A ja alkoholem leczę rany...

13.01.07, 23:28
Cześć. Trafiłem na to forum przypadkiem... W ogóle trafiłem na depresyjne
forum przypadkiem. Nidgy wcześniej nie pisałem publicznie o swoich problemach.
Zresztą kogo obchodzą czyjeś problemy. Wiem jednak, że spora część osób
czytających ten text to albo powiedzmy sobie szczerze - czubki - depresje,
nerwice, stany lękowe lub psychołebki, którzy chcą spróbować swoich sił jako
psychologowie (i chwała im za bezinteresowną pomoc). Mam pyutanie:

Jak się kończą leczenia depresji, nerwic alkoholem w umiarkowanych ilościach?
Nie jestem menelem spod blaszaka, ala co dwa dni łykam tyle, by na umyśle
zrobiło się lżej... Poza tą cholerną chorobą, moje życie to bajka:
uczxuciowo, finansowo i w ogóle. Głupia choroba...
    • e.a.foe Re: A ja alkoholem leczę rany... 13.01.07, 23:35
      ojciec_cudownego_dziecka napisał:

      > Nidgy wcześniej nie pisałem publicznie o swoich problemach.
      > Zresztą kogo obchodzą czyjeś problemy.

      właśnie
      • isabelchen Re: A ja alkoholem leczę rany... 13.01.07, 23:39
        a jakie masz problemy, skoro otoczka to wg Ciebie sielanka
        • iso1 Re: A ja alkoholem leczę rany... 13.01.07, 23:43
          Nie wróżę dobrze takiemu leczeniu.
          Wiem bo jestem DDA.
          Człowieku, depresja wynika z jakichś problemów a Ty piszesz że sielanka.
          Czegoś tu nie rozumiem
          • brawurowe_dialogi Re: A ja alkoholem leczę rany... 13.01.07, 23:48
            > Człowieku, depresja wynika z jakichś problemów a Ty piszesz że sielanka.
            > Czegoś tu nie rozumiem

            to zludzenie optyczne, jedziesz winda do gory, a wydaje sie ze stoi sie w
            miejscu tylko budynek w dol sie obsuwa. to problemy wynikaja z depresji.
            • iso1 Re: A ja alkoholem leczę rany... 13.01.07, 23:59
              pieprzysz człowieku
              • isabelchen Re: A ja alkoholem leczę rany... 14.01.07, 00:00
                fakt, ilekroć o coś pytam, nie dostaję odpowiedzi na temat, każdy tu coś papla
                bez sensu, ja też :-)
                • brawurowe_dialogi Re: A ja alkoholem leczę rany... 14.01.07, 00:11
                  cham jakto cham, jak nie rozumie, to jest przekonany ze ktos bez sensu papla.
                  • iso1 Re: A ja alkoholem leczę rany... 14.01.07, 00:14
                    czyli że najpierw jest depresja a potem problemy z niej wynikające ?
                    odpuść gościu bo już późno
                    czas lulać
                    • brawurowe_dialogi Re: A ja alkoholem leczę rany... 14.01.07, 00:23
                      > odpuść gościu bo już późno
                      > czas lulać

                      ale czy ja cie trzymam? chcesz isc spac to idz. ale po co w takim razie zadajesz
                      pytanie, skoro mam nie odpowiadac?
                • mintaj3 Re: A ja alkoholem leczę rany... 14.01.07, 00:12
                  Alkohol najlepiej pomaga depresji {nie mylic z "w depresji"}
          • brawurowe_dialogi Re: A ja alkoholem leczę rany... 14.01.07, 00:12
            > Człowieku, depresja wynika z jakichś problemów

            wiec posluchaj maska i rozwiaz swoje problemy

            > Czegoś tu nie rozumiem

            pewnie pieprzy
            • irga7 Re: A ja alkoholem leczę rany... 14.01.07, 00:20
              Chyba to jednak dalekie jest bajce.I obyś nie stracił kontroli nad tymi
              umiarkowanymi ilościami.
    • grazynaraj Re: A ja alkoholem leczę rany... 14.01.07, 00:34
      Hallo,nic nie dzieje sie przypadkiem widocznie tu musiałes sie znależc zeby
      przekonać sie o czyms o czym do tej pory nie wiedziałeś.Wiesz gdzie tkwi Twój
      problem ? ze tak naprawde nie nie jestes pewny tego wszystkiego i stad
      depresja .Osiagniecie bajki w zyciu ma wysoka cene a twoja choroba czyli łyk co
      dwa dni to nic innego jak ucieczka od złych myśli które przykrywasz
      noszalancja.Uwazaj masz szanse na długie leczenie.papa
      • molee Re: A ja alkoholem leczę rany... 14.01.07, 00:36
        a teraz powaznie
        (bo czasami oszukujemy...

    • e.a.foe Re: A ja alkoholem leczę rany... 14.01.07, 00:46
      chyba ojcu już się wszystko udało wyleczyć
      • iso1 Re: A ja alkoholem leczę rany... 14.01.07, 00:53
        :)
      • molee Re.......................:i tylko wysp tych nie ma 14.01.07, 01:01
        a ja cholera sie uczem rano

        • iso1 Re: Re.......................:i tylko wysp tych n 14.01.07, 01:04
          no to masz ph
          • molee Re: Re.......................:i tylko wysp tych n 14.01.07, 01:11
            jak nie zauroczone to
    • frezja47 Re: A ja alkoholem leczę rany... 14.01.07, 01:29
      Ojcze cudownego dziecka jesteś świetnym materiałem na alkoholika, ale
      gratulować ci nie będę.
      Z racji pracy zawodowej znałam wielu co tak właśnie zaczynali.
      Twoje życie, to chyba jednak nie jest taka bajka, skoro masz problemy
      wymagające zapicia alkoholem.
      Menelem może i nie jesteś, ale ubogim umysłowo na pewno, skoro piszesz o
      leczeniu się umiarkowanymi ilościami alkoholu.
      W imieniu psychołebków próbujących pomagać innym dziękuję za uznanie.
    • mskaiq Re: A ja alkoholem leczę rany... 14.01.07, 04:44
      Leczenie alkoholem konczy sie nasileniem depresji i nerwic. Nie rozwiazesz
      Swoich problemow alkoholem. Depresja jest problemem psychologicznym, mozes sie
      jej pozbyc, ale musisz pozbyc sie przyczyn ktore ja wywoluja.
      Jesli chodzi o nerwice to jest to problem strachu. Pojawiaja sie objawy
      somatyczne ktore wywoluja strach. Jesli nauczysz sie ignorowac objawy
      somatyczne wtedy nerwica bedzie cioraz slabsza i zniknie.
      Jesli bedziesz ulegal strachowi to objawy somatyczne beda sie nasilaly. Jedna z
      naczestszych przyczyn depresji jest strach.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • cassis Re: A ja alkoholem leczę rany... 14.01.07, 14:37
      a w czym to twoje dziecko takie cudowne?
Pełna wersja