przygnebienie???

26.03.03, 20:12
Od pewnego czasu ciągle chodzę zamartwiona. Wszelkie moje przedsięwzięcia
kończą się fiaskiem, czuję że nie mogę sprostać wymaganiom mamy (słabe wyniki
w nauce-jestem w 1 klasie liceum-, obowiązki w domu itp.) Często w nocy
płaczę, ale nie potrafię stwierdzić dlaczego. Po prostu gaszę światło i
zaczynam płakać. Jak dotąd podzielenie się z kimkolwiek moimi obawami nie
udały się, gdyż zaczynałam płakać,a wtedy nie potrafię wydusić z siebie
słowa.... Dziś jestem po poważnej awanturze w domu, która mnie bardzo
przytłoczyła. W takich chilach zdarza mi się myśleć o samobójstwie, ale nie
mam na tyle siły aby coś sobie zrobić. Przeważnie kończy się to tylko na
widoku w myślach: ja z podciętymi żyłami, ja po wyskoczeniu z okna z 3
piętra... Po pewny czasie te widoki mnie zaczynaą przerażać, ale długo nie
mogę się otrząsnąc z takiego stanu. Często szukam pretekstu aby nie wychodzić
z domu, szukam samotności i odosobnienia. Czy powinnam coś z tym zrobić?
    • Gość: svireq Re: przygnebienie??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.03, 22:15
      Hej hej
      Powinnas o tym komus opowiedziec: chocby tutaj. To tez pomaga. Ktos tego
      poslucha (czyli przeczyta), ktos cos powie. Ale zawsze wyrzucisz z siebie to,
      co gotuje sie we wnetrzu i zaczyna kipiec.
      A co do Twoich zmartwien: pewnie zbytnio przejmujesz sie opinia rodzicow. To
      taki troche zamkniety krag: rodzice martwia sie o Ciebie, Ty starasz sie
      osiagac wyniki dla nich zadawalajace a kiedy ich nie osiagasz to czujesz sie
      winna. DLaczego? -> bo rodzice martwia sie jeszcze bardziej wiec...starasz sie
      jeszcze bardziej spelnic ich, czyli czyjes oczekiwania, a nie swoje. Czas
      spojrzec na siebie jak na osobe niezalezna. Nie calkiem, ale w duzej mierze.
      Teraz sama kujesz swoj los. Ja nigdy nie uczylem sie dla rodzicow (tak mi sie
      przynajmniej wydaje), bo mialem to szczescie, ze juz w szkole podstawowej
      uswiadomili mi, ze ucze sie dla siebie i swojej przyszlosci. I mieli wielka
      racje. Fakt, ze czasami przeganiali mnie od komputera i kazali brac sie do
      roboty... ale to raczej z poczucia przywrocenia mnie do porzadku ;))

      Wiem ze to trudne chwile, ale za pare lat pewnie bedziesz sie z tego smiala
      (mam nadzieje...)

      3maj sie ;)
    • wojciech.androsiuk Re: przygnebienie??? 27.03.03, 01:28
      Tego typu objawy, szczegolnie gdy trwaja dlugo na pewno wymagaja uwagi i
      konsultacji z lekarzem psychiatra. Warto rozwazyc leczenie - wchodzi tu w gre
      zarowno psychoterapia, jak tez leczenie farmakologiczne. Wazne jest ze mozna
      znalezc skuteczne postepowanie, ktore unormuje nastroj, pozwoli sie cieszyc
      zyciem. Pierwszy krok to wizyta u lekarza psychiatry.
    • wawai Re: przygnebienie??? 27.03.03, 08:23
      Czesc!

      Przeczytalem wlasnie przed chwila komentarz pana doktora, oczywiscie trudno sie
      z nim nie zgodzic ale... Nie tak prosto podjąć decyzję o wizycie u psychiatry.
      Jest to trudne ze wzgledu na dwie rzeczy: wstyd oraz problem z wyborem
      odpowiedniego specjalisty. Nie chcę jednak Cię straszyć, ale uważam, że jeżeli
      masz opory przed pójściem do psychiatry to najpierw powinnaś spróbować pomóc
      sobie samej. Trzeba koniecznie z kimś porozmawiać, na pewno masz kogoś
      bliskiego, kto Cię zrozumie. Może ktoś z rodziny a może przyjaciel. Jeżeli masz
      dobry kontakt z rodzicami to spróbuj ich poprosić o pomoc. Może brat lub
      siostra.
      Spróbuj nie płakać sama, ja już przez to przechodziłem i wiem ze ogromna ulgę
      przynosi płacz w obecnosci bliskiej osoby. I nie bój się. Doskonale Cię
      rozumiem, sam przez to wszystko co opisujesz przechodziłem wielokrotnie. U mnie
      myśłi o własnej śmierci przynosiły ukojenie ulgę, marzyłem o śmierci, wypadku,
      własnym pogrzebie. Więc jak widzisz było pewnie nawet gorzej. Na dodatek jestem
      facetem i to trochę starszym od Ciebie (choć to nie ma pewnie znaczenia).
      Być może masz lekką depresję, nie przejmuj się tym, bo to nie jest wielki
      problem. Ale nie lekceważ tego tylko pogadaj z kimś.
      Ja powoli wychodzę z ciężkiej depresji endogennej, najgorsze mam już za sobą,
      patrzę na świat zupełnie inaczej niż pół roku temu, jestem po prostu innym
      człowiekiem. Ja powiedziałem wszystko mojej dziewczynie i dopiero razem
      poszliśmy do lekarza. Nie było to łatwe ale teraz wiem że to było właściwe.
      Jeżeli mi się udało to Tobie uda się na 100 procent

      Trzymaj się
Pełna wersja