta ma rację 20.10.06, 17:09
        Nie tracę czasu. Jesteście dość ciekawą grupą.
        • el_fascisto Re: Annaberta ma rację 21.10.06, 13:47
          Cóż, każdy może mieć swoje zdanie, ale uważam, że wiara naprawdę pomaga w
          ciężkich chwilach - trudno mi sobie wyobrazić, jak można być ateistą, a
          zwłaszcza w depresji - gdzie znależć oparcie??

          Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
          • suchyxxx2 Re: Annaberta ma rację 21.10.06, 16:02
            gdzie? np. w rodzinie i bliskich,w lekarzu czy w psychologu więc oprucz Boga
            jest jeszcze oparcie tylko trzeba umieć szukać
            • mintaj3 Re: Annaberta ma rację 21.10.06, 17:22
              Pytanie tylko czy mozna w ten sposob znalezc dostateczne ukojenie dla duszy,
              wszystkie postawy zyciowe,przekonania, roznorakie proby zagluszania tej
              ogromnej tesknoty za Miloscia ,czy to wszystko jest w stanie zmienic podstawowy
              fakt bycia przede wszystkim dziecmi bozymi.Wszak jestesmy obdarzeni
              rozumem,wolna wola ,ale najwazniejsza i najpiekniejsza czescia czlowieka jest
              jego dusza,czesto skrzywdzona,poraniona i zrozpaczona, ale zawsze spragniona
              milosci.To pragnienie jest wyryte najglebiej w naszych sercach,Wieczna Milosc
              czeka na nas, chce zasklepic nasze rany pragnie pelnego zjednoczenia z
              nami,nasza dusza rowniez tego pragnie nawet jesli nam czesto wydaje sie,ze jest
              inaczej. Jest nam to dane poprzez sakrament pojednania{spowiedz sw.} i
              najwiekszy cud jakim jest Eucharystia.
              • suchyxxx2 Re: Annaberta ma rację 21.10.06, 17:28
                to powiedz mi dlaczego mam remisję choroby? Dlatego bo regularnie zażywam leki i
                chodzę na wizyty do psychologa.Tak mam remisję depresji dwubiegunowej (chad) w
                chwili obecnej i w Boga raczej nie wierzę
                • mintaj3 Re: Annaberta ma rację 21.10.06, 17:58
                  Czemu mnie o to pytasz? To,ze w Niego nie wierzysz nie zmienia faktu,ze On
                  wierzy w Ciebie
                  • mintaj3 Re: Annaberta ma rację 21.10.06, 18:05
                    Dlaczego Bóg nie objawia się w sposób bardziej wyraźny?

                    - pytał Ojca Świętego Vittorio Messorii w książce - wywiadzie „Przekroczyć
                    próg nadziei" - Dlaczego nie dostarcza namacalnych i dostępnych dla wszystkich
                    dowodów swojego istnienia? Dlaczego tajemnicza strategia Boga wydaje się
                    przypominać zabawę w chowanego ze stworzeniami? Oczywiście, istnieją racje, by
                    wierzyć, ale jak pokazuje doświadczenie dziejów istnieją również dla wielu
                    racje, by wątpić lub wprost przeczyć. Czyż nie byłoby rzeczą prostszą, gdyby
                    Jego istnienie było bardziej oczywiste?

                    Odpowiedź Jana Pawła II:

                    On jest Tym, kim jest, czyli niestworzoną Absolutną Tajemnicą. Gdyby nic był
                    Tajemnicą, nie potrzeba by było Objawienia. Ściślej mówiąc - samo-obja-wienia
                    się Boga. Gdyby człowiek mógł swoim rozumem stworzonym i ograniczonym do
                    wymiaru własnej podmiotowości przekroczyć całą tę odległość, jaka dzieli
                    stworzenie od Stwórcy - byt przygodny i niekonieczny, od Bytu Koniecznego
                    (,,tę_, która nie jest - według znanych słów, skierowanych przez Chrystusa do
                    św. Katarzyny Sieneńskiej - od Tego, który Jest"; por. Raimondo da Capua,
                    Legenda maior. I, 10, 92), wówczas Pańskie pytania mogłyby być uzasadnione.
                    Nurtujące Pana myśli, zawarte także w Pańskich książkach, wyrażają się
                    szeregiem pytań. Pan nie stawia ich tylko od siebie, ale stara się Pan być
                    rzecznikiem ludzi naszej epoki. Szuka Pan sposobu, jak im dopomóc w ich
                    trudnych nieraz i zawikłanych drogach do Boga, zwłaszcza gdy drogi te wydają
                    się im bezdrożem. Pański niepokój wyraża się w pytaniu: dlaczego brak jest
                    pewniejszych dowodów na Jego istnienie? Dlaczego zdaje się ukrywać, jakby
                    igrając ze swoim stworzeniem? Czy wszystko nie powinno być o wiele prostsze,
                    czy Jego istnienie nie powinno być oczywistością? Wszystkie te pytania należą
                    do repertuaru współczesnego agnostycyzmu. Agnostycyzm nie jest ateizmem, nic
                    jest w szczególności programowym ateizmem, tak jak był nim ateizm
                    marksistowski, a w innym wydaniu, ateizm Oświecenia.(...)

                    Samo-objawienie się Boga łączy się z Jego „uczłowieczeniem". Tu znów wielka
                    pokusa, ażeby słowami Ludwiga Feuerbacha dokonać klasycznej redukcji tego, co
                    Boskie, do tego, co człowiecze. Słowa są Feuerbacha, ateizm marksistowski
                    pochodzi od niego, ale jeśli tak można się wyrazić - ut minus sapiens (por. 2
                    Kor 11, 23), wypowiadam szaleństwo - prowokacja pochodzi od Boga samego, bo
                    przecież On naprawdę stał się człowiekiem w swoim Synu i narodził się z
                    Dziewicy i właśnie w tym narodzeniu, a w szczególności poprzez mękę, krzyż i
                    zmartwychwstanie, samo-objawienie się Boga w dziejach człowieka osiągnęło swój
                    zenit: objawienie się niewyrażalnego Boga w widzialnym człowieczeństwie
                    Chrystusa. Jeszcze w przeddzień męki Apostołowie prosili Chrystusa: Pokaż nam
                    Ojca (J 14, 8). Odpowiedź Chrystusa pozostaje kluczowa: Dlaczego
                    mówicie: »Pokaż nam Ojca?«, Czy nie wierzycie, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we
                    Mnie? f...j Choćby dla samych uczynków wierzcie f... Ja i Ojciec jedno jesteśmy
                    (por. J 14, 9. 11; 10, 30).

                    Słowa Chrystusa idą bardzo daleko. Mamy do czynienia prawie że z taką
                    oczywistością, o jaką zabiega współczesny człowiek. Lecz oczywistość ta nie
                    jest poznaniem Boga twarzą w twarz (l Kor 13, 12), poznaniem Boga jako Boga.
                    Czy jednak - starajmy się być bezstronnymi w naszym rozumowaniu - Bóg mógł
                    pójść dalej w swojej kondescen-dencji, w swym zbliżaniu się do człowieka, do
                    jego ludzkiej kondycji, do jego możliwości poznawczych? Wydaje się, że poszedł
                    najdalej jak tylko mógł, dalej już iść nie mógł. Poszedł w pewnym sensie za
                    daleko...! Czyż Chrystus nie stał się_ zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla
                    pogan (l Kor l, 23)? Właśnie przez to, że Boga nazywał swoim Ojcem, że tego
                    Boga tak bardzo objawiał sobą, iż zaczęto odnosić wrażenie, że za bardzo...! W
                    pewnym sensie człowiek już nie mógł tej bliskości wytrzymać i zaczęto
                    protestować.

                    Ten wielki protest nazywa się naprzód Synagogą, a potem Islamem. I jedni, i
                    drudzy nie mogą przyjąć Boga, który jest tak bardzo ludzki. Protestują: „To nie
                    przystoi Bogu". „Powinien pozostać absolutnie transcendentny, powinien pozostać
                    czystym Majestatem - owszem, Majestatem pełnym miłosierdzia, ale nie aż tak,
                    żeby sam płacił za winy swojego stworzenia, za jego grzechy .

                    W pewnym sensie słusznie więc można mówić, że Bóg za bardzo się odsłonił
                    człowiekowi w tym, co jest najbardziej Boskie, co jest Jego wewnętrznym życiem;
                    odsłonił się w swej Tajemnicy, l nie zważał na to, że to odsłonięcie się
                    przesłoni Go poniekąd w oczach człowieka, bo człowiek nie jest zdolny znieść
                    nadmiaru Tajemnicy. Nie chce, ażeby ona tak bardzo go ogarniała i przytłaczała.
                    Owszem wie, że Bóg jest tym, w którym żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (Dz
                    17,28), ale dlaczego ma to być potwierdzone przez Jego śmierć i
                    zmartwychwstanie? A jednak św. Paweł pisze: Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał,
                    daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara (l Kor 15,14)" .

    • tinsel Re: Annaberta ma rację 21.10.06, 17:30
      jeszcze ten watek?
      dekady minely a barachlo ciagle wisi
      • dywersanepid Re: Annaberta ma rację 21.10.06, 18:17
        Anna skad ja Cie znam chyba stracę przytomność

        ale nie dam sie przepozycjonować
        prawdopodobnie z powtórzeniami
        • dywersanepid Re: Annaberta ma rację 21.10.06, 18:20
          -Tamar nie zdała z Rosyjskkiego
          a to byo zadanie -do rozwiązania
          albo do udzielenia pomocy

          -skandal, skandal
          • tinsel Re: Annaberta ma rację 21.10.06, 18:21
            skandal to jeszcze nie skandal
            • tarja30 Re: Annaberta ma rację 21.10.06, 20:54
              a moze tak umoralniajcie tych co morduja he?
              co czepiacie sie chorych ludzi?
              trafia mnie jak czytam ta dziwaczke
              ci co duzo gadaja malo robia
              ja wierze w Boga ale to jest moja prywatna sprawa jak i kazdego z nas wiec
              kobietki wyluzujcie
              • jooosz Re: Annaberta ma rację 21.10.06, 22:47
                "...pochodzi od Boga samego, bo
                przecież On naprawdę stał się człowiekiem w swoim Synu i narodził się z
                Dziewicy i właśnie w tym narodzeniu, a w szczególności poprzez mękę, krzyż i..."

                A skąd wiadomo, że z dziewicy?
                Czy są jakieś badania ginekologiczne ?
                • abasia471 Re: Annaberta ma rację 22.10.06, 04:01
                  Tych, co mówią w imieniu wszystkich forumowiczów prosiłabym żeby zaczęli mówić
                  wyłącznie w swoim imieniu. Mnie też próbowano wykopać z forum, bo moje poglądy,
                  że każdy człowiek powinien brać odpowiedzialność za własne życie, były
                  niezgodne z obowiązującym tu trendem, że choroba determinuje wszystko i
                  wszystko usprawiedliwia. Zauważyłam, że każda postawa zakładająca konstruktywne
                  podejście do choroby jest tu wyszydzana. Jeżeli chodzi o sprawy wiary, to
                  uważam, że nadają one ludzkiemu życiu sens i Bóg, który jest miłością pomaga
                  nam przejść godnie przez to życie. Nie mam zamiaru nikogo na siłę nawracać, ale
                  rozwój duchowy na prawdę pomaga. Ci wszyscy, którzy chcą traktować Boga jak
                  złotą rybkę, lub swoistą instytucję ubezpieczeniową przed trudami życia, będą
                  niestety zawiedzeni, bo prawdziwa wiara nie na tym polega. A na koniec wam
                  powiem, że doświadczyłam miłości Jezusa i dostałam pomoc w beznadziejnej
                  sytuacji. Mimo tego, że wciąż choruję na depresję i na skutek uszkodzenia mózgu
                  prawdopodobnie będę chora do końca życia, dalej się modlę o ulgę w cierpieniu i
                  siły do walki o normalne życie.

                  • lucyna_n Re: Annaberta ma rację 22.10.06, 05:23

                    Wiesz Abasiu, sposób w jaki Ty o tym piszesz jest jednak daleki od stylu Annaberty.
                    Najbardziej zresztą się z Tobą niezgadzano (ja też) w tym że depresja to tylko kwestia życiowego
                    podejścia i rozczulania się nad sobą, a nie czy wiara w Boga pomaga czy nie.
                    ps
                    Ciekawa jestem kiedy zauważysz też skierowaną do Ciebie życzliwość? chyba już czas:)
                    • abasia471 Re: Annaberta ma rację 22.10.06, 17:37
                      Lucyna, ja nigdy nie twierdziłam, ze depresja to tylko
                      > kwestia życiowego
                      > podejścia i rozczulania się nad sobą, a nie czy wiara w Boga pomaga czy nie.
                      Zawsze mówiłam, że nie można traktować siebie jedynie przez pryzmat choroby, bo
                      człowiek, to nie jednostka chorobowa, więc powinien brać odpowiedzialność i
                      kierować swoim życiem na tyle na ile może. Jestem przekonana, że gdyby nie
                      takie podejście byłabym w o wiele gorszym stanie. Ja na prawdę robię wszystko,
                      żeby żyć najlepiej jak umiem pomimo choroby, a wiara daje mi siłę. Oprócz
                      problemów psychicznych codziennie towarzyszy mi ból fizyczny, który odbiera
                      chęć do życia, a jednak daję radę i myślę, że udaje mi się to w dużej mierze
                      dzięki modlitwie. Z drugiej strony nie cierpię bigoterii i obnoszenia się z
                      wiarą na pokaz, budzi to we mnie niesmak, każdemu jednak polecam szukanie siły
                      w swojej duchowości.
                  • psotek.laskotek Re: Annaberta ma rację 22.10.06, 08:43
                    >Mnie też próbowano wykopać z forum, bo moje poglądy,

                    Męczennica, na ołtarze ją.
                    • raus.trofobia Re: Annaberta ma rację 22.10.06, 11:22
                      Nie wierze troche w autentyczność bo to za czyste

                      Raz słyszałem historie jak rozstrzeliwali zołnierzy i Rusek sprawdzał kto jest
                      oficerem , bo tylko oficerów rozzstrzeliwali. A jeden dostał różaniec w
                      prezencie od kogoś i jak kazali mu pokazać ręce ,żeby sprawdzic czy wykształcony
                      , czy prostak ,to ten różaniec mu wypadł na ziemię, i nie popatrzyli na łapy -to
                      musi być zwykły chłop bo nosi ze sobą różaniec / - jakby jeszcze do tego zaklął
                      szpetnie -myśle
                      • raus.trofobia Re. 22.10.06, 11:25
                        ucięo ,to jakaś złosliwosc losu
                        -więc jakby zaklął szpetnie jak mu ten różaniec wypadł tym bardziej by moze
                        uwierzyli ...
                        • raus.trofobia Re: Re. 22.10.06, 11:29
                          sygnaturka:
                          kto ku.. haruje nie znajdzie urlopu
Inne wątki na temat:
Pełna wersja