czy to jest syndrom odrzucenia?

24.01.07, 13:37
To długa historia,ale myślę że lepiej będzie jak podam większość faktów.Co od
was chciałbym usłyszeć? Czy powinienem walczyć o tą kobietę,czy też to
defnitywny koniec.
Poznaliśmy się w necie,ja za granicą ona w Polsce.Ja po 40-ce,ona przed, z
synem.W ciągu tygodnia doprowadziłem do spotkania.4 dni byliśmy razem.Ja na
pewno się nią zauroczyłem.Ona po moim powrocie napisała sms, że było cudownie
i że czeka na następne spotkania.I tak się stało.Spotkania na urlopach,aż
wreszcie przekonałem ją do przyjazdu do siebie,do mojej miejscowości.Było
wspaniale.Znalezliśmy dla niej mieszkanie,przetransportowaliśmy meble i
wyposażenie jej mieszkania z Polski,kupiliśmy kuchnie,łóżka.Załatwialiśmy
wszystkie sprawy urzędowe,jak to w nowym kraju.W międzyczasie był pewien
kryzys,bo zaczęła się szkoła, a ona jeszcze nie miała samodzielnego
mieszkania.Więc jej syn został u jej rodziców i rozpoczął szkołę z 2-
tygodniowym opóznieniem.Ona miała o to do mnie pretensje,że nie akceptuję jej
syna ,bo jak by było inaczej,wziąłbym go do siebie.
Ale wreszcie wszystko urządziliśmy, ja nocowałem u nich.W tym czasie miałem
problemy w pracy i z córką, przygotowującą się do matury.Nagle poczułem,że to
wszystko mnie przerasta.Któregoś dnia nie przyszedłem do nich.I wtedy ona
poczuła się odrzucona i powiedziała,żebym porozumiał się z żoną (nie mamy
rozwodu ale od dwóch lat nie mieszkamy razem), że może tak będzie lepiej.I ja
zrobiłem ten ruch,niestety. W rewanżu, moja niedoszła partnerka zaprosiła do
siebie faceta, którego znała jeszcze przede mną i okazało się nawet,że miała
z nim kontakty w trakcie gdy już się znaliśmy,ale ona była jeszcze w Polsce.
Z żoną się nie porozumiałem,co i tak było dla mnie pewne.Moja partnerka zaś,
po półtora miesiąca pobytu z tamtym,też uważała,że lepiej będzie ze mną.I tak
jakoś się zeszliśmy znowu.Tamten wyjechał cały rozzalony,obsypał ją
wyzwiskami.
Od tego czasu minęły niemal 3 miesiące i ona nagle w tajemnicy pojechała do
Polski do tamtego.I dziś mówi mi,że mnie nie kocha i nie kochała,że ją
osaczyłem.Że nie będziemy razem.Ze kocha tamtego.
Zbaraniałem,tamten jest od niej młodszy o 6 lat,wykształcenie zasadnicze,3 -
ka dzieci na karku, ale koniecznie chce z nią wziąć ślub.Jak był u niej, to
ona nawet go utrzymywała,nawet nie dokładał się do jedzenia.Ale ona ma fiołka
na punkcie rodziny i boi się zostać sama.Mnie ciągle zarzucała,że nie mam
rozwodu.Wiem też, że zanim pojechała do tamtego radziła się nawet wróżki.A
wróżka,choć to może nie istotne,miała o mnie pozytywne zdanie.Ona sama wie
też, że zawsze może na mnie liczyć.
Teraz jestem w kropce.Kocham tą kobietę i nie wiem,czy jej decyzja jest
ostateczna i jak powinienem zareagować.wiem,że żadna rozmową nie jest obecnie
z nią mozliwa.
    • looserka Re: czy to jest syndrom odrzucenia? 24.01.07, 14:04
      Jeżeli samemu do końca się nie wie, czego się właściwie chce, to zawsze na
      końcu wychodzi kiszka - i to właściwie jedyna refleksja ( o Tobie i Twojej
      partnerce), jaka mi przychodzi do głowy po przeczytaniu Twojego tekstu.

      Bo czego oczekujesz? Że ktoś Ci doradzi czy masz walczyć czy odpuścić znając
      tylko Twoją jednostronną relację? Gdybyś był pewien, że powinieneś podjąc walkę
      o tę kobietę, to nie musiałbyś zadawać takich pytań na forum. Tu nie ma
      jasnowidzów, nikt nie wie co tam w duszy gra Twojej byłej. Sam tego nie wiesz,
      prawda?
      Na wszelki wypadek, gdyby wszystko zawiodło, można oczywiście przyczepić rzeczy
      całej jakąś atrakcyjną etykietkę - "syndrom odrzucenia" też brzmi ładnie.
      • on691 Re: czy to jest syndrom odrzucenia? 24.01.07, 14:20
        ja jestem pewien,że powinienem walczyć.Tyle,że nie bardzo wiem jak.Ona jest
        rozdrażniona i rozżalona na cały świat,bo tamtego faceta nikt nie
        akceptuje.Miała nieprzyjemne rozmowy z rodziną i b.mężem,któremu nie jest
        obojętne z kim będzie dziecko.Ona sama mówiła mi,że wie że to nie dla niej
        partner,ale obecnie nie może się mu oprzeć.Ma miłe wspomnienia jak u niej
        był.Wspomnienia może mieć miłe,bo w tym casie wszystkie sprawy były już
        załatwione,więc została im zabawa,choć może to zle brzmi.On jak był u niej
        prawie dwa miesiące,nie pracował i nic nie dołożył się (nie tylko
        materialnie).Nawet przewody,których nie zdążyłem właściwie ułożyć zastałem po
        powrocie w takim samym stanie.Ale bawił się z jej synem lepiej niż ja.
        Moje pytanie było,czy w takiej sytuacji w ogóle jest sens o nia walczyć,a jeśli
        już to jak.Podpowiedzi, które słyszalem,mówią,że kobieta nie lubi jak facet się
        narzuca i że powinienem ją zostawić w spokoju.A tamten nawet jak przyjedzie
        szybko da jej w kość.
        • olduvaii Re: czy to jest syndrom odrzucenia? 26.01.07, 13:31
          moze jej wlasnie bardzo zalezy na powaznym zwiazku. slubie i pelnej rodzinie, a ty jej tego nie chcesz dac. i trzymasz ja na dystans. i nie jestes z zona 2 lata a nawet nie wziales rozwodu. niby co ona ma sobie myslec??? ze cale zycie bedzie jakas druga i zawsze ta zona bedzie gdzies tam sie przewijac? zastanow sie.
    • virusti Re: czy to jest syndrom odrzucenia? 26.01.07, 13:41
      Załatw rozwód - jeżeli jego brak nie jest przyczyną to otrzymanie go napewno
      pomoże w ewentualnej walce o nią i przyda się w układaniu życia z kolejnymi
      partnerkami.
      • marzpol1 Re: czy to jest syndrom odrzucenia? 26.01.07, 16:34
        Ja tez sugerowabym ,zebys porozmawiał z nia o tym i obiecał ze dla niej
        rozwiedziesz sie ,skoro nie masz juz ochoty byc z zoną to po co to ma trwać na
        papierze.
    • e.a.foe Re: czy to jest syndrom odrzucenia? 26.01.07, 17:01
      najgłupsza historia jaką wyczytałam na tym forum
      ciekawe swoją drogą dlaczego na tym.
Pełna wersja