Uwaga na jogę!

06.11.06, 11:57
Z czasopisma Miłujcie się :

Joga doprowadziła mnie do przedsionka piekła

Kiedy miałam dziewiętnaście lat, bardzo interesowałam się jogą. Zgłębianie jej
zaczęłam od ćwiczeń, które miały usprawnić moje ciało, ale później ćwiczyłam
również moją psychikę, bo tego wymagało pełne zaangażowanie się w jogę.
Kupowałam książki, gazety, czytałam, jak krok po kroku dojść do "wielkiego
szczęścia", czyli do połączenia się z wszechświatem.

Ćwiczyłam intensywnie, dzień w dzień, przez wiele godzin. Po trzech latach
potrafiłam zgromadzić energię w każdej czakrze bez większego trudu. Teraz
należało ją zebrać w jednym centralnym miejscu i otworzyć się na wszechświat.
Obiecywano, że jest to szczyt dążeń jogi. Byłam gotowa. Nadszedł wieczór,
kiedy byłam sama i nikt mi nie przeszkadzał. Chciałam zasmakować tego
szczęścia. Udało mi się szybko zebrać całą energię; moje ciało było strasznie
ciężkie, bez czucia, jakby obce. Czułam, jak z niego wychodzę, jak jest mi
lekko, dobrze... Moim celem było połączenie się z jakąś bliżej nieokreśloną
energią, która miała dać mi obiecane szczęście...

Naraz poczułam, że coś zaczyna mnie wchłaniać, coś strasznego, czarnego. Nie
mogłam się uwolnić, a tak chciałam już wrócić z powrotem! Nie umiem opisać
strachu, przerażenia, rozpaczy - chciałam wrócić do swojego ciała, a "to" mnie
wciągało coraz mocniej i mocniej. Pomyślałam, że to chyba jest piekło i myśl
moja powędrowała do dobrego Boga. W tym samym momencie wróciłam z powrotem. Do
rana leżałam jak sparaliżowana; zlana zimnym potem, bałam się własnego
oddechu. Miałam wrażenie, że przez chwilę byłam w piekle lub czymś, co to
przypomina, pomimo wszelkich podręcznikowych zapewnień, że spotkać mnie miało
wymarzone szczęście.

Kiedy ćwiczyłam jogę, moje życie układało się gładko. Miałam nawet pewne
zdolności, np. wiedziałam, co się wydarzy, jak skończy się dana sytuacja
życiowa znajomych, jak przebiegnie egzamin... Bawiło mnie to, ale i dawało
jakieś poczucie wyższości nad innymi, bo ja potrafiłam wiele rzeczy
przewidzieć, a oni nie. Nie zastanawiałam się wówczas, skąd to mam, było mi z
tym po prostu wygodnie i to wystarczało.

Wszystko się zmieniło po tej pamiętnej nocy. Postanowiłam zerwać definitywnie
z jogą i nie mieć z tym już nic wspólnego. Najgorsze było to, że nie mogłam o
tym z nikim porozmawiać - bałam się posądzenia o chorobę psychiczną czy o
zdziwaczenie, bo przecież wszyscy wiedzieli, co obiecywały mi podręczniki jogi.

Nigdy już do tej praktyki nie wróciłam, ale w moim życiu zaczęły się dziać
dziwne rzeczy. Czułam, jak gdyby coś, co mi do tej pory sprzyjało, zaczęło
mnie niszczyć. Byłam wychowana w wierze katolickiej, codziennie się modliłam,
uczęszczałam co niedzielę na Mszę św., choć robiłam to bardziej z
przyzwyczajenia i tradycji niż z potrzeby serca. Teraz każde pójście do
kościoła było dla mnie katuszą. Już w drodze na Mszę św. było mi słabo, miałam
wrażenie, że coś zabiera mi siły. Zawroty głowy, słabość w nogach, mdłości
pojawiały się nagle i nie chciały mnie opuścić, a przecież byłam zdrowa
fizycznie. W kościele stawałam zawsze przy drzwiach wyjściowych, bo nie byłam
w stanie wejść w głąb. Wiele razy podsuwano mi krzesło, widząc jak bardzo
jestem blada. A ja nie rozumiałam, co się ze mną dzieje. Zaczęłam spóźniać się
na Msze św., żeby skrócić sobie katusze, którym byłam poddawana. Stałam się
nerwowa, noce stały się dla mnie koszmarem, miałam wrażenie, że coś zabiera mi
siły i życie. To trwało ponad trzy lata; byłam u kresu sił i podupadałam już
na zdrowiu. Nadal bałam się o tym komukolwiek powiedzieć, a bardzo
potrzebowałam pomocy, tym bardziej, że nachodziły mnie coraz częściej myśli
podsuwające jedyny, zdawać by się mogło, sposób na uwolnienie się z tego
koszmaru - śmierć.

Już jako dziecko żywiłam szczególnie ciepłe uczucie do Matki Bożej,
przynosiłam jej kwiaty do ołtarza, rozmawiałam z Nią. Wiele lat temu obiecałam
bliskiej mi osobie, że codziennie zmówię choć część różańca. Słowa
dotrzymałam, choć kończyło się to przeważnie na jednym "Zdrowaś Mario". I
właśnie podczas tego "Zdrowaś Mario" w ciągu owych trzech lat przychodziła mi
do głowy wciąż ta sama myśl, która nękała mnie do bólu: "Zacznij przyjmować
Komunię św. - ona da ci siłę". Zupełnie w to nie wierzyłam, bo jakże taki mały
opłatek może mi pomóc, przecież go już przyjmowałam i nic szczególnego się nie
działo. Ta myśl wciąż mnie jednak nękała. Aż wreszcie przyszedł koniec, moje
własne siły się wyczerpały i wszystko zaczęło się walić: sam widok kościoła
budził dreszcze i strach, a myśl o Matce Bożej sprowadzała od razu do mojej
głowy bluźnierstwa, co było dziwne, bo przecież na swój sposób Ją czciłam.
Powróciła do mnie myśl o przyjęciu Komunii św. Powiedziałam wtedy: �Dobrze,
Panie Boże, niech Ci będzie. Ja obiecuję, że przez cały rok, co niedziela będę
przystępować do Komunii św., ale Ty mi pomóż, bo ginę!". Było to postawienie
Bogu ultimatum. Słowa dotrzymałam, choć Bóg jeden wie, ile mnie to kosztowało.
Każda droga do ołtarza była męką, słabłam wiele razy, ale jednak szłam. Po
pewnym czasie zauważyłam, że owa zła siła przestała mnie przemagać, przestała
przeważać. Czułam jak obok powstaje we mnie coś nowego, coś większego, coś, co
wraca mi siły. Nic z tego za bardzo nie rozumiałam, ale instynktownie czułam,
że to moja jedyna deska ratunku.

Minął rok. Szłam na Mszę św. i cieszyłam się, że "swoje odrobiłam", i że jeśli
nie chcę, nie muszę już podchodzić do Komunii i przeżywać po raz kolejny
towarzyszących temu katuszy. Ludzie szli, a ja siedziałam w ławce, ksiądz
skończył rozdawanie Komunii, a ja uczułam coś dziwnego w sercu, coś, co
przyszło do mnie jakby z zewnątrz. Serce ścisnął mi żal nie do opisania, taki,
z jakim żegna się ukochaną osobę na dworcu. Łzy popłynęły, smutek ściskał
serce i wtedy zrozumiałam: odczułam brak Jezusa, zrozumiałam, że Komunia św.
to nie tylko kawałek białego opłatka, że ja przyjmuję żywego Boga. Mój żal
wypływał z faktu dobrowolnej rezygnacji z przyjęcia Go do swojego serca.
Otworzyły mi się oczy, dopiero wówczas wiele rzeczy zrozumiałam.

Dziś staram się być blisko Boga, często uczestniczę we Mszy św. Pan często
nawiedza moje serce i zalewa je swą miłością, choć nie szczędzi również krzyży
i cierpienia, nigdy jednak nie zostawia mnie z tym samej. Moja walka ze złym
zabrała mi jeszcze wiele lat i nadal trwa, ale Bóg mnie chroni. Ogarnia mnie
tylko paniczny strach, gdy widzę jak wielu ludzi zabawia się we wróżbiarstwo,
tarota, magię. Wiem, co to oznacza i jakie są tego konsekwencje. Również
dlatego zdecydowałam się napisać to świadectwo, żeby przestrzec wszystkich
przed tego typu praktykami.

Matko Boża, dziękuję za Twą opiekę, że mnie nie zostawiłaś, choć mój obiecany
różaniec był taki krótki. Ze względu na moje marne "Zdrowaś Mario", Ty mnie,
Matuś, nie opuściłaś.

Krysia
    • tarja30 Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 12:05
      ciebie bez jogi coś opętało
      • annaberta Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 12:13
        najlepszym argumentem gdy ich nie mamy jest użycie prostego argumentu typu "a u
        Was biją Murzynów".
        Jesteś w tym dobra.


        • aidka Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 13:54
          ROTFL !
          • dywersanepid Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 13:55
            obsuwanie istotnych tematow w dol swiadczy o tym ze ty tez bedziesz spadac Aidka
            • aidka Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 14:40
              nie czytałeś, więc nie wiesz
              już dawno jestem spadnięta i leżę w dole
              drogi Dywerze Sanepidzie
    • tinsel Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 14:07
      moją wiarę zniszczyły przysiady, przewroty
      gwiazdy, sprinty na 60 m oraz biegi średnie
      • dywersanepid Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 14:13
        mile usmiechy , i wszystko co ma OPOZNIC POSTEP
        --
        trzeba bylo poczekac troche z ta rewolucja
        ci bogacze musieliby pojsc do spowiedzi i dostaliby pokute
        ktoz pracowalby po 14 godzin dziennie
        --
        /teoria zamachu
        • suchyxxx2 Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 14:30
          Boże jaka głupia baba
          • dywersanepid Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 14:33
            tym zajme sie pozniej
          • annaberta Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 14:46
            " a u was biją murzynów"... umiesz pisać na temat? bo jak nie to moze nie pisz
            wogóle?
    • na_fe Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 15:08
      'trochu smieszno, trochu straszno'

      nic bardziej drażniącego, niż takie głodne kawałki.

      joga jest alternatywną metodą leczenia ciała i umysłu j e d n o c z e ś n i e,
      jesli panna zafiksowała się na cel: połączenie się z wszechświatem, to należy
      uznać, że już na starcie miała coś nie tak pod daszkiem.


      tekst jest wyssany z palca, przedstawia dwa różne typy doświadczeń.
      ktoś, kto jest w temacie zorientuje się bez trudu.
      babilońska propaganda.

      n_f
    • subrealism Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 15:09
      > Matko Boża, dziękuję za Twą opiekę, że mnie nie zostawiłaś, choć mój obiecany
      > różaniec był taki krótki. Ze względu na moje marne "Zdrowaś Mario", Ty mnie,
      > Matuś, nie opuściłaś.

      Czy wiesz że: "różaniec ma nazwę pochodzącą od określenia japa mala
      określającego różaniec mala, służący w hinduizmie i buddyzmie do odmawiania
      mantr. Gdy rzymscy odkrywcy przybyli do Indii i zetknęli się z malą, zapamiętali
      określenie "jap mala" zamiast "japa mala". Jap w sanskrycie oznacza różę i tym
      sposobem mala trafiła do Imperium Rzymskiego jako rosarium, a w języku
      angielskim i polskim przyjęto przekład tego słowa jako odpowiednio rosary i
      różaniec.
      Zanim Katolicy pożyczyli sobie różaniec (najwcześniej w XIIw.) od Arabów,
      używano go juz w Buddyzmie i Hunduizmie.
      Dodam jeszcze, że w Biblii nie ma ani jednego słowa o różańcu, ani słowa!!
      Ponadto nie ma nic o tym, żeby modlić się do Marii zato do B*ga owszem byłoby
      wskazane.
      • cas1353 Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 15:25
        a nie przywodzi na mysl iloraz roznicowy

        - przychodzac do sklepu zobaczylem smutna twarz sprzedawcy
        -co sie stalo ?
        -syn poszedl na wojne
        -wrooci
        -nie :( , juz nie wroci

        po 10 latach znalazlem sie w tej okolicy
        weszedlem do tego samego sklepu i zobaczylem pogodna twarz i tego samego sprzedawce

        - ladnie
        -tak
        -poprosze kilo jablek
        - a wie pan ,syn wrocil z wojny ,powiedzial ,i wyciagnal z siatki jedno nadpsute
        jablko ,a wlozyl dobre
        -tak
        - a wie paan, ostatnio syn sie ozenil
        -znow wyjal z siatki jedno nadpsute jablo i wlozyl nowe , dobre
        [ zaslyszane]
      • annaberta Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 15:31
        czy wiesz, że to co piszesz pochodzi z wikipedii ale....niestety jesteś bardzo
        wybiórczy ( a ) : (

        zobacz czego tutaj nie wkleiłeś.

        "Inna teoria mówi, że nazwa różańca pochodzi ze średniowiecza. Jego odmawianie
        porównywano z dawaniem Matce Bożej róż. Stąd modlitwę nazwano "wieńcem rózanym",
        czyli różańcem."

        więc bądź trochę bardziej obiektywny(a) jeżeli już silisz się na "naukowość"
        : P
        • cas1353 Re: Uwaga na 06.11.06, 15:42
          a ja szukam nadpsutego jablka i smuce sie gdy mysle kto napisal ten tekst

          i kto w 1933 roku gdy partia nazistowska hylila sie ku upadkowi
          zfunansowal te organizacja prosto z zydowskiego bamku w uSA
        • subrealism Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 16:15
          Zauważyłaś cudzysłów? nie sprawdzam Twoich umiejętności posługiwania się
          wyszukiwarką. Wolę cytować źródła niż tworzyć nowe mity. Teoria nr.2 w
          kontekście pochodzenia różańca jest śmieszna , chyba że Hindusi składali Matce
          Bożej róże. Właściwie nie zależy mi, odmawiaj sobie różaniec. Przepraszam, nie
          wiem po co wogóle silę się na naukowość, przecież liczy się wola ludu a nie
          prawda.
    • aurelia_aurita Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 15:58
      Przeczytałam całe!
      Chyba mi się poprawia :)
      (10-ty dzień na lekach)
      • cas1353 Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 16:05
        mnie sie zaczelo poprawiac nawet nie po tym jak sie dowiedzialem kto urzadzal
        rewolucje w rosjii , ale w sumie po tym, ze eutanazja psychicznych w III RZESZY
        BYLA BARDZO DLUGO ZAKAZANA I NIELEGALNA

        --
        • cas1353 Re: lepszy niemiecki psychol 06.11.06, 16:06
          niz jakis tam intelektualista :))
          • bhuzdur uwaga joga! 06.11.06, 18:12
            tak joga bywa szczegolnie niebezpieczna mozna b bolesnie naciagnac sobie
            miesnie:-)ja powiem od siebie uwazajcie na katolicka sekte pod nazwa odnowa w
            duchu swietym!
        • bhuzdur Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 18:21
          cas1353 napisała:

          > mnie sie zaczelo poprawiac nawet nie po tym jak sie dowiedzialem kto urzadzal
          > rewolucje w rosjii , ale w sumie po tym, ze eutanazja psychicznych w III
          RZESZY
          > BYLA BARDZO DLUGO ZAKAZANA I NIELEGALNA
          >
          > --
          Musze Cie rozczarowac do 1939r nie przeprowadzano eutanazji chorych psychicznie
          tylko dla tego ze wedlug Hitlera "niemiecka opinia publiczna byla by przeciw" a
          po 1939 to psychiczni blokowali miejsca w szpitalach dla zolnierzy z frontu i
          juz jechali na calego. Akcji zaprzestano w 1941r po protescie Kosciola i
          realnej grozbie rebelii w katolickich landach. Ale specjalisci z Aktion T4
          znalezli szybko zatrudnienie w ostatecznym rozwiazaniu...
          • cas1353 Re: Uwaga na jogę! 06.11.06, 18:24
            no to teraz powstanie nowa ideologia wedlug ktorej

            LEPSZY NIEMIECKI PSYCHOL NIZ ZYDOWSKI INTELEKTUALISTA
            • cas1353 Re: ucina mi...przepro 06.11.06, 18:26
              a ja to przeloze na jezyk polski dla wlasnych potrzeb
    • jest.zle Uwaga na annabertę...n/t 06.11.06, 19:03
      • bhuzdur Re: Uwaga na annabertę...n/t 06.11.06, 20:47
        annaberta jest czlonkiem niebezpiecznej sekty w kosciele katolicki pod nazwa
        odnowa w duchu swietym. Osoba z tej sekty jest tez u mnie w pracy i ja czasem
        chcialbym jej powiedziec "take it easy:-)" wydaje mi sie ze wedlug Kosciola
        wiara w takie rzeczy jak czary i uroki jest grzechem. W takie rzeczy wierzy np
        koles ode mnie z pracy ktory wierzy w ju-ju i opowiada jak widzial "na wlasne
        oczy" jak czarownik w jego wiosce w afryce najpierw kogos zabil a potem
        wskrzesil.
        • abasia471 Re: Uwaga na annabertę 06.11.06, 21:21
          Ta baba jest szkodliwa i admin powinien ją usunąć. Wiele osób dzięki jodze
          szybciej wraca do równowagi psychicznej, a ta moherowa mentorka wkleja tu
          jakieś gusła. Olałabym ją, ale żal mi tych którzy uwierzą w te brednie.
        • annaberta Re: Uwaga na annabertę...n/t 07.11.06, 10:17
          uważaj bo ta sekta cie dopadnie i sprawi niezłe manto - jak to sekta.

          poza tym nie należe do Odnowy, ani gdzie indzej. jak już coś, to bardziej jestem
          czcicielką Sw Michała Archanioła www.ktozjakbog.relgia.ne

          czary są rzeczywistością! potępiana przez Pismo Sw, zobacz sobie na stronie
          www.egzorcyzmy.katolik.pl strona ta współpracuje z księżmi egzorcystami(
          KATOLICKIMI jakbyś miał wątpliwości )
          • ollaboga77 Re: Uwaga na annabertę...n/t 07.11.06, 11:13
            Sigma każdy text jest dobry byle tylko przestraszyć ... i oczywiście pozyskiwać
            ludzkie dusze do KK... ktoś musi ten Twór utrzymywać wiadomo!!!

            A coraz mniej ludzi chodzi do kościoła... i dobrze!
    • sigmasigma Re: Uwaga na jogę! 07.11.06, 05:11
      "Po trzech latach
      potrafiłam zgromadzić energię w każdej czakrze bez większego trudu"

      Gromadzic energie w kazdej czakrze umieja moze 3 osoby na swiecie( strzelam
      moze jest ich piec, a moze jedna) i robia to z wielkim trudnem.
      Rozumiem, ze mozna w czakry nie wierzyc, chociaz sa to po prostu miejsca
      wydzielania hormonow (...jak to sie nazywa? Na bilogii bylo, pamietacie?)

      Nie rozumiem, jak mozna byc tak glupim, zeby puscic w obieg taki artykul.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja