Boję się samotności

18.12.06, 13:38
Mój partner chce się ze mną rozstać, wyprowadzić się... Może na zawsze, może
tylko na jakiś czas. Mieliśmy poważne problemy w związku. On uważa, że
rozstanie jest konieczne, wręcz niezbędne, bo dopiero wtedy można na nowo się
odkryć i pokochać. W głębi serca czuje przerażenie. Co robić? Jak żyć
samotnie, nawet jeśli tylko przez jakiś czas?
    • agnieszkat30 Re: Boję się samotności 18.12.06, 15:02
      Chciałabym być w Twojej sytuacji. Chętnie się z Tobą zamienię. Jest jeszcze
      wielu wartościowych facetów. Przemyśl wszystkie za i przeciw. A w tym momencie
      rozstanie jest bardzo dobrym posunięciem. Gdybym potrafiła tak zrobić, to
      wyjechałabym gdzieś daleko i wszystko przemyślała, bez niczyich nacisków.
    • aurelia_aurita Re: Boję się samotności 18.12.06, 17:56
      a może to dobrze się składa - odpoczniesz sobie od niego, zrobisz coś dla siebie.
      a potem on wróci - świeży i kochający.
      • ivet78 Re: Boję się samotności 19.12.06, 09:42
        To jest optymistyczny scenariusz. Moje serce marzy o tym. Pytanie tylko, na ile
        jest to możliwe?
    • euforyjka Re: Boję się samotności 18.12.06, 19:25
      wspólczuję, skoro ta menda chce Cię zostawic to widocznie jest gó.. warta,
      więc poszukaj sobie kogoś nowego i lepszego od niego. pozdrawiam
    • to_jaaa Re: Boję się samotności 18.12.06, 19:33
      W głębi serca czuje przerażenie. Co robić? Jak żyć
      > samotnie, nawet jeśli tylko przez jakiś czas?


      normalnie
      człowiek nie może zależeć od drugiego człowieka, wisieć na nim, nie mieć
      własnego ja
      uzaleznienie od kogoś to dopiero dramat
      • ivet78 Re: Boję się samotności 19.12.06, 09:47
        Zgadzam się, że uzależnienie od kogoś to dramat. Dorośli powinni być
        samodzielni. A co z dzieckiem, które kocha tatę i- jak to dziecko- jest od niego
        zależne?
    • lucyna_n Re: Boję się samotności 19.12.06, 09:55
      Takie teksty to z regułu polukrowane "żegnaj". Może nie w Waszym wypadku, bo co związek to inna
      bajka, ale jakoś nigdy nie wierzyłam w rozstania dla naprawienia, Związek można naprawić tylko razem i
      obydwie strony muszą tego chcieć. Inna rzecz że zatrzymywanie kogoś na siłę raczej nie ma sensu.
      Jedyne co może pomóc to szczera rozmowa, bez szlochów i wyrzekań, ale to trudne jest bardzo.
      Jak żyć samotnie nie wiem, ja nie umiem, chociaż zdaję sobi esprawę że to jest rodzaj psychicznego
      kalectwa, czlowiek cały czas żyje w strachu przed utratą tej podpory niezbędnej do życia.
Pełna wersja