dziwne teksty psychologa

27.10.06, 08:27
wczoraj byłam na drugiej wizycie u pewnej znanej pani psycholog
specjalizującej sie w terapiach dda. I po raz drugi usłyszałam coś co mi się
nie spodobało. Na pierwszej sesji jak opowiadałam o tym, ze u mnei w domu nie
okazywało sieuczuc i wręcz to było wysmiewane to usłyszałam: przeciez to
jakieś chore. A wczoraj jak opowiadałam, ze mój ojciec siena wszytsko
wściekał jak sie go o coś prosiło, czy cos sie do niego mówiło albo nic sie
nie mówiło to tez było źle to pani psycholog mi powiedziała: pani ojciec po
prostu nie lubił dzieci i powinien był sie przyznać do tego a nie fundować
wam ataki złosci, wpędzac w nerwice. Mój mąż np tez nie lubi dzieci i z
trudem go namówiłam na jedno ale przynajmniej sieprzyznal. A ja mówię: ale to
co miałby ojciec powiedziec nie lubie dzieci jak juz miał trójkę i co to by
rozwiazało? w ogóle to nie zgadzam sie z nia, że mój ojciec nie lubi dzieci.
Ja uważam, ze po prostu on ma duzo nierozwiazanych problemów wewnętrznych i
przez to reaguje przesadnie złoscią. Ale zeby od raz, ze nie lubi dzieci? nie
podoba mi sie jej podejscie. Co o tym sądzicie. Bo ja zamierzam chyba pójść
jeszcze na jedną wizytę i do końca sie utwierdzić.
    • rzeznia_nr_5 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 08:58
      jak ją zapomniałaś opluć to idź 3 raz
      • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 09:04
        w ogóle to mi sie wydaje, ze ta pani przeniosla na mnie swój problem. Ze nie do
        końca pogodziła siez tym, ze jej mąż nie lubi dzieci i chciała mi to wmówic z
        moim ojcem
        co do plucia to ise jeszcze zastanowię
        • walutka Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 10:46
          Ojej a po co tak dosuzkiwać się jakichś przyczyn w tej p. psycholog, których
          może być tysiące. Widocznie ojciec to chyba dla Ciebie jakieś bóstwo bez wad
          skoro nie możesz tego przyjąć za jedną z opcji.
          Ja sądzę,że ta p[ani psychologo ma w tym jakiś cel:sprawdzić Twoją reakcję, co
          myślisz o ojcu w istociea może widzi,że ojca zbytnio idealizujesz a siebie
          przedstawiasz w zbyt negatywnym świetle i chce Ci pokazać,że główną winą Twoich
          nieszczęśc jest jego decyzja o posiadaniu dzieci a nie Twoja. Tych powodów też
          może być tysiące, chyba nie skończyłaś psychologii ale po co zaraz tak się
          stawiać,że ona ma zaraz problemuy sama ze sobą. Nie podoba Ci się jej terapia
          więc pa pa.
          • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 10:50
            nie stawiam sie. Taka jest moja reakcja jaka pacjenta. A ze trochę wiem na
            temat psychologii to takie rzeczy przyszły mi do głowy. Muszę ci przyznać
            racje, ze rzeczywiscie mój ojciec jest dla mnie dziwnie nietykalny i wtrakcie
            terapii właściwie zaniedbałąm temat złosci w stosunku do ojca. i moze ta złosć
            zostałą wczoraj pobudzona. Tym niemniej pani psycholog mi sienie podoba. Ale
            zamierzam sie jeszcze przekonać co bedzie dalej.
            • walutka Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 10:52
              Każdy coś wie o psychologii. Też masz sporo złości w sobie i wolisz na panią
              psycholog a nie na ojca. Skoro jest uważana za dobrą lekarkę to widać spro osób
              właśnie tym sposobem pomogła dochpodząc do źródła anie słuchając ich
              świadomych myśli.
              • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 10:54
                może
                • walutka Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 10:57
                  Właśnie ja też byłam kilka razy u psychologa zawsze dziwiłam się,że oni mogą w
                  te bajki wierzyć. Tak traktują te rzeczy poważnie, pomyślałam,że tyle co mi
                  powiedzieli to sama wiem. Właśnie wolałabym klgoś kto mnie przejrzałby lepiej
                  tak jak ta pani prawdopodobnie.
          • lucyna_n Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 10:57

            a ja myślę że w tym gadaniu nie ma ukrytego celu , jest tylko chęć utwierdzenia samej siebie że to
            normalne że jej mąż nie lubi dzieci. Wie, że jak pacjentowi opowie coś ze swego podworka to wzbudzi
            większe zaufanie, we mnie budzi ta jej opowieść raczej niesmak. Wyobrażam sobie jak ten stary teraz
            nic przy dziecku nie robi i jak są problemy to ona sama lata i zalatwia bo przecież on lojalnie
            poinformował że nie lubi dzieci. Już nie mowiąc o tym jak biedactwo się poświęcił żeby to dzieciątko
            spłodzić, chyba pod kołdrą i z zamkniętymi oczami. Żenada.
            • walutka Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 11:00
              Jaka opowieść? Czytaj ze zrozumieniem,to już wyobraźnia pacjentki dodała,że ta
              kobieta (pani psycholog) sama ma takiego mężą :-). Pani psycholog o swoim nic
              nie mówiła, widać,że dziewczyna ma problem ponieważ woli go przenieść na innych
              broniąc pozycji swoej rodziny. Nie, no wasze myśli zaczynają być naprawdę chore.
              • kachaa17 DO walutki 27.10.06, 11:16
                PRZECZYTAJ DOKŁADNIE CO NAPISAŁAM, WIDAĆ COS PRZEOCZYŁAS
            • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 11:14
              NO WŁASNIE PANI PSYCHOLOG MÓWIŁA O SWOIM MEZU, ZE ON NIE CHCIAŁ MIEC DZIECI I
              ONA GO Z TRUDEM NA JEDNO NAMÓWIŁA, ALE ŻE ON PRZYNAJMNIEJ SIE PRZYZNAŁ WIEC TO
              JAKBY LEPIEJ, A DLA MNIE TO NIC NEI ZMIENIA
              • walutka Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 11:20
                Aha no fakt,to ja się nie doczytałam :-) eh no nie wiem może tak
                pwoedziała,żebyś też się otworzyła bardziej i opowiedziała o swoim ojcu co
                myślisz. Mówisz,że jego zachowanie wynika z jego frustarcji (jakichś innych)
                ale chyba lepiej tak nie wnikać w jego psychikę bo jeszcze sama się bardziej
                pogrążysz.
                • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 11:28
                  właśnie z tego powodu uważam, ze przeniosła swoje problemy na mnie. ze ona tak
                  ma w małzeństwie
                  • walutka Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 11:32
                    Chyba masz duże problemy z zaufaniem?
                    • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 11:36
                      nie wiem do czego zmierzasz. Męczą mnie juz twoje pytania
                      • walutka Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 11:39
                        Mówisz w liczbie mnogiej o moich rzekomych kilku pytaniach. to było pierwsze.
                        Spróbuj podejść do tego jakoś łagodniej, skoro zgodzilaś się na terapię to też
                        powinnaś no według mnie wierzyć,że psycholog jest lekarzem od psychiki tak
                        naprawdę i chce Tobie przede wszystkim pomóc.
          • aidka Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 22:44
            walutka napisała:

            > Ojej a po co tak dosuzkiwać się jakichś przyczyn w tej p. psycholog, których
            > może być tysiące. Widocznie ojciec to chyba dla Ciebie jakieś bóstwo bez wad
            > skoro nie możesz tego przyjąć za jedną z opcji
            /.../

            mam podobne odczucia
            a.
    • subrealism Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 09:22
      Ale czy to ma znaczenie w Twojej chorobie, czy ojciec lubił dzieci czy nie
      lubił? Czy istotne jest tylko to że się wściekał. Nie wiem co to jest terapia
      dda, może to chodzi o to żeby ojcu jakos pośrednio pomóc?
      • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 09:35
        dda znaczy dorosłe dziecko alkoholika. W tej terapii chodzi o to, żeby pomóc
        tylko mi. tu nawet nie chodzi o to czy rzeczywiscie tak było, tylko o to, ze
        specjalistka od dda (czyli przeszkolona w temacie alkoholizmu i jego skutków)
        powinna wiedzieć, ze alkohoik pije i zachowuje się w taki sposób dlatego, ze
        jest chory. Że złosci siebez powodu bo jest sfrustrowany i ma nierozwiazane
        swoje problemy. A ona takie teksty rzuca
        • subrealism Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 09:52
          No to faktycznie. Mówisz że jest znana, ciekawe z czego? Ale tak sobie myśle, że
          on mógł pić bo nie lubił dzieci, a miał trójkę, więc stąd ta frustracja. Gdyby
          na przykład ojciec marzył od dzieciństwa o wyprawie na Biegun, a ktoś by mu
          przeszkadzał w tym, to by tego kogoś nie lubił i wyładowywał by się na nim za
          niespełnione ambicje. A to że się w rodzinie nie okazuje uczuć to ja sam wiem że
          to jest chore.
          • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 10:29
            ojciec pił zanim w ogóle jeszcze miał dzieci i zonę, wiec nie sądzę zebysmy to
            my byli powodem jego picia
        • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 10:12
          czyli najbardziej cie wkurzylo, ze ojciec cie nie lubil - czyz nie tak?
          chcialas zeby psycholog ci pomogl, a on ci przywalil. czyzby? psycholog czy
          ojciec?
          inny moj temat: moja mama mnie nie kochala (albo nie tak jak chcialam, glownie
          miala wymagania, zero akceptacji). i musze sie z tym pogodzic i temat
          zakonczyc. nie moge do konca zycia walczyc o jej akceptacje (zyjac wg jej
          wzorcow) i nie moge w zastepstwie walczyc o bezwarunkowa (bo tylko matka tak
          ew.potrafi) akceptacje meza (zyjac wg jego wzorcow). a nie moge tak zyc, bo sie
          dusze i wariuje. ale po pierwsze musze przyznac : nie kochala mnie, wyzalic
          sie, wyplakac, przejsc "zalobe" i...pozegnac sie na zawsze (emocjonalnie, moje
          dzieci jej potrzebuja jako babci)
    • corimre Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 09:39
      Ja to myśle, że wielu terapeutów wnosi swoje problemy i frustracje na sesję z
      pacjentem a on tylko przez to cierpi. Jak babka ma problemy emocjonalne to
      niech się sama najpierw podda terapii a potem bierze się za innych.
      • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 15:55
        a ze slepym o kolorach sie pogada? zaufasz poloznej, ktora sama nie rodzila?
        zatrudnisz doradce, ktory nigdy nie pracowal w zywym biznesie? opowiesz
        przyjaciolce, ktora az iluminuje ze szczescia, jak trudne jest twoje malzenstwo?
        swiatowej slawy terapeuci to ci, ktorzy sami przeszli przez strefe cienia
        • corimre Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 17:56
          > swiatowej slawy terapeuci to ci, ktorzy sami przeszli przez strefe cienia

          Tak i za to szczery szacunek ale na terapię nie powinni wnosić swoich
          aktualnych problemów czy frustracji bo na to mają superwizje.
    • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 10:02
      twoj psycholog moze i nie zna osobiscie twojego ojca ale za to ma wieloletnie
      doswiadczenie. ty tez masz racje - twoj ojciec ma nierozwiazany wewnetrzny
      problem - mianowicie, ze nie jest typem rodzinnym, ojcowskim (i ja podpisuje
      sie obiema rekami, ze to nie jest przestepstwo) ale ulozyl sobie zycie zgodnie
      z wpajanymi mu zasadami zycia spolecznego. stad jego rozdraznienie.
      skad wiem - bo takiego kocham i bardzo nam jako rodzinie doskwiera, ze nie
      wiedzielismy tego wczesniej. teraz mamy dwoje dzieci, ktore on kocha ale poza
      zabawa nie potrafi sie nimi zajmowac.
      a ja sama np nie jestem typem "kwoki" (i takich jest coraz wiecej) a poddajac
      sie wplywom otoczenia (np mojego meza, ktory na wiele wyrafinowanych sposobow
      stara sie odsunac od siebie obowiazki ojcowskie) zostalam z dziecmi w domu. i
      tze jestem znerwicowana, a nawet jak nie to czesto gesto znerwiona wycinankami,
      babelkami, ukladankami i krecikiem (tym czeskim filmem rysunkowym)
      z doswiadczenia 2 ostatnich kryzysowych lat mi wynika, ze sa to tematy
      centralne. inne frustracje do tego dochodza. gdyby centrum bylo gdzie indziej,
      to gdzie indziej kumulowalyby sie wybuchy zlosci.rozmawialam o tym ze swoim
      psychoterapeuta, bo moj maz potrafi robic sceny o wiszace w lazience przez
      weekend pranie : czy moze byc tak, ze frustracja zawodowa+rodzinna manifestuje
      sie w temacie porzadku. moze, owszem. ale nie w pierwszej linii. dopiero
      zaawansowana frustracja "zmienia" dowolnie temat. jesli ktos robi awanture o
      pranie na suszaku, to glownie nalezy szukac tej obsesji w perfekcjonizmie i
      checi kontrolowania otoczenia. raczej to jest tak: rany boskie, chce isc po
      pracy na silownie i skoro sobie tego odmowilem, to przynajmnieij nie bede
      sluchal, gdzie ktory dzieciak ma pryszcz na dupie. to bardziej logiczne niz
      np.: moja praca jest nudna a nie mam szans na inna, wiec niech mi dzieciaki
      dadza spokoj.

      "i co by to rozwiazalo?" rozwiazaniem drastycznym (ktore ja biore pod uwage)
      jest rozwod. my staramy sie jak na razie dogodzic sobie obojgu, np. szukamy
      miejsca w przedszkolu dla Mlodego, chociaz nie ma jeszcze 3 lat. jesli nie,
      pojdzie na te kilka miesiecy do opiekunki. ja mam swoje pasje, hobby i plany
      biznesowe i znikam na dlugie godziny przed kompa. weekendy organizujemy po
      sprawiedliwosci: sobota po poludniu tylko moja, niedziela po poludniu tylko
      jego. wyjezdzamy osobno na narty, bez dzieci (jeszcze zdaza). sprawiedliwie
      dajemy sobie wychodne w tygodniu. zobaczymy czy wystarczy.
      moja nerwica wybuchla wlasnie w sytuacji kryzysu rodzinnego : nasz Mlody byl
      niemowleciem ekstremalnie duzo i glosno wrzeszczacym. ja sie ambitnie nie
      chcialam przyznac, ze absolutnie nie daje rady i jak mi ktos nie pomoze, to
      wychodze. a mjj maz nie chcial sie przyznac, ze on tym bardziej nie daje
      (czytaj: wysiada po 1 godz. a nie po 2 miesiacach) rady. wiec upieral sie w
      zadaniach w stosunku do mnie : nie przesadzaj, kiedys przestanie, Mloda tez sie
      darla (i nie widzial, ze wprawdzie tez ekstremalnie, jednak duzo mniej) itd
      a gdybysmy oboje zaakceptowali swoje potrzeby to pewnie bysmy op prostu wzieli
      opiekunke do dziecka (np zamiast urlopu - i tak nie pojechalismy, bo ja juz
      odlecialam)

      tyle o facetach nierodzinnych i nie-kwokowatych mamach.

      a terapia nie polega na glaskaniu. tylko na zaakceptowaniu prawdy (czyli
      poznaniu I polubieniu) o nas samych. a to potezny konflikt w swietle calego
      naszego wychowania.
      moze cale nasze spoleczenstwo opierajac sie na klasycznej rodzinie przeczy
      ludzkiej naturze? moze powinnismy zyc bardziej jak stado (albo przynajmniej
      niektorzy z nas, ja na przyklad. w ciemno zalozylabym taka komune z moimi dwoma
      przyjaciolkami i naszymi mezami). grupy kobiet wychowuja wspolnie dzieci,
      wspieraja sie, wzajemnie akceptuja; a mezczyzni dbaja o ich bezpieczenstwo
      (fizyczne, finansowe etc). a uklady kobieta-mezczyzna nadal moga byc stale.

      zzymasz sie ze nie wolno bylo okazywac uczuc? ale nawet ex post nie przyznajesz
      ojcu prawa do wyrazenia jego (domniemanych) antypatii do zycia w rodzinie :
      > A ja mówię: ale to
      > co miałby ojciec powiedziec nie lubie dzieci jak juz miał trójkę i co to by
      > rozwiazało?
      i moze gdyby dal sobie prawo do wyrazania tych uczuc, to one by nie narastaly
      do rozmiarow goryla tylko byly mala, figlarna malpka, ktora czasem musi sie
      pobawic, siedzi mu na ramieniu i mowi: teraz moja kolej. a czasem mowi: dobra,
      utne sobie drzemke a ty zrob z Mloda zadanie. a czasem: a wiesz, ja tez lubie
      filym rysunkowe.

      a na sam koniec - nie musisz sie zgadzac z terapeuta i stosowac do jego
      rekomendacji. liczy sie dyskusja, rozmowa, zglebianie, poznanie mechanizmow.
      ale sie opisalam, ale to ciekawy temat (znane zjawisko: wielu pacjentow rozwija
      pasje psychologiczne i najlepsi terapeuci , to ci z wlasnymi przejsciami)

      Twoj ojciec zabronil sobie w imie norm spolecznych (np. przysiegi malzenskiej)
      wyrazenia swoich uczuc, wiec dosc logicznie oczekiwal, ze inni swoje uczucia
      tez schowaja. i faktycznie wszystkim byloby lepiej, gdyby byl rzetelny wobec
      siebie i otoczenia.
      • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 10:43
        nie, nie wkurzyło mnie najbardziej to ze ojciec nie lubił dzieci czyli mnie.
        Wiem, ze ojciec nie lubił kobiet a miał trzy córki i jakos go to frustrowało.
        Ale uważam też, ze nawet jeśli by tak było, ze nie lubił dzieci to dorosły
        człowiek z zderzeniu z taką sytuacją tzn. majac juz trzy córki wg mnie nie moze
        powiedizeć nie lubie dzieci i te uczucia swobodnie wyrażać. Dorosły człowiek
        powinien cos zrobic ze sobą i polubić te dzieci. I dlatego nie zgadzam się ze
        słowami pani psycholog. Złoszczenie siena dzieci to nie jest kwestia lubienia
        czy nie. To jest kwestia wyboru takiego zachowania. Moze mam inny poglad na
        życie niz tyi pani psycholog ale ja osobiscie nie wyobrażam sobie zycia z
        meżem, który nie lubi dzieci i nie nakłaniałabym nikogo do dziecka jeśliby ten
        ktos nie lubił dzieci, tak jak to zrobiła psycholog. I uważam, ze przez to jaką
        sama miałą sytuację chciała weprzeć to również mi. Bo co jest z tego, ze jej
        mąż powiedizał, ze nie lubi dzieci ale ok na jedno to on sie zgodzi? Uważam, ze
        nie zmienia to sytuacji. A co do mego ojca to wiem, ze mnie nie kochał, bo on
        po prostu tego nie umiał ale to nie znaczy, ze nie lubił dzieci
        • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 14:30
          kachna! dluga droga przed toba. nie byloby by tego forum, gydbysmy nie byli
          tacy dorosli i nie probowali ciagle cos zrobic ze swoimi uczuciami, zamiast
          przyjac do wiadomosci ze sa, bez wartosciowania ich. i wyrazali je zanim
          przyjma rozmiary patologiczne. i uwzgledniali je z calym szacunkiem przy
          ukladaniu sobie zycia. lepiej wyrazic niechec zanim dojdzie do nienawisci.
          lepiej zaufac niecheci do drugiej osoby i przejsc na dystans, zanim jej
          znienawidzisz i np. nie zrobisz krzywdy
          mam nadzieje, ze nazwisko nie gra tu roli, ale psychoterapeutka swiatowej slawy
          powiedziala: kazda matka ma prawo nienawidzic swoich dzieci
          i dla takiego ekstremalnie wrzeszczacego niemowlecia to moze byc sprawa zycia i
          smierci: matka, ktora przyzna sie do wzbierajacej agresji, wscieklosci,
          nienawisci kladzie niemowle do lozeczka i idzie wziasc prysznic z korkami w
          uszach. potem wraca i ma sile dalej przytulac.
          niejedna "dorosla" matka zabila swoje niemowle potrzasajac nim lub wrzucajac do
          lozeczka - shakin' baby syndrom
          badz ze soba szczera: czy dziecinstwo spedzone obok rozdraznionego ojca jest
          szczesliwsze niz dziecinstwo bez ojca?
          oczywiscie, ze po narodzinach dzieci jest dosc pozno na stwierdzenie, ze sie
          ich nie chce. ale nie za pozno. moi rodzice sie rozwiedli, bo moj ojciec (tez
          zbiegiem lat alkoholik)tez nie byl czlowiekiem rodzinnym. mial swoje wady,
          popelnial gafy w kontaktach ze mna, nie byl wzorem akceptacji - ale mnie lubil,
          spotkania z nim byly fajne, wywarl swoimi "swiatowymi, wielkopanskimi ;-)))
          pogladami" duzy wplyw na mnie. nigdy w zyciu nie gralabym w awangardowym
          teatrze i nie jezdzila na zagraniczne stypendia, gdyby nie ten wplyw.
          moze ojciec, ktory odejdzie na dystans bo blizej byc ze swoimi dziecmi nie
          chce/nie potrafi, wlasnie z dystansu je polubi? i nawet im to okaze?
          moze gdybysmy nie byli uwiezieni w schemacie milosc=>malzenstwo=>dzieci wiecej
          byloby szczescia?
      • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 10:47
        do mamusi1999: podejrzewam, ze ty nie jesteś dda.Bo gdybys była to też
        uderzyłoby cię to co ona mówiła. Byłam wczoraj na meetingu i praktycznie
        większosć osób była zaniepokojona powiedzeniami mojej pani psycholog. Bo kazdy
        kto choc troche zna problem dda wie, ze jesteśmy osobami bardzo wrażliwymi. I
        wszystko mozna powiedizec na kilka sposobów. A sposób powiedzenia pani
        psycholog był niewłaściwy eg mnie. Np zamiast to jest chore mogła powiedzieć,
        ze było cos nie tak lub to nienaturalne czy cos w tym stylu
        • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 14:54
          pomylka! ja jestem nawet DDA!!!!!! ja wyciagalam swojego ojca z kaluzy fekaliow
          i wnosilam do mieszkania przypominajacego scieki kanalizacyjne
          ja zaciagalam mojego ojca placzem do poradni przeciwalkoholowej
          dzwonilam do jego biura, zeby go usprawiedliwic
          to do mnie przybiegal w nocy do telefonu (niestety mieszkal niedaleko), bo go
          kumpel gonil z siekiera
          sprzatalam cala klatke schodowa, prowadzilam remont po pozarze (bo zasnal z
          petem)
          wsadzalam do wanny i pilnowalam, zeby sie umyl
          jezdzilam do Kobierzyna i blagalam ordynatora, zeby go jeszcze na chwile
          zatrzymali, zanim nie skoncze remontu
          wytoczylam proces o ubezwlasnowolnienie i wygralam
          znalazlam zapitego na smierc

          i gdybym jako dziecko w odpowiednim momencie (=poczatek choroby alkoholowej)
          byla rzetelna wobec siebie i gdybym miala szanse oprzec sie otoczeniu, to po
          pierwszej nieprzyjemnej (=przepitej) wycieczce w gory bym powiedziala, ze
          wiecej nie chce, nie lubie, ze sie go boje, i ze nie chce miec z jego choroba
          nic wspolnego, bo mnie obrzydza

          i jak sama wiesz zarowno przebieg jak i koniec jego losow bylby taki sam. tylko
          ja mniej wypalona

          nie ma dwoch zdan, musisz miec dobry kontakt z terapeuta - ale to nie znaczy,
          ze musicie sie ze soba zgadzac. jesli ci nie odpowiada jej ton - wolna wola. ja
          nawet w ciezkich stanach wolalam takiego szorstkiego psychiatre.
          ale ona chciala ci na twoich wlasnych doswiadczeniach pokazac, co sie dzieje z
          czlowiekiem, ktory zyje nie w zgodzie ze soba. moze i nie ma racji, moze twoj
          ojciec mial depresje/nerwice na innym tle, pil w ramach "autoleczenia" i to
          alkoholizm powodowal agresje, chociaz was chcial i kochal. ale tzn ze mial
          inne, ukrywane przed soba i innymi uczucia.
      • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 15:45
        a ja uważam, ze jak facet jest nierodzinny jak to nazwałas to po prostu nie
        powinien zakładać rodziny. A jeśli juz załozył, to ma o nią dbać i nie ma tu
        usprawiedliwienia. W innym przypadku jest nieodpowiedizalny. Zreszta kobiet to
        tez dotyczy
        • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 29.10.06, 00:17
          oczywiscie, ze nie powinien. po perwuse musi bez biczowania sie i z calym
          szacunkiem do siebie stwierdzic, ze nie chce miec rodziny i to nastawienie
          prezentowac w swoich ukladach z kobietami. nasze pokolenie juz ma latwiej,
          pokolenie naszych ojocw (choc jestes mlodsza ode mnie z grubsza sie zgadza)
          musialoby pewnie zrezygnowac z zycia plciowego.
          mowisz, ze jak juz mial rodzine to musial sie troszczyc? no to sie troszczyl;
          tak dobrze, jak na to pozwalal jego wewnetrzny konflikt. z proznego i salomon
          nie naleje.
          kacha, ja nie zeby go bronic (o ile faktycznie na tym polegal jego problem).
          sama nie pojde umyc grobu mojego ojca - mowiac dosadnie, nie przeszkadzalo mu
          sikac pod siebie, nie sadze, zeby mu po smierci przszkadzal brudny nagrobek.
          wiec czemu ja sie mam wysilac(psychicznie).
          tylko, ze akurat na tym przykladzie mozesz przesledzic, co sie dzieje, jesli
          robimy cos czego nie chcemy ale musimy. powtarzam sie : bylas z tym
          rozdraznionym alkoholokiem szczesliwa? cyz jestes dda?
          twoj ojciec nie mogl odwrocic biegu wydarzen i stac sie na powrot kawalerem
          (moze tylko zbyt mlodo zdecydowal sie na rodzine?), ale nie mial prawa
          (powtarzam: o ile to w ogole byl ten mechanizm) obciazac was swoja frustracja
          ("wyzywac sie") i zaslaniac spelnianiem obowiazkow formalnych. dojrzala decyzja
          byloby rodzine opuscic i nadal spelniac obowiazki formalne wobec niej.
    • lucyna_n Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 10:54

      pani psycholog pieprzy trzy po trzy
      następnym razem sprawdź czy nie ma rozszeronych źrenic.
      Nie wydaje mi się żeby ta kobieta mogła Ci wiele pomóc, jeżeli jej placisz zrezygnuj i spróbuj poszukać
      kogoś innego.
      • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 10:54
        płacę, a masz kogos kogo mozesz polecić?
        • anatemka Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 11:20
          ha, mi tez psycholog sugerowała, że powinnam byc zazdrosna o to, że mój ojciec
          ma swietny kontakt z moim synem, a ze mna miał zły. Wręcz była zszokowana, że
          ja się z tego cieszę. Dlatego nie chodze do psychologów.
          • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 15:12
            a ja wiem, co miala na mysli ! ja sie ciesze w imieniu moich dzieci, ze maja w
            sumie wiecej milosci, skoro dostaja ja rowniez od mojej mamy.
            ale ile razy plakac mi sie chce i jak strasznie bym chciala, zeby mnie tak
            przytulala i kochala - wtedy, dzis, zawsze. kiedys, chociaz raz ( oooo, wlasnie
            mi leca lzy jak grochy na sam mysl...) zeby mowila, ze jestem sliczna, slodka,
            ze nei ma takiej drugiej
            moja mam mowi : nigdy nie chcialam miec takiej corki. a ja to niestety zawsze
            wiedzialam.
        • lucyna_n Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 11:21

          gdybym miała to zaręczam Ci dałabym duże pieniądze i sama tam poleciala.
          Niby mój ojciec nie pił ale pewnie moja sytuacja ma te same "podstawy", bo chcociaż był trzeźwy to
          wyprawiał takie same hece jak alkoholicy i też cale życie nieszczęśliwy z powodu rodziny, dzieci, żee
          ma córki nei syna, że się dobrze uczę zamiast szybko biegać, że wszystko jest nie tak, praca, koledzy,
          dzieci na podworku, muzyka w radio, wszystko dookoła. Awantury byly potworne, presja psychiczna
          była ogromna, poczucie winy, brak poczucia własnej wartości, chęć doskoczenia do coraz wyżej
          ustawianej poprzeczki, życie w ciągłym lęku, paraliżującym wręcz. Największe myśli samobójcze
          mialam w wieku 7 lat, prawie udało mi się wejść pod ciężarówkę, sąsiadka w ostatniej chwili zlapala
          mnie za rękę i pociągnęła na chodnik, omal kobiecina zawalu nie dostała. Źyłam jak zaszczute
          zwierzątko, które nie ma się gdzie ukryć i musi trwać w koszmarze. Teraz to już przeszłość, ale dzięki
          tej przeszłości ujawniła się depresja i to tak skutecznie że bez tabletek nie jestem w stanie
          funkconować, teraz kiedy moje wlasne życie układa się dobrze, kiedy już zło jest przeszłością, kiedy
          jestem kochana i otoczona troską, ja ledwo przeżywam dzien po dniu . Z tabletkami też bardzo
          średnio, bo źle je toleruję. Potrzeba jest dobrych psychologow, ale nie wiem skąd ich wziąć. Trzeba
          samemu odkręcać to co inni nakręcili, budować obraz smego siebie na nowo, żyć swoim życiem i
          cieszyć się tym co jest w nim dobre, każdą dobrą, normalną chwilą. Przestać rozgrzebywać przeszłość,
          przestać się obwiniać a innych usprawiedliwiać. Zrozumienie powodow czyjegoś zachowania pomaga
          reagować z mniejszą dozą emocji, złapać do calego tego bajzlu dystans, ale nie powinno się tym
          wszystkiego usparawiedliwiać, gdybyś Ty była przyczyną nieszczęścia swojego dziecka to nie
          uważalabyś że to wina czynników zewnętrznych od Ciebie niezależnych. Ojciec był chory ale też mial
          wybor i zrobił tak jak zrobił, nie wszystko można usprawiedliwiać chorobą. On jest winny tej sytuacji, to
          trzeba uznać i przestać obwiniać siebie, potem można próbować wybaczyć.
          • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 11:34
            ale ja wiem, że on jest winny tej sytuacji. Tylko wiem tez, ze obwinianie nic
            nie daje. Teraz wszystko zależy odemnie. Tylko chciałabym mieć dobra pomoc,
            kogos zaufanego. Ja też mam depresję ale dodatkowo tez nerwicę. Mój mąż nie
            pije, chce miec ze mną dzieci, jest dobrym meżem a ja widzę w nim wrgoa. I
            czasem nie wiem czy to ja wariuję czy on taki jest. Ostatnio doszłam do
            wniosku, ze z meżem jestem w podobnym zwiazku jak z ojcem. Tzn. chodiz mi o to,
            ze boje się meża. i nie wiem czy podstawnie. Mój mąż nie wyzywa mnie nie bije
            ale bardzo sie boje jego złosći. Wiem tez, ze niezałatwione sprawy z ojcem
            wpływaja na zwiazek z mezem. Jest cieżko.
            • lucyna_n Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 12:11

              No tak, nie da się zobaczyć samego siebie z boku, i tu jest rola dla psychologa zobaczyć czy Twoj mąż
              zachowuje się tak że masz podstawy do tego lęku i braku zaufania, czy rzeczywiście problem tkwi w
              Twojej poranionej psychice. Takie podszycie lękiem wszystkich relacji, a zwlaszcza z wlasnym mężem,
              czyli osobą ktora ma być przyjacielem, wsparciem, to istny koszmar, i rozumiem że jest Ci z tym
              bardzo trudno. Lęk przed krytyką, przed niczym nieusprawiedliwonym wybuchem zlości i agresji to jest
              spadek po ojcu, bo po prawdzie nawet nalepsze malxeństwa czasem się kłócą i nawet mogą na siebie
              nawrzeszczeć, ale nie jest to zaraz powód do lęku, i coągłego czekania na cios. Ty wszystko widzisz
              przez ten fałszywy pryzmat, mam nadzieję że z czasem uda Ci się z tego wyplątać, zwłaszcza jeżeki
              Twoj mąż faktycznie jest ok to mam nadzieję pomoże Ci w tym. Czy on wie o tych Twoich obawach?
              Jak nie chcesz nieodpowiadaj, rozumiem że na otwartym forum to są jednak mocno osobiste sprawy.
              Mi bardzo pomogło to że szczerze i choć z początku ciężko to szlo, szczerze z mężem rozmawiałam o
              tym co czuję i o tych obawach, depresji, złych wspomnieniach, te rozmowy bardzo pomagały nam
              obydwu zrozumieć siebie, i swoje reakcje, emocje. Bo tak jak napisalaś nie chodzi o obwinianie tylko o
              to żeby tu i teraz nauczyć się żyć.
              • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 13:26
                rozmawiałam z mężem i rozmawiam ale mam wrażenie, ze jest to błedne koło. On mi
                tłumaczy, ze nie miał nic złego na mysli, ze ja żle cos interpretuję, ze on
                powiedział tylko to co powiedział, a ja ponoć słyszę cos czego on nie
                powiedział. Doszukuję sie w jego słowach drugiego dna. Bo nie wierzę mu i nie
                ufam. Myślę że mój ojciec miał w tym swój udział. Bo to przeciez pierwszy
                zwiazek z meżczyzną (z ojcem) i bardzo rzutuje na dalsze zycie. Mój mąż jest
                czuły, dba o mnie, jest odpowiedzialny ale jednocześnie rani mnie słowami (nie
                wyzywa, nie mówi, ze jestem do dupy czy cos). Moją złosć wywołują jego oceny.
                Np. mówi, ze ktos chyba nie ma mózgu skoro ma udane małzeństwo ale zdradza. Ja
                też nie rozumiem takich ludzi ale nie uzywam takich słow. Podsumowując boję się
                ocen i krytyki męża. I jeszcze złosci
                • lucyna_n Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 13:58

                  wychodzi na to że boisz się czegoś czego on nie robi, czekasz aż wylezie z niego "prawdziwa męska
                  natura". To co powiedział nie jest szczególnie dosadne, ja w tej wypowiedzi widzę raczej poztywny
                  wydźwięk, przypuszczam że chcial dać wyraz temu co sądzi o zdradzie, a Ty zobaczylaś tylko zbytnią w
                  Twoich oczach dosadność w słowach.
                  Jeżeli został Twoim mężem to jednak gdzieś w głębi duszy zaufalaś mu i uwierzyłaś.
                  Tak sobie myślę że już to że się nad tym wszystkim zastanawiasz, i wiesz że pewne Twoje odczucia są
                  wyolbrzymione przez kiepski wzorzec to już jest dużo, i to dobry punkt zaczepienia, żeby zmieniać
                  powoli swój sposób widzenia świata, nie poddać się temu błednemu kołu blędnych schematow. Twoj
                  mąż nie jest Twoim ojcem i nie doszukuj się w nim podobieństw, a przynajmniej staraj się tego nie
                  robić, daj jemu i sobie szansę.
                  ps
                  w tym co mówią faceci rzadko kiedy jest drugie dno i podtekst, facet jak coś ma na myśli to najpewniej
                  szczerze to wypowie, takie czajenie się i noszenie w sobie , czekanie aż ktoś się sam domyśli, rzucanie
                  aluzjami to niestety domena pań.
                  • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 14:10
                    dzięki
                  • subrealism Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 14:20
                    > w tym co mówią faceci rzadko kiedy jest drugie dno i podtekst, facet jak coś ma
                    > na myśli to najpewniej szczerze to wypowie,

                    Często nawet wogóle nie pomysli a wypowie.

                    > takie czajenie się i noszenie w sobie , czekanie aż ktoś się sam domyśli,
                    >rzucanie aluzjami to niestety domena pań.

                    Bo musi być dramatycznie, tak jak w kiiiiinieeeeee....
                    • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa/off topic 31.10.06, 12:06
                      moze zniesmy kino? owszem bije sie w piers wybujala, ze zawsze w zwiazkach
                      mialam cug do dramatycznosci. ale to nie wyczerpuje problemu. kobiety oczekuja
                      empatii, bo same sa empatyczne.
                      i panowie tez by chcieli, zeby bylo jak w kinie. zeby ofiara wila sie z
                      rozkoszy po 10 sekundach, przy czym wysilki amanta maja sie ograniczac
                      do "przyszedlem, zobaczylem, zwyciezylem". no i oczywiscie mamy wygladac jak w
                      kinie. lecz uwaga! inaczej niz w hollywood nie wolno na to zuzywac ani czasu
                      ani pieniedzy, bo to malostkowe.
                      ale cos drgnelo, rozne glodne gwiazdy zaczynaja sie buntowac. i nie chca w
                      kazdej przerwie na planie wskakiwac na rower treningowy (spalac, spalac,
                      spalac!), z wentylatorem przed twarza, zeby sie charakteryzacja nei rozplynela.
                      jedna znana (ponoc) modelka pierdutnela kontraktem jak uslyszala (a na diecie
                      bezustannie), ze ma grube zlecenie, ale do JUTRA musi schudnac.
                      • subrealism Re: dziwne teksty psychologa/off topic 31.10.06, 14:00
                        Może nie tyle kino, co seriale telewizyjne np " M jak empatia". Nie po 10
                        sekundach tylko co 10 sekund. Ja sie juz zbuntowałem, choć jeszcze nie jestem
                        gwiazdą, a do jutra to mogę najwyżej przytyć.
                  • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 14:35
                    a mnie ten tekst o braku mózgu przyprawił o ból głowy i ogromne napięcie
            • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 15:05
              spacer po linie. i wszystko po kolei - najpierw trzeba obwinic, do konca i bez
              ogrodek, potem przejsc przez zalobe. a potem zamknac akta jak pod plyta
              nagrobna. ja nie wybaczam, bo gdybym wybaczyla, to tak jakbym pryznawala tym,
              ktorzy mnie zranili prawo do tego.
              moj ojciec byl do czasu fajny, lubil mnie, staral sie mnie rozwijac. nie mial
              prawa obciazac mnie swoja choroba. nie chcial sie leczyc (jego prawo) i jego
              zafajdanym obowiazkiem bylo zniknac z mojego horyzontu.
              • nawiedzony4 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 15:17
                mamusia1999 napisała:

                > spacer po linie. i wszystko po kolei - najpierw trzeba obwinic, do konca i bez
                > ogrodek, potem przejsc przez zalobe. a potem zamknac akta jak pod plyta
                > nagrobna. ja nie wybaczam, bo gdybym wybaczyla, to tak jakbym pryznawala tym,
                > ktorzy mnie zranili prawo do tego.

                -dobrze robisz
                wprawdzie powinnas wybaczyć 77 razy, ale według Jan Marka Mateusza
                -sw Łukasz napisał inną wersję która dopełnuia temat ,i bez tej ostatniej nauka
                o wybaczeniu jest wyjęta z kontekstu czyli fałszywa, inaczej mówiąc szkodliwa

                " Jeżeli bliżni 7 razy na dzień zgrzeszyłby przeciwko tobie
                i 7 razy powiedział "żałuję tego" -przebacz mu

                Pomijanie tej czwartej Ewangelii przez kapłanów w czytaniach
                jest nadmierną zapobioegliwościąi moim zdaniem szkodzi

                /jak można pójść do kopmunii, nie mówiąc a swym grzechu " żałuje tego" ?
    • beezle Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 12:20
      Jak dla mnie to jej prywatne wyznaia świadczą o tym, że sama sobie słabo radzi -
      namawiając na dziecko faceta, który dzici nie lubi nie pomyślała o tym , że
      może unieszczęśliwić dziecko, partnera i w efekcie siebie?Nie ufałabym jej,że
      pomoże mi moje problemy rozwiązać.
      • cas1353 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 14:46
        dziecko któremu pozwala się na wszystko jest odważne ,

        ale efek jest taki, że zaczyna się bać i zyje obciążone lękiem ,STRACHEM

        zależy tylko kiedy ten strach powstanie i czego będzie dotyczył

        / nawet dziewczynka/
        • cas1353 Re: dziwne teksty psychologa 27.10.06, 14:49
          stwierdzenie - mąż ,ojciec nie lubil dzieci świadczy albo o ślepocie albo o
          czymś innym

          MężCZYZNA NIE MOżE LUBIć DZIECI,
          wlaściwy kontakt pomiędzy ocjem a dzieckiem wytwarza się po osiągnięciu 4 -6
          roku życia i jest silniejszy u chłopców.......
          • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 29.10.06, 14:45
            ale kacha wspomina wysmiewanie uczuc i brak wsparcia ze strony ojca - wiec
            pewnie nie zwiazal sie z dzeicmi nawet jak juz byly starsze niz 6 lat
            zwiazek zwiazkowi nie rowny - pdejmowanie zabawy to jeszcze np. dla mnie nie
            zwiazek.
    • kmka Re: dziwne teksty psychologa 29.10.06, 20:13
      Jak Cię baba denerwuje to znaczy, że działa i nie zastanawiaj się nad
      dyrdymałami tylko na następnej wizycie powiedz jej o swoich uczuciach. Napewno
      na tym więcej zyskasz niż nad taką czcza paplaniną.
      życzę powodzenia
      • cas1353 Re: dziwne teksty psychologa 29.10.06, 20:29
        ja na widok swojej
        dostaje drgawek ,
        dlatego juz nie
        uzywam

        mojego
        słoneczka...
        przy różnych innych tematach też dostaje drgawek,
        widać życie zbyt ze mną eksperymentowało
        a i ja eksperymentowałem z życiem
        /i dalej będę eksperymentował , niestety.../

        • cas1353 Re: dziwne teksty psychologa 29.10.06, 20:32
          mówi się LUMINACJIA
          _iluminacja ,to co innego mamusiu , coś jak eliminacja a le w innym sensie

          jeżeli cos przeze mnie mówi
          ...
          • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 30.10.06, 08:03
            czesć, po wekendowych przmysleniach piszę: chyba rzeczywiscie ta babka jest
            skuteczna pomimo jej tekstów. A moze właśnie dzięki nim. Duzo sie zastanawiałam
            nad tym wszystkim i doszłam do wniosku, ze mój lęk wobec meża to nie jest tylko
            lek przed porzuceniem (tak myślałam dotychczas). To jest tez lęk przed złoscią
            meża i przed nim samym. Okazało się, że z mezem jestem w podobnej relacji
            emocjonalnej jak z ojcem. Tzn. ojca się bałam i meża sie boję. Na podobnej
            zasadzie.I przypomniałam sobie, ze na ojca reagowałam podbnie, ojciec często
            cos mówił przez co sie obrażałam, czułam sie urażona i później płakałam.
            Identycznie jest z mezęm. Chodzi mi o to, że ze zdumieniem odkryłam, ze męża
            utożsamiam z ojcem. Niekoniecznie słusznie, bo mój maż jednak rózni sie od
            ojca. Tak wiec dzieki pani psycholog odkryłam problem niewyrazonej ogromnej
            złosci do ojca i leku przed nim i zarazem chyba źródło lęku i złości w
            obecnosći meża. Wcześniej gdzies tak w maju wydarzyłasie pewna sytuacja, w
            której mój mąż zareagował zupełnie inaczej niż moi rodzice. Ja popełniłam błąd
            i oczekiwałam krytyki (moi rodzice w takich sytuacjach mówili; jak mogłas albo,
            że oni to nigdy itp. - takie obwinianie), bałam sie co mój mąz na to powie. a
            on stwierdził, ze każdy moze popełnic bład. Zaprezentował zupełnie inną postawę
            i to pomogło mi spojrzeć na niego w zupełnie innym świetle. Od tamtej pory
            zaczęła sie zmiana. Niestety miesiac później wydarzyła ise sytuacja, która
            spowodowała, ze wróciłam do starych schematów zachowań. To była konfliktowa
            sytuacja z moim ojcem, która wydobyła ze mnie ogromne pokłady złosci i
            nienawiści do ojca, tak, ze nie mogłam na niego patrzec. I to spowodowało, ze
            niestety z mężem również siezepsuło. Takie są moje wnioski i przemyslenia. Mam
            nadizeję, ze słuszne i dzieki temu będę mogła na nowo budować moje życie wolne
            od leku i złosći
            • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 30.10.06, 09:22
              mialam pisac na priva z pytaniem ale wrzuce cos tutaj.
              twoj post wywolal u mnie sredniej wielkosci catharsis i tez duzo myslalam o
              powiazaniach miedzy moimi przejsciami z ojcem i napieciami w malzenstwie. i ono
              nie jest jednowymiarowe.
              1. poniewaz wtedy nie mialam szans (albo bylam za mala, potem mialam "robote"
              do wykonania a nie placze etc) na rzetelne przezycie swojej tragedii, nauczylam
              sie wszelkie negatywne uczucia wciskac do wora. tym sposobem rowniez napiecia
              malzenskie wciskalam do wora, a jak pojawil sie dodatkowy stres (ekstremalnie
              wrzeszczace niemowle) to wor sie zrobil strasznie ciezki, i jeszcze musialam
              strasznie pilnowac zeby nie pekl w szwach. i sil zabraklo.
              2. po tym pierwszym "modelowym" przeciez zwiazku z mezczyzna dlugo zadnego
              innego na wszelki wypadek nie zaczynalam. wystarczyl maly blad potencjalnego
              partnera a ja zwiewalam, bo przeciez faceci to potwory i jeszcze do tego
              odchodza pierwsi.
              3. po kilku takich zwiazkach (no, aniolow sobie tez nie wybieralam -. w koncu
              lepszy znany diabol niz cos zupelnie nieznanego, a byc moze tez strasznego)-
              moj obecny maz byl objawieniem i najlepsza rzecza w moim zyciu. wiec wszelkie
              napiecia znowu wkladalam do wora - zeby przypadkiem nie zagrozic swojemu
              szczesciu. a napiecia byly nieproporcjonalnie wielkie: bo standardowy meski
              wybryk byl dowodem podlosci i okrucienstwa
              4. jak juz z wora zaczelo wyciekac i nawet mialam swiadomosc powyzszego, to
              dalej napiecia malzenskie chowalam do wora - tym razem wydawaly mi sie za male,
              skoro wiedzialam, ze ogromne sa tylko w mojej wyobrazni
              i tak sobie w kolko macieju, a tu ramiona bola, krzyz peka, kolana sie uginaja
              i podniesc sie nie mozna

              inna kwestia - czy na tych meetingach dda mozna sie wyplakac i wywrzeszczec,
              jak to okropnie z takim ojcem. bo ja nigdy nie plakalam (!!!) do przedwczoraj,
              ale ciagle jeszcze duzo buzuje. do meza nie mam zaufania (tymczasem wypowiadam
              swoje zale i zlosci - ale on wlasnie doszedl do wniosku, ze jestem przekrecona
              a na nim sie tylko wyzywam. przeczy temu fakt, ze mi tak duzo lepiej, i ze
              robie to teraz jak sie juz zregenerowalam a nie w najgorszym kryzysie. gdybym
              mu wyjsanila wszystkie te zawilosci, mialby jeszcze jeden argument, zeby
              negowac podstawnosc moich pretensji). wczoraj uchylilam rabka tajemnicy -
              wypsnelo mi sie w rodzinne popoludnie i dalej nie mialam odwagi wyryczec sie do
              konca. i symptomy mialam jak najbardziej neurotcyzne : scisk w klatce
              piersiowej, bol glowy, goraczka. to sie musi wylac, tylko kurcze gdzie? masz na
              to jakis patent? najchetniej poszlabym zrobic duza kupe na grob ojca -
              przetrawic ten brud i zdeponowac, go tam, gdzie jego miejsce. tylko ze dzieli
              nas 1000km - probowalam zostawic wor daleko, ale mi go przyslali poczta.

          • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 30.10.06, 08:59
            co prawda to prawda
            ale ciesze, ze mimo to zrozumiales o co chodzi - skoro zwrociles uwage na blad
            • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 30.10.06, 11:17
              po twoim poscie widzę, ze nie tylko ja tak mam. Tez na męża wylewam swoje zale.
              Chodzi o to, ze ja przy meżu odczuwam złosć a wydaje mi sie, ze kto by to nie
              był to też bym odcuzwała. Ta złosć we mnie siedzi, buzuje i jak u ciebie
              powoduje ogromne napiecia, bóle krzyza, głowy a ostatnio ndłosci. I czasem
              wydaje mi sie , ze juz nie dam rady tego utrzymać, mam wrażenie jakby próbowałą
              wychodzić mi nosem, czołem, nogami i czym tylko sie da a ja ją upycham i staram
              sie utzrymac w ryzach. Wiem, że juz niedługo bo tak zyć sie nie da. Chcę juz ja
              wyrzucic. Tak bardzo chciałabym pokrzyczeć na całe gardło, wykrzyczecmój lek i
              złosć. W domu się wstydzę sąsiadów (blok), samochodu nie mam. Czuję sie jak w
              pułapce. Lekką ulgę daja kłótnie z meżem ale on nie chce sie kłócic. W sumie
              ise nie dziwię
            • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 30.10.06, 11:17
              a co do mojego wieku, to skad wiesz, ze jesteś starsza odemnie? Ja mam 30 lat
              (a moze juz to pisałam?)
              • dywersanepid Re: dziwne teksty psychologa 30.10.06, 12:06
                a mnie sie snilo ,ze latałem w gwiazdach 44 lata odjac 25 w hibernatorze,
                lekką ulgę dają kłótnie ;) , no co z tym wybudzaniem do licha doktorze !!
                • dywersanepid Re: dziwne teksty psychologa 30.10.06, 12:08
                  - kobieta ( i człek na psychotropach ) mają tyle lat ile im zabrano -
                  • kachaa17 Re: dziwne teksty psychologa 30.10.06, 12:36
                    nic nie rozumiem z tego bełkotu. Proszę jasniej
              • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 30.10.06, 18:25
                wiem zes mlodsza, bo pisalas, ze maz cie kocha i chce miec z toba dzieci. my
                juz dzeici mamy, nawet jedno podrosniete bo 7letnie. i rachunek sie zgadza, ja
                mam 37 lat.
                a widisz, a ja sie balam klocic o cokolwiek, ze strachu, ze przesadzam, nie mam
                racji. a bylo i jest o co.
                zale do mamy psycholog kazal mi wypisac w liscie i oddac go jemu. moze musze
                napisac list do ojca? ale na to co przeszla, to za malo. chyba jednak pojade
                zrobic kupe, na prawde. gdybym go dorwala, to bym go pobila.
                • dywersanepid Re: i jedna drugaa leczyc beedzie 30.10.06, 18:43
                  • mamusia1999 Re: i jedna drugaa leczyc beedzie 31.10.06, 09:08
                    zazdroscisz, co?
                    cala psychoterapia opiera sie na rozmowie, rozmowie, rozmowie
                    najlepsi pscyhoterapeuci, to ci, ktorzy sami przeszli przez pieklo. czyz moze
                    byc lepsza kompatybilnosc niz te same przezycia?
                    • molee Re: i jedna drugaa leczyc beedzie 31.10.06, 14:08
                      na co zdadzą sie dyskusje o rodzajach i gatunkach
                      jak i tak nikt cie nie oskarzy o to,
                      ze ich nie poznałaś ?
                • na_fe Re: dziwne teksty psychologa 31.10.06, 17:09
                  > zale do mamy psycholog kazal mi wypisac w liscie i oddac go jemu. moze musze
                  > napisac list do ojca? ale na to co przeszla, to za malo. chyba jednak pojade
                  > zrobic kupe, na prawde. gdybym go dorwala, to bym go pobila.


                  trochę Ci jednak zazdroszczę- potrafisz określić zarzut, wiesz co powoduje żal
                  i złość.
                  ja nie mogę. mój ojciec nie nadużywał ale po prostu zniknął, nasze spotkania
                  były wymuszane przez jego matkę. trudno mi wyartykułować żale w stosunku do, bo
                  nie wiem o co mam go obwinić, w sumie, miał mnie w de. ale każdy ma wolną wolę,
                  nie można nakazać miłości.

                  n_f
                  • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 31.10.06, 23:39
                    moze powinien byl dac ci spokoj, nie budzic nadziei na milosc i jej nie dawac.
                    to tez pamietam - jak na mojego czekalam, a on nie przychodzil. siedzialam
                    ubrana i plakalam i nie chciala sie rozebrac
                  • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 01.11.06, 22:33
                    ejze, a ty czasem nie uwazasz, ze ja mam "na prawde" powod do zarzutow a ty
                    skoro nie mozesz go nawet sformulowac, to nie masz prawa sie wsciekac?
                    MASZ MASZ MASZ MASZ
                    masz prawo do uczuc i juz.

                    gdybym w swoim czasie uparla sie co do swoich uczuc (obrzydzenia, zlosci,
                    nienawisci, rozczarowania). bo tu sie roznie od klasycznych dzeici alkoholikow -
                    mialam na tyle inteligencji emocjonalnej, zeby go nie kochac, nie szanowac, nie
                    wspolczuc, nie czuc sie odpowiedzialna. nie wystarczylo, zeby bronic tych uczuc
                    wobec otoczenia strasznie przejetego tym, ze "tato cie kocha", "jest lepszym
                    ojcem niz wielu innych". i zylam w poczuciu winy.

                    a liczy sie tylko to co czujesz. ocenie moralnej to moga ew. podlegac twoje
                    czyny (gdybys mu obciela jaja) ale nie uczucia! normalne przezywanie uczuc
                    wrecz zapobiega takim tragediom.

                    akurat moja mama (zeby bylo smieszniej rozwiedziona z winowajca) wczoraj
                    wystapila z tekstem, jak ja sobie to wyobrazam z kwiatami na grob i czemu sie
                    nie interesuje. eksplodowalam. a ona mi na to: to mi prezeciez mozesz normalnie
                    powiedziec, a nie szlochac i pomstowac. KU..! wciaganie obesranego ojca do
                    barlogu to nie jest temat na pogawedke, tylko trauma do wywrzeszczenia! TAK
                    jest normalnie. racjonalne wywody to ja uskutecznialam przez dziesieciolecia.

                    co dla jednego warte jest relacji, dla innego wymaga wycia - nie licz na
                    zrozumienie otoczenia, ale tez do niczego ci nie jest tak na prawde potrzebne.
                    • na_fe Re: dziwne teksty psychologa 01.11.06, 23:07
                      mamusia1999 napisała:

                      > ejze, a ty czasem nie uwazasz, ze ja mam "na prawde" powod do zarzutow a ty
                      > skoro nie mozesz go nawet sformulowac, to nie masz prawa sie wsciekac?
                      > MASZ MASZ MASZ MASZ
                      > masz prawo do uczuc i juz.

                      wiesz, ja bardzo bym chciała określić swój żal
                      ale on się przerodził, juz daaawno, w nadanie najniższej wartości sobie samej.
                      ktoś, kto w swoich oczach stanowi tak małą wartość, jest raczej skłonny sobie
                      przypisać winę w tej całej stuacji.

                      ojciec został, tym samym, rozgrzeszony>> 'jestem nikim, bo nawet rodzony(nie
                      wykazujący zachowań patologicznych, przecież)nie jest mną zainteresowany a zatem
                      to ze mną coś musi być nie tak'

                      ja nawet w terapii nie mogę, za zbytnio, tego tematu pociągnąć, bo zupełnie nie
                      jestem w stanie uchwycić więzi, która nas określa albo powinna, przynajmniej.

                      n_f
                      • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 02.11.06, 15:51
                        mnie potrzeba bylo dwoch lat terapii zeby zaczac rozpoznawac swoje uczucia, tak
                        je gleboko zakopalam.
                        wczoraj np. Mloda nie chciala wyniesc smieci (po raz n-ty). wiec ja nie moglam
                        ugotowac obiadu, bo niby dokad z odpadkami. wiec postanowilam z Mlodym isc na
                        obiad, a ja zostawic. normalnie bylabym zla...i tyle. a wczoraj dokladnie
                        wiedzialam co czuje : napiecie/lek, bo bede musiala to postanowienie przepchnac
                        przed malzonkiem i napiecie, w oczekiwaniu tragedii, jaka sie rozegra.
                        przyjelam to do wiadomosci - poszlo lepiej niz w wielu innych sytuacjach. jak
                        zaczela wyc, to jej serdecznie doradzilam, zeby sie zastanowila, dlaczego
                        placze?njesli po to zebym zmienila zamiar to moze przestac, bo nie zmienie.

                        2 lata...nic sie nie da wymusic...w terapii trzeba sie skupic na procesie a nie
                        na "wynikach", pozwolic jej plynac a nie wypatrywac konca...cierpliwosci
                        • na_fe Re: dziwne teksty psychologa 02.11.06, 16:21

                          gratuluję zatem sukcesu wychowawczego, sama dobrze wiem jaki to wysiłek :-)


                          > 2 lata...nic sie nie da wymusic...w terapii trzeba sie skupic na procesie a nie
                          >
                          > na "wynikach", pozwolic jej plynac a nie wypatrywac konca...cierpliwosci

                          wiesz, ja wcale nie wypatruję końca,
                          jestem w terapii, ciurkiem, 4 lata. analityczna od przeszło roku i mam juz mało
                          czasu a tyle do pracy!

                          n_f
                          • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 03.11.06, 10:20
                            jak to masz malo czasu? niech sobie plynie...
                            ja na pczatku kryzysu w ogole nie wiedzialam co mnie dreczy, ani troche, bylam
                            matka udreczona ekstremalnie wrzeszczacym niemowleciem
                            jakies 2 miesiace temu uswiadomilam sobie "rozciaglosc" konfliktow malzenskich -
                            z glodu harmonii unikalismy starc, tylko ja sie w ten sposob do siebie
                            dopasowac???
                            a dzieki kachaa uswiadomilam sobie role mojej mlodosci...
                            wiesz co, moj zarzut co do alkoholicznego okresu ojca jest jasny
                            ale ja sie zale iw sciekam rowniez na czasy, kiedy byl egoista i kazdy wyjazd z
                            nim byl udreka, bo zostawial nmie na stoku samej sobie np. teraz czuje (wtedy
                            sie tego wstydzilam), ze dziecko pozbawione opieki (nawet jezeli nie stanie mu
                            sie krzywda, i wystarczy obecnosc i uwaga a nie kwokowanie i wyreczanie bron
                            boze) po prostu sie boi! bylo mi zimno, stalam wsrod obcych w kolejkach do
                            wyciagu (takie to byly czasy) i sie kurde BALAM.
    • aurelia_aurita Re: dziwne teksty psychologa 31.10.06, 16:10
      Z tego, co mnie uczyli na studiach wiem, że psycholog przede wszystkim nie ma
      prawa oceniać tego co mówisz (a już w szczególności nie ma prawa używać zwrotów
      w stylu "nie powinien") A może Twoja pani psycholog jest przedstawicielką
      jakiejś specyficznej szkoły psychoterapii, w której takie rzeczy sa dopuszczalne?

      P.S. Byłam kilka lat temu u psychologa, a pani po wysłuchaniu o moich problemach
      stwierdziła: "Nooo, jak ty już teraz masz takie problemy, to co to będzie
      później?" No comments...
      • cas1353 Re: dziwne teksty psychologa 01.11.06, 23:14
        inteligencja emocjonalna maleje wraz ze zmniejszaniem sie IQ abstrakcyjnego
        tylko z opóżnieniem i wolniej
        a IQ jest bardzo łatwo USUNĄĆ ,

        ale nikt z wlasnej woli nie zechce sie poddac czemus takiemu
        Potrzeba przymusu albo podstępu

        ale czasu nie trzeba wiele

        cbdo
        • mamusia1999 Re: dziwne teksty psychologa 02.11.06, 15:43
          chciales chyba powiedziec EQ jest odwrotnie proporcjonalne do IQ? pewnie, z EQ
          wyrastamy w miare rozwoju kognitywnego. stad pewnie giganci IQ to czesto niemal
          wariaci, border line etc. ale bym sie do amputacji IQ az nie posuwala. dobry
          fachowiec nlp tez potrafi ominac logike. i jak to bywa z madrymi wynalazkami,
          swietnie sie do nadaje do manipulacji.
          wiekszosc tekstow na mojej plycie nia ma absolutnie zadnego sensu i jest
          potwornie pogmatwana - a wynurza sie z nich przepiekna, mistyczna opowiesc. na
          innych plytach teksty sa tak banalnie proste, ze az irytujace dla
          inteligentnego sluchacza, na jeszcze innych sposrod trojwymiarowych dzwiekow
          trudno swiadomie skonstruowac tekst
          • molee Re: dziwne teksty psychologa 03.11.06, 10:34
            cos chwytasz ale chyba nie zrozumiesz
            niektorzy lekarze lecza choroby ,chociaz nigdy na nie nie chorowali
            co jes moim zdaniem niemozliwe w psychiatrii ,ale "zdarzaja sie rzeczy niemozliwe
            wiec jest mozliwe w pewnych sytuacjach , ale nie zrozumieja naprawde np. co to
            jest bol fantomowy, metamorfopsja ,katalepsja
            , ...nie wiem.

            jak EQ sie poprawi -wypadaloby przywrocic z powrotem IQ , a to bywa
            nieodwracalne jak ciecie w chirurgii , chociaz niektore leki moga tego dokonac

            ale
            przyslanianie lewego oka dla usuniecia zeza
            tu -skutkuje przeciazeniami wskutek nieselektywnosci lekow
            i slabna obie strony w sumie, moze to byc mechanizm zapadania sie
            i stosowanie aktywizujacych lekow po nadmiernej sedacji tez nie jest obojetne

            EQ moze wiec w miare slabniecia IQ malec , ale wolniej

            albo ,jak bedzie wysokie ,to na nic nieprzydatne
            bo abstrakcyjna inteligencja spadnie do poziomu debila
Inne wątki na temat:
Pełna wersja