czteryzeiro
15.04.03, 02:10
a więc tak... mam depresję
mam też myśli samobójcze,jestem już na etapie
planowania a własciwie to już od dawna wiem jak
chiałbym się zabić.
problem w tym że brak mi odwagi,poza tym zawsze jest
jakaś nadzieja.Myśli samobójcze powracają po kłótniach
z rodziną,powódów jest kilka.Nie wydumałem sobie
problemów,główny problem to pieniądze,drugi to
samotność i kompleksy.Duży wpływ pewnie też miało
wychowanie,miałem dziwne dzieciństwo.Moja rodzina
ocierała się o patologię a właściwie była
patologiczna.Ciągle miałem i mam poczucie że nie jestem
nic wart.W szkole sobie nie radziłem,jakoś dotrwałem do
takiego okresu w życiu że trzeba się usamodzielnić no i
właśnie.
Syty głodnego nie zrozumie,chce się zmienić ale nie
potrafię,to tak jak na ruchomych piaskach albo w
bagnie,czym bardziej człowiek chce się wydostać tym
bardziej się pogrąża.
Nie chce wywoływać litości i szantażowac że to
zrobię,zauważyłem że prawdziwa depresja jest wtedy
kiedy człowiek nie chce mówić o swoich problemach a nie
wtedy kiedy pisze na forach.
Nie chce chodzić do psychologa czy psychiatry(nigdy się
nie leczyłem) nie sądze żeby mogli pomóc.
Odnośnie tamatu wątku to tabletki wpadły mi za
szafę,sprawa nie jest prosta bo odsunięcie jej jest
bardzo trudne.Tak więc jest jeden humorystyczny
akcent,jeżeli będe chciał się zabić to będe musiał się
nieźle namęczyć z szafą