ulicja
26.03.03, 20:12
Od pewnego czasu ciągle chodzę zamartwiona. Wszelkie moje przedsięwzięcia
kończą się fiaskiem, czuję że nie mogę sprostać wymaganiom mamy (słabe wyniki
w nauce-jestem w 1 klasie liceum-, obowiązki w domu itp.) Często w nocy
płaczę, ale nie potrafię stwierdzić dlaczego. Po prostu gaszę światło i
zaczynam płakać. Jak dotąd podzielenie się z kimkolwiek moimi obawami nie
udały się, gdyż zaczynałam płakać,a wtedy nie potrafię wydusić z siebie
słowa.... Dziś jestem po poważnej awanturze w domu, która mnie bardzo
przytłoczyła. W takich chilach zdarza mi się myśleć o samobójstwie, ale nie
mam na tyle siły aby coś sobie zrobić. Przeważnie kończy się to tylko na
widoku w myślach: ja z podciętymi żyłami, ja po wyskoczeniu z okna z 3
piętra... Po pewny czasie te widoki mnie zaczynaą przerażać, ale długo nie
mogę się otrząsnąc z takiego stanu. Często szukam pretekstu aby nie wychodzić
z domu, szukam samotności i odosobnienia. Czy powinnam coś z tym zrobić?