wpadły za szafę...

15.04.03, 02:10
a więc tak... mam depresję
mam też myśli samobójcze,jestem już na etapie
planowania a własciwie to już od dawna wiem jak
chiałbym się zabić.
problem w tym że brak mi odwagi,poza tym zawsze jest
jakaś nadzieja.Myśli samobójcze powracają po kłótniach
z rodziną,powódów jest kilka.Nie wydumałem sobie
problemów,główny problem to pieniądze,drugi to
samotność i kompleksy.Duży wpływ pewnie też miało
wychowanie,miałem dziwne dzieciństwo.Moja rodzina
ocierała się o patologię a właściwie była
patologiczna.Ciągle miałem i mam poczucie że nie jestem
nic wart.W szkole sobie nie radziłem,jakoś dotrwałem do
takiego okresu w życiu że trzeba się usamodzielnić no i
właśnie.
Syty głodnego nie zrozumie,chce się zmienić ale nie
potrafię,to tak jak na ruchomych piaskach albo w
bagnie,czym bardziej człowiek chce się wydostać tym
bardziej się pogrąża.
Nie chce wywoływać litości i szantażowac że to
zrobię,zauważyłem że prawdziwa depresja jest wtedy
kiedy człowiek nie chce mówić o swoich problemach a nie
wtedy kiedy pisze na forach.
Nie chce chodzić do psychologa czy psychiatry(nigdy się
nie leczyłem) nie sądze żeby mogli pomóc.
Odnośnie tamatu wątku to tabletki wpadły mi za
szafę,sprawa nie jest prosta bo odsunięcie jej jest
bardzo trudne.Tak więc jest jeden humorystyczny
akcent,jeżeli będe chciał się zabić to będe musiał się
nieźle namęczyć z szafą
    • emma_b Re: wpadły za szafę... 15.04.03, 15:12
      czteryzeiro napisał:

      > a więc tak... mam depresję

      tutaj to normalka
      > mam też myśli samobójcze,jestem już na etapie
      > planowania a własciwie to już od dawna wiem jak
      > chiałbym się zabić.
      > problem w tym że brak mi odwagi,

      tutaj kazdy tak mial ma lub bedzie mial, oby jak najdluzej
      poza tym zawsze jest
      > jakaś nadzieja.
      swiete slowa: ZAWSZE JEST JAKAS NADZIEJA!!!!

      Myśli samobójcze powracają po kłótniach
      > z rodziną,powódów jest kilka.Nie wydumałem sobie
      > problemów,główny problem to pieniądze,drugi to
      > samotność i kompleksy.Duży wpływ pewnie też miało
      > wychowanie,miałem dziwne dzieciństwo.Moja rodzina
      > ocierała się o patologię a właściwie była
      > patologiczna.Ciągle miałem i mam poczucie że nie jestem
      > nic wart.W szkole sobie nie radziłem,jakoś dotrwałem do
      > takiego okresu w życiu że trzeba się usamodzielnić no i
      > właśnie.
      Jesli chcesz napisac mi cos o sobie na priva, chetnie Ci odpisze.
      > Syty głodnego nie zrozumie,chce się zmienić ale nie
      > potrafię,to tak jak na ruchomych piaskach albo w
      > bagnie,czym bardziej człowiek chce się wydostać tym
      > bardziej się pogrąża.

      Sytych to tu raczej nie uswiadczysz.
      > Nie chce wywoływać litości i szantażowac że to
      > zrobię,zauważyłem że prawdziwa depresja jest wtedy
      > kiedy człowiek nie chce mówić o swoich problemach a nie
      > wtedy kiedy pisze na forach.

      Nie wywolujesz litosci tylko zrozumienie. W prawdziwej depresji tez mozna
      napisac na forum,zwlaszcza to forum

      > Nie chce chodzić do psychologa czy psychiatry(nigdy się
      > nie leczyłem) nie sądze żeby mogli pomóc.
      troszke zle sadzisz,czesto choc niestety nie zawsze pomagaja


      > Odnośnie tamatu wątku to tabletki wpadły mi za
      > szafę,sprawa nie jest prosta bo odsunięcie jej jest
      > bardzo trudne.

      I cale szczescie,ze Ci tam wpadly, niech sobie leza.
      Tak więc jest jeden humorystyczny

      > akcent,jeżeli będe chciał się zabić to będe musiał się
      > nieźle namęczyć z szafą


      To wspaniale,ze mimo depresji dostrzegasz akcent humorystyczny.Fajny z Ciebie
      chlopak,wiesz?
      Przed swietami pewnie w domu trudno wytrzymac.Konflikty nasilaja sie wowczas w
      wiekszosci rodzin. A ze rodzin mniej lub bardziej patologicznych pod dostatkiem
      dla wielu osob jest to trudny moment.
      Jestem od Ciebie znacznie starsza.Mam spore doswiadczenie w zmaganiach z
      depresja.Jesli chcialbys o cos zapytac,czekam.
      Gdybys sie nie odezwal to zycze przetrwania swiat w mozliwie dobrej kondycji.
      I pod zadnym pozorem nie majstruj przy tej szafie!!!!!!!
      Serdecznie pozdrawiam
      emma
      • czteryzeiro Re: wpadły za szafę... 15.04.03, 17:08
        > > Nie chce chodzić do psychologa czy psychiatry(nigdy się
        > > nie leczyłem) nie sądze żeby mogli pomóc.
        > troszke zle sadzisz,czesto choc niestety nie zawsze
        pomagaja

        wiem że myśli samobójcze to nie jest normalny stan
        umysłu,wizyta u psychologa była by dla mnie straszną męką
        w wojsku miałem depresję,byłem trochę młodszy,była to
        depresja związana z tym że trzymają mnie na siłę,nie
        radziłem sobie.po pewnym czasie minął największy
        kryzys,miałem jakiś cel ktorym było wyjście z wojska
        Jeden z moich towarzyszy niedoli chodził do psychologa w
        w wojsku.ja też się postanowiłem zapisać,było mi bardzo
        źle,miałem nadzieję na jakieś tabletki i być może
        zwolnienie z wojska.Zapisałem się na takiej karteczce
        przed drzwiami,po pewnym czasie poszedłem tam i zabrałem
        tą karteczkę.


        > Przed swietami pewnie w domu trudno wytrzymac.Konflikty
        nasilaja sie wowczas w
        > wiekszosci rodzin.

        to raczej zbieg okoliczności że piszę w okresie
        przedswiąteczny,nie lubię świąt dla mnie jest to kolejny
        przykry obowiązek.

        A ze rodzin mniej lub bardziej patologicznych pod dostatkiem

        właściwie to nawet nie miałem pełnej rodziny,nigdy nie
        miałem autorytetu w postaci ojca.Swojego ojca widziałem
        tylko raz w życiu,spędziłem z nim kilka dni,3 lata
        później umarł.
        Czuję się pokrzywdzony przez los,nigdy nie miałem
        warunków do prawidłowego rozwoju.Moja matka nawet nie
        wiedziała że mam pisać egzamin komisyjny w podstawówce.
        Wydawało mi się że dam sobie radę ,nic nie
        mówiłem.Niestety nie dałem sobie rady i teraz też nie
        daję.nawet dorobiłem sobie taką teorię że pewien procent
        ludzi rodzi się nieprzystosowanych do życia i ja należę
        do tej małej grupy

        > I pod zadnym pozorem nie majstruj przy tej szafie!!!!!!!

        na razie nie zamierzam
        • emma_b Re: wpadły za szafę... 15.04.03, 18:11
          Wiesz,gdybys sie przeniosl na forum Psychologia moglbys liczyc na zdecydowanie
          wiekszy odzew niz tutaj.To jest dosc senne forum, na Psychologii jest znacznie
          wiekszy ruch w interesie, a Twoj post swietnie sie tam nadaje.
          Jeszcze raz pozdrawiam i poprawy nastroju zycze.
          • mika_1 Re: wpadły za szafę... 15.04.03, 23:09
            Wiesz, dobrze napisała Emma - fajny z Ciebie chłopak...:) Z takim podejciem, wydaje mi się, że masz szanse ma wyjście z tego, chyba jednak masz silną wolnę... Tak myślę. Potrzeba Ci tylko kogoś, kto będzie umiał Ci pomóc... Może jednak lekarz, może psychiatra... pomysl o tym. Oni czasem pomagają. Zaszkodzić nie powinien, najwyżej pomoże... Oby:)
            Pozdrawiam, Mika:)
            • czteryzeiro Re: wpadły za szafę... 16.04.03, 02:04
              mika_1 napisała:

              > Wiesz, dobrze napisała Emma - fajny z Ciebie chłopak...:)

              ee tam fajny,to że mi tabletki wpadły za szafę to
              nieznaczy że jestem fajny,przez te pochwały chciałem
              zobaczyć co kryje się za linkiem głosuj i nieświadomie
              zagłosowałem na swój żałosny post

              Z takim podejciem, wy
              > daje mi się, że masz szanse ma wyjście z tego,

              prawdopodobnie 90% ludzi ma lepsze podejście do problemów
              z którymi się styka

              chyba jednak masz silną wolnę...

              wydaje mi się że mam silną wolę,człowiek potrafi nad
              czymś zapanować spodziewając się korzyści,natomiast po
              śmierci nie ma nic tak więc silna wola może nie jest
              przydatna

              > Tak myślę. Potrzeba Ci tylko kogoś, kto będzie umiał
              Ci pomóc... Może jednak l
              > ekarz, może psychiatra...

              do psychiatry? nigdy


              • ankaaa1 Re: wpadły za szafę... 16.04.03, 08:09
                ja oddalam na Ciebie rowmiez glos, bo tez uwazam
                ze jestes fajny chlopak.
              • uzus Re: wpadły za szafę... 27.04.03, 19:49
                czteryzeiro napisał:
                >> do psychiatry? nigdy


                Skoro nie chcesz,spróbuj sobie jak najszczerzej odpowiedzieć dlaczego. Może już
                ta odpowiedź stanie się jakimś punktem zaczepienia, rozwikłania czegoś w sobie,
                z czym od zawsze nie umiesz się uporać. Twoja sytuacja jest niewątpliwie bardzo
                trudna. Nikt Cię nie nakłoni, nikt nie zmusi, a może jednak.Jeśli nie,nie
                rezygnuj, szukaj mechanizmów, dzięki którym będziesz mógł zachować znośną
                kondycję psychiczną.Niektórym ludziom udaje się je samodzielnie zbudować.
                Pozdrowienia


                • czteryzeiro Re: wpadły za szafę... 28.04.03, 00:54
                  > czteryzeiro napisał:
                  > >> do psychiatry? nigdy
                  >
                  >
                  > Skoro nie chcesz,spróbuj sobie jak najszczerzej
                  odpowiedzieć dlaczego.

                  dlaczego nie chce iśc do psychiatry? przyczyn jest
                  wiele,po pierwsze jestem cholernie nieśmiały i sama wizja
                  tłumaczenia się przed obcym człowiekiem bardzo mnie
                  przeraża,potem jeszcze kilka trywialnych powodów jak brak
                  ubezpieczenia zdrowotnego


                  > ta odpowiedź stanie się jakimś punktem zaczepienia,
                  rozwikłania czegoś w sobie,
                  > z czym od zawsze nie umiesz się uporać

                  trudno być obiektywnym jeżeli chodzi o własne zycie,albo
                  ktoś mnie miesza z błotem albo nademną się użala
                  teraz jedyny punkt zaczepienia mam taki że urodziłem się
                  jako pechowiec,tak sobie to tłumacze

                  > rezygnuj, szukaj mechanizmów, dzięki którym będziesz
                  mógł zachować znośną
                  > kondycję psychiczną.Niektórym ludziom udaje się je
                  samodzielnie zbudować.

                  podczas okresów w których pracuję mam dobrą kondycję
                  psychiczną,mogę wtedy sobie ponarzekać na szefa,na
                  magazyniera itd teraz to praktycznie tylko internet mi
                  pomaga,bez internetu popadne w całkowitą apatie
                  • uzus Re: wpadły za szafę... 28.04.03, 15:23
                    czteryzeiro napisał:


                    >
                    > dlaczego nie chce iśc do psychiatry? przyczyn jest
                    > wiele,po pierwsze jestem cholernie nieśmiały i sama wizja
                    > tłumaczenia się przed obcym człowiekiem bardzo mnie
                    > przeraża

                    Wybacz, ale nie bardzo mogę się zgodzić z Twoją opinią na swój temat. Piszesz o
                    osobistych sprawach bądź co bądź do sporego audytorium. Sądzę, że musiałeś
                    pokonać jakąś barierę, zanim się na to zdecydowałeś. Barierę tym trudniejszą do
                    przełamania, że przecież nie wiedziałeś, z jakim się spotkasz odzewem. Mogło
                    Cię np. spotkać sporo przykrości. Skoro znalazłeś na to dość odwagi, to mogę
                    Cię zapewnić, że wizyta u psychiatry nie wymaga nawet jej połowy. Przed
                    lekarzem nie będziesz się tłumaczył, bo on nie sadzi, nie ocenia, nie poucza,
                    nie dziwi się, a być może-doskonale Cię zrozumie, poczujesz, że jest po Twojej
                    stronie przeciwko chorobie. Ty wyznaczysz granicę intymości,a on ją na pewno
                    uszanuje.
                    Niewątpliwie praca jest dobrodziejstwem.Gdy się wygląda na chorego, jeszcze
                    trudniej ją zdobyć, a nie zawsze jest możliwe ukryć znamion choroby. Może
                    jednak lepiej zacząć od leczenia?

                    >potem jeszcze kilka trywialnych powodów jak brak
                    > ubezpieczenia zdrowotnego

                    Z tego co się orientuję, bezrobotni mają prawo do ubezpieczenia. Informacje
                    znajdziesz bez trudu choćby w Internecie, podobnie możesz zasięgnąć porady
                    lekarza czy psychologa.


                    > > ta odpowiedź stanie się jakimś punktem zaczepienia,
                    > rozwikłania czegoś w sobie,
                    > > z czym od zawsze nie umiesz się uporać
                    >
                    > trudno być obiektywnym jeżeli chodzi o własne zycie,albo
                    > ktoś mnie miesza z błotem albo nademną się użala
                    > teraz jedyny punkt zaczepienia mam taki że urodziłem się
                    > jako pechowiec,tak sobie to tłumacze

                    Wierzysz w los, przeznaczenie? Jeśli jesteś przekonany, że jesteś pechowcem, na
                    pewno nim zostaniesz. Sam sobie to załatwisz. Znów, wybacz, ale widzę Cię
                    inaczej niż się sam prezentujesz. Dajesz sobie czas, a więc wierzysz, że nie
                    musi być źle, masz w sobie nadzieję. Przypuszczam, że wyznaczony okres
                    intensywnie spożytkujesz, oby nie przeszkodziła Ci choroba.

                    Silna wola, poczucie humoru-tak Cię charakteryzowały osoby wyrażające
                    sympatię.Dodałabym jeszcze odwagę i rozsądek. To wszystko stanowi jakąś cząstkę
                    prawdy o Tobie. Myślę, że jest to niemały kapitał.

                    Nie łykaj żadnych prochów, które zapisano nie Tobie. Możesz sobie zaszkodzić.

                    Pozdrowienia

                    • czteryzeiro Re: wpadły za szafę... 28.04.03, 17:58
                      > osobistych sprawach bądź co bądź do sporego audytorium.
                      Sądzę, że musiałeś
                      > pokonać jakąś barierę, zanim się na to zdecydowałeś.

                      pisanie w internecie to nie to samo co przełamywanie
                      barier,czytałem o takich przypadkach depresji że
                      podniesienie mydła z podłogi wywoływało płacz u pacjenta,
                      to jeszcze nie są tak bardzo osobiste sprawy,liczyłem się
                      z dobrym przyjęciem przez audytorium
                      trochę jest tak że jest forma zostawienia śladu,gdybym
                      się zabił nikt by nie wiedział dlaczego "taki młody i
                      taka tragedia" oczywiście nie zamierzam szantażować
                      czytelników tak jak to robią inni


                      > Cię np. spotkać sporo przykrości. Skoro znalazłeś na to
                      dość odwagi, to mogę
                      > Cię zapewnić, że wizyta u psychiatry nie wymaga nawet
                      jej połowy.

                      nie zgodzę się z tym,wizyta u pschyiatry wymaga o wiele
                      więcej odwagi,lecząc się u pschiatry było by mi łatwiej
                      dostałbym etykietę "psychola" i byłbym nietykalny

                      > lekarzem nie będziesz się tłumaczył, bo on nie sadzi,
                      nie ocenia, nie poucza,
                      > nie dziwi się, a być może-doskonale Cię zrozumie

                      wiem jak będzie się zachowywał psychiatra,jednak to co on
                      o mnie myśli a jak się zachowuje w stosunku do pacjenta
                      to 2 różne rzeczy,nie chcę żeby ktoś obserwował w jaki
                      sposob mówię,w jaki sposób gestykuluję,nie chce być
                      przedmiotem obserwacji jak małpa w zoo nawet kiedy
                      rozmowa nie przypomina obserwacji to w istocie jest to
                      obserwacja,i nie mam manii prześladowczej

                      , poczujesz, że jest po Twojej
                      > stronie przeciwko chorobie. Ty wyznaczysz granicę
                      intymości,a on ją na pewno
                      > uszanuje.

                      wyznaczyłbym bym mu taką granicę intymności że odniósł by
                      wrażenie że nie chce mieć z nim do czynienia

                      > Niewątpliwie praca jest dobrodziejstwem.Gdy się wygląda
                      na chorego, jeszcze
                      > trudniej ją zdobyć, a nie zawsze jest możliwe ukryć
                      znamion choroby. Może
                      > jednak lepiej zacząć od leczenia?

                      nie wyglądam na chorego,potrafię się zmotywować,zawsze
                      przed jakimś wyzwaniem mam chwilę zwątpienia,ale się
                      mobilizuje bo wiem ze chodzi o moje życie

                      > Z tego co się orientuję, bezrobotni mają prawo do
                      ubezpieczenia. Informacje
                      > znajdziesz bez trudu choćby w Internecie

                      tak samo jak przysługuje mi zwrot kosztów pogrzebu


                      > Wierzysz w los, przeznaczenie? Jeśli jesteś przekonany,
                      że jesteś pechowcem, na
                      > pewno nim zostaniesz

                      nie wierzę w przeznaczenie,ale to że urodziłem się w
                      takiej rodzinie miało wpływ na moje zycie,chyba mam jakiś
                      gen który odpowiada za lenistwo


                      > Silna wola, poczucie humoru-tak Cię charakteryzowały
                      osoby wyrażające
                      > sympatię.Dodałabym jeszcze odwagę i rozsądek. To
                      wszystko stanowi jakąś cząstkę
                      > prawdy o Tobie. Myślę, że jest to niemały kapitał.

                      gdyby tak naprawdę było... wygląda na to że jestem prawie
                      ideałem a tymczasem jestem na dnie

                      • uzus Re: wpadły za szafę... 28.04.03, 19:44
                        czteryzeiro napisał:

                        > liczyłem się
                        > z dobrym przyjęciem przez audytorium

                        Co stoi na przeszkodzie, żebyś podobnie myślał o spotkaniu z lekarzem? Jakieś
                        przykre doświadczenia? Jeśli nawet. Nie zawsze jest tak samo. Czasem się
                        człowiek mile rozczarowywuje.

                        > trochę jest tak że jest forma zostawienia śladu,gdybym
                        > się zabił nikt by nie wiedział dlaczego "taki młody i
                        > taka tragedia" oczywiście nie zamierzam szantażować
                        > czytelników tak jak to robią inni

                        Sposób na zaistnienie poza czasem, wydaje mi się, wielce wątpliwy.

                        >lecząc się u pschiatry było by mi łatwiej
                        > dostałbym etykietę "psychola" i byłbym nietykalny

                        To właśnie osobiście sobie wielce cenię. Polecam, jaka frajda!


                        > wiem jak będzie się zachowywał psychiatra,jednak to co on
                        > o mnie myśli a jak się zachowuje w stosunku do pacjenta
                        > to 2 różne rzeczy,nie chcę żeby ktoś obserwował w jaki
                        > sposob mówię,w jaki sposób gestykuluję,nie chce być
                        > przedmiotem obserwacji jak małpa w zoo nawet kiedy
                        > rozmowa nie przypomina obserwacji to w istocie jest to
                        > obserwacja,i nie mam manii prześladowczej

                        Nie mógłbyś potraktować psychiatry podobnie jak np. dentystę. Ma być skuteczny,
                        ot i wszystko. Możne nie od razu, ale udaje się tak zdystansować. Najtrudniej
                        przełknąć pierwszą wizytę. Przypuszczam, że lekarze w osobach pacjentów nie
                        mają zbyt wielu wielbicieli. A gdybyś trafił na przyzwoitego człowieka? Ponadto
                        psychiatrzy nie grzeszą wcale nadmiarem zainteresowania pacjentem.

                        > poczujesz, że jest po Twojej
                        > > stronie przeciwko chorobie. Ty wyznaczysz granicę
                        > intymości,a on ją na pewno
                        > > uszanuje.
                        >
                        > wyznaczyłbym bym mu taką granicę intymności że odniósł by
                        > wrażenie że nie chce mieć z nim do czynienia

                        A dlaczego miałbyś się troszczyć o jego wrażenia? Czy to takie istotne, co ktoś
                        tam o Tobie myśli? Nie zapominaj, że to lekarz jest dla Ciebie, nie odwrotnie.
                        Zresztą psychiatrzy są zahartowani; potrafią wiele przełknąć bez mrugnięcia
                        powieką.Taki zawód. Z życia wzięte: lekarz koresponduje z pacjentem, siedząc
                        przez biurko. Mogłabym Ci przytoczyć parę innych, bardziej drastycznych. Co byś
                        nie wymyślił, będzie to przyjęte w naturalny sposób. Jak nawiązać porozumienie
                        to problem lekarza, nie Twój. Zawsze możesz się zachować tak, jak uważasz za
                        najsłuszniejsze.


                        > nie wyglądam na chorego,potrafię się zmotywować,zawsze
                        > przed jakimś wyzwaniem mam chwilę zwątpienia,ale się
                        > mobilizuje bo wiem ze chodzi o moje życie

                        Weź pod uwagę, że jeśli choroba będzie postępować, nic nie zwojujesz tlko siłą
                        woli. To tak jakbyś chciał powstrzymać zapalenie wyrostka, niewykonalne.

                        > > Z tego co się orientuję, bezrobotni mają prawo do
                        > ubezpieczenia. Informacje
                        > > znajdziesz bez trudu choćby w Internecie
                        >
                        > tak samo jak przysługuje mi zwrot kosztów pogrzebu

                        Wierzę, że sprawdziłeś, choć mocno mi to nie pasuje...


                        >chyba mam jakiś
                        > gen który odpowiada za lenistwo

                        To nie lenistwo, nie cieszyłaby Cię praca, to jedna z cech depresji.


                        > > Silna wola, poczucie humoru-tak Cię charakteryzowały
                        > osoby wyrażające
                        > > sympatię.Dodałabym jeszcze odwagę i rozsądek. To
                        > wszystko stanowi jakąś cząstkę
                        > > prawdy o Tobie. Myślę, że jest to niemały kapitał.
                        >
                        > gdyby tak naprawdę było... wygląda na to że jestem prawie
                        > ideałem a tymczasem jestem na dnie

                        Dyskusyjne, czy to już ideał, czy jeszcze nie i na ile Cię znamy na podstawie
                        postów. Zgoda , jesteś na dnie, ale w czym miałoby to umniejszać Twoją wartość?
                        Upadają wszyscy. Nie każdy umie wstawać. Ty to potrafisz:


                        > przed jakimś wyzwaniem mam chwilę zwątpienia,ale się
                        > mobilizuje bo wiem ze chodzi o moje życie

                        Po dawce czarnego humoru wnoszę, że barometr idzie w dół...
                        Tak dla równowagi- rozgryzłam Twoją ksywkę-4 dla Ciebie, 0 dla problemów.
                        Ktoś publicznie mówił o listopadowym terminie. Sądzę, że to nieco zobowiązuje.
                        Pozdrawiam
                        • czteryzeiro Re: wpadły za szafę... 28.04.03, 23:34
                          > Tak dla równowagi- rozgryzłam Twoją ksywkę-4 dla
                          Ciebie, 0 dla problemów.

                          nie do końca "cztery zeiro z portugaleiros" to fragment
                          tekstu piosenki Maleńczuka o występie polaków na
                          mundialu,niedawno na randkach widziałem kogoś o nicku
                          "trzyzeiro" może ta osoba bała się nazwać czteryzeiro

                          > Ktoś publicznie mówił o listopadowym terminie. Sądzę,
                          że to nieco zobowiązuje.

                          nie oczekuj od mnie że będe pisał że już kończe ze
                          sobą,mam trochę godności,mam skłonnośc do wywyższania
                          się,zawsze chcę być "ponad to",wśród zdołowanych chcę być
                          najbardziej dowcipnym i rozsądnym

                          kończę na rzaie ta pschoanalizę bo pewnie niewielu to
                          interesuje

                          • uzus Re: wpadły za szafę... 29.04.03, 08:18
                            czteryzeiro napisał:


                            >>
                            > nie oczekuj od mnie że będe pisał że już kończe ze
                            > sobą,mam trochę godności,mam skłonnośc do wywyższania
                            > się,zawsze chcę być "ponad to",wśród zdołowanych chcę być
                            > najbardziej dowcipnym i rozsądnym
                            >
                            >
                            Do listy zalet możesz dopisać samokrytycyzm.
                            Jestem głęboko przekonana, że sobie poradzisz.
                            Trzymaj się
                            • uzus Re: wpadły za szafę... 29.04.03, 11:00
                              uzus napisała:

                              > Jestem głęboko przekonana, że sobie poradzisz.

                              Boże, jeśli myślimy o różnych rzeczach? Gdyby tak było, pozostaje mi tylko mieć
                              nadzieję, że sobie nie poradzisz.

                              Załóżmy, że Ci się nie powiedzie,jak to udźwignie Twoja godność? Nie są to
                              rzadkie wypadki.
                              telefon.zaufania@wp.pl
                              pomoctel@free.nqo.pl
                              Adresy pierwsze z brzegu, jest ich dużo więcej.
                              Rozmowy nie zajmą Ci wiele czasu, z resztą zawsze zdążysz.

                              Skorzystaj z kapitału, którym dysponujesz, zanim się z własnej woli zejdziesz z
                              boiska.
      • czteryzeiro Re: wpadły za szafę... 16.04.03, 17:53
        przesadziłem z tym rokiem,miałem na myśli do końca roku i
        w dodatku nie do samego końca,gdzieś do listopada
        jeżeli do tego momentu nie znajdę pracy to lepiej już nie żyć
        wiem że staracie się pomóc dowartościowując mnie,ale ja
        mieszkam z matką która nie rozumie w jakiej jestem
        sytaucji i nawet wypomina mi takie pierdoły jak prąd,dla
        niej powinienem pójść na miasto i po prostu znaleźć sobie
        prace...
        tymczasem odpowiedziałem na kolejne ogłoszenie które z
        pewnoścą było sondowaniem rynku pracy a nie szukaniem
        pracownika
    • emma_b Re: wpadły za szafę... 16.04.03, 11:29
      Sluchajcie, ja sie pomylilam z ta ocena.To nie jest fajny chlopak.
      Wiem, bo w koncu do mnie na priva napisal.To jest swietny chlopak!!!!
      Tez zaglosowalam, szkoda ze mozna tylko raz..
      Dzieki za list, na pewno wkrotce do Ciebie napisze.
      Serdecznie pozdrawiam
      • kazaa Re: wpadły za szafę... 16.04.03, 16:30
        emma_b napisała:
        > Sluchajcie, ja sie pomylilam z ta ocena.To nie jest fajny chlopak.
        > Wiem, bo w koncu do mnie na priva napisal.To jest swietny chlopak!!!!

        Hej, tez bym tak chcial poznac kogos ze ktos jest fajny (swietny)
        tylko po tym co napisal.
        Nauczysz mnie tego?
        • emma_b Re: wpadły za szafę... 19.04.03, 12:48
          kazaa napisał:

          Hej, tez bym tak chcial poznac kogos ze ktos jest fajny (swietny)
          > tylko po tym co napisal.
          > Nauczysz mnie tego?

          Jesli jestes inteligentny, empatyczny i nie pozbawiony intuicji nikt nie musi
          Cie uczyc odrozniania fajnych{swietnych) ludzi od pozostalych.Ale ja mysle ze
          Tobie troszke zal,ze te slowa sa o kims innym, a nie o Tobie...
          Napisz cos o sobie, jesli tez jestes fajny na pewno docenimy!!
          Swiatecznie pozdrawiam
          • kazaa Re: wpadły za szafę... 29.04.03, 09:19
            emma_b napisała:

            > Jesli jestes inteligentny, empatyczny i nie pozbawiony intuicji nikt nie musi
            > Cie uczyc odrozniania fajnych{swietnych) ludzi od pozostalych.Ale ja mysle ze
            > Tobie troszke zal,ze te slowa sa o kims innym, a nie o Tobie...
            > Napisz cos o sobie, jesli tez jestes fajny na pewno docenimy!!

            Hej emma, zle myslisz. Wcale nie jest mi zal ze to nie o mnie
            piszesz ze jestem swietny. No bo do jasnej ciasnej, jak mozesz
            poznac ze jestem swietny nie widzac mnie i nie porozmawiajac ze mna
            choc przez pare minut na zywca. Normalnie ponawiam moje pytaNIE:
            prosze naucz mnie poznawac ludzi ze sa swietni, tylko po przeczytaniu
            paru linijek tekstu. Oki? Bede wdzieczny.
            Aha, i nie odbieraj mojego listu jako atak na Ciebie, czekam na
            odpowiedz.
    • ivre Re: wpadły za szafę... 16.04.03, 17:00
      Ech, gdyby tak każdemu wpadały za szafę!!! Widać jednak los nakazał Ci żyć. Tak
      więc żyj i to w jakiej takiej kondycji, czego Ci serdecznie życzę. Sama jestem
      z patologicznej rodziny i wiem, jak to miło...
      Pozdrawiam,
      Aga vel Ivre
      • czteryzeiro Re: wpadły za szafę... 16.04.03, 17:19
        ivre napisała:

        > Ech, gdyby tak każdemu wpadały za szafę!!! Widać jednak
        los nakazał Ci żyć.

        los nakazał mi żyć bo się urodziłem,potem los zostawił
        mnie ...losowi

        > więc żyj i to w jakiej takiej kondycji

        żyć w takiej sytaucji mogę jeszcze około roku,daje sobie rok

        , czego Ci serdecznie życzę. Sama jestem
        > z patologicznej rodziny i wiem, jak to miło...

        powinienem się wyprowadzić i zapomnieć o
        rodzince,niestety nie stać mnie i to jest kolejne źródło
        depresji

        • mika_1 Re: wpadły za szafę... 17.04.03, 22:50

          Ja jednak namawiam Cię dalej na wizytę u lekarza!!! To naprawdę może pomóc!
          Dlaczego tak się opierasz??? Nie byłes - nie wiesz... Spróbuj, może pomoże:)))
          Taki fajny z Ciebie chłopak przecież...:)
          • czteryzeiro Re: wpadły za szafę... 18.04.03, 00:00
            mika_1 napisała:

            >
            > Ja jednak namawiam Cię dalej na wizytę u lekarza!!! To
            naprawdę może pomóc!

            nie ma prostych rozwiązań

            > Dlaczego tak się opierasz??? Nie byłes - nie wiesz...

            byłem u psychologa (bardzo dawno temu) miałem poczucie
            żalu dlaczego mnie tam nauczycielka wysłała,dlatego że
            byłem z biednej rodziny i źle się uczyłem?
            pani psycholog zrobiła mi testy na inteligencje,okazało
            się że jestem w normie,zapytała się czy mam jakis
            problem,ze względu na to że nie jestem wylewny zapytała
            się czy się jej boję,odpowiedziałem że TAK,głupio mi się
            wtedy zrobiło

            > Taki fajny z Ciebie chłopak przecież...:)

            jeszcze nie widziałem postu w którym nie byłbym fajnym
            chłopakiem
            • emma_b Re: wpadły za szafę... 18.04.03, 12:51
              czteryzeiro napisał:

              jeszcze nie widziałem postu w którym nie byłbym fajnym
              > chłopakiem


              NIE JESTES FAJNYM CHLOPAKIEM

              Witaj,
              nie mam czasu czytac wszystkich poprzednich postow, ale co najmniej jeden
              zawistnik Ci tego nie napisal. Powinnam mu odpowiedziec, niestety zmagam sie z
              kolejnym oknem nie do konca przejrzystym.
              A Ty stales sie juz gwiazda tego forum i wcale nie jestem pewna, czy czekasz na
              moj list.Ale ja na pewno napisze.
              Serdecznie pozdrawiam
              • czteryzeiro Re: wpadły za szafę... 18.04.03, 15:44
                > A Ty stales sie juz gwiazda tego forum i wcale nie
                jestem pewna, czy czekasz na
                > moj list.

                czekam

                nie stałem się gwiazdą,odpowiadam bo nie mam nic innego
                do roboty,zresztą ludzie tutaj są mili i starają się
                jakoś pomóc
                • biedronka14 Re: wpadły za szafę... 18.04.03, 22:11
                  Wierzyc, wierzyc i jeszcze raz wierzyc ze sie uda. Jezeli jest to mozliwe,
                  znajdz sobie prace, nawet byle jaka, zeby tylko sie czyms zajac. W miedzy
                  czasie mozesz szukac tej ktorej chcesz. Koniecznie gon do psychologa, oni
                  pomagaja.

                  Trzymam kciuki.
                  • mika_1 Re: wpadły za szafę... 19.04.03, 21:34
                    biedronka14 napisała:

                    > Wierzyc, wierzyc i jeszcze raz wierzyc ze sie uda. Jezeli jest to mozliwe,
                    > znajdz sobie prace, nawet byle jaka, zeby tylko sie czyms zajac. W miedzy
                    > czasie mozesz szukac tej ktorej chcesz.

                    Może to być coś banalnego, prostego - byleby zajęło Twoje myśli, czas. To jest
                    ważne - zabić mysli!!

                    Koniecznie gon do psychologa, oni
                    > pomagaja.

                    Albo do psychiatry... Trzeba tylko poszukać, czasem to trudne. Psychiatra,
                    psycholog - człowiek, może być niedouczony, nie na swoim miejscu itp. Ale są
                    też ci, którzy potrafią pomóc - i takich trzeba szukać... I choć to tak cięzko -
                    nie zrażać się... Przynajmniej spróbować!
                    >
                    > Trzymam kciuki.
                    • huanka Re: wpadły za szafę... 27.04.03, 18:56
                      Wiem o co chodzi... z myśleniem, planowaniem i tym poczuciem, że już się prawie
                      żyje samobójstwem. Pewnie nie chcesz iść do psychologa czy psychiatry, bo
                      lubisz udawać, że wszystko jest OK, trudno jest wstać i powiedzieć własnej
                      matce:"mamo źle mnie wychowałaś i muszę iść do psychiatry", a potem się jeszcze
                      tłumaczyć, że to nie dlatego, że Ci się nie chce iść do przcy albo nie możesz
                      jej znaleźć. Ja osobiście znam zbyt wiele osób studiujących psychologię, żeby
                      sobie nie obiecać nigdy do żadnego nie pójść, zadufani, chcą tylko wiedzieć jak
                      najwięcej o ludziach i nimi manipulować. Wiem, że nie wszyscy, ale wystarczy
                      raz się sparzyć. Nie napiszę, że samobójstwo to nie jest sposób, bo mi to przez
                      gardło ani kawiature mojego komputera nie przejdzie.Dlatego mam nadzieję, że
                      ktoś inny napisze Ci tu coś bardziej odkrywczego. Wytrwałości, czego Tobie i
                      sobie życzę.
Pełna wersja