vox_conscientiae
22.12.06, 17:16
Moi drodzy! Pragnę wam coś doradzić.
Podejdźcie do swojego depresyjnego cierpienia po chrześcijańsku. To naprawdę
pomaga! Pamiętajcie o oczyszczającej moralnie mocy cierpienia (każdego
rodzaju) - nie żeby się umartwiać - to byłoby raczej chore:) - i zaufajcie
Panu!
Ja osobiście, wiem z doświadczenia o czym mówię, podchodzę do tego pokornie;
wierząc że ma ono głębszy, wyższy sens. Sens, którego może nie pojmujemy, ale
który zawsze jest dla naszego dobra!...
Pamiętajcie o tym! Ale, oczywiście nic na siłę - nikogo nie zmuszam do
niczego; podpowiadam jedynie, co możecie zrobić by sobie pomóc w sposób
fundamentalny. Od was zależy, co z tą wiedzą zrobicie...
Wesołych Świąt!:)