Coś złego zaczyna się dziać

IP: *.ey.com.pl / 10.106.68.* 28.03.03, 09:50
Mam 28 lat. Pracuję, nie mam męża ani dzieci. Od kilku miesięcy czuję, że
tracę pęd życia. Rutyna? Tracę cierpliwość do ludzi, drażnią mnie, gdy zadają
proste pytania lub wtrącają się w moje życie czy też nie mogą sobie poradzić
bez mojej pomocy. W przeciągu kilku tygodni miałam kilkanaście telefonów od
tzw. przyjaciół, którzy mam wrażenie, że znają mój numer telefonu tylko wtedy
jak coś potrzebują, o różnych porach dnia i nocy, z prośbą o to czy nie mogę
kogoś gdzieś podrzucić. Czuję się wtedy wykorzystywana... kiedyś nie
stanowiło to dla mnie problemu i cieszyłam się, że mogę pomóc. Czuję taką
wewnętrzną złość i aż mną trzęsie. Jestem z natury spokojną osobą i uchodzę
za okaz spokoju... Wczoraj miałam też napad jakiejś rozpaczy, gdy musiałam
oddać jedną z rybek do sklepu zoologicznego , bo była skubana i ganiana przez
inne ryby ... i tak mi się jej szkoda zrobiło, że łzy mi poleciały z oczu...
Jakaś paranoja??? Nie chce mi się uśmiechać i rozmawiać z ludzmi. Szukam
zajęć, które pozwolą mi się relaksować - jeżdżę na basen, jeżdźę konno, ale
zawsze doszukuję się niedogodności z tym związanych...
Co robić, żeby znów cieszyć się życiem?
Pozdrawiam
A
    • Gość: kiddie Re: Coś złego zaczyna się dziać IP: 143.26.83.* 28.03.03, 16:57
      Przede wszystkim poczekaj kilka tygodni, zanim zaczniesz podejmowac gwaltowne
      decyzje. Najpierw sie upewnij, ze nie siegnela Cie depresja wiosenna, ktora tez
      potrafi dac niezle po dupie. A jezeli potem bedziesz jeszcze potrzebowala
      pomocy, skontaktuj sie z lekarzem. To nie boli.
    • kkx Re: Coś złego zaczyna się dziać 28.03.03, 16:57
      Gość portalu: A napisał(a):

      Szukam
      > zajęć, które pozwolą mi się relaksować - jeżdżę na basen, jeżdźę konno, ale
      > zawsze doszukuję się niedogodności z tym związanych...
      > Co robić, żeby znów cieszyć się życiem?
      > Pozdrawiam
      > A

      Z tego, co piszesz rozumiem, ze jestes osoba pracowita, obowiazkowa i
      odpowiedzialna. To wspaniale cechy. Lubiesz swoja prace? Jak sie w niej
      czujesz? Czy to srodowisko Ci odpowiada? Pomysl. Przede wszystkim nie zapominaj
      o sobie, o swoich potrzebach. Masz kogos bliskiego, z kim mozesz porozmawiac,
      spotkac sie w milej i swobodnej atmosferze? Moze czegos Ci brakuje, masz na cos
      ochote. Zrob to. Czasem pomaga jakis dluzszy relaks, wyjazd, cos szalonego albo
      zupelnie spokojnego i normalnego. Dobrze, ze szukasz... zycze Ci abys
      znalazla...
      To takie luzne przemyslenia, bo przeciez nie znam Cie ani nie widze...
      • Gość: A Re: Coś złego zaczyna się dziać IP: *.ey.com.pl / 10.106.68.* 31.03.03, 11:17
        Dziękuję za przemyślenia. To cenne uwagi, zwłaszcza, że na wiele cech człowiek
        po prostu nie zwraca uwagi.
        Macie rację zrobię coś dla siebie, spontanicznie i bezinteresownie, dlatego, bo
        chcę a nie muszę...
        Wszystkim dziękuję za refleksje i rady.
        Pozdrawiam Was bardzo gorąco.
        Agnieszka
    • Gość: Imagine Re: Coś złego zaczyna się dziać IP: *.unl.edu 28.03.03, 17:59
      Gość portalu: A napisał(a):

      > Mam 28 lat. Pracuję, nie mam męża ani dzieci. Od kilku miesięcy czuję, że
      > tracę pęd życia. Rutyna? Tracę cierpliwość do ludzi, drażnią mnie, gdy zadają
      > proste pytania lub wtrącają się w moje życie czy też nie mogą sobie poradzić
      > bez mojej pomocy. W przeciągu kilku tygodni miałam kilkanaście telefonów od
      > tzw. przyjaciół, którzy mam wrażenie, że znają mój numer telefonu tylko wtedy
      > jak coś potrzebują, o różnych porach dnia i nocy, z prośbą o to czy nie mogę
      > kogoś gdzieś podrzucić. Czuję się wtedy wykorzystywana... kiedyś nie
      > stanowiło to dla mnie problemu i cieszyłam się, że mogę pomóc. Czuję taką
      > wewnętrzną złość i aż mną trzęsie. Jestem z natury spokojną osobą i uchodzę
      > za okaz spokoju... Wczoraj miałam też napad jakiejś rozpaczy, gdy musiałam
      > oddać jedną z rybek do sklepu zoologicznego , bo była skubana i ganiana przez
      > inne ryby ... i tak mi się jej szkoda zrobiło, że łzy mi poleciały z oczu...
      > Jakaś paranoja??? Nie chce mi się uśmiechać i rozmawiać z ludzmi. Szukam
      > zajęć, które pozwolą mi się relaksować - jeżdżę na basen, jeżdźę konno, ale
      > zawsze doszukuję się niedogodności z tym związanych...
      > Co robić, żeby znów cieszyć się życiem?
      > Pozdrawiam
      > A
      Najlepiej nie miec zadnych oczekiwan. Trudno to osiagnac, ale to jedyne
      wyjscie.
    • Gość: daaga26 Re: Coś złego zaczyna się dziać IP: *.icpnet.pl 28.03.03, 20:31
      Uwazam, ze kilka m-cy meczenia sie i to z tendencja do pogarszania sie jest
      wystarczajce bys poszukala przynajmniej odp na pytanie czy rzeczywiscie cos
      zlego...bo jesli tak, to moze byc np. depresja, niekoniecznie to coś zlego, ale
      powinnas jak najszybciej zaczac leczenie (najlepiej psychoterapia lub
      psychoterapia plus leki);odwagi, jak pisali juz w hpostach na tym forum wizyta
      u psychiatry nie boli, a moze pomoze?:); jezeli napiszesz skad jestes moze bede
      mogla podac Ci jakies namiary; pzdr/D
      • Gość: . Re: Coś złego zaczyna się dziać IP: *.ey.com.pl / 10.106.68.* 31.03.03, 11:09
        .
    • mikra2 Re: Coś złego zaczyna się dziać 01.04.03, 10:26
      Mamy duzo wspolnego. Tez mam 28 lat - nie mam meza, nie mam dzieci. Pracuje -
      duzo, w dobrej firmie. Mieszkam sama. Juz od dawna czuje, ze zycie ktore mam do
      niczego nie prowadzi. Ze jezeli tak ma byc za rok, czy za 5, to ja tego nie
      chce. Przychodze z pracy koszmarnie zmeczona fizycznie, nie mam sily ani w
      zasadzie ochoty na wyjscie z domu i robienie czegokolwiek poza praca. Nie mam
      rodzenstwa, a kolezanki powychodzily za maz i wlasnie zaczal sie "wysyp"
      dzieci, wiec ich zycie polega na zupelnie czym innym.
      W zasadzie praca jest tym, co mnie trzyma przy zyciu - najwazniejszy rodzaj
      aktywnosci, chociaz z drugiej strony, moze wiele tych negatywnych odczuc,
      zmeczenie i zniechecenie, jest wlasnie przez prace - tylko z czego mialabym zyc
      i czym sie zajmowac, gdyby nie praca.
      Do psychiatry chodze od dawna, leki biore - czasem pomagaja .... ale
      najbardziej by pomogl ktos bliski, i jakis nowy sens w zyciu. Takie "banały"
      jak bycie potrzebnym, nowe zainteresowania, czy ktos z kim mozna by dzielic
      zycie, mniejsze wymagania rodzicow.
      • Gość: A Re: Coś złego zaczyna się dziać IP: *.ey.com.pl / 10.106.68.* 01.04.03, 11:48
      • Gość: A Re: Coś złego zaczyna się dziać IP: *.ey.com.pl / 10.106.68.* 01.04.03, 12:07
        Witaj,
        To faktycznie mamy sporo ze sobą wspólnego - tyle tylko, że nie korzystałam
        póki co z usług lekarzy i mam nadzieję tego uniknąć. Czytając Twój post miałam
        wrażenie, że sama go napisałam. To trochę pocieszające, że nie jestem w tej
        beznadziei sama z jednej strony a z drugiej przykre, że tak właśnie żyjemy.
        Gdyby nie praca i to że zawsze mogę powiedzieć, że po prostu nie mam czasu, to
        nie wiem jak moje życie by wyglądało. Czasami mówi się, żeby porozmawiać o tym
        co boli z przyjaciółmi - myślę sobie: mają ludzie swoje problemy po co im
        zawracać głowę jeszcze moimi, które są z pewnością dla nich błache. Biorę
        dodatkowo na swoje barki ich problemy niekiedy zupełnie nieświadomie....
        Pozdrawiam
        Aga
    • witty Re: Coś złego zaczyna się dziać 02.04.03, 16:46
      ahh opisujesz cos co i ja znam very well. Generalnie
      zaczelo mnie odstreczac (doslownie) od plytkich relacji.
      dzieje sie tak na zasadzie przeciwienstw bo ostatnie 3-4
      lata mojego zycia to byly wydarzenia i stresy jaki mocno
      zachwialy moim swiatopogladem i systeme wartosci. Po
      jakims czasie sam dojrzalem w kogo sie zamienilem:
      mianowicie wyzyskujaco nastawiony robocik. Tlumaczylem to
      sobie, ze w obliczu roznych przypadkow, bezradnosci,
      wscieklosci, ryzyka itd jakie mialo miejsce, nie mam juz
      czasu ani obowiazku traktowac kogokolwiek szczerze,
      uczciwie i z prawdziwym zainteresowaniem. Nie musze, bo
      kiedys tak traktowalem. Poczulem sie przerazliwie samotny
      i poczulem przerazliwa samotnosc innych ludzi. Na
      zasadzie obrony albo demonstracji arogancji i
      bezczelnosci nie chcialo mi sie wnikac w problemy innych
      ani pozwolic aby wnikali w moje. Tzn. chyba nawet nie
      pokazywalem ze takowe oge miec a wychodzilo to w
      przypadkach agresji czy zlosliwosci. Teraz znowu pragne i
      staram sie i bardzo chce miec glebokie relacje. Te
      plytkie, handlowe niszcza czlowieka wewnetrznie mimo ze
      moze sie na pewnym etapie wydawac ze tak trzeba - bo
      pozornie jest skutecznie, szybko, z zyskiem i bez
      zawracania sobie glowy innymi
      • Gość: Olaboga! Re: Coś złego zaczyna się dziać IP: *.magma-net.pl 02.04.03, 17:32
        Słuchajcie, tak wiele dokoła jest znieczulicy, ze nie ulegajmy jej. To jest jak
        fala, kiedys do nas wroci, gdy sami znajdziemy sie na krawedzi. Ja staram sie
        szanowac kazdego czlowieka, bez wzgledu na zawod i stan posiadania. Nie mozna
        rozdac siebie wszystkim ale nie wolno nam zapominac o tym, ze mamy serce.
        Poczatek depresji jest wtedy gdy stoimy nad otchlania zupelnie sami i nie ma za
        naszymi plecami nikogo, kto moglby nas zlapac za ubranie. Sa tylko kopniaki od
        zycia - kazdy kolejny moze nas w te otchlan stracic. Trzymajcie sie.
Pełna wersja