Chrześcijański wymiar cierpienia psychicznego...

22.12.06, 17:16
Moi drodzy! Pragnę wam coś doradzić.

Podejdźcie do swojego depresyjnego cierpienia po chrześcijańsku. To naprawdę
pomaga! Pamiętajcie o oczyszczającej moralnie mocy cierpienia (każdego
rodzaju) - nie żeby się umartwiać - to byłoby raczej chore:) - i zaufajcie
Panu!

Ja osobiście, wiem z doświadczenia o czym mówię, podchodzę do tego pokornie;
wierząc że ma ono głębszy, wyższy sens. Sens, którego może nie pojmujemy, ale
który zawsze jest dla naszego dobra!...

Pamiętajcie o tym! Ale, oczywiście nic na siłę - nikogo nie zmuszam do
niczego; podpowiadam jedynie, co możecie zrobić by sobie pomóc w sposób
fundamentalny. Od was zależy, co z tą wiedzą zrobicie...

Wesołych Świąt!:)
    • aaron.szmelcman [...] 22.12.06, 18:01
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • vox_conscientiae Coś z kimś nie tak? 23.12.06, 19:12
        Wątków nie usuwają bez powodu...
        Temat niepopularny, ale można o nim dyskutować według zwykłych
        zasad...
        • molee Re: Coś z kimś nie tak? 23.12.06, 19:24
          moze o to chodzi ze cierpienie psychiczne obecnie i tu na swiecie NIE MA
          WYMIARU CHRZESCIJANSKIEGO
          • molee Re: Coś z kimś nie tak? 23.12.06, 20:51
            na wlasny uzytek podeszlem do rzeczy kwantowo i stworzylem tymczasowae podejscie
            ,ze osoba po takiej modyfikacji farmakologicznej , albo z takim endogenym
            objawem Nie Jest Czlowiekiem , co nie znaczy na przyklad ze nie bedzie nim z
            powrotem ,chociaz nie musi , nie przeszkadza tez w tym ze jest bytem , jak na
            przyklad inteligentny program komoputerowy

            cierp cialo jakes chcialo albo jakes nie chcialo

            wcale nie oznacza tez ze nalezy niszczyc sprzet elektroniczny albo kasowac
            potrzebne dane ktore na przyklad moga posluzyc do budowy czegos sensownego
            chociaz moze jest to w tej chwili niewygodne no bo wymaga pracy

            na pewno szczescie to nie jest-
            a pieklo byc moze , dlatego pojecie jest tymczasowe aby


            --wypelnic bezsens--

            //
            "bol jest wypieraniem chorej tkanki przez zdrowy organizm
            smierc jest ofiara jednostki dla pomnozenia wszechzycia
            w lancuchu pokarmowym

            smierc jednostki nie oznacza ze przestaje ona istniec
            slonce zachodzace za horyzont tez nie przestaje istniec
            - przestaje byc widoczne dla obserwatora"

            M.Sheller


    • mamusia1999 Re: Chrześcijański wymiar cierpienia psychicznego 23.12.06, 21:11
      i tu moj rozum sprzeciwia sie dziecinnej checi wiary w wielkiego Opiekuna. i to
      mam do zarzucenia Kosciolowi . cierpienie Chrystusa mialo sens, bo bylo wyrazem
      jego milosci do ludzi. zadne inne cierpienie nie ma sensu.
      kojacy wplyw wiary - jak najbardziej udowodniony klinicznie - wynika nie z
      pokory wobec zyciowych tragedii lecz z zaufania, ze wszystko bedzie dobrze, bo
      jest Ten Ktory Kocha.
      jest taki wiersz, kobieta wylewa gorycz i zarzuca Bogu, ze ja opuscil choc
      obiecal byc zawsze obok, ze jak patrzy wstecz to widzi na piasku tylko jeden
      slad. Bog odpowiada : tam gdzie widzisz jeden slad musialem cie niesc.
      no coz, slad ktory ja widze jest bezsprzecznie TYLKO moj
    • xyq Re: Chrześcijański wymiar cierpienia psychicznego 24.12.06, 13:29
      cierpienie po chrześcijańsku to efekt grzechu
      sam lęk to też grzech, grzech, nic więcej
      a grzech to wybór
      zatem nie ma dla usprawiedliwienia
      pozostaje tylko boskie wybaczenie, ale co komu po tym?
    • wigilijna_melancholia Re: Chrześcijański wymiar cierpienia psychicznego 24.12.06, 15:24
      jeśli cierpienie ma glebszy sens znany bogu, to bog jest diablem.

      kara i zwiazane z nia cierpienie jest sensowna zeby osobnika uspolecznic, ale
      jaki sens maja komory smierci, ludobojstwo, cierpienie dzieci bezmyslne i takie tam?
    • mamusia1999 Re: Chrześcijański wymiar cierpienia psychicznego 27.12.06, 10:19
      ks.Tischner powiedzial ze "istota chrzescijanstwa jest cierpienie anie
      ceirpietnictwo".
      • molee Re: Chrześcijański wymiar cierpienia psychicznego 27.12.06, 10:30
        a Antoni de Mello SJ
        Jezuita
        w jednym z opowiadan pisze jak Mistrz wyglaszl nudne kazanie az nagle w Kosciele
        ktos krzyknal
        - pyszalek sk_ur_wysyn !!
        -i to bylo szczer, skomentowal Anthony de Mello

        ;)-
        • molee w nagrode na ban na swoje ksiazki, ale czeesciowy 27.12.06, 10:31

          • abasia471 Re: w nagrode na ban na swoje ksiazki, ale czeesc 27.12.06, 19:58
            Nie godzę się na cierpienie i nie chcę go gloryfikować. Cierpienie w życiu
            człowieka jest smutnym faktem. Mądrze przeżyte cierpienie może nas czegoś
            dobrego nauczyć i to jest chyba jedyny pożytek, jaki płynie z cierpienia.
            Ponieważ chcę żyć, muszę przyjąć, że częścią mojego życia jest cierpienie i nie
            zawsze uda mi się ochronić przed nim siebie, czy moich bliskich. W wielu
            ewangeliach jest mowa o miłości i radości jako dążeniu i przeznaczeniu
            człowieka. Cierpiętnictwo i biadolenie są dla mnie grzechem i wątpliwym powodem
            do dumy. Każdy swój ból ofiarowuję Jezusowi i proszę o siłę, żebym mogła
            sprostać wyzwaniom jakie niesie życie.
            • molee Re: drzewo ,zamek, mam depresje, jasny gwincior 27.12.06, 20:43
              a teraz serca mam dwa....
              antyglobalistyczne przekonania , aliberalne
              i portal Agory...forum depresja ...
              nie wiem sam gdzie miejsce dla mnie jest

              antyglobalizmu nie wyrzekne sie
              tutaj jes moze przyzwoiciej ,z calego portalu ;)-
              chocia troche niezgodnie z moim podejsciem zyciowym,

              jestem tu gosciem i nie wypada mi bluznic jednak
            • mskaiq Re: w nagrode na ban na swoje ksiazki, ale czeesc 28.12.06, 03:06
              Cierpienie niczego nie uczy, przynosi tylko bol, zobojetnienie i bezsens.
              Dopiero kiedy minie atak cierpienia, jestesmy w stanie zastanowic sie nad tym
              dlaczego, co go spowodowalo.
              Akceptacja cierpienia i mowienie o oczyszczającej moralnie mocy cierpienia to
              wielkie nieporozumienie.
              Abasia napisala
              >Cierpiętnictwo i biadolenie są dla mnie grzechem i wątpliwym powodem
              > do dumy.
              Zgadzam sie z tym, tyle ze dla mnie nie jest to grzechem ale dzialaniem
              przeciwko Sobie, brakiem zrozumienia czym jest ciepienie i psuciem sobie
              radosci zycia.
              Cokolwiek sie nie stanie, nigdy nie pozwalam sobie na cierpienie po co mam
              dzialac przeciwko sobie.
              Serdeczne pozdrowienia.

    • iso1 Re: Chrześcijański wymiar cierpienia psychicznego 28.12.06, 03:48
      Ale o co Ci chodzi bo nic nie kumam ?
      Podejść do depresyjnego cierpienia po chrześcijańsku ? Co to qrna znaczy ?
      Może depresja wyżarła mi już wszystkie szare komórki bo nic a nic nie kumam.
      Jak przystało na dobrego chrześcijanina oświeć mnie i wytłumacz w czym zgrzeszyłem.
      • molee Re: moj pierwszy dzien swiat 28.12.06, 13:21
        rzecz jest prostsza niz mysle...
        kupuje paczke ciastek,
        ale tych z dzemem nie jem bo jestem ku_rewsko na porzeczki uczulony wiec
        wypi_erdalam do kosza,
        szkoda to nawet ptakom dawac,
        maku nie lubie , bo w dziecinstwie sie przejadlem makowcem , wiec tez wydupczam
        tan kawalek ciasta za okno w h..,

        zostaja same przyzwoite ciasteczka z czekoladka , i juz
        do tego dokupuje sobie cole, i lody familijne
        • molee Re: moj pierwszy dzien swiat 28.12.06, 13:22
          na koniec myje naczynia, pisze zalegle kartki swiateczne,
          poprawiam ortografy ,siuiu i spac
          • molee Re: moj pierwszy dzien swiat 28.12.06, 13:35
            perfekcjonizm ;(-

            mialo byc siusiu, (22

            wieeem ,mam takie uczulenie na komune ze teraz bym sw. Mikolaja do
            domu nie wpuscil,
            • molee Re: moj pierwszy dzien swiat 28.12.06, 13:37
              przeciez nie zylem w czasach ostrej komuny ( ????
              - z perfenazyna weszlo
          • iso1 kawał 28.12.06, 13:36
            Nie wiem dlaczego ale przypomniał mi się kawał stary jak Świat.
            Za ewentualne przekręcenie sorki.
            No więc Jezus zstąpił na Ziemie ponieważ uznał że jest już tyle zła że trzeba
            osobiście zająć się zbawieniem ludzi.
            Na początek trafił do Holandii.
            Idąc przez park zobaczy ćpuna siedzącego na ławce i palącego trawkę.
            Przysiadł do niego.
            Ćpun poczęstował go trawką.
            Jezus chciał spróbować co w tym ludzie widzą więc się sztachnoł.
            Po czym powiedział do ćpuna: jam jest Jezus Chrystus, przyszedłem zbawić Świat.
            Ćpun poklepał Jezusa po plecach i powiedział: i o to chodzi koleś, o to właśnie
            chodzi ....
            • euforyjka Re: kawał 28.12.06, 14:03
              hehe super kawał :) nie ma to jak się dobrze nacpać, prawda Suchy? :D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja