On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę

23.11.06, 21:45
Chciałabym, żeby ktoś obeznany w temacie poradził mi, jak mam się zachowywać
żyjąc z człowiekiem, który najprawdopodobniej cierpi na depresję...

Jesteśmy młodzi, mamy dzieci, mieszkanie, pracujemy. Standardowo, na początku
naszego związku było cudownie.Po niecałym roku, On się bardzo zmienił.
Przestał być dla mnie czuły, często się nie odzywał, nie reagował na mnie.
Nie za bardzo chciał się kochać, nie przytulał mnie, nie całował, nie prawił
komplementów. Po jakimś czasie zaczęłam się postrzegać jako nieatrakcyjna
fizycznie, nieciekawa intelektualnie osobę. Poczułam się odrzucona i zupełnie
niepotrzebna. Tak, jakby moja egzystencja ograniczała się do prowadzenia
domu. On był zawsze zbyt zmęczony po pracy, aby mi w czymkolwiek pomoc.
Zawsze miał jednak czas na to, co go interesuje, np. internet. Do tego
wszystkiego, zawsze więcej czasu i uwagi poświęcał innym ludziom (swoim
rodzicom, rodzeństwu) niż mnie i dzieciom.

Starałam się to jakoś przetrwać. W ciągu ostatnich 2 lat kilka razy byłam u
kresu wytrzymałości. Chciałam od niego odejść, żeby nie zwariować. Były
momenty, ze chciałam zniknąć z powierzchni ziemi. W takich sytuacjach zawsze
obiecywał, że to się juz zmieni.

Za każdym razem staje się coraz bardziej nieufna i coraz bardziej
zawiedziona, bo w ciągu kilku dni sytuacja zawsze wraca do 'normy'. On nie
potrafi ze mną w ogóle rozmawiać...między nami zupełnie nie ma komunikacji.
To boli...

Ciągle go kocham, ale nie daje juz rady. Ostatnim razem, kiedy te dramatyczne
sytuacje powtarzały się bardzo często, przyznał się, że nic go nie cieszy,
jest ciągle smutny i boi się, że to się nigdy nie skończy...

Zapisałam go do psychiatry.

Ale teraz nie wiem, co mam robić. Czuje, że najbliższy mi człowiek oddalił
się ode mnie tak strasznie, że go stracę. Brakuje mi cierpliwości, żeby o
niego walczyć. Szybko się denerwuję, że nie odpowiada ma moje uśmiechy i nie
jest dla mnie czuły. Jestem tym wszystkim zestresowana.

Myślę, ze najlepsze rozwiązanie dla mnie i dzieci, to uwolnić się i
zapomnieć. Ale on jest dobrym ojcem. Twierdzi, że nas kocha. Tylko, że tego
nie odczuwamy...a zwłaszcza ja.

Nie wiem co mam robić. Jeżeli jest chory, mam udawać, że wszystko gra i czuję
się przy nim świetnie? Czy może nie reagować na jego obojetność i zachowywać
się jakbym nie potrzebowała tej bliskości?

Od kilku miesięcy nie widzę nadziei, że kiedyś bedzie znowu normalnie...
Pomóżcie mi to zrozumieć...
    • carlabruni Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 23.11.06, 22:00
      nie zostawiaj go. idź z nim do tego psychiatry. pozdrawiam serdecznie.
    • eizo1 Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 23.11.06, 22:02
      ale on chce do tego psychiatry?
      bo to podstawa
      może najpierw razem do psychologa albo coś w tym kierunku
      • ola92 Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 23.11.06, 22:26
        Zachowanie Twojego męża to typowe objawy depresji; totalne zobojętnienie na
        wszystko,co go otacza. Rozumiem twoje obawy i irytację, ludzie nigdy nie
        dotknięci depresją nie mają pojęcia, jaki to stan i trudno im się
        dziwić.Powodem odsunięcia się męża od Ciebie nie jesteś Ty sama, ale właśnie
        jego stan.Jemu po prostu na niczym nie zależy, nie dostrzega uroków życia,
        wszystko jest dla niego szare i nudne. Najważniejsze,że oboje zdajecie sobie
        sprawę z faktu,że to jest depresja.Wizyta u psychiatry jest tutaj
        konieczna,więc nie ma co zwlekać. Terapię u psychologa również polecam i życzę
        powodzenia.
        • porcela_chrum Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 23.11.06, 22:35
          Dobrze to ujęłaś. Ja własnie nie umiem tego pojąć. To jest dla mnie jakaś
          abstrakcja. Mam takie okropne mysli, że to się nigdy nie skończy. Ostatnio
          bardzo często chcę się od tego problemu odizolowac, bo mnie wykańcza ;(
      • porcela_chrum Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 23.11.06, 22:30
        chce, chce...
        zaluję, że tego wczesnieje nie zrobilam
        ale ciagle mialam nadzieje, ze to chwilowe

        o psychologu myslalam juz 2 lata temu
        a teraz mysle, ze psychiatra bedzie bardziej...jak to nazwac..konkretny?
        • eizo1 Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 23.11.06, 22:40
          nie rezygnujcie z psychologa
          niech idzie najlepiej teraz jak leki jeszcze nie działają łatwiej będzie
          stwierdzić co jest nie tak
          • porcela_chrum Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 23.11.06, 23:10
            pierwsza wizyta u psychiatry jest za tydzień
            nie wiem czy mam tam iść z nim, czy nie
            czy oprócz tego zapisac nas gdzies razem
            nie mam pojęcia jak sie za to zabrać, a obawiam sie, ze on mi nie bedzie
            mówił 'jak było' u psychiatry
            • eizo1 Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 23.11.06, 23:45
              bo zabierasz się od dupy strony a zabrać się od właściwej powinien on
              on ci nie musi mówić bo to jego sprawa jak leczy depresje
              ale powinnaś iść jeśli chce
              poza tym mogę cie rozczarować więc nie będę pisał jak wygląda wizyta u psychiatry
              właśnie po to jest psycholog żebyście tam chodzili razem bo nawet jaj od razu
              zacznie się leczyć skutecznie to może to nie dać szbkiej poprawy i nie rozwiązać
              wszystkich problemów

              widze że już cię pochwalili za trafną diagnozę i sami ją potwierdzili ale to nie
              musi być tak
              to jest w ramach NFZ jeśli tak to najpierw trafi to psychologa
              • porcela_chrum Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 24.11.06, 01:23
                zapisalam go do psychiatry w ramach NFZ...jesli o to ci chodzi
                nawet nie trzeba tak dlugo czekac - 1,5 tygodnia (wyobrazalam sobie jakies
                niebotyczne terminy)
                zobaczymy jak bedzie...

                moze jednak mnie " rozczarujesz" i napiszesz jak wyglada taka wizyta?
                zreszta mam nadzieje dowiedziec sie jak najwiecej, zwlaszcza od osob z
                doswiadczeniem bo On mi pewnie nic nie powie, a ja tez nie mam zamiaru naciskac
                • eizo1 Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 24.11.06, 01:53
                  hmmm no nawet nie wiem od czego zacząć
                  tego się i tak nie da opisać
                  jeśli to w ramach nfz to najpierw trafi do psychologa który
                  może coś sensownego zaproponować albo i nie (może odradzać {nie bezpośrednio}
                  leki może naciskać na dalsze wizyty dlatego "pacjent" nie powinien być z kimś bo
                  to może być presja) a potem dopiero będzie mógł się udać do psychiatry (może
                  tego samego dnia) który przeczyta szybko to co psycholog maczkiem napisał w
                  karcie spojrzy na pacjenta zimnym wzrokiem zada dosłownie 1 pytanie wspomagające
                  (które wyda się głupie albo nie na miejscu) wypisze receptę i powie dowidzenia
                  (to wariant pesymistyczny) wszystko

                  wariant optymistyczny wygląda jak najzwyklejsza w świecie choroba tylko pacjent
                  czasem się zacina i czerwieni (szczególnie introwertyk) a temat jest
                  niecodzienny i czasem głupi czasem zdarzają się chamskie pytania na tematy które
                  nie powinny interesować lekarza jeśli chory chce tylko recept

                  o rozmowie z psychologiem nie będę pisał bo każda wygląda pewnie inaczej
                  a ja byłem tylko na swojej :/
                  • eizo1 Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 24.11.06, 01:57
                    najzwyklejsza w świecie rozmowa
    • mskaiq Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 23.11.06, 23:27
      Mysle ze mozesz wiele zmienic, mozesz Mu pomoc wyjsc z depresji i moze wrocic
      wszystko i byc tak jak bylo na poczatku.
      Niezwykle wazne jest abys Ty sama kontrolowala Siebie, szczegolnie Swoja
      cierpliwosc, potrzebujesz jej wiele.
      Nie mozesz udawac i nie reagowac na Jego obojetnosc bo inaczej zaakceptuje to
      jako normalne a to nie jest tak jak byc powinno.
      Nie mniej nie mozesz zmusic Go do udawania i wymuszania od Niego zachowania
      ktore jest wazne dla Was obojga.
      Musisz porozmawiac z Nim, On musi rozumiec ze ta obojetnosc jest zla dla Niego
      i dla Was (Ciebie i dzieci), ze musi walczyc z ta obojetnoscia.
      On musi rozumiec ze najpierw dzieci i Ty a potem internet.
      Staraj sie rowniez, aby bylo jak najwiecej milych, dobrych kontaktow pomiedzy
      Wami. Wyciagaj Go i On musi rozumiec ze jest to czesc Jego terapi, do kawiarni,
      potanczyc, itp.
      W nim bedzie wiele niecheci przeciwko temu ale musi rozumiec ze to co robi jest
      potrzebne i Jemu i Wam.
      Z depresja musisz wygrac, ona nie przejdzie sama. Jesli zaakceptujesz Jego
      obojetnosc to Sama staniesz sie obojetna. Depresja jest zarazliwa, jesli
      zaczniesz akceptowac to co obecnie odrzucasz wtedy Ty rowniez bedziesz miala
      depresje.
      Sprobuj, w soboty i niedziele organizowac jakies wycieczki razem z dzieciakami,
      moze narty, rower, itp. Wysilek fizyczny bardzo oslabia depresje, usuwa stres a
      Ty go masz wiele a On rowniez.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • porcela_chrum Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 23.11.06, 23:41
        Dziękuje za te konkretne rady.
        Muszę mieć wyklarowany obraz tego, co powinnam robic. Boje się, że zacznę ze
        złej strony i jeszcze wszystko pogorszę...
        • mskaiq Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 24.11.06, 00:01
          Jesli chcesz pisz na mskaiq@gazeta.pl. Mysle ze moge Ci pomoc, masz racje latwo
          zaszkodzic, musisz rozumiec, Twoja rola w tym wszystkim jest kluczowa.
          Serdeczne pozdrowienia.
        • ola92 Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 24.11.06, 00:32
          Jeśli chodzi o wycieczki, wysiłek fizyczny itp. to może się nie
          powieźć.Pamiętam, że ja, będąc w depresji, nie miałam na to w ogóle siły, a
          jeśli już dałam się namówić na jakiś wyjazd to wcale nie było mi lepiej, czasem
          wręcz przeciwnie.Piszę to na wypadek, gdyby Twój mąż zareagował tak samo.
          A wracając do tematu lekarzy; jeśli mąż będzie chciał, żebyś z nim poszła to
          oczywiście idź, ale jeśli nie to postaraj się to zrozumieć, on być może będzie
          chciał porozmawiać z lekarzem sam. Ja w każdym razie chaciałam pójść sama, może
          trochę się obawiałam,że w ocecności osoby trzeciej nie powiem wszystkiego, co
          mi leży na duszy. Nie spodziwaj się też, że Twój mąż po pierwszej wizycie nagle
          się rozgada, daj mu trochę czasu. Ja wiem,że to trudne, ale musisz się uzbroić
          w cierpliwość, z czasem, kiedy mąż zacznie z depresji wychodzić, będzie coraz
          częściej i więcej z Tobą rozmawiał - wierz mi - tak było z moim wujkiem, który
          spędzał czas w ciemnym pokoju, zwinięty w kłębek, kompletnie niezdolny do
          życia, a po jakichś 2-3 miesiącach nie mógł się nagadać.
          Ja byłam w trochę innej sytuacji, bo miałam przy sobie mamę, która miała
          podobne przejścia i doskonale wiedziała, co się ze mną dzieje. Ja z koleji
          zrozumiałam wtedy, co działo się z nią kilka lat wczesniej, kiedy to ja nic nie
          rozumiałam. I to jest właśnie ta przepaść między chorym a jego partnerem,
          choćby nie wiem jak kochającym. Cierpiący na depresję często słyszą od
          najbliższych "weź się w garść", a tylko oni wiedzą, że to nie takie proste a od
          tego właśnie są lekarze - żeby wyleczyć chorego a najbliższym pomóc zrozumieć,
          co się dzieje, dlatego jeszcze raz polecam Wam terapię u psychologa. To,kiedy
          się do niego udacie i w jakiej kolejności, nie jest aż tak istotne. Ja najpierw
          trafiłam do psychiatry a potem do psychologa.Po kilkunastu sesjach byłam jak
          nowonarodzona. I powiem Ci coś jeszcze; jest takie powiedzenie "co nas nie
          zabije to nas wzmocni" i to jest święta prawda. Ja po depresji jestem zupełnie
          inną osobą, bardziej otwartą, pewną siebie. Uzbrój się w cierpliwość, będzie
          dobrze. A w razie zwątpienia wstępuj tutaj. Powodzenia.:)
          • porcela_chrum Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 24.11.06, 01:15
            z nim nie jest tak, że leży całymi dniami i gapi sie w sufit - na szczęście
            wielokrotnie mi mówił,ze chetnie by sie gdzies ruszył ale nie ma czasu(praca)i
            siły(praca), wiec mam nadzieje, że aktywność mu posłuzy
            to by zresztą było najłatwiejsze...

            co do wizyty osoby "trzeciej" podczas wizyty u lekarza, pewnie masz racje
            sama jestem osoba bardzo otwartą ale pewnie taki układ by mi nie ułatwiał
            rozmowy z psychiatra
            w kazdym razie zaproponuję mu, że pojde z nim do przychodni i poczekam na
            korytarzu - chyba, że bedzie oponowal
            pocieszajace jest to, ze on naprawde chce tej wizyty
            zreszta umowilam go bez jego wiedzy, ale powiedział mi,że własciwie czekał az
            to zrobię
            przerazil się tylko słowa psychiatra, ale szybko je 'zaakceptował'
            nie chciałam go do niczego zmuszac- poprostu stwierdziłam, że trzeba działać

            to, co napisalaś, zwłaszcza na końcu, jest bardzo budujace i dzieki temu widze
            nadzieje, ze nasze zycie moze wrócic do stanu 'przed'
            dziekuje :)
            • kachaa17 Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 24.11.06, 07:58
              a ja chciałam napisać, że moje wizyty u psychiatry i to na NFZ wcale nie
              wyglądały źle. Pani psychiatra zadała mi duzo pytać odnośnie pracy, życia
              osobistego, sny, odżywiania, życia seksualnego, stanu zdrowia, pytała czy cos
              boli. I na tej podstawie dobrała leki.
              • porcela_chrum Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 24.11.06, 09:42
                a dlugo chodziłaś/chodzisz do psychiatry? jestes zadowolona z efektów?
    • porcela_chrum Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 24.11.06, 22:28
      obawiam sie, ze wkrótce zwariuję z niemocy....
      • ola92 Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 25.11.06, 00:04
        Spokojnie, będzie dobrze.Grunt, że Twój mąż chce się leczyć a to już naprawdę
        dużo. Niektórzy ludzie długo nie chcą przyjąć do wiadomości, że cierpią na
        depresję, nie chcą słyszeć o psychiatrze. Tak jak Ci już mówiłam, z depresji
        nie wychodzi się z dnia na dzień, ale najważniejsze to zacząć się leczyć. Leki
        powinny zacząć działać po 2-3 miesiącach, może nawet wcześniej, czas szybko
        leci. Nie zamartwiaj się tak, postaraj się trochę zdystansować, poczekaj aż mąż
        zacznie leczenie. Wiem, że to trudne i rozumiem doskonale twoją bezradność, ale
        najważniejsze, że nie będziesz musiała czekać na zmianę w nieskończoność. A
        jeśli już naprawdę nie możesz tego znieść to może przejdź się sama do
        psychologa, na razie bęz męża, on może dołączyć później. Zapewniam Cię, że taka
        terapia pomoże Ci się pozbierać, psycholog napewno doradzi Ci co robić, jak
        postępować z mężem. Pamiętam, że mi spotkania z psychologiem przynosiły ogromną
        ulgę. Depresja Twojego męża to jedno, ale jest jeszcze Twoje samopoczucie.
        Pamiętaj, że nie musisz cierpieć a taka terapia napewno doda Ci sił. Życzę ci
        tego w kazdym razie i trzymam kciuki.:)
    • porcela_chrum Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 25.11.06, 08:58
      wczoraj mi powiedzial, ze wie, ze tam milosc jest, tylko bardzo ukryta i ze
      czasem(!) ją czuje (wtedy, kiedy wyjezdza na szkolenia itp.-2-3 razy w roku)
      moze on poprostu nie chce mi powiedziec, ze mnie nie kocha
      moze to zadna depresja, tylko przeciagajaca się frustracja...
      w kazdym razie powiedzial mi tez, ze za bardzo sie staram
      fakt- moim staraniem nie jest w zaden sposob zainteresowany
      wczoraj mialam wrazenie, ze ten caly zal we mnie eksploduje
      mialam ochote wrzeszczec
      • mskaiq Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 25.11.06, 09:09
        Depresja to wlasnie utrata milsci. Czasem, kiedy jest mniej strachu milosc
        wraca, moze ja czuc i dlatego Ci powiedzial o tym. Potem pojawia sie strach i
        wszystko gasnie. Pozbycie sie depresji oznacza powrot milosci.
        Jesli chodzi o zal to unikaj go. Zal bardzo czesto wywoluje depresje. Zal
        przynosi bol i placz, kiedy nieustannie go wywolujesz zamienia sie w depresje.
        Serdeczne pozdrowienia.
    • miriam11 Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 25.11.06, 09:40
      Wiesz co, Porcela, jak człowiek za dużo się zastanawianad problemem, to traci
      dystans i zaczyna się kręcić "jakpies za własnym ogonem". No i pojawiają się
      różne scenariusze, mniej lub bardziej czarne.
      Może spróbuj na razie trochę wyluzować, zajmij się sobą, zrób sobie jakąś
      przyjemność, tak abyś dotrwała do wizyty męża u lekarza. A potem zobaczysz co
      dalej, czy to depresja czy nie. Może warto by było także abyś przeszła się do
      psychologa, opowiedziala mu co i jak, może jakoś pomoże Ci spojrzeć z dystansu
      na całą sprawę.
    • czanika Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 25.11.06, 22:29
      czesc
      siedze wlasnie w internecie bo nie moge sobie poradzic, znalesc odpowiedzi na
      pytanie co zrobic?
      Trafilam na Twoj post i poczulam sie jakby ktos pisal to co jest w mojej glowie.
      Jestesmy 3 miesiace po slubie, nie mamy jak narazie dzieci. Zaczelo sie
      podobnie brak zinteresownia i lek, potworny lek przed wszystkim! Poszedl do
      psychiatry bo nie byl w stanie pracowac, jago praca to kontakt z klientem a on
      zamiast isc siedzial w samochodzie odpalal jeden papieros od drugiego i dzwonil
      do mnie o pomoc (?) teraz tak mi sie wydaje. Ale ja odpowidalam bedzie dobrze
      dasz rade.... psychiatra zapisal mu leki i dluzsze zwolnienie z pracy. Siedzi
      teraz w domu sam i caly czas slysze jak sie boi na moje wszelkie proby pomocy
      reaguje "swoista agresja". Ze nie da rady, do niczego sie nie nadaje, nie
      poradzi sobie, jest glupi.... czytam teraz tak wszystkie tutaj wypowiedzi i sie
      zastanawiam co wtedy !?!?! ja mowie damy rade! dasz rade! a on nie nie nie, nie
      nadaje sie nie umiem! i wtedy pojawia sie moja frustracja i lek, ze TO JA nie
      dam sobie z tym wszystkim rady, ze nie pomoge , nie umiem :o((( nie moge tak
      mowic wiem, to ja teraz mam na swoich barkach to wszystko. On siedzi na l4 i
      bierze leki, teraz doszedl jeszcze do tego alkohol... nie wiem co robic...
      • mskaiq Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 25.11.06, 22:50
        Musiszs Go zapewniac ze moze pokonac strach, to bardzo wazne. Utrata wiary to
        jeden z najwiekszych problemow. Kiedy to nastepuje akceptuje sie strach i wtedy
        strach decyduje o wszystkim. Nie mozesz czuc sie sfrustrowana ze Ci odmawia,
        musisz wierzyc ze wygra. Jesli Ty stracisz nadzieje to sie podda, wtedy
        depresja bedzie coraz silniejsza.
        Postaraj sie aby byl codziennie na spacerze, wyciagaj go na takie spacery.
        Strach slabnie pod wplywem wysilku fizycznego, latwiej sobie z nim radzic. Na
        spacerach bedzie Ci latwiej przekonac Go ze poradzi sobie.
        Jesli chodzi o alkohol to musisz to przerwac, inaczej nie ma szans, nastapi
        pogorszenie i to bardzo powazne. Idz do lekarza, niech Mu powie ze nie wolno
        pic alkoholu razem z lekarstwami.
        Serdeczne pozdrowienia.
      • eizo1 Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 25.11.06, 22:51
        czekać w tydzień nie minie
        • czanika Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 29.11.06, 00:08
          Spacerujemy... w niedzielę nawet odbylismy rytualne wyrzucenie bukietu ślubnego
          żeby nasza milość się "nie zasuszyła".. widzę że czasami jest nawet lepiej i
          znajduje siłę, ale dzisiejszy dzień to kolejne pogorszenie - to nastepuje
          falami ale nie trace siły - damy radę! przypomina mi sie piosenka z dzieciństwa
          którą śpiewałam razem z babcia "oba my se oba nie bójmy się boba bo bobo
          malutkie zbijemy go oba" - może trywialne ale jest jednak w tym coś.
          Dziękuje pięknie za wsparcie...
          walczymy nadal, we dwoje i się nie poddamy
      • porcela_chrum Re: On ma depresję (?) a ja sobie z tym nie radzę 29.11.06, 10:02
        U nas na szczęscie "obywa" się bez alkoholu. Współczuję Ci z całego serca.
        Naprawdę...
Pełna wersja